Droga Krzyżowa. Proroczy głos z Koloseum
| liczba stron: | 144 |
| obwoluta: | nie |
| format: | 14,0 cm x 20,0 cm |
| papier: | kreda Silk |
| oprawa: | twarda |
| data wydania: | 23.02.2026 |
| ISBN: | 978-83-7553-450-4 |
| EAN: | 9788375534504 |
dodaj do przechowalni
Słowa rozważań kard. Josepha Ratzingera z roku 2005 są dziś jeszcze bardziej aktualne niż wówczas. Wygłosił je owego roku w Wielki Piątek podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej w Koloseum, odprawianego w zastępstwie ciężko chorego Jana Pawła II. Najbliższy współpracownik Papieża napiętnował tych, którzy będąc w Kościele, odchodzą od nauki Chrystusa i ją przeinaczają. Którzy się sprzeniewierzają Zbawcy. Prorocze to były słowa, bo przecież dyktatura postprawdy i walka z zasadami chrześcijańskimi nie była wtedy jeszcze tak zaawansowana jak dzisiaj.
Wielki hierarcha, a przy tym bardzo pobożny kapłan, kard. Ratzinger przeczuwał, że coraz bardziej zuchwałe nieposłuszeństwo wobec Boga przyniesie katastrofalne skutki nie tylko dla katolików, ale także dla całej ludzkości. Dlatego przestrzegał, że „W tym buncie przeciw prawdzie, w tej próbie bycia samemu sobie bogiem, twórcą i sędzią, spadamy i niszczymy samych siebie”. Słusznie diagnozował, że „Sprawiedliwość zostaje podeptana z tchórzostwa, małoduszności, ze strachu przed dyktatem panującej mentalności. Cichy głos sumienia zostaje zagłuszony przez wrzawę tłumu. Niezdecydowanie i lęk przed opinią ludzi dodają siły złu”.
Podążanie za Chrystusem w trakcie medytowania Drogi Krzyżowej jako nabożeństwa nakłania nas do nawrócenia. Nakłania też do zastanowienia się, co robimy ze swoim życiem nie tak, na co przyzwalamy tylko dla świętego spokoju, jakiego zła wolimy nie dostrzegać z powodu własnej wygody. Kard. Joseph Ratzinger mocno nami potrząsa, żebyśmy jako katolicy nie pozostawali bierni. Czyni to także ks. prof. Robert Skrzypczak w drugiej części książki, odwołującej się do rozważań Ratzingera-Benedykta XVI. Ten wspaniały polski kaznodzieja, pisarz i teolog ukazuje także osobowość następcy św. Jana Pawła II, podkreślając aktualność nauczania i napominania obu papieży.
Stacjom Drogi Krzyżowej towarzyszą odpowiednio reprodukcje wspaniałych dzieł sztuki, głównie polskich artystów, co przybliża nam Mękę Chrystusa i Jego poświęcenie dla naszego zbawienia.
DROGA KRZYŻOWA
Modlitwa Pragniesz, bym i ja teraz... 6
I Stacja Jezus na śmierć skazany 8
II Stacja Jezus bierze krzyż na swoje ramiona 14
III Stacja Jezus upada po raz pierwszy 20
IV Stacja Jezus spotyka swoją Matkę 26
V Stacja Jezus otrzymuje pomoc w niesieniu krzyża od Szymona z Cyreny 32
VI Stacja Weronika ociera twarz Jezusa 38
VII Stacja Jezus upada po raz drugi 44
VIII Stacja Jezus spotyka płaczące niewiasty jerozolimskie 50
IX Stacja Jezus upada po raz trzeci 56
X Stacja Jezus zostaje obnażony z szat 62
XI Stacja Jezus zostaje przybity do krzyża 68
XII Stacja Jezus umiera na krzyżu 74
XIII Stacja Jezus zostaje zdjęty z krzyża i oddany Matce 82
XIV Stacja Jezus zostaje złożony do grobu 88
Błogosławieństwo 95
PROROCZY GŁOS Z KOLOSEUM
Chwała tobie, Krzyżu, jedyna nadziejo 99
Światło w godzinie ciemności 100
Historia Drogi Krzyżowej 108
Rzymskie Koloseum 116
Sędziwy Piotr w zepsutej barce 121
Zawalczyć o prymat Boga w świecie 132
Krzyż – zbawienie prostego człowieka 137
Pragniesz, bym i ja teraz, jak niegdyś Szymon z Cyreny, niósł z Tobą Twój krzyż
Panie Jezu Chryste, dla nas przyjąłeś los ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera, by wydać plon obfity (J 12, 24). Zapraszasz nas, byśmy kroczyli za Tobą tą drogą, gdy mówisz: „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12, 25). My jednak jesteśmy przywiązani do naszego życia. Nie chcemy go porzucić, ale zachować je w całości dla siebie. Chcemy je posiąść, a nie ofiarować. Ty jednak nas poprzedzasz i ukazujesz, że możemy ocalić nasze życie jedynie ofiarując je. Poprzez nasze towarzyszenie Ci na Drodze Krzyżowej chcesz prowadzić nas drogą ziarna pszenicy, drogą sięgającej aż po wieczność płodności.
Krzyż – ofiara z nas samych – bardzo nam ciąży. Jednak na Twej Drodze Krzyżowej poniosłeś także mój krzyż. I nie czyniłeś tego jedynie kiedyś, w przeszłości, gdyż Twoja miłość jest współczesna memu życiu. Dźwigasz go dzisiaj, ze mną i dla mnie. W przedziwny sposób pragniesz, bym i ja teraz, jak niegdyś Szymon z Cyreny, niósł z Tobą Twój krzyż, a towarzysząc Ci, razem z Tobą ofiarował się dla odkupienia świata.
Pomóż mi, by moja droga krzyżowa nie była jedynie pobożnym uczuciem chwili. Pomóż nam towarzyszyć Ci nie tylko szlachetnymi myślami, lecz także przejść Twoją drogę sercem, nawet więcej: konkretnymi uczynkami codziennego życia. Dopomóż nam wejść na drogę krzyża całymi sobą i na zawsze pozostać na Twej drodze. Uwolnij nas od lęku przed krzyżem, ze strachu przed wyśmianiem przez innych, z obawy, że nasze życie może się nam wymknąć, jeśli nie chwycimy wszystkiego, co niesie. Pomóż nam demaskować pokusy, które obiecują życie, lecz których ułudy zostawiają w nas ostatecznie pustkę i zawód. Pomóż nam nie chcieć zawładnąć życiem, ale je dawać. Dopomóż, abyśmy towarzysząc Ci na drodze pszenicznego ziarna, znaleźli w „traceniu życia” drogę miłości, drogę, która prawdziwie daje życie, życie w obfitości (J 10, 10).
I STACJA
Jezus na śmierć Skazany
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,
i błogosławimy Ciebie.
Żeś przez krzyż i mękę swoją
świat odkupić raczył.
Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 22–23.26)
Rzekł do nich Piłat: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?”. Zawołali wszyscy: „Na krzyż z Nim!”. Namiestnik odpowiedział: „Cóż właściwie złego uczynił?”. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim!”.
Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Medytacja
Sędzia świata, który pewnego dnia powróci, aby sądzić wszystkich ludzi, stoi tu poniżony, znieważony i bezbronny przed ziemskim sędzią. Piłat nie jest potworem zła. Wie, że skazany jest niewinny; szuka sposobu, by Go uwolnić. Lecz jego serce jest rozdarte. Ostatecznie stawia siebie, swoją pozycję, ponad sprawiedliwość.
Także ludzie, którzy krzyczą i domagają się śmierci Jezusa, nie są potworami zła. Wielu z nich w dniu Pięćdziesiątnicy przejmie się „do głębi serca” (Dz 2, 37), gdy Piotr powie im: „Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście” (Dz 2, 22–23).
W tej chwili jednak ulegają wpływowi tłumu. Krzyczą, bo krzyczą inni, i krzyczą tak, jak krzyczą inni. Sprawiedliwość zostaje podeptana z tchórzostwa, małoduszności, ze strachu przed dyktatem panującej mentalności. Cichy głos sumienia zostaje zagłuszony przez wrzawę tłumu. Niezdecydowanie i lęk przed opinią ludzi dodają siły złu.
Modlitwa
Panie, zostałeś skazany na śmierć, ponieważ lęk przed spojrzeniem innych zagłuszył głos sumienia. Tak dzieje się zawsze w dziejach: niewinni bywają krzywdzeni, skazywani i zabijani. Ileż razy i my przedkładaliśmy sukces nad prawdę, własną reputację nad sprawiedliwość.
Daj, aby w naszym życiu wzmocnił się cichy głos sumienia – Twój głos. Spójrz na mnie, jak spojrzałeś na Piotra po jego zaparciu się. Niech Twoje spojrzenie przeniknie nasze dusze i wskaże kierunek naszemu życiu.
Tym, którzy w Wielki Piątek krzyczeli przeciw Tobie, w dniu Pięćdziesiątnicy dałeś skruchę serca i nawrócenie. W ten sposób dałeś nadzieję nam wszystkim. Daj także nam, raz po raz, łaskę nawrócenia.
Wszyscy:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się Imię Twoje,
przyjdź Królestwo Twoje,
bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom,
i nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode złego.
Stała Matka Boleściwa
Obok krzyża ledwo żywa,
Gdy na krzyżu wisiał Syn.













