Nowoczesna święta Joanna Beretta Molla – patronka na nasze czasy
Dr Joanna Beretta Molla z mężem Piotrem i synkiem Pierluigim. Fot. Archiwum Krystyny Zając „Daję wam świętą nowoczesną, która nie zawahała się oddać życia, by mogło żyć jej dziecko” – powiedział Jan Paweł II w 2004 r., podczas kanonizacji Joanny Beretty Molli, włoskiej lekarki, kobiety pięknej, eleganckiej, jak z żurnala mody. Wyniesienia na ołtarze tej wzorowej żony i heroicznej matki doczekały nie tylko jej dzieci, ale także mąż. Światowe media odnotowały to jako pierwszy taki przypadek w Kościele i znak, że Joanna Beretta Molla to święta na miarę współczesności.
Rodzinny kościół domowy
Gianna (Joanna) Beretta urodziła się 4 października 1922 r. w Magencie niedaleko Mediolanu (Lombardia) w bardzo religijnej włoskiej rodzinie katolickiej. Jej pobożni rodzice Maria i Alberto należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka z Asyżu. Żyli według franciszkańskiego ideału ubóstwa i radości chrześcijańskiej. Mieli trzynaścioro dzieci, z których sześcioro wcześnie zmarło. Dwóch synów wybrało stan kapłański, najstarsza córka została muzykiem, inna poszła do klasztoru, kolejna była farmaceutką, a czwórka, w tym Joanna, została lekarzami.
(...)
Kapitalna dziewczyna
W 1937 r. rodzina Berettów przeniosła się do Quinto al Mare w pobliżu Genui, głównie w celu zapewnienia dzieciom dostępu do wykształcenia uniwersyteckiego. Joanna uczęszczała do gimnazjum przy Zgromadzeniu Sióstr św. Doroty. W 1938 r., jako dorastająca dziewczyna, przeżyła przełom w życiu duchowym pod wpływem rekolekcji prowadzonych przez o. Michele Avedano, jezuitę. Uświadomiła sobie wtedy, jak ważna jest dla niej wiara. W rekolekcyjnym zeszycie zapisała: „Czynię święte postanowienie, aby robić wszystko dla Jezusa. Każdą moją czynność ofiaruję Jezusowi (...). Chcę prosić Pana, aby pomógł mi ominąć piekło... Proszę Go, aby pozwolił mi zrozumieć Jego wielkie miłosierdzie”. Odtąd, niejako świadomie, zaczęła kroczyć drogą świętości. Za przykładem swojej mamy zaczęła działać w Akcji Katolickiej, angażując się w apostolat dziewcząt. Pomagała osobom starszym i potrzebującym, w ramach posługi Bractwa św. Wincentego. Już wtedy marzyła, aby zostać misjonarką i realizować radykalizm ewangeliczny.
(...)
Joanna twierdziła, że zawód lekarza to jeden z najpiękniejszych zawodów, a pracę swą uważała za posłannictwo, tak jak kapłaństwo, gdyż „w chorym dotyka się samego cierpiącego Jezusa”. W notatkach z tego okresu zapisała: „Mamy okazje, których nie ma kapłan. Nasza misja nie kończy się wówczas, gdy lekarstwa już nie skutkują. Jest jeszcze dusza, którą trzeba prowadzić do Pana Boga, a słowo lekarza ma autorytet. Każdy lekarz powinien powierzyć chorego kapłanowi. Jakże więc potrzebni są lekarze katoliccy”. Zachował się też inny ważny tekst Joanny o misji lekarza: „W dzisiejszych czasach powierzchowność zaistniała niestety również w naszej profesji. Leczymy ciało, lecz bardzo często czynimy to bez kompetencji”. Zapisała kilka wskazówek dla lekarzy: „1. Wykonujmy dobrze to, co do nas należy. Solidnie zdobywajmy wiedzę. Jest dzisiaj taka pogoń za pieniądzem. 2. Bądźmy uczciwymi lekarzami wiary. 3. Otaczajmy pacjentów serdeczną troską. Pamiętajmy, że to nasi bracia, którzy są godni delikatności. 4. Nie zapominajmy o duszy pacjenta...”.
(...)
Zakochani Joanna i Piotr
Joanna miała 32 lata, gdy na jej drodze pojawił się Piotr Molla, starszy od niej o dziesięć lat, stateczny, poważny inżynier. Było to w 1954 r. Najpierw przelotnie spotykali się w ambulatorium, w bardzo smutnych okolicznościach, gdyż śmiertelnie chorowała młodsza siostra inżyniera Molli, którą opiekowała się doktor Beretta. Osobiście Joanna i Piotr poznali się nieco później na przyjęciu po Mszy św. prymicyjnej o. Lino Garavaglii, w przyszłości biskupa Ceseny. Po raz pierwszy jako para wybrali się do mediolańskiej La Scali, gdzie oboje zostali zaproszeni przez bratową Joanny na przedstawienie baletowe. To spotkanie ośmieliło ich do siebie. Okres narzeczeństwa trwał tylko kilka miesięcy. Zapis wielkiej miłości młodej lekarki i poważnego inżyniera można znaleźć w listach narzeczonych, drukowanych również w języku polskim. Zostawili obfitą korespondencję, gdyż oboje, bardzo zapracowani, nie mogli się często spotykać. Tęsknili za sobą, więc pisali listy.
Po zaręczynach przygotowywali się do rozpoczęcia wspólnej drogi życia, przede wszystkim duchowo. Gdy zbliżał się dzień ich ślubu, ustalony na 24 września 1954 r., Joanna zaproponowała narzeczonemu, aby odbyli modlitewne triduum, uczestnicząc przez trzy kolejne dni – 21, 22 i 23 września – w Mszy św. Na suknię panny młodej zakupili kosztowny materiał. Joanna wówczas zanotowała: „Jeśli mój syn zostanie księdzem, chciałabym z tej sukni ślubnej uszyć dla niego albę”. W narzeczeńskiej korespondencji Joanny skierowanej do Piotra znalazły się takie słowa: „Chciałabym, aby nasza rodzina mogła się stać jakby wieczernikiem, zjednoczonym wokół Jezusa Chrystusa”. W innym liście zawarte jest głębokie wyznanie: „Staniemy się współpracownikami Boga w stwarzaniu. Będziemy mogli ofiarować Jemu dzieci, które będą Go kochały i będą Mu służyły”. Tuż przed ślubem Joanna dodała: „Pragnę mieć dużo dzieci, świętych dzieci”.
Związek małżeński zawarli w bazylice św. Marcina w Magencie. Narzeczoną prowadził do ołtarza jej brat Ferdinando, a uroczystości liturgicznej przewodniczył drugi brat, ks. Giuseppe Beretta. W podróż poślubną Joanna i Piotr udali się przez Rzym na Sycylię.
Kobieta jak z żurnalu mody
Nowożeńcy zamieszkali w domu na terenie należącym do fabryki, miejsca pracy Piotra. Mogło to być uciążliwe, ale Joanna nigdy nie narzekała na niedogodności. Już na początku wspólnego życia przeprowadzili w swoim mieszkaniu akt intronizacji Najświętszego Serca Jezusowego i postanowili każdego dnia odmawiać Różaniec.
Joanna Beretta Molla – urocza młoda mężatka – była kobietą o wielu pasjach i talentach. Określa się ją jako nowoczesną świętą oraz świętą szarego życia codziennego. Uważana jest za idealny wzór dla każdej kobiety. Z miłością i oddaniem dbała o męża i wspólny dom, ale przede wszystkim o ich piękno duchowe. Doskonale zorganizowana, potrafiła połączyć sprawy domowe z pracą lekarki, praktykami religijnymi i aktywnym wypoczynkiem. Grała na fortepianie, malowała obrazy, lubiła tańczyć. Na spektakle teatralne i koncerty często chodziła z mężem. Zwykle był bardzo zapracowany, ale Joanna potrafiła wyrwać go jednak z kieratu zawodowych obowiązków i nauczyła odpoczywać. Wychodziła z założenia, że „to praca jest dla rodziny, a nie rodzina dla pracy”. Była elegancka i atrakcyjna. „Jako kobieta nie mogę również zapominać o swoim wyglądzie. Mam na myśli sposób uczesania, ubrania, ale przede wszystkim uśmiech dla swojego męża” – wyznała. Miała stałą krawcową. Kostiumy szyła według wzorów z najnowszych żurnali i magazynów mody, które mąż przywoził z Paryża i z innych miejsc będących celem jego służbowych delegacji. Regularnie odwiedzała ponadto ulubiony salon fryzjerski, korzystała z najnowszych kosmetyków. Grała w tenisa, chętnie robiła wypady w góry, szusowała na nartach. Była odważną alpinistką, z pomocą czekana wspinała się po linie. Kilkakrotnie nawet zdobyła Mont Blanc, co w przypadku kobiety należało w tamtych czasach do wyjątków. Jej syn pamięta, że szybko jeździła na motorze, a gdy prowadziła samochód, musiał się mocno trzymać, bo zdecydowanie wciskała pedał gazu. Mąż natomiast potwierdził, że Joanna bardzo dobrze tańczyła. W jednym z wywiadów wyznał: „Kiedy ostatni raz z nią tańczyłem w Grand Hotelu w Sztokholmie w 1961 r., podziwiali ją wszyscy obecni”. Państwo Mollowie prowadzili otwarty dom. Często gościli rodzinę i znajomych oraz przyjaciół z pracy. Piotr ujawnił, że bywali u nich również goście z zagranicy, jego współpracownicy, przeważnie Szwedzi i Amerykanie. Joanna przygotowywała na te okazje specjalne dania i elegancko wszystko podawała. Szczególnie ceniła więzi rodzinne i utrzymywała bardzo bliskie kontakty ze swoim licznym rodzeństwem oraz z rodziną męża.
Rodzinny wieczernik i osobista kalwaria
W osobie Joanny Beretty Molli – młodej małżonki i heroicznej matki – można uczcić każdą matkę krzątającą się po domu ze świętą cierpliwością i podejmującą z miłością codzienne rodzinne obowiązki, a jednocześnie świetnie spełniającą się zawodowo. Joanna starała się każdego dnia uczestniczyć w Mszy św., a małżeństwo i rodzinę traktowała jak święte powołanie. Była bardzo szczęśliwa, gdy przyszedł czas na realizację jej marzenia o budowaniu rodzinnego wieczernika – świętej przestrzeni, w której wszystko czyni się dla Boga i przez Boga. Małżonkowie Molla nie byli już młodzi, dlatego szybko podjęli rodzicielskie obowiązki. Zaczęło się spełniać pragnienie Joanny i Piotra, aby mieć „dużo dzieci, świętych dzieci”. Z wielką miłością przyjmowali każde poczęte dziecko. W 1956 r. urodził się Pierluigi, w 1957 r. – Maria Zita, nazywana w rodzinie Marioliną, w 1959 r. – Laura. Wstrząsem dla Joanny i Piotra były dwa naturalne poronienia.
W 1961 r. poczęło się kolejne dziecko. Joanna zbliżała się do czterdziestki. Tym razem zarówno życie matki, jak i dziecka było śmiertelnie zagrożone. W drugim miesiącu ciąży zdiagnozowano bowiem u Joanny chorobę nowotworową. Pomimo wskazań medycznych do przerwania ciąży matka od początku była zdecydowana ocalić dziecko, nawet za cenę swojego życia. „Idę do szpitala i nie jestem pewna, czy wrócę do domu. Boję się, módl się za mnie” – prosiła swoją przyjaciółkę przed operacją mającą na celu usunięcie włókniaka macicy. Lekarzom natomiast zdecydowanie zastrzegła, że nie wolno naruszyć dziecka. Jako lekarka zdawała sobie sprawę z zagrożenia, ale świadomie podjęła śmiertelne ryzyko donoszenia dziecka do końca, nie biorąc w ogóle pod uwagę aborcji dla ratowania swojego życia. Mąż wyznał, że była skazana na okrutny dylemat: „poświęcić dziecko albo oddać własne życie i osierocić czwórkę dzieci”. Na kilka dni przed porodem powiedziała do męża: „Jeżeli trzeba będzie wybierać między mną i dzieckiem – żadnych wahań. Żądam, żebyście wybrali dziecko. Ratujcie dziecko!”. 21 kwietnia 1962 r., w Wielką Sobotę, w klinice św. Gerarda w Monzy przyszła na świat zdrowa dziewczynka, Gianna (Joanna) Emanuela. Niestety, matka była w stanie krytycznym i bardzo cierpiała. Z rąk swego brata kapłana otrzymała sakrament chorych oraz wiatyk. Ostatnim życzeniem umierającej Joanny było powrócić do dzieci. W nocy została więc przewieziona ambulansem do domu i tam 28 kwietnia 1962 r. wcześnie rano odeszła, otoczona rodziną. Przed śmiercią mogła jeszcze usłyszeć głosy budzących się pociech.
Pogrzeb Joanny odbył się dwa dni później na cmentarzu w Mesero. W jej młodzieńczych notatkach mąż znalazł słowa: „Nie można kochać bez cierpienia i cierpieć bez miłości”.
W drodze na ołtarze
Po śmierci Joanny Ojciec Święty Jan XXIII przekazał rodzinie Mollów wyrazy współczucia, ale też i podziwu dla zmarłej. Proces beatyfikacyjny zainspirował Paweł VI, który wcześniej, jako arcybiskup metropolita Mediolanu, dowiedział się o ofierze młodej matki i interesował się jej drogą na ołtarze. Kolejny papież – Jan Paweł I pisał teksty o Joannie, a Jan Paweł II śledził kolejne etapy procesu beatyfikacyjnego oraz kanonizacyjnego i dokonał ich finalizacji.
Cud potrzebny do beatyfikacji wydarzył się w 1977 r. w szpitalu założonym przez o. Alberto Berettę w Brazylii, czyli tam, gdzie Joanna chciała udać się na misje, zanim została mężatką. Za jej wstawiennictwem została uratowana Lucia Silva Cirilo – młoda matka, która umierała z powodu infekcji po urodzeniu martwego dziecka. Uzdrowiona kobieta była wraz z rodziną Joanny obecna w Watykanie 24 kwietnia 1994 r. na Mszy św. beatyfikacyjnej. Po uroczystości, podczas ceremonii „ucałowania rąk”, ocalona córka Joanny miała okazję przekazać papieżowi Janowi Pawłowi II osobisty różaniec swojej mamy. Ojciec Święty przyjął ten dar z wielką czcią i ucałował. Wymowny jest fakt, że Kościół ogłosił Joannę błogosławioną w Międzynarodowym Roku Rodziny, wskazując w ten sposób wzór dla innych matek. W homilii beatyfikacyjnej Jan Paweł II powiedział m.in.: „Joanna Beretta Molla to kobieta heroicznej miłości, przykładna żona i matka, która w codziennym życiu dała świadectwo trudnym wartościom Ewangelii. Nie cofnęła się przed ofiarą ze swego życia – czym potwierdziła heroiczność swoich cnót. Wzór chrześcijańskiej doskonałości, kobieta bez reszty poświęcona swojej rodzinie, gotowa ponieść wszelkie ofiary, aby swym dzieciom przekazać wszystko, co ma najlepszego”.
Dziesięć lat później, 16 maja 2004 r., papież Jan Paweł II dokonał kanonizacji Joanny Beretty Molli. Cud wymagany do kanonizacji dokonał się również w Brazylii, w mieście Franca. 35-letnia Elizabeth Comparini Arcolino, będąca w stanie błogosławionym, gdy znalazła się w sytuacji beznadziejnej, gdyż wody płodowe przedwcześnie odeszły i lekarze uważali, że jej dziecko jest stracone, nie zgodziła się na przerwanie ciąży dla ratowania swojego życia. Zwróciła się natomiast o pomoc do błogosławionej Joanny, która przeżywała podobną sytuację. Stan pacjentki nagle się poprawił i została wypisana do domu. Dziecko donosiła i wbrew przewidywaniom lekarzy 31 maja 2000 r. urodziła córkę, której dała imiona Gianna (Joanna) Maria.
Podobnie jak na uroczystości beatyfikacyjnej, również w kanonizacji, która odbyła się na Placu św. Piotra w Rzymie, uczestniczył Piotr Molla z dorosłymi już dziećmi: Gianną (Joanną) Emanuelą oraz Laurą i Pierluigim. Zabrakło córki Marioliny, która zmarła w dzieciństwie. Mszę św. u boku Jana Pawła II koncelebrował ks. Giuseppe Beretta, brat Joanny. Ojciec Święty wyraził wtedy życzenie: „Oby nasza epoka, dzięki przykładowi Joanny Beretty Molli, mogła odkryć prawdziwe, czyste i płodne piękno miłości małżeńskiej, przeżywanej jako odpowiedź na Boże powołanie”. Padły też inne znamienne słowa: „Macierzyństwo może być źródłem wielkiej radości, ale także stać się źródłem cierpień. Wówczas miłość staje się próbą, czasem heroiczną, która wiele kosztuje macierzyńskie serce kobiety”.
Święta z testamentu Jana Pawła II
(...)
Kult św. Joanny wciąż rozwija się w Polsce. Jej relikwie zostały złożone w ponad stu naszych kościołach i kaplicach. Zawsze wzrusza fakt, gdy w przekazywaniu relikwii św. Joanny uczestniczą jej dorosłe dzieci, które podczas takich uroczystości wspominają swoją świętą matkę. 3 maja 2006 r. Laura Molla Panutti przybyła z relikwiami matki na Jasną Górę. Podzieliła się wtedy świadectwem oraz w imieniu własnym i całej rodziny wyraziła radość z wprowadzenia relikwii „w to szczególne miejsce, gdzie króluje Królowa Polski”. Relikwie w uroczystej procesji zostały złożone na ołtarzu podczas Mszy św. sprawowanej na Szczycie Jasnogórskim przez polskich biskupów, pod przewodnictwem prymasa kard. Józefa Glempa, a potem pozostały już na zawsze na Jasnej Górze, jako dar rodziny Mollów dla sanktuarium.
Również w 2006 r. relikwie św. Joanny zostały wprowadzone do kaplicy Sejmu RP, a w 2016 r. – do kaplicy prezydenta RP Andrzeja Dudy. To pierwsze takie przypadki w świecie. Relikwie do kaplicy prezydenckiej przekazała ocalona córka świętej Joanny – Gianna (Joanna) Emanuela. Wyraziła nadzieję, że obecność w tym miejscu jej świętej matki będzie wspierała wszystkie działania prezydenta RP w obronie szacunku dla każdego ludzkiego życia. Relikwie dotarły też do polskich seminariów duchownych i szpitali.
Gianna (Joanna) Emanuela, która poszła w ślady swojej świętej matki i została lekarzem, złożyła w 1997 r. na stadionie Maracanã w Rio de Janeiro, w obecności papieża Jana Pawła II, wzruszające świadectwo, będące dziękczynieniem za życie. Powiedziała wówczas: „Kochana Mamo, dziękuję Ci, że dwukrotnie podarowałaś mi życie. Pierwszy raz, kiedy pozwoliłaś mi żyć, a drugi raz, kiedy nie pozwoliłaś, by mnie zabito. I tak moje życie jest kontynuacją Twojego życia. Dziękuję Ci, kochana Mamo”.
Dzisiejszy świat bardzo potrzebuje orędownictwa świętej Joanny Beretty Molli, gdyż rodzina znalazła się w centrum ataków, a poczęte życie ludzkie jest poniewierane. Zabicie nienarodzonego dziecka, nazywane aborcją, traktuje się jak zabieg chirurgiczny, który pomaga kobiecie pozbyć się „problemu”, gdy z różnych powodów nie chce ona przyjąć macierzyństwa. O tym, że każde ludzkie życie jest jedyne i niepowtarzalne, że musi być ochraniane, a w razie zagrożenia ratowane, była przekonana święta włoska lekarka, która potrafiła oddać własne życie, aby uratować dziecko. W tych heroicznych działaniach miała całkowite wsparcie męża. Piotr Molla zmarł w 2010 r., w wieku 97 lat. W swoim długim życiu publicznie dawał świadectwo o swojej żonie jako świętej naszej szarej codzienności i klękał przed jej wizerunkiem. Wraz z modlitwą wypowiadał też słowa: „Wieczności nie wystarczy, by dziękować Panu Bogu za tak cudowną żonę”.
Św. Joanna Beretta Molla to niewątpliwie święta na nasze czasy.
Lidia Dudkiewicz
*
Powyższe fragmenty pochodzą z artykułu red. Lidii Dudkiewicz, który w całości ukazał się w miesięczniku WPIS nr 138.
(AD)
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po fascynujące biografie świętych:

Życie św. brata Alberta. Biografia ilustrowana
Biograficzna, ilustrowana opowieść o polskim świętym - Bracie Albercie Chmielowskim.
Bohater, artysta, święty. Powstaniec styczniowy, utalentowany malarz, opiekun nędzarzy. Tak można najkrócej opisać niezwykłą i do dziś fascynującą postać Adama Chmielowskiego, którego imię zakonne Brat Albert stało się w Polsce powszechnie znane już pod koniec XIX wieku. Te trzy rodzaje działalności i te trzy postawy życiowe zostały pięknie ukazane w niezwykłej książce.

Andrzej Bobola Orędownik Polski. Życie, męczeństwo, świętość
Andrzej Bobola herbu Leliwa, ksiądz, zakonnik, dziś patron Polski, żył w latach 1591–1657 w niebywale burzliwym czasie wielkich zagrożeń dla Ojczyzny i Kościoła katolickiego. Zginął w sposób szczególnie okrutny z rąk Kozaków, którzy chcieli mu nawet darować życie pod warunkiem wyrzeczenia się przezeń wiary katolickiej. Mimo wyjątkowo bestialskich tortur – odmówił. Umierał w strasznych męczarniach.

AUDIOBOOK Dzienniczek św. Siostry Faustyny - czytany przez Halinę Łabonarską
„Dzienniczek” św. Siostry Faustyny to najczęściej tłumaczone polskie dzieło na świecie, ale przede wszystkim to perełka literatury mistycznej. Jest to lektura, która człowieka autentycznie zmienia i dotyka w samej duszy. Bóg każdemu z nas pokazuje drogę do świętości, ale z Siostrą Faustyną obcował bezpośrednio i bezpośrednio do niej przemawiał.

Do moich Rodaków. Św. Jan Paweł Wielki
Św. Jan Paweł II, zwany Wielkim, był dumnym Polakiem bez jakiegokolwiek kompleksu niższości wobec innych narodów. Takiego zachowania uczył też nas – zarówno głoszonym słowem, jak i własną postawą, którą prezentował, nie popadając przy tym w pychę czy pogardę wobec innych. Postawę swą zaś wykształcił w sobie i opierał na umiłowaniu Ojczyzny, na gruntownej wiedzy historycznej i oczywiście na głębokiej wierze w Boga i szacunku wobec bliźnich.

Hetman Chrystusa - Biografia św. Jana Pawła II Tom 1
Książka ta zrodziła się z fascynacji polskim Papieżem i z niezgody na traktowanie go jako dobrotliwego staruszka i miłośnika kremówek, na umniejszanie jego postaci, przebogatego dorobku i ogromnego autorytetu. Ojciec Święty jawi się tu jako osobowość zachwycająca – pasterz wyrazisty, konsekwentny, inteligentny, odpowiedzialny i odważny.

Największy z rodu Polaków
Największy z rodu Polaków – to określenie wobec Jana Pawła II pojawiło się już na początku jego pontyfikatu, a potem było powszechnie wypowiadane z dumą przy bardzo wielu okazjach, w tysiącach miejsc, przez ludzi Kościoła i przez zwykłych wiernych, ale też przez polityków i środki masowego przekazu, nie wyłączając tych, którzy dzisiaj tak zaciekle zwalczają Papieża Polaka.

Męczennik za wiarę i Solidarność. Biografia ilustrowana bł. ks. Jerzego Popiełuszki
Fascynująca książka Jolanty Sosnowskiej to poruszająca opowieść o życiu i heroicznej walce kapłana, który stał się symbolem oporu przeciwko komunistycznemu reżimowi w Polsce. Swoją niezłomną wiarą i nieugiętością inspirował miliony Polaków do walki o wolność i wiarę. Popiełuszko, z pozoru zwykły ksiądz, stał się światłem nadziei. Pozostaje aktualnym symbolem także dzisiaj, co w tej książce mocno wybrzmiewa.

Odsiecz z nieba. Prymas Wyszyński wobec rewolucji
Rewolucja! Co naprawdę kryje się za tym pojęciem? Ta książka demaskuje fałszywe hasła, utopijne założenia i okrucieństwo wszystkich rewolucji; od protestanckiej i francuskiej poprzez bolszewicką, nazistowską i lat 1960. aż po wiek XXI, w którym prowadzona jest kolejna rewolucja światopoglądowa. Prof. Grzegorz Kucharczyk obnaża kulisy każdej rewolucji; ich brutalność, bezwzględność i bezbożność.

Święty Prorok. Karol Wojtyła – Jan Paweł II
Św. Jan Paweł II bywał nazywany prorokiem naszych czasów, nikt jednak do tej pory nie spojrzał w tym kontekście na całe jego życie. Próby takiej dokonuje w tej książce Jolanta Sosnowska (autorka czterotomowej biografii Papieża Polaka „Hetman Chrystusa”), śledząc pod tym kątem życiorys Karola Wojtyły – Jana Pawła II.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.