Kanclerz Jan Sariusz Zamoyski, albo o pięknie duszy polskiej. Wspomnienie w 483. rocznicę urodzin
Wielki talent, ambicja i charakter pozwoliły Zamoyskiemu sięgnąć po najwyż- sze stanowiska w państwie. Jako kanclerz i hetman wielki koronny był faktycznie drugą osobą po królu. Na zdjęciu: popiersie hetmana wykonane przez Antoniego Madeyskiego. (...) Unia Lubelska, która uczyniła z Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego wielonarodową wspólnotę wolnych z wolnymi, równych z równymi, zacnych z zacnymi – Rzeczpospolitą. Był rok 1569. Trzy lata później umiera Zygmunt II August. Wraz z tym, który nie chciał być władcą sumień swoich poddanych, odchodzi cała epoka. Choć nie odchodzi idea zawarta w opisanej postawie monarchy wobec ludzkich przekonań. Znalazła ona materialny wyraz w słynnej konfederacji warszawskiej 1573 r., zapewniającej Rzeczypospolitej pokój wyznaniowy, a jej obywatelom ochronę przed odgórnym narzuceniem tego, w co mają wierzyć, a nade wszystko – jak mają chwalić Boga Trójjedynego. Jan Zamoyski był jednym z sygnatariuszy omawianego dokumentu. Na razie jako skromny poseł i starosta bełski. A obok niego takie ówczesne znakomitości, jak Jan Firlej, marszałek wielki koronny, i Jan Tarło, wojewoda lubelski, i Hieronim Ossoliński, kasztelan tegoż województwa, i Jan Kostka, kasztelan gdański, który później dwa razy wysuwał swą kandydaturę na elekcyjnego króla, i Jan Herburt, kasztelan i historyk, autor dzieł o dyplomatyce, i Hieronim Sieniawski, kasztelan kamieniecki, a później wojewoda ruski, którego syn Adam, za ćwierć wieku walczyć będzie w Multanach, Estonii i Inflantach pod dowództwem Jana Zamoyskiego…
W tym czasie powstały o wiele ważniejsze, niż akt konfederacji warszawskiej, dla kształtu Rzeczypospolitej i jej późniejszych losów, dokumenty – artykuły henrykowskie oraz pacta conventa. A co równie istotne rodził się nowy sposób obierania monarchy. W tych wydarzeniach Zamoyski miał swój niebagatelny udział, stając się w tym czasie najpoważniejszym przywódcą szlachty. A miał nie lada konkurentów do tej godności. Chociażby Piotra Zborowskiego, protestanta, wojewodę sandomierskiego, który chcąc pozyskać sobie szlachtę, rzucił hasło elekcji viritim, w myśl którego każdy szlachcic miał prawo wyboru monarchy. Jan Zamoyski wsparł ten postulat, podobnie jak pomysł lansowany z kolei przez stronę katolicką, aby miejscem zjazdu elektorów uczynić Kamień koło Pragi, czyli katolickie Mazowsze.
Pierwszy monarcha wybrany drogą elekcji viritim nie rządził długo. Henryk Walezy, obrany królem w 1573, przybył do Polski w styczniu 1574, a umknął z niej pół roku później, pewnej czerwcowej nocy. On zachował sobie na pamiątkę tytuł króla Polski, którego używał do końca swych dni. Natomiast szlachta, obok niechęci do „żabojada”, nabawiła się kompleksu ucieczki monarchy. Co znajdzie wyraz w kolejnych ustawach mocno ograniczających możliwość opuszczania przez monarchę terytorium Rzeczypospolitej. Dodajmy, że za życia Jana Zamoyskiego przeprowadzone były jeszcze dwie wolne elekcje, podczas których nie do przecenienia był jego wpływ na sukcesy wyborcze – Stefana Batorego (1575) oraz Zygmunta III Wazy (1587).
W służbie Marsa, ku chwale Ojczyzny
A skoro czasy Batorego, to pogrom Moskali w świetnych kampaniach inflanckich (1579-1582). Powiedzieć, że w czasie ich trwania Zamoyski, wtedy już kanclerz wielki koronny, odznaczył się czy wyróżnił, to tyle co spostponować jego wojenne zasługi. Odesłać w niewdzięczną niepamięć fundamentalne znaczenie kanclerza w rozszerzaniu granic i sławy Ojczyzny. Bowiem on to osobiście na czele najemnych Szkotów w 1579 r. szturmował Połock, w wyniku czego twierdza skapitulowała, wracając na dwa stulecia do Rzeczypospolitej. Podobnie jak osobiście dowodził zwycięskimi szturmami na Wieliż i Zawołocze, podczas równie jak połocka zwycięskiej kampanii, zakończonej zajęciem przez Rzeczpospolitą Wielkich Łuków – latem 1580 r. Rok później, w randze hetmana wielkiego koronnego, znajdziemy go pod murami Pskowa. Wprawdzie twierdzy zdobyć się nie udało, choć już na pierwej linii murów zawisły nasze proporce, ale wojna z Moskwą zakończyła się pomyślnie – w Jamie Zapolskim podpisano rozejmem, w myśl którego Inflanty stały się częścią Rzeczypospolitej. Był styczeń roku 1582.
(...)
Aby powstrzymać Kozaków od kolejnych chadzek, tak na tatarski Krym podległy Stambułowi, jak nabrzeża tureckie, co mogło w końcu ściągnąć na Koronę armię sułtana, została wydana w 1590 r. konstytucja „Porządek ze strony Niżowców i Ukrainy”. Autorem projektu był Zamoyski. Wprowadzała ona przysięgę Kozaków na wierność królowi i Rzeczypospolitej oraz nakaz, aby bez woli hetmana nie przekraczali granic Korony. Gdy w 1595 r. Turcy podjęli ofensywę na dwa księstwa naddunajskie: Mołdawię i Wołoszczyznę, Zamoyski po dwakroć interweniował zbrojnie na tych terenach – pokonując m.in. w bitwie pod Bukowem w październiku 1600 r., słynnego Michała Walecznego – czego efektem było uratowanie obu krain od jarzma tureckiego oraz uczynienie z nich sfery polskich wpływów. Oba księstwa pod rządami braci Mohyłów: Szymona księcia wołoskiego oraz Jeremiasza – mołdawskiego, stały się podporządkowanymi Rzeczypospolitej państwami buforowymi, chroniącymi nas od bezpośredniej styczności z agresywnym imperium tureckim. Tak oto zbliżyliśmy się do czasów, w których siła polskiego oręża, ale i atrakcyjność polskiej kultury sprawiły, że na dworach państw Europy środkowo-wschodniej język polski stał się językiem używanym w dyplomacji! Wielka w tym zasługa również Jana Zamoyskiego.
U zarania wieku XVII znów dał o sobie znać problem Inflant. Tym razem za sprawą Szwecji. Gdy w 1600 r. król Zygmunt III, wypełniając postanowienia pactów conventów, przyłączył Estonię do Rzeczypospolitej, armia szwedzkiego uzurpatora Karola Sudermańskiego weszła na tereny Inflant. Polsko-litewska kontrofensywa pod dowództwem Jana Zamoyskiego, nie tylko odbiła utracone miasta w Inflantach, ale też we wrześniu roku 1602 zajęła ważną twierdzę w Estonii – Biały Kamień. Po Zamoyskim dowództwo w Inflantach objął inny tęgi wojownik i dowódca – Jan Karol Chodkiewicz. Ten sam, który zmiażdżył siły szwedzkie w bitwie pod Kircholmem we wrześniu 1605 r.
Wojownicy sarmaccy
Była to epoka wielkich wojowników sarmackich. Pod skrzydłami Zamoyskiego rozwijał swoje talenty Stanisław Żółkiewski. (...)
Nie było łatwo zaistnieć w tym czasie, dorównać wielkim owej epoki. Stać się jednym z nich. A już na cud zakrawało przerosnąć tych wszystkich Radziwiłłów, Paców, Zborowskich. Ale Zamoyskiemu się udało – bo miał wielki talent i wielki charakter. A i fortuna, która zwykła sprzyjać śmiałym, miała go w swej opiece.
(...)
O Janie, co przed Niemcem przestrzegał
Wejdźmy do głębi, by przekonać się, że swobodna dusza naszych przodków, a uosabia ją duch imć pana kanclerza i hetmana Jana Sariusza Zamoyskiego, swym bogactwem dorównywała strojom, podobnie jak one wprawiając w
Czasy, w których żył Jan Zamoyski, bogate były w wyjątkowe osobistości: polityków, wodzów, pisarzy, kompozytorów. Należał do nich także wybitny poeta Jan Kochanowski. Według legendy Zamoyski miał go odwiedzić w jego domu w Czarnolesie. Ilustruje to obraz Karola Millera „Jan Kochanowski i kanclerz Zamoyski w Czarnolesie”. osłupienie ludzi Zachodu, zniewolonych przez kaprys monarszy, wyrażany w słowach: sic iubeo, sic volo (tak chcę, tak rozkazuję). To ona właśnie, ta dusza wolna i ufająca sobie, zrodziła tak piękne czasy, w których polski szlachcic, obywatel Rzeczypospolitej, mógł ze wzgardą patrzeć na umizgi cesarza Niemca, chcącego wielkość swego Habsburskiego rodu podnieść jeszcze wyżej, sięgając po monarszą koronę Rzeczypospolitej. Trzy razy w ciągu życia Zamoyskiego Habsburgowie starali się o elekcyjną koronę Najjaśniejszej. Trzy razy bez skutku. Bowiem na ich drodze stawała dusza polska Jana Zamoyskiego, szlachcica-elektora zrazu w randze skromnego posła, a później kanclerza i hetmana. Piękne to były czasy, gdy kilkadziesiąt lat później inny szlachcic i Polak Stanisław Żółkiewski, uczeń i protegowany kanclerza, gromił Moskala na jego ziemiach pod Kłuszynem, by następnie na czele biało-czerwonych hufców dumnie wkroczyć w mury Kremla.
A w czym się ta dusza polska, niechętna Niemcowi, wyrażać mogła, powie Jan Zamoyski na sejmie elekcyjnym roku 1575. Z mowy tej jasno wynika, że dla Polaka największe szczęście i bogactwo zasadza się na obfitości swobód i cnót: Nie podług rękodzielnych wyrobów, nie podług murów i obszernych budowli […] sądzi się o szczęściu ludzi: ale podług ich wolności, cnót i dobrych obyczajów.
Zamoyski nie ma zresztą wątpliwości, że Polakom nie brak ani bogactw mniejszych, materialnych, ani tych największych, duchowych – wolności i cnoty. Jest przeto Polska krainą szczęśliwą, łakomym kąskiem dla zachodnich ludów, które nic nie rozumiejąc z naszej mentalności, nas ku północy posuniętych za prostaków nieokrzesanych uważają i patrzą na nas z góry. Jednak polski szlachcic, człowiek wolny, nic sobie nie robi z tych zapyziałych, bo wypływających z niewiedzy i kompleksów, ocen. Zachód wykazuje głęboką ignorancję na nasz temat: Spojrzyjmy tylko na to królestwo nasze, jedno między pierwszemi w Europie, spojrzyjmy na jego siły, na jego broń, na jego dostatki i bogactwa i na wszystko, co ludziom jest potrzebne. Niczego nam nie brak, podczas gdy ludom otaczającym zewsząd Rzeczpospolitą brak tego, co najważniejsze dla godnego życia – wolności.
Mieszkańcy krajów rządzonych przez Habsburgów są tej sytuacji dobitnym przykładem: Słyszę, że niektórzy pod niebiosa wysławiają dostatki i potęgę domu austryackiego; – ale to, co ich pociąga i czego tak chciwie wyglądają, mnie najwięcej straszy, i z tej strony najbardziej się obawiam o wolność i godność naszą publiczną. Jeśli Polacy wybiorą w wolnej elekcji przedstawiciela domu austriackiego, sami sobie założą pęta niewoli: To samo się stanie z nami, co i z innemi narodami. Raz przyjąwszy władzę cesarza, już jej z siebie zrzucić nie potrafimy. Może myślicie, że się nam lepiej powiedzie niż Czechom, Węgrom i samym Niemcom? Było to pytanie retoryczne.
Szlachecki eurosceptycyzm
I jeszcze jedna obawa Zamoyskiego, wyrażona słowami jakby z wokabularza dzisiejszych eurosceptyków wzięta, dla których ta cała Unia Europejska to machina, za pomocą której Niemiec realizuje swą ponad sto lat liczącą ideę Mitteleuropy, w której nam rolę pachołków, mięsa armatniego i taniej siły roboczej przewidziano, oczywiście uprzednio nas glajszachtując: Boję się, aby się z nami to samo nie stało, co się staje z małemi rzeczkami, że wpadłszy w wielkie rzeki, nazwiska swoje tracą. […] Przypuśćmy rządy niemieckie, a wnet imię polskie w niemieckie spłynie, […] wszystko, czego tylko wewnątrz i zewnątrz świetnie dokonamy, Niemiec sobie przypisze! Będziemy tedy dla Niemca miasta i zamki stawiać, będziemy bić się dla Niemca, za sławę Niemców krew i życie nasze oddamy, słowem staniemy się kolonią albo prowincyą niemiecką.
I jeszcze jedna, wartościowa uwaga polskiego polityka, prawdziwego męża stanu, którego dziś ze świecą szukać, a i tak na próżno. Chodzi o niemiecki sposób podboju innych nacji: „Nie gwałtami oni zwykle rządy swe rozpoczynają; ale cóż to znaczy, czy siłą, czy sztuką, czy podejściem wolność utracimy, zawsze służyć i wędzidło na siebie włożyć musimy”. I przeciwstawił się Jan Zamoyski niemieckim Habsburgom nie tylko słowem, ale i czynem, rozbijając pod Byczyną w 1588 r., wojska austriackiego pretendenta do tronu polskiego, a samego niefortunnego fatyganta, arcyksięcia Maksymiliana III Habsburga wziął do łagodnej bardzo niewoli.
(...)
We wspomnianym przemówieniu na sejmie elekcyjnym w 1575 r., w którym Zamoyski tak bardzo chwalił Polskę i Polaków, przyszły kanclerz i hetman zadał pytanie – czegóż nam braknie? Oto rządu silnego i porządku stałego, a wtedy wszystkiego będziemy mieli aż do obfitości, i stać będziemy silni i pewni siebie. Niech tylko król będzie dobrym gospodarzem, a nie zabraknie mu niczego, ani do utrzymania majestatu swego, ani do odparcia wrogów zewnętrznych, ani – jeżeliby było potrzeba, – do wystąpienia zaczepnie dla pomszczenia krzywdy jakiej narodowi naszemu wyrządzonej. Samuel Zborowski nie chciał ani rządu silnego, ani porządku stałego…
Jak wielką postacią musiał być Jan Zamoyski, skoro nie tylko że nie przygasł na tle ówczesnych gwiazd pierwszej wielkości, ale nadto przeszedł do pamięci potomnych, jako ta największa w konstelacji gwiazda. Oczywiście nie jest takim w oczach dzisiejszych oceniaczy. Dziś mówi się, że był niejednoznaczny, kontrowersyjny. Bo dziś wszystko jest kontrowersyjne, tak jak niegdyś wszystko było – „bynajmniej”. Czy miało to sens, czy nie.
A przecież problem w tym, że dzisiejsze karły oceniają ówczesnych olbrzymów. Urodzeni w niewoli Peerelu bądź Peerelu’bis, okuci w powiciu wydają sąd o ludziach wolnych. Dla kamerdynera nikt nie jest bohaterem, nie dlatego by ten nie był bohaterem, lecz dlatego, iż tamten jest kamerdynerem – pisał Hegel. Jan Zamoyski czeka więc na pokolenie antykamerdynerów, które go w końcu doceni, zrozumie jego wielkość. Będzie potrafiło czerpać z tej krynicy, jaką jest polskie umiłowanie wolności. Przyszłe pokolenie.
Dr Robert Kościelny
*
Powyższe fragmenty pochodzą z artykułu dr. Roberta Kościelnego, który w całości ukazał się w miesięczniku WPiS nr 55.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPiS oraz po książki o ważnych postaciach naszej historii:

Pierwsze królestwo. Mocarstwo Bolesława Chrobrego
Są w dziejach narodów wydarzenia, których wpływ na przyszłe wieki jest nieprzemijający. Dla nas takim wydarzeniem jest bez wątpienia koronacja w roku 1025 na króla Bolesława, księcia Polan, zwanego potem Chrobrym lub Wielkim. Był on zarazem władcą zjednoczonych plemion na rozległych ziemiach, których rozmiar przekraczał obszar dzisiejszej Rzeczypospolitej. Chrobry stworzył państwo, które stało się mocarstwem w ówczesnej Europie.

Żółkiewski. Pogromca Moskwy – biografia
Gdy w Moskwie słyszeli nazwisko hetmana Żółkiewskiego, to blady strach padał na jej mieszkańców. W świeżej pamięci mieli bowiem geniusz wojskowy i furię bitewną dzielnego wodza Rzeczypospolitej, który rozgromił Rosjan wielokrotnie, a pod Kłuszynem wprost zdemolował ich oraz wspomagających Moskali Szwedów.

Wodzowie Polski. Szlakami chwały oręża polskiego
Niezmierzone jest bogactwo polskiej historii! Gdyby jednak oprzeć się tylko na przekazach medialnych, to nasze dzieje wyglądałyby mizernie i siermiężnie. Tak samo szkolne lekcje historii wieją nudą dzięki zubożonym do minimum zakresom nauczania oraz wyjątkowo prymitywnym podręcznikom. Historia w szkołach odarta została z narracji, z autorytetów, a przede wszystkim z bohaterstwa i patriotyzmu.

Najgroźniejszy agitator sprawy polskiej. Awanturniczy żywot Harro Harringa Kazimirowicza, poety, bojownika o wolność, Polaka z wyboru.
Coż za barwny i bogaty żywot! Historia prawdziwego romantyka, jakim był Harro Harring (1798–1870). Duńczyk z urodzenia, niemieckojęzyczny pisarz, z wyboru Polak, był zarówno niebywale popularnym w swej epoce poetą, jak i niepospolicie odważnym bojownikiem o wolność narodów, prześladowanym do końca swoich dni przez… carską policję. Mając niespełna 30 lat został ułanem, oficerem gwardii przybocznej wielkiego księcia Konstantego w Warszawie.

Księga Norwidowa. Życie, poezja, rysunki. wyd. 2024
Ten rodem z mazowieckiego dworku szlacheckiego artysta mówił sam o sobie – jakże słusznie! – że jest sztuk-mistrzem, a więc twórcą korzystającym z wielu narzędzi: słowa, pędzla, piórka, rylca, a nawet dłuta. W istocie Cyprian Kamil Norwid był artystą tyleż wybitnym, co wszechstronnym.

Nieznane rozmowy Józefa Piłsudskiego
Sporo pisze się o Józefie Piłsudskim, ale rzadko oddaje się głos jemu samemu. W tej książce jest inaczej.
Tu Marszałek przemawia do nas wprost. Rozmów z nim spisano podczas jego życia nie za wiele, jeszcze rzadziej były publikowane w formie książkowej, trwałej – toteż nie są zbyt znane. A szkoda, gdyż Komendant bardzo dużo opowiadał w nich o sobie; o swoim życiu prywatnym, ale i swoich poglądach na Rzeczpospolitą oraz Europę.

Narodziny potęgi. Dziedzictwo Kazimierza Wielkiego
Naprawdę jest czym się szczycić, jeśli chodzi o polską historię. Już Bolesław Chrobry (967–1025) stworzył bardzo silne i rozległe państwo. Ponad sto lat po nim przyszedł okres osłabienia, zwany rozbiciem dzielnicowym, ale pamiętajmy, że było to wówczas zjawisko powszechne w całej Europie.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.