Dzieje Polski. Tom 3. Królestwo zwycięskiego orła

Dzieje Polski. Tom 3.  - okładka
  • nowość

JUŻ W SPRZEDAŻY!  Kolejny tom wspaniałej historii Polski opowiedzianej piórem profesora Andrzeja Nowaka liczy 464 strony, czyli o 80 więcej niż poprzednia część. Podobnie jak dwa poprzednie tomy charakteryzuje się wysokim poziomem edytorskim. Zdobią go liczne fotografie, rysunki, ryciny i mapy, które nie tylko dopełniają...

Autorzy: Andrzej Nowak

liczba stron: 464
obwoluta: nie
format: 195x240 mm
papier: Amber Graphic 120
oprawa: twarda, lakierowana, tłoczenia, złocenia
data wydania: 24.03.2017
ISBN: 978-83-7553-223-4
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość

Opis

JUŻ W SPRZEDAŻY! 

Kolejny tom wspaniałej historii Polski opowiedzianej piórem profesora Andrzeja Nowaka liczy 464 strony, czyli o 80 więcej niż poprzednia część. Podobnie jak dwa poprzednie tomy charakteryzuje się wysokim poziomem edytorskim. Zdobią go liczne fotografie, rysunki, ryciny i mapy, które nie tylko dopełniają narrację autora, ale i poruszają wyobraźnię czytelnika.

Dzieło to owoc wspaniałego warsztatu badawczego, niesamowitego talentu pisarskiego i ogromnej wiedzy profesora Nowaka. Tym razem barwną przygodę z historią rozpoczynamy w 1340 roku od rządów króla Kazimierza Wielkiego, którego anonimowy autor Kroniki katedralnej krakowskiej przyrównuje do starotestamentowego króla Salomona. Przez karty monumentalnego tomu wędrujemy towarzysząc kolejnym postaciom historycznym – królowej Jadwidze, Władysławowi Jagielle, księciu Witoldowi, kardynałowi Zbigniewowi Oleśnickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi i wielu innym – aż do roku 1468.

 

Trzeci tom "Dziejów Polski" można zakupić również w atrakcyjnych pakietach z innymi książkami prof. Andrzeja Nowaka:

Dzieje Polski tom 3 + Historia i Polityka prof. Andrzeja Nowaka za 109 zł i przesyłka GRATIS (należy wpisać kod promocyjny!)

Wszystkie trzy tomy Dziejów Polski za  180 zł i przesyłka GRATIS

Dzieje Polski tom 3 + Repolonizacja Polski za 109 i przesyłka GRATIS  (należy wpisać kod promocyjny!)

 



Przeglądaj książkę

Spis treści

Wstęp: Plagi i obroty europejskiej fortuny           7

 

Część 1 Piastowskie dziedzictwo (1340-1384)            31

 Rozdział I W szkole politycznego realizmu, czyli królestwo Kazimierza między sąsiadami           33

 Rozdział II W poszukiwaniu dziedziców (1355-1370)            61

 Rozdział III „Rzeczy pożyteczne i wszelka pomyślność…” – czyli nowe mury, statuty i uniwersytet           85

 Rozdział IV Narodziny politycznego narodu (1370-1384)            121

 

Część 2 Unia i jej pierwsze plony (1384-1422)            161

 Rozdział I Jadwiga i Jagiełło (1384-1399)            163

 Rozdział II Conflictus magnus cum Cruciferos (1400-1411)            229

 Rozdział III „Tajemnica miłości” albo o polskiej szkole prawa narodów (1411-1422)            277

 

 Część 3 Monarchia Jagiellonów czy Rzeczpospolita?            319

 Rozdział I Spór o wspólne dziedzictwo. Ostatnie lata Jagiełły (1423-1434)            321

 Rozdział II Zbigniew Oleśnicki i „juniorzy” (1434-1447)            357

 Rozdział III Kazimierz Jagiellończyk: spory o unię, wojna o Pomorze, budowanie Rzeczypospolitej           393

 

 Indeks osób           449

Indeks nazw geograficznych           458

 

Przeczytaj fragment

Spór o wspólne dziedzictwo.

Ostatnie lata Jagiełły (1423-1434)

 

Aby utrwalić pokój melneński, trzeba było usunąć niebezpieczeństwo jego podważenia

przez Zygmunta Luksemburskiego. Ten próbował montować na nowo

koalicję przeciw Polsce i Litwie, namawiając również wielkiego mistrza, Pawła

Rusdorfa, do podniesienia raz jeszcze oręża. Władysław Jagiełło chciał wszakże utwierdzenia

pokoju, nie nowej wojny. Jego zdanie podzielała większość, jeśli nie cała rada

„znaczniejszych panów Królestwa”, z którą spotkał się w Niepołomicach w listopadzie

1422 r. Zaraz po tym spotkaniu wysłannicy polscy nawiązali wstępne rozmowy

na Spiszu z reprezentantami króla Węgier. Książę Witold, choć występował od pewnego

czasu w roli zdecydowanego oponenta Luksemburczyka, był także zainteresowany

ugruntowaniem pokoju, który przecież oddawał Litwie bezwarunkowo Żmudź i mógł

uwolnić nareszcie wielkie księstwo od krzyżackiego problemu. Dlatego zdecydował się

oficjalnie odciąć od wcześniejszych planów zdobycia korony w Pradze. Nakazał swojemu

reprezentantowi, księciu Zygmuntowi Korybutowiczowi, opuszczenie czeskiej

stolicy. To otworzyło drogę do bezpośrednich rozmów Jagiełły z Luksemburczykiem.

Obaj władcy zjechali 30 marca 1423 r. do Kieżmarku. Król rzymski i węgierski uznał

warunki pokoju melneńskiego. Polski monarcha wyrzekł się, także w imieniu Witolda,

popierania husytów w Czechach. Król Zygmunt wycofał swoje oskarżenia pod adresem

Jagiełły o wspieranie heretyków. Przymierze polsko-węgierskie z Lubowli, z 1412 r.,

zostało formalnie odnowione.

 

Luksemburczyk zgrzytał zębami, ale wciąż nie mógł skutecznie ugryźć polsko-litewskiego

rywala z północy. Czechy pogrążały się w ogniu wewnętrznej walki między radykalnym

odłamem husytów – taborytami, pod wodzą Jana Żiżki, a bardziej umiarkowanym obozem tzw. utrakwistów

(głoszących prawo wszystkich wiernych do przyjmowania komunii sub utraque

 species, czyli pod obiema postaciami: chleba i wina) oraz katolikami. Na odzyskanie

realnego panowania króla Zygmunta nad Koroną świętego Wacława nie było na razie widoków.

W swoich planach doprowadzenia zbłąkanych czeskich owieczek do katolickiej owczarni,

papież Marcin V liczył teraz bardziej na króla polskiego niż na króla rzymskiego.

 

Symbolicznym wyrazem osiągniętej przez Królestwo Polskie i jego władcę pozycji

stała się uroczystość koronacji młodej królowej Sonki. 5 marca 1424 r. spotkali się z tej

okazji w Krakowie król rzymski, węgierski i (nominalnie) czeski – Zygmunt Luksemburski,

władca połączonych państw unii kalmarskiej, a więc Danii, Szwecji i Norwegii – Eryk Pomorski, książę Ludwik

Bawarski z rodu Wittelsbachów (brat królowej Francji Izabeli), pięciu książąt

piastowskich z Mazowsza, ośmiu ze Śląska; papieża reprezentował kardynał Branda de

Castiglione oraz audytor kamery apostolskiej, Julian Cesarini, wielkiego mistrza – komturzy

Elbląga i Torunia. Było wielu dostojników z Litwy i z Korony. Zjazd przyćmił 60 lat wcześniejsze

spotkanie na dworze Kazimierza Wielkiego. Teraz trzydniowe uroczystości, tańce i turnieje

kończyła wielka uczta nie u Wierzynka, ale u Zawiszy Czarnego – w domu przy ulicy świętego Jana.

Byli na wawelskiej koronacji Sonki władcy całej łacińskiej Europy środkowej, północnej

i wschodniej. Kogoś jednak nie było: nieobecnością świecił Witold oraz towarzyszący

mu wtedy na Litwie oficjalny kandydat na zięcia i spadkobiercę Jagiełły książę

Fryderyk Hohenzollern młodszy. Głównym politycznym powodem świetnego spotkania

w Krakowie były tymczasem właśnie wspólne zabiegi królów Zygmunta i Eryka, by

nakłonić gospodarza do zerwania przedmałżeńskiego kontraktu między jego wciąż jedyną

córką, Jadwigą i Hohenzollernem. Luksemburczyk czuł się osobiście tą kombinacją

zagrożony – tym bardziej, że ojciec narzeczonego Jagiellonki, stary margrabia Fryderyk

Hohenzollern, przy pomocy pozostałych elektorów, zaczął w tym czasie wprost

grozić mu detronizacją w Rzeszy. Zygmunt więc, z właściwą sobie troską o dobro Polski

i króla Władysława, zwrócił gospodarzowi krakowskiej koronacji uwagę na nielojalność

Hohenzollerna w niedawnej wojnie polsko-krzyżackiej, kiedy to margrabia nie

zdążył wypełnić obowiązków sojuszniczych wobec Jagiełły. Zamiast łączyć swój dom

i przyszłość Polski z tak niepewnym sojusznikiem, dowodził król rzymski, Jagiełło powinien

zerwać zaręczyny Jadwigi z Hohenzollernem i wydać ją za księcia słupskiego

Bogusława IX, tak jak o to już wcześniej zabiegał patron Bogusława, król Eryk Pomorski.

Eryk ze swej strony obiecywał przyłączenie do Polski księstwa słupskiego, a król

Zygmunt miał wykupić od Zakonu krzyżackiego Nową Marchię i przekazać jako wiano

ślubne Jadwidze. Oczywiście nie miał żadnych pieniędzy, które byłby rzeczywiście

gotów poświęcić dla tej kombinacji. Ofiarował, jak zwykle, gruszki na wierzbie. Chciał

jednak bardzo wciągnąć Jagiełłę do rydwanu swojej polityki i miał pieniądze na łapówki

dla polskich dostojników, którzy gotowi byli poprzeć jego plany. Ale Władysław pionkiem

w grze króla Zygmunta nie myślał być. Ani nawet hetmanem – w wojnie przeciw

husytom torującym drogę do tronu w Pradze Luksemburgowi.

 

Nieobecność wielkiego księcia Litwy w Krakowie nie musiała być wcale znakiem jakiegoś

ochłodzenia jego stosunków ze stryjecznym bratem czy obrazy na Sonkę (z którą

przecież sam Witold radził ożenić się Jagielle). Mogła być nawet z góry zaplanowanym

przez obu wciąż doskonale współpracujących Giedyminowiczów wybiegiem. Król

Władysław bowiem, w odpowiedzi na dyplomatyczną ofensywę swoich znakomitych

gości odpowiedział, iż „nie ma zwyczaju bez Witolda i jego zgody o niczym decydować

w sprawach wielkiej wagi”. Zaręczyny Jadwigi z Fryderykiem Hohenzollernem juniorem

nie zostały zerwane. Król Władysław, choć – być może nawet szczerze – szykował

się wiosną 1424 r. do udziału w nowej krucjacie przeciw husytom, to jednak wielkiej

energii w tej akcji nie wykazał. Polskie rycerstwo wysłane wtedy do Czech, zostało odesłane

z powrotem przez zięcia króla Zygmunta, Albrechta Habsburga, z obawy przed

przejściem tych „posiłków” na stronę husytów. Faktycznie natomiast w czerwcu 1424 r.

ruszył znowu do Pragi Zygmunt Korybutowicz. Żadnego oficjalnego poparcia ze strony

Jagiełły ani Witolda nie otrzymał, ale po cichu wspierali go doradcy królewscy, nieprzychylnie

nastawieni do zgody z Luksemburgiem, bracia Jan i Piotr Szafrańcowie. Korybutowicz,

na czele zebranych w Polsce i na Litwie rycerzy-kondotierów, został do Pragi

wpuszczony i uznany tam za monarchę „postulowanego”. Pozostanie tam przez trzy

lata. W 1426 r. podejmie rolę promotora zgody husyckich Czech z Kościołem – znów

za pośrednictwem Jagiełły i Witolda: jednak bez większych efektów. Straci miejsce

na praskim zamku w wyniku bezkrwawego przewrotu w 1427 r. Dopiero wtedy zaświta

znowu nadzieja Zygmunta Luksemburskiego na odzyskanie władzy nad Czechami.

Faktycznie królowi Zygmuntowi uda się powrócić do swej rodzinnej przecież (po ojcu,

cesarzu Karolu IV) Pragi – dopiero w 1436 r. – i to na drodze układów z utrakwistami.

 

Wspominamy o tym już teraz, byśmy wyobrazili sobie znów, co by było gdyby…

Gdyby Zygmunt Luksemburski zdołał połączyć realnie w swoim ręku władzę nad królestwem

węgierskim i czeskim już w połowie lat 1420-ych. Niezależnie od tego, co myślał

o tym łagodny i „legitymistycznie” nastawiony Władysław Jagiełło – dla Królestwa

Polskiego byłoby to fatalne. Zygmunt, niedoszły król Polski (przypomnijmy, jako mąż

Marii Andegaweńskiej, przeznaczonej przez króla Ludwika na tron w Polsce, odebrał

już w 1382 r. hołd panów polskich jako ich przyszły władca i w tej roli po śmierci Ludwika

Węgierskiego występował), jako władca Węgier chciał przecież odzyskać dla Korony

świętego Stefana Ruś Czerwoną ze Lwowem, wyłączną zwierzchność nad Mołdawią

i tradycyjną także dominację Luksemburgów nad „ubogą krewną” z północy – Polską.

To, że przez całe niemal życie nie mógł dodać do władztwa nad Węgrami jeszcze efektywnego

panowania nad Czechami, Morawami i Śląskiem, oszczędziło Polsce fatalnego

doprawdy osaczenia. Mogłoby ono okazać się tragiczne w skutkach, kiedy w Królestwie

Polskim pojawią się rysy wewnętrznego sporu. Autor pierwszych pomysłów

rozbioru Polski miałby wtedy szansę urzeczywistnić swoje marzenia, doprowadzając

przynajmniej do rozbicia unii polsko-litewskiej.

 

Wielu historyków dostrzega, jak już to sygnalizowaliśmy pod koniec poprzedniego

rozdziału, rok 1422, pokój melneński, jako wstęp do owego sporu, który podzieli Witolda

i Jagiełłę, Litwę i Polskę, gdy zabraknie wspólnego geopolitycznego spoiwa unii:

krzyżackiego zagrożenia. Litwa już nie miała dalej powodów do konfliktu z Zakonem

– odzyskała wszystko. Polska tymczasem wciąż pamiętała o prowincjach zagarniętych

przez Zakon i nie odzyskanych. W pierwszych latach po Melnie konfliktu jednak nie

widać. Henryk Łowmiański w swej syntezie polityki jagiellońskiej trafnie wskazał trzy

przyczyny, dla których kryzys unii ujawni się z opóźnieniem. Pierwszą była wielkomocarstwowa

polityka Witolda, rozwinięta na wschodzie. Oparcie na Polsce było i na tym

odcinku potrzebne. Drugą przyczyną były poważne wpływy wielkiego księcia Litwy

w samej Polsce, w jej elitach – i wiązane z tym wciąż nadzieje Kiejstutowicza. Trzecią

było dążenie etnicznego bojarstwa litewskiego (katolickiego) do utrzymania dominującego

stanowiska na ziemiach litewsko-ruskich, do podporządkowania Litwinom Rusi

(prawosławnej). Bez współpracy z Polską było to nie możliwe.

 

Zacznijmy od tej drugiej kwestii. „Wierną ajentką” Witolda w sypialni królewskiej

miała być – wedle określenia jednego z mistrzów naszej historiografii, Stanisława Smolki

– młoda żona Władysława, królowa Zofia (Sonka). Czy była nią kiedykolwiek – nie

wiadomo. Miała raczej własne ambicje. Ich podstawą było danie staremu królowi syna.

 

Filmy

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl