Hetman Chrystusa. Biografia św. Jana Pawła II - tom 1.

Hetman Chrystusa. Biografia św. Jana Pawła II - tom 1. - okładka
  • nowość

„Hetman Chrystusa. Biografia św. Jana Pawła II” stanowi pierwszy tom opowieści o niezwykłym pontyfikacie Ojca Świętego. Książka ta zrodziła się z fascynacji polskim Papieżem i z niezgody na traktowanie go jako dobrotliwego staruszka i miłośnika kremówek, na umniejszanie jego postaci, przebogatego dorobku i ogromnego autorytetu. Ojciec...

Autorzy: Jolanta Sosnowska

liczba stron: 448
obwoluta: Nie
format: 19,5 x 24 cm
papier: Kreda 115 g
oprawa: Twarda
data wydania: 15-05-2018
ISBN: 978-83-7553-245-6
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość

Książka ta zrodziła się z fascynacji polskim Papieżem i z niezgody na traktowanie go jako dobrotliwego staruszka i miłośnika kremówek, na umniejszanie jego postaci, przebogatego dorobku i ogromnego autorytetu. Ojciec Święty jawi się tu jako osobowość zachwycająca – pasterz wyrazisty, konsekwentny, inteligentny, odpowiedzialny i odważny.

Wielką zaletą książki jest to, że Autorka wędrując śladami Jana Pawła II umiejętnie przytacza obszerne, najciekawsze fragmenty jego nauczania. Myśli polskiego Papieża okazują się dziś bowiem jeszcze bardziej aktualne niż przed laty! Wiele z nich ma walor sprawdzających się na naszych oczach przepowiedni. Nikt nie objaśnia(ł) nowoczesnego świata tak zrozumiale, tak logicznie, jak św. Jan Paweł II.

Dlatego „Hetman Chrystusa” może być swoistym poradnikiem. Znajdziemy w tej książce odpowiedzi na wiele pytań, np. jak rozumieć współczesne podejście do religii, kulturę, historię, prawo, stosunki społeczne, politykę. Jan Paweł II już 40 lat temu dostrzegał wielkie zagrożenia dla rodziny i małżeństwa, które z taką destrukcyjną siłą objawiły się ostatnimi czasy. Dostrzegał i ostrzegał.

Jolanta Sosnowska snując literacką opowieść o arcybogatym w wydarzenia pontyfikacie św. Jana Pawła II przybliża miejsca i osoby, z którymi kontaktował się Papież, objaśnia kontekst historyczny oraz sytuacje społeczne i polityczne w danych krajach, omawia trudności albo niebezpieczeństwa wynikłe z wyznawania wiary w Chrystusa w różnych regionach świata. Autorka ukazuje nieustanne zatroskanie Ojca Świętego Polską i ambasadorowanie na jej rzecz we wszystkich krajach i zakątkach globu. Papieskie odniesienia do Ojczyzny często były (rzecz jak dotąd niezauważana w publikacjach) znakomitymi pomostami do tych ludzi, którzy byli wrodzy Kościołowi albo Chrystusowi; szczery patriotyzm Jana Pawła II wzbudzał bowiem powszechny szacunek w świecie. Podziwem zaś napawało – niezależnie od wyznawanych poglądów – jego zaangażowanie modlitewne i wzniosła duchowość.

Autorka słusznie nazwała go pięknym polskim mianem: Hetman Chrystusa. Był jak nasi dawni wodzowie: niezłomny, waleczny, ufający Bogu. I zwycięski. Jego hufce to wszyscy wyznawcy Jezusa. Genialny strateg, utalentowany dyplomata, człowiek ujmujący swą powierzchownością tak samo, jak intelektem czy głębią wiary. Takiego Jana Pawła II poznajemy z kart tej książki, którą czyta się jednym tchem.

Jest to pierwsza na świecie tak bogata biografia, zaplanowana na 4 wielkie tomy. Ten obejmuje okres kształtowania się nowego Watykanu, nowego modelu papiestwa, zryw misyjny, pierwsze starcia z wrogami Kościoła, zamach na Papieża aż po dziękczynną pielgrzymkę do Fatimy. Świetnym uzupełnieniem dzieła są 163 fascynujące zdjęcia.

Słowiański papież. 1978 ...................................................................................... 7

Nowy Piotr przybywa z Polski.............................................................................. 9

Watykan na pełnych obrotach........................................................................... 29

Misjonarski zryw. 1979 ..................................................................................... 47

Dziedzictwo stolicy św. Stanisława................................................................... 48

Starcie z teologią wyzwolenia........................................................................... 60

Dobro Polski dobrem Papieża.......................................................................... 81

Lato w Castel Gandolfo i Irlandii.................................................................... 122

Oblicza amerykańskiego Kościoła................................................................. 137

Tam kiedyś było Bizancjum............................................................................ 162

Pan Bogactwo i Pani Bieda. 1980 ............................................................... 175

Różne oblicza potrzeb.................................................................................... 176

Zapomniany Czarny Ląd ............................................................................... 188

Przemyślane przed Bogiem........................................................................... 216

Najstarsza córa Kościoła................................................................................ 219

Pałac Apostolski.............................................................................................. 254

Wzdłuż wybrzeża Atlantyku i Amazonki....................................................... 260

Wieści z Ojczyzny............................................................................................. 301

W kraju Reformacji.......................................................................................... 307

Nadzieja na nowe życie.................................................................................. 342

Uderzenie w Papieża i w naród. 1981........................................................ 345

„Solidarność” w Watykanie............................................................................ 346

Z Dobrą Nowiną na Daleki Wschód.............................................................. 351

Sprawa robotników a sprawa polska........................................................... 380

Podnieśli rękę na Następcę Piotra............................................................... 386

Rekonwalescent............................................................................................. 397

Małe radości i wielkie dramaty..................................................................... 405

Powrót do ewangelizacji świata. 1982 ...................................................... 415

Opór wobec ideologicznego ucisku............................................................. 416

Afryka zasługuje na lepsze poznanie........................................................... 421

U Franciszka, który zaślubił Panią Biedę..................................................... 431

Fatimskie dziękczynienie.............................................................................. 434

Nowy Piotr przybywa z Polski

Biskup zza żelaznej kurtyny

            Uroczystą Mszą św. rozpoczęło się 14 października po południu drugie już w tym roku konklawe, spowodowane niespodziewaną śmiercią papieża Jana Pawła I – zmarł 28 września, ale zaledwie 33 dni po wyborze. Następnego dnia, a była to niedziela, zebranych w Kaplicy Sykstyńskiej 111 kardynałów elektorów – wśród nich Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński i krakowski kardynał Karol Wojtyła – wzięło udział w czterech turach głosowań. Żadna z nich nie przyniosła jednak pozytywnego wyniku, czyli żaden kardynał, na którego oddawano głosy, nie uzyskał większości. Znów więc z komina Kaplicy Sykstyńskiej uniósł się czarny dym. Licznie zebrani na Placu św. Piotra rzymianie i turyści z westchnieniem zawodu zaczęli rozchodzić się do domów.

            Dopiero ósma tura głosowania, która odbyła się po południu 16 października, w liturgiczne wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej, przyniosła wreszcie rozstrzygnięcie, które miało zmienić oblicze Kościoła i świata na następne 27 lat. Jak bardzo je zmieniło, najbardziej mieliśmy przekonać się jednak dopiero po śmierci tego papieża…

            Nowym Ojcem Świętym wybrany został, ku zdumieniu i zaskoczeniu wielu, nie Włoch, a – Polak. Tego w długich dziejach Kościoła jeszcze nie było. Biskup nie z zachodu Europy, a zza żelaznej kurtyny – wybitny metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła. Ten sam, który brał żywy i twórczy udział w obradach Vaticanum II (1962–65), a dwa lata przed tym konklawe, od 5 do 12 marca 1976 r., głosił porywające serce i duszę rozważania wielkopostne dla papieża Pawła VI zatytułowane Znak, któremu sprzeciwiać się będą, które po latach okażą się jakże proroczą analizą oraz wizją świata chrześcijańskiego, ale i świata świeckiego; jego konkluzje są w pełni aktualne do dziś. Ten sam, który w owładniętej zbrodniczym komunizmem Polsce stale był przez tajne służby inwigilowany i śledzony. Ten sam, który wraz z kard. Stefanem Wyszyńskim, nieugiętym i heroicznym biskupem poznańskim Antonim Baraniakiem oraz wrocławskim arcybiskupem Bolesławem Kominkiem odważnie i niezłomnie prowadził naród przez dumne obchody Millennium Chrztu Polski, stale zakłócane, a nawet profanowane przez PRL-owskie władze, władze z sowieckiego nadania. Ten sam, który walczył o budowę nowych świątyń, odprawiał Pasterki w polu, na mrozie, dla mieszkańców Nowej Huty, bo odmawiano im prawa do adorowania krzyża i wzniesienia kościoła. Kościoła, który towarzyszył temu narodowi już od tysiąca lat. Ten sam, który prowadził krakowian w procesjach Bożego Ciała oraz ku czci św. Stanisława po ulicach w pobliżu Katedry Wawelskiej, głosząc Chrystusa i Jego zbawczą naukę „w porę i nie w porę”, wzmacniając ducha wiary, ale także ducha polskości i chwały Rzeczypospolitej. Ten sam, który jeszcze w 1965 r. wszczął proces informacyjny odnośnie do życia i cnót Siostry Faustyny, Apostołki Bożego Miłosierdzia, i wyjednał u Stolicy Apostolskiej zniesienie (5 kwietnia 1978 r.) notyfikacji Kongregacji Świętego Oficjum zabraniającej szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia w formach przekazanych przez Faustynę w jej objawieniach. Ten sam wreszcie, który był wzorem pobożności i uwielbienia Boga, który miał za sobą świetną karierę naukową i takiż dorobek, który pisał poezję i był w przeszłości utalentowanym aktorem Teatru Rapsodycznego. Ten sam, którego mowa była zawsze „tak – tak, nie – nie”. Zawsze tak było. Boży człowiek o niewyobrażalnej pracowitości i głębokiej, wrażliwej duszy artysty, tytan modlitwy i wielki przyjaciel ludzi.

Dlaczego Jan i Paweł?

            Na pytanie, czy wybór przyjmuje, kard. Wojtyła odpowiedział: „W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła – świadom wszelkich trudności – przyjmuję”. Oznajmił też, że przybierze imię Jana Pawła II, a jego zawołaniem pozostanie Totus Tuus (Cały Twój [Maryjo]). Kiedy cztery miesiące później ukaże się jego pierwsza encyklika Redemptor hominis, wyjawi w niej: „Poprzednik Jan Paweł I (…) kiedy wobec Świętego Kolegium ujawnił, że chce się nazywać Jan Paweł – a ta dwoistość imienia była bez precedensu w historii – dostrzegłem w tym jakby wymowny znak łaski na drodze nowego pontyfikatu. A ponieważ pontyfikat ten trwał tylko 33 dni, wypada mi go nie tylko kontynuować, ale niejako podjąć w samym punkcie wyjścia, o którym świadczy naprzód wybór tych dwu właśnie imion. Przyjmując je w ślad za moim umiłowanym Poprzednikiem, pragnę przez to – mniemam, że podobnie jak On – dać wyraz umiłowania dla tego szczególnego dziedzictwa, jakie pozostawili Papieże Jan XXIII i Paweł VI, oraz gotowości jego kontynuowania z Bożą pomocą. Poprzez te dwa imiona i dwa pontyfikaty nawiązuję łączność z całą tradycją tej Świętej Stolicy, z wszystkimi Poprzednikami w wymiarze tego dwudziestego stulecia i w wymiarze stuleci poprzednich, łącząc się coraz dalszymi jakby etapami z całą tą rozciągłością posłannictwa i służby, która wyznacza szczególne miejsce Stolicy Piotrowej w Kościele”.

            Na znak radości i wdzięczności kardynałowie zaintonowali śpiew Te Deum Laudamus, a w ślad za tym o godz. 18.18 zaczął unosić się z komina Kaplicy Sykstyńskiej biały dym, który rzeszom oczekującym na Placu św. Piotra ogłosił wybór nowego Namiestnika Chrystusa, 264. Następcy św. Piotra. Byli wśród nich liczni dziennikarze, fotoreporterzy i operatorzy kamer z całego świata, którzy od dwóch dni non stop mieli obiektywy wycelowane w Bazylikę św. Piotra. Po pewnym czasie na plac wmaszerowała pięknie się prezentująca Gwardia Szwajcarska w swych kolorowych galowych strojach, a za nią orkiestra w mundurach niosąca papieską flagę. Ustawili się w szykach w oczekiwaniu na dalszy przebieg doniosłych wydarzeń. Również galerie nad kolumnadą Berniniego, okalającą plac swymi troskliwymi szerokimi ramionami, zaczęły zapełniać się ludźmi. O 18.44 w Loży Błogosławieństw Bazyliki, na którą skierowane były mocne reflektory, ukazał się sędziwy kardynał protodiakon Pericle Felici w procesjonalnej asyście i wypowiedział tradycyjną formułę, na którą wszyscy w napięciu czekali: „Zwiastuję wam radość wielką – mamy papieża: Najdostojniejszego i Najprzewielebniejszego Pana Świętego Kościoła Rzymskiego, Kardynała Karola [tu zrobił krótką przerwę, przez co napięcie jeszcze bardziej się wzmogło] Wojtyłę, który przybrał sobie imię Jan Paweł II”.

            Nowy papież, którego nazwisko zostało nie całkiem poprawnie wypowiedziane przez kardynała protodiakona (Wojtyla…), najpierw wywołał na Placu św. Piotra niemałe zamieszanie, ale i za moment burzę oklasków, które biegły hen od Bazyliki św. Piotra, gdzieś nad Tybr, do Zamku Anioła, a jeszcze za kilka chwil poprzez agencje medialne daleko w świat. Hałas był nie do opisania, wszyscy się przekrzykiwali, wielu zadawało sobie pytanie, kim jest i skąd pochodzi ów „Wojtyla”. On tymczasem, jeszcze z dala od tłumów, przyjmował od kardynałów elektorów ślubowanie wierności i posłuszeństwa (obbedienza). Nie siedział jednak na tronie, jak jego poprzednicy, lecz na stojąco wymienił z każdym serdeczny uścisk i pocałunek pokoju. To był pierwszy widomy znak, że ten pontyfikat będzie inny…

Totus Tuus

            Jan Paweł II znajdował się jeszcze w przedsionku Kaplicy Sykstyńskiej, zwanym camera lacrimatoria – pokój płaczu. Wcale tam jednak nie płakał, wieść o tym, że został wybrany, nie wywołała w nim uczucia, że oto rzucone mu zostało na barki brzemię, którego być może nie będzie w stanie udźwignąć. Miał duszę lwa, nie był strachliwy, umiał stawiać czoła wyzwaniom i działać roztropnie. Umiał słuchać, ale też suwerennie podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność. A przede wszystkim miał niezachwianą wiarę w Bożą Opatrzność i bezgranicznie ufał Maryi – Totus Tuus. Tylko Bogu chciał się podobać w swych poczynaniach, tylko Jego wolę realizować i Jego przykazań przestrzegać. Metropolita krakowski powiedział kiedyś: „Człowiek podobieństwa do Boga nie może zatracić. Nawet tam, gdzie ono najbardziej było zdeptane, gdzie stanowiło przedmiot pogardy. Musi je natomiast wciąż odzyskiwać. Musi za nie płacić trudem każdej osoby, a zarazem całej historii. Chrystus zapłacił za nasze podobieństwo do Boga, które stanowi istotę człowieczeństwa, swoją Kalwarią”.

            Wojtyła chciał ludziom służyć i prowadzić ich do Boga, ale nie kierowała nim żadna chęć przypodobania się komukolwiek. Stawiał też wymagania. Powierzchowność miał bardzo przyjemną, Stwórca bowiem nie poskąpił mu swoich darów. Toteż spotkanie z kard.Wojtyłą na zawsze odciskało niezatarte znamię, trudno było zapomnieć wyraz jego bystrych i dobrych oczu, serdeczny, mocny uścisk męskiej, ale i ciepłej dłoni. Każdy rozmówca miał wrażenie, że w danej chwili On pochyla się tylko nad nim, a Jego słowa wlewały otuchę i dodawały siły. Tak było w Krakowie, nie inaczej miało być i teraz – w Rzymie oraz na całym świecie…

            Pogrążony w modlitewnej zadumie Karol Wojtyła – Jan Paweł II nadal oczekiwał w przedsionku Kaplicy na krawca, który szybko musiał dopasować do jego wymiarów i sylwetki białą papieską sutannę (zawsze przygotowywane są trzy, w różnych rozmiarach). Czarnej sutanny z czerwonymi kardynalskimi obszywkami nosić już przecież nie będzie. Również czarne, nie najnowsze, ale wygodne buty trzeba będzie zamienić na bordowe, papieskie. Kiedy później, już po oficjalnym wystąpieniu, zjawi się u niego jego krakowski sekretarz i kapelan ks. Stanisław Dziwisz, którego wielka nowina zastanie na Placu św. Piotra, pośród niezmierzonej rzeszy oczekujących, Jan Paweł II z właściwym sobie humorem i filuternym spojrzeniem skomentuje wybór na papieża słowami: „Ale dali szkołę!”.

            Pochodzący z Podhala ks. Stanisław Dziwisz, nieprzerwanie od 1966 r., jeszcze od czasów Millennium Chrztu Polski, stojący u boku Karola Wojtyły jako kapelan i sekretarz, stanie się na następnych niemal 27 lat wiernym, niezastąpionym druhem i oddanym, najbliższym współpracownikiem.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

            Dobre dwa kwadranse po wystąpieniu kardynała protodiakona, o godz. 19.20, uśmiechnięty i pełen niezwykłej pogody ducha, swobody i nieodpartego uroku osobistego Jan Paweł II ukazał się w Loży Błogosławieństw, by pozdrowić Rzym i cały świat; po prawej jego ręce stał nieco w cieniu kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Na białą sutannę Ojciec Święty miał nałożoną białą komżę, a na nią narzuconą purpurową pelerynkę. Papieskiego stroju dopełniała szeroka stuła ze złotym haftem. Oprócz reflektorów, potężny snop światła rzucał też wprost na niego brat Księżyc, który akurat był w pełni i świecił silnym blaskiem od ulicy Conciliazione w stronę Bazyliki św. Piotra. Czyż to nie był jakiś znak?

            „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!” – Jan Paweł II zaczął po włosku od słów, których ulegający neoliberalizmowi Zachód zaczął już wtedy wstydzić się i skazywać je na zapomnienie. Nowy papież był wyraźnie wzruszony. Ręce opierał silnym gestem o balustradę. Co chwilę przerywały mu głośne oklaski i wiwaty. Mówił od serca, bez kartki. – „Najdrożsi Bracia i Siostry! Jesteśmy jeszcze wszyscy pogrążeni w bólu po śmierci naszego umiłowanego papieża Jana Pawła I i oto dostojni kardynałowie powołali nowego Biskupa Rzymu. Wezwali go z dalekiego kraju, dalekiego, lecz zawsze tak bliskiego przez wspólnotę w wierze i tradycji chrześcijańskiej. Obawiałem się przyjąć ten wybór, ale uczyniłem to w duchu posłuszeństwa względem naszego Pana Jezusa Chrystusa, z całkowitą ufnością względem Jego Matki, Najświętszej Maryi Panny. Nie wiem, czy potrafię wyrażać się jasno w waszym, naszym języku włoskim. Jeżeli się pomylę, to mnie poprawicie. I tak staję przed wami wszystkimi, aby wyznać naszą wspólną wiarę, naszą nadzieję, naszą ufność pokładaną w Matce Chrystusa i Kościoła, a także, aby rozpocząć na tej drodze historii i Kościoła z pomocą Boga i z pomocą ludzi”. Po tych słowach Jan Paweł II udzielił swego pierwszego błogosławieństwa Urbi et Orbi. W jednej chwili na Placu św. Piotra, który wypełniało ponad 200 tys. ludzi, zapanowała nieopisana euforia.

            W jednej chwili ten papież „z dalekiego kraju” pięknie mówiący po włosku zjednał sobie nie tylko te zgromadzone przed Bazyliką rzesze, ale także wszystkich, którzy oglądali to wydarzenie w telewizjach świata – choć nie w telewizji Jego Ojczyzny… Do zebranych zwrócił się Carissimi fratelli e sorelle!, podczas gdy do tej pory papieże zwracali się do wiernych tylko w formie męskiej Cari fratelli, co zostało bardzo pozytywnie odebrane i uznane za jeden z wyznaczników nowego stylu Papy (po włosku il Papa to papież) Wojtyły. Nie mieli wtedy pojęcia, że oto widzą wielkiego świętego, ale mieli przeczucie, że na Stolicy św. Piotra zasiadł człowiek fascynujący i nieprzeciętny, a na dodatek obdarzony wdziękiem, dużą swobodą i poczuciem humoru.

            Dla Polaków w kraju i za granicą była to chwila, która poniekąd wynagradzała czarną noc komunizmu, jaka panowała w Ojczyźnie od 33 lat. Duma i ogromna radość rozpierały serca rodaków. Rozchodząca się po świecie lotem błyskawicy wieść, że Polak został papieżem, wlewała w ich serca otuchę i nadzieję, że Ojciec Święty stanie się ich obrońcą, rzecznikiem, źródłem mocy wreszcie. Przygniatani do ziemi komunistycznym butem, w tej chwili podnieśli głowy, choć do całkowitego ich wyprostowania i ostatecznego zwycięstwa droga była jeszcze daleka. Komunistyczni władcy z moskiewskiego nadania zgrzytali bowiem zębami z wściekłości, że nie docenili możliwości Wojtyły, że go wypuścili z kraju na konklawe. A teraz będą się z nim, jako głową Kościoła i przywódcą Państwa Watykańskiego, musieli liczyć. Po pierwszym szoku, jaki wywołała ta wiadomość, zareagowano z dużym opóźnieniem, przekazując następnego dnia „duże zadowolenie Edwarda Gierka [ówczesny I sekretarz KC PZPR – przyp. aut.] i najwyższych władz państwowych z powodu wyboru Polaka na papieża”. Władze PRL wysyłały do polskich placówek za granicą zalecenia, by urzędnicy odnosząc się do wyboru Karola Wojtyły, podkreślali, że to „kolejny element umocnienia autorytetu Polski na arenie międzynarodowej, który powoduje też dalszy wzrost prestiżu Polski we Włoszech”.

Opinie o produkcie (1)

Imię i nazwisko:

Z ogromna radoscia przyjalem wiadomosc,ze Szanowna Pani Sosnowska pracuje nad czterema tomami albumow "Hetman Hrystusa" Jest zo zapewne zwiazane z tym,ze 16.X.2018 bedziemy obchodzic czterdziesta rocznice wyboru Ks.Kard.Karola Wojtyle na Stolice Piotrowa. Bedzie to uzupelnienie mojej dokumentacji zwiazanej z naszym Swietym Papiezem.(ponad 6000 tytulow) Z "Bialego Kruka"posiadam prawie wszystkie wydania,jak i "WPiS"

11 maja 2018
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl