Dlaczego? – ciśnie się na usta za każdym razem, kiedy zastanawiamy się nad historią Rosji oraz relacji polsko-rosyjskich. Dlaczego Rosja boi się Polski? Dlaczego państwa zachodnie od stuleci naiwnie wierzą w dobre intencje Moskwy? Dlaczego w dziejach Rosji jest aż do dziś tyle brutalności, przemocy i zacofania? Dlaczego krwiożerczo napadała na kraje, które uważała za słabsze; na przykład na Polskę w 1920 czy 1939 r., na Gruzję w 2008 r. albo na Ukrainę w 2022 r.?

W tej arcyważnej i niezwykle aktualnej książce wybitny znawca dawnej i współczesnej Rosji prof. Andrzej Nowak odsłania źródła rosyjskiej mentalności, cofając się aż do czasów powstania państwa polskiego i Rusi Kijowskiej, kiedy Moskwa była zarośniętym trawą i lasem skrawkiem ziemi w dziczy, prowadząc czytelnika aż do czasów współczesnych i haniebnej inwazji Władimira Putina na Ukrainę. Uczony tłumaczy, że Ruś to nie Rosja, a dziedzictwo tamtej historycznej krainy nie ma nic wspólnego ze współczesną Moskwą. Dopiero w XV w. zaczęto na dworach w Krakowie i Wilnie postrzegać Moskwę jako zagrożenie militarne, kiedy dla uzasadnienia swoich wojen przeciwko Polsce carowie już wtedy zaczęli używać argumentów, które słyszymy również dziś – rzekoma obrona mniejszości prawosławnej i zjednoczenie wszystkich Rusinów pod jednym berłem.

Warto też, zaznaczyć, przepaść cywilizacyjną dzielącą Polskę i Rosję. Gdy dziesiątki tysięcy szlachty polskiej decydowało o losie Rzeczypospolitej na sejmikach i sejmach, w Rosji nastał czas opriczniny, czyli brutalnego terroru i władzy służb specjalnych. Kiedy nad Wisłą powstawały setki książek i pism politycznych, w carskim imperium nie znano map, mało kto też potrafił czytać czy pisać, nie było szkół. Rósł strach przed Polską, a wraz z nim nienawiść.

Finałem tej nienawiści zdawał się być wiek XVIII, kiedy caryca Katarzyna upokorzyła Rzeczpospolitą, instalując na polskim tronie swego kochanka, porywając polskich senatorów i wreszcie zarządzając rozbiory. Oprócz, gołej siły militarnej Moskwy, doprowadziła do tego wewnętrzna słabość państwa, a Polska straciła swoją suwerenność, formalnie będąc sojusznikiem Rosji. Ostrzega nas przed tym prof. Andrzej Nowak. To cenna i ważna lekcja także dziś, a to największa wartość tej książki.

Z historii stosunków polsko-rosyjskich wyciąga autor nieustannie wnioski, które ważne są dla nas teraz; zwłaszcza teraz. Prowadzi nas przez heroizm XIX-wiecznych powstań do wielkiego zwycięstwa w 1920 r., a potem do działań agentury rosyjskiej w II RP i stale niebezpiecznej współpracy niemiecko-rosyjskiej, której kulminacją były zbrodnie II wojny światowej. Zatrzymujemy się dopiero w czasach nam współczesnych, kiedy na własne oczy i tak blisko nas na Ukrainie widzimy nieposkromiony i zbrodniczy apetyt imperialny Władimira Putina.

Prof. Andrzej Nowak oparł swoją analizę na nieznanych wcześniej dokumentach oraz badaniach, które przeprowadzał w moskiewskich archiwach. Dlatego ostrzegał i wciąż ostrzega przed krwiożerczą bestią, która także nad Wisłą ma swoich zwolenników. Czas udawania się skończył. Ta książka ma nami potrząsnąć. Czy się obudzimy?...

 

PREMIERA 14 KWIETNIA!

Spróbujemy przebiec wzrokiem poprzez historię Polski, spoglądając na nią przez szczególny pryzmat – stosunków z Rosją. Kiedy zastanawiamy się nad relacjami polsko-rosyjskimi, przychodzą nam na myśl oczywiście wydarzenia najnowsze, tragiczne, związane z tragedią smoleńską w 2010 roku, a teraz z wojną na Ukrainie rozpętaną przez Władimira Putina. Ale także te związane z rozdrapanymi ranami historii niedawnej – II wojny światowej, agresji sowieckiej w 1939 roku na Polskę, okupacji ziem wschodnich Rzeczypospolitej. Stawiamy sobie wtedy pytania. Na ile winy historyczne, które jednoznacznie leżą po jednej stronie tamtego konfliktu – po stronie sowieckiej – możemy przypisać Rosji i Rosjanom? Na ile Rosja i Rosjanie byli częścią tego ogromnego zespołu ofiar systemu komunistycznego z lat 1917–1991, kiedy istniał ten szczególny twór ideologiczny – Rosja Sowiecka, potem Związek Sowiecki? Te właśnie wydarzenia z XX i XXI wieku, przyciągając naszą uwagę do stosunków polsko-rosyjskich w sposób bolesny, żywy – powracają ze szczególną siłą wtedy, kiedy np. słuchaliśmy w Warszawie na Zamku Królewskim słów listu biskupów polskich i patriarchy Cyryla I – w sierpniu 2012 r. – o pojednaniu narodu polskiego i rosyjskiego. Bardzo piękne, choć trudne przesłanie. Niestety, kompromituje je całkowicie fakt, że po stronie rosyjskiej nadawcą jest wieloletni agent KGB (kryptonim: Michajłow, od 1972 roku), systematycznie wspierający autorytetem głowy Cerkwi każdy akt agresji imperialnej Moskwy, aż do tego najnowszego, skierowanego przeciw Ukrainie w 2022 roku.

Historia jest właśnie po to, żeby zastanowić się nad sensem tego brzemienia, które dane zostało nam i Rosjanom przez to sąsiedztwo, nad sensem misji być może niedokończonej, trwającej we wzajemnych relacjach. Kiedy zastanawiamy się nad tym trudnym dziedzictwem, którego dotykali także biskupi we wspomnianym liście, pozostawiając je, na szczęście, historykom, nie rozgrzeszając zbyt łatwo tej tak trudnej historii, często wraca do nas myśl – czy mogło być inaczej? Czy z Rosjanami mogliśmy żyć lepiej? Wielu wie z osobistego doświadczenia, że spotykając się z nimi w życiu codziennym nie mamy na ogół problemów w porozumieniu się, w rozmowie, w sympatycznym kontakcie towarzyskim. Przede wszystkim zbliża nas język, jesteśmy „braćmi Słowianami” w dziedzictwie kultury języka o wspólnych korzeniach. Może więc dałoby się na tej płaszczyźnie ułożyć te stosunki inaczej, a wtedy nasza historia może potoczyłaby się lepiej?

Pytanie to często zadajemy sobie w kontekście trudnych stosunków Polski z innymi sąsiadami, zwłaszcza tymi z zachodu, z Niemcami, których trudno nazwać braćmi przez kulturę języka, ale z którymi połączeni jesteśmy wspólnotą cywilizacji łacińskiej. Wybitny nasz myśliciel i historyk Feliks Koneczny (1862–1949) nie zgodziłby się z tym stwierdzeniem – powiedziałby, że Niemcy należą do cywilizacji bizantyjskiej. Częściej jednak odruchowo i zdroworozsądkowo, acz nie w każdym historycznym przypadku słusznie (o czym będzie jeszcze mowa), lokujemy Niemców w tej samej cywilizacji łacińskiej. Mamy też szczególną historię relacji z sąsiadem wewnętrznym – z ludnością żydowską, która napływa do państwa Piastów od pierwszych wieków naszej historii, stanowiąc bardzo ważny współtworzący ją element, a jednocześnie swoisty problem. Także w tym kontekście rozważamy często ciężar naszych stosunków z Rosją. Może gdyby nie dzielił nas konflikt z Rosją, lepiej wyglądałyby wszystkie inne nasze relacje z sąsiadami? Czy ten konflikt był nieuchronny? Czy dało się inaczej, mądrzej poprowadzić, a przynajmniej odczytywać te dzieje? Zacznę od problemu podstawowego: czy z pełną odpowiedzialnością moglibyśmy obronić tezę, że Rosjanie to nasi bracia? Sprawa jest skomplikowana.

Opinie o produkcie (0)

do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl