Tajemnice Ziemi Świętej

Najnowsze, długo oczekiwane wydanie bestsellerowego albumu Adama Bujaka o Ziemi Świętej. Dwa tysiące lat temu po spalonej słońcem Samarii, Galilei, Judei wędrował Chrystus. Teraz te same szlaki przeszło dwóch artystów. Twórca słowa i twórca obrazu. Poeta i fotografik – Marek Skwarnicki i Adam Bujak....

Autorzy: Adam Bujak

liczba stron: 224
obwoluta: tak
format: 235x315 mm
papier: 170 g kreda mat
oprawa: twarda
data wydania: 01-07-2008
ISBN: 978-83-7553-035-3
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość
Cena: 102,90 zł 102.90 PLN
quantity szt.
dodaj do przechowalni
Pin It

Opis

Najnowsze, długo oczekiwane wydanie bestsellerowego albumu Adama Bujaka o Ziemi Świętej.

Dwa tysiące lat temu po spalonej słońcem Samarii, Galilei, Judei wędrował Chrystus. Teraz te same szlaki przeszło dwóch artystów. Twórca słowa i twórca obrazu. Poeta i fotografik – Marek Skwarnicki i Adam Bujak. Wędrowali przez Nazaret, Betlejem, Jerozolimę, Kafarnaum, wspinali się na Górę Oliwną i Syjon, przemierzali brzegi Jeziora Galilejskiego… Te i inne ślady życia oraz nauczania Jezusa tworzyły ich pielgrzymi szlak. Plonem tych peregrynacji stał się niezwykły album zatytułowany znamiennie: „Tajemnice Ziemi Świętej”. To relacja artystyczna, w której słowo splata się z obrazem, a obraz z modlitwą. Konstrukcja albumu jest niezwykła, została bowiem zbudowana według porządku… tajemnic różańcowych! Wśród miejscowych kapłanów i pielgrzymów z całego świata spotykamy nawet samego papieża, Jana Pawła II. Można zapytać, czy są jeszcze tajemnice, które nie zostały odkryte? Czy są takie miejsca, w których jesteśmy bliżej Boga? Dwaj wybitni artyści odpowiadają na te pytania. Warto zagłębić się w „Tajemnice Ziemi Świętej”, aby samemu odkryć piękno surowej przyrody i starożytnych zabytków, poznać magię świętych miejsc, zagłębić się w modlitwę… Album ze wszech miar urzekający!

Przeglądaj książkę

Spis treści

Tajemnice radosne

Zwiastowanie     11

Nawiedzenie św. Elżbiety     27

Narodziny Pana Jezusa     31

Ofiarowanie Pana Jezusa w Świątyni     55

Znalezienie Pana Jezusa w Świątyni     75

 

Tajemnice światła

Chrzest Pana Jezusa w Jordanie     83

Objawienie siebie w Kanie Galilejskiej     97

Głoszenie Królestwa Bożego     105

Przemienienie na Górze Tabor     109

Ustanowienie Eucharystii     115

 

Tajemnice bolesne

Modlitwa w Ogrójcu     123

Biczowanie Pana Jezusa     139

Cierniem koronowanie     145

Droga Krzyżowa     155

Śmierć Pana Jezusa na krzyżu     169

 

Tajemnice chwalebne

Zmartwychwstanie Pana Jezusa     181

Wniebowstąpienie Pana Jezusa     197

Zesłanie Ducha Świętego     207

Wniebowzięcie NMP     213

Ukoronowanie Matki Bożej     219

 

Przeczytaj fragment

Stoję na brzegu Jordanu, nieopodal miejsca, gdzie  według tradycji Jan ochrzcił Jezusa. W roku 1969 tak  opisywałem to wydarzenie, opierając się wyłącznie na  Ewangeliach Mateusza i Jana oraz ikonografii późniejszych  wieków: 

 

To jest teraz, gdy Jan chrzci nad Jordanem

Gdy widzi stopę Boga wstępującą w rzekę

Pustynia rodzi proroka

Z jej suchych płuc wydobywa się szept

Tak potężny, że strąca czapki ze słów

Od słońca odrywa się ptak

I kulą ognia okrąża Jordan

Wszystkim rzeczom odebrany zostaje raptem cień

Odbicie sceny unosi woda mądra.

To jest taki obraz namalowany parę wieków wstecz

w Italii

Równoczesny jak noce nad nami

I wspólne wszystkim ludziom dnie.

Człowiek ma cień

Płomień – nie.

 

Wąska rzeka o mętnej wodzie i dosyć wartkim nurcie. Dostęp do niej ogrodzony barierkami,  wyznaczającymi też mały obszar płycizny dla chętnych do wkroczenia do „świętej”  rzeki. Wszak prawosławni czczą święto Jordanu w różnych rzekach na świecie, a gdy  tu pielgrzymują, wchodzą do wody, jak i ja czynię. Jeden z księży naszej pielgrzymki nagle  daje nurka w ubraniu i za chwilę stoi pośrodku rzeki ze szczęśliwą twarzą.  Nie jest łatwo przeżywać Europejczykowi XXI wieku to wszystko, co tu się wydarzyło  i trwa nadal, bo intensywność obrazu utrwalana pod dyktando Ewangelii przez niezliczonych  malarzy jest ogromna. Czysta mistyka – można by powiedzieć. Mimo wiary człowiek  jest ograniczony klimatem swoich czasów. Jest to klimat achrześcijański, jego źródło bije  w rozumie, a nie w sercu. Ja jestem tu szczęśliwy, bo nie pozwoliłem w ciągu życia, by  moje serce umilkło. Młodość przeżyłem w czasach, kiedy umysłowe życia w Polsce było  zdeterminowane przez racjonalizm i przez dialektykę marksistowską.  „Rzeka Heraklita” to rzeka czasu, ludzkiej historii, w której wszystko płynie i nigdy  się nie powtarza. A tu nad prawdziwym Jordanem nic nie mija i chrzest wciąż trwa. Odkrywam  nagle nowy czas – czas sakramentalny. Sakramenty naszego Kościoła: chrzest,  bierzmowanie i Eucharystia nie podlegają mocy czasu. Taka nagle myśl, podobna do tej  z wiersza napisanego w roku 1969, nawiedza mnie w miejscu, które dziś nazywa się Jordanit.

 

A pozaczasowa rzeka Jordan wypływa  w Cezarei Filipowej z wielkiej  jaskini, nad którą piętrzy się ogromna  skała. Przewodnik pielgrzymki objaśnia,  że w tym miejscu Jezus, patrząc  na tę właśnie skałę, powiedział Piotrowi,  że on teraz będzie taką skałą, na  której zbuduje Swój Kościół, a moce  piekielne go nie zdobędą. I nie zdobyły  i nie zdobędą. Nie spodziewałem  się jednak, że moment założenia  Kościoła i ustanowienie Piotrowego  prymatu, dla jego następców ma tak  konkretne odniesienie w rzeczywistości. Jak wszystko w Ewangelii.  Nad Jordanem pochylone drzewa, w dolinie Jordanu, płynącego ku jezioru Genezaret,  mimo jesiennej pory zielone wzgórza. Piękno Galilei, które jest również obecne w ewangelicznych  opisach Jego życia. Piękno tej ziemi pagórkowatej i górzystej, z górą Tabor w tle  i kojącą taflą Jeziora Galilejskiego jest dla człowieka pielgrzymującego tu dzisiaj przesycone  też pięknem postaci Jezusa – człowieka, który był Synem Bożym. A więc jest to odblask  samego Boga. Pewien poeta amerykański pisał sto lat temu o „słodkiej poezji Jezusa”.  Odkrywa się ją w krajobrazie Galilei.  Ale nie tylko Jezus przypomina się nad wodami Jordanu, lecz także i św. Jan Chrzciciel.  Postać potężna i zagadkowa. Potężna, bo zapowiedziana przez proroka Izajasza słowami:  Głos wołającego na pustyni:

 

Gotujcie drogę Pana,

Prostymi czyńcie Jego ścieżki.

Każda dolina będzie napełniona,

Każda góra i pagórek uniżone,

drogi kręte staną się prostymi,

a szorstkie gładkimi.

I wszelkie ciało ujrzy zbawienie.

 

Gdy nie zobaczyło się Ziemi Świętej, wszystkie zdania zapowiadające nadejście Jana Chrzciciela  (narodzonego dzięki Łasce Boga) są jedynie przenośniami, wielką metaforą. Tam na miejscu  są opisem dotykalnej ziemi. „Głos wołającego na pustyni”. Jeśli się nie ujrzy na własne oczy  Pustyni Judzkiej, nie docenia się, jak ów Głos jest potężny (a z drugiej strony, jak łatwo może być  nie słyszany). Tak jest i dzisiaj. Męczeńska śmierć Jana Chrzciciela przypieczętowuje Jego misję  krwią. A czyim wysłańcem jest, świadczy też Głos Ojca, który oznajmia swoją miłość do Syna.  Od tej chwili chrzczeni jesteśmy jako Lud odkupiony w Duchu Świętym i ogniu.     

Przed wieloma laty, kiedy przekładałem  psalmy do użytku liturgicznego,  zastanowiło mnie to, że do Eucharystii  związanej z sakramentem  małżeństwa liturgiści przeznaczają  wyłącznie psalmy głoszące chwałę  Pana. Pewnie wiąże się to z teologiczną  myślą, że związek małżeński  ludzi jest też obrazem związku Jezusa  z Kościołem, jako Jego Oblubienicą.  Stąd dziwiące niektórych zaliczenie  do świętych ksiąg Starego Testamentu  „Pieśni nad pieśniami”, jednego  z najpiękniejszych poematów o miłości, który obfituje w bardzo „cielesne” metafory. Młoda  para biorąca ślub w Kanie Galilejskiej żyła jeszcze w czasach obowiązywania prawa  żydowskiego. Jezus obecny z Matką na tej uroczystości jeszcze nie podniósł małżeństwa  do rangi sakramentu. Będąc w kościele w Kanie, małej miejscowości położonej nieopodal  Nazaretu, gdzie uczestniczyliśmy w Eucharystii obejmującej też obrzęd powtarzania  przyrzeczeń ślubnych przez obecne tam małżeństwa pielgrzymów, myślałem o własnym,  liczącym 50 lat małżeństwie, jak i o radosnym nastroju panującym w liturgii i tej świątyni.  Na zewnątrz była słoneczna Galilea. W kościele stały takie same stągwie gliniane na wino,  jakie były używane za życia Chrystusa. Wino, które rozwesela serca ludzkie, jak rzecze  psalmista. Powtarzam więc znowu w duchu fragmenty Psalmu 102 [103]: 

 

Błogosław duszo moja, Pana,

i wszystko co jest we mnie, święte imię Jego.

Błogosław, duszo moja, Pana

i nie zapominaj o wszystkich dobrodziejstwach Jego.

On odpuszcza wszystkie twoje winy

i leczy wszystkie choroby.

On twoje życie ratuje od zguby,

obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

On twoje życie dobrem nasyca,

jak pióra orła młodość się twa odradza.

Dzieła Pana są sprawiedliwe,

wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece.

Drogi swoje objawił Mojżeszowi

swoje dzieła synom Izraela.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,

nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.

Nie zapamiętuje się w sporze,

nie płonie gniewem na wieki.

Nie postępuje z nami według naszych grzechów

ani według win naszych nam nie odpłaca.

 

Ten psalm był znany uczestnikom wesela w Kanie  Galilejskiej, tyle że tam, gdzie my zwracamy się  do „Pana”, oni zwracali się do Jahwe, śpiewali więc  (bo Izraelici śpiewali psalmy): Błogosław duszo moja,  Jahwe / i wszystko co jest we mnie święte imię Jego.  Dzisiejszy kościół w Kanie stoi na miejscu, gdzie za  czasów Chrystusa znajdował się „Dom godów”, o czym  świadczą odkryte inskrypcje aramejskie. On sam mówił  po aramejsku.  Nie tylko własny ślub w gotyckim Kościele Najświętszej  Maryi Panny w Toruniu sobie przypominałem,  ale i śluby moich bliskich i przyjaciół, z których wielu  już jest na drugim świecie. Na pewno doświadczyli tam  dobroci, wielkoduszności i miłosierdzia Jahwe.  Gody w Kanie, te, które znamy z Ewangelii św. Jana, to opis obecności Maryi i Jezusa  wśród ludzi ubogich. Gdyby byli bogaci, wina by im nie zabrakło. Tak więc na prośbę  Matki Jezus rozwesela serca biednych ludzi. Mogę też sobie teraz wyobrazić, że podochoceni  goście tańczyli na weselu. Być może był to taniec podobny do igrów chasydów, które  obserwowałem w Jerozolimie w Święto Namiotów. Przy bardzo rytmicznej muzyce i zawodzącym  śpiewie Żydzi weselą się, biegnąc tanecznie, jeden za drugim, wokół sali. 

 

Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła

i zwiastuje Twe potężne czyny.

Głoszą wspaniałą chwałę Twego majestatu

i rozpowiadają Twoje cuda.

Mówią o potędze Twoich dzieł straszliwych

i głoszą wielkość Twoją.

Przekazują pamięć o wielkiej Twej dobroci

i cieszą się Twą sprawiedliwością.

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl