Gdy w Moskwie słyszeli nazwisko hetmana Żółkiewskiego, to blady strach padał na jej mieszkańców. W świeżej pamięci mieli bowiem geniusz wojskowy i furię bitewną dzielnego wodza Rzeczypospolitej, który rozgromił Rosjan wielokrotnie, a pod Kłuszynem wprost zdemolował ich oraz wspomagających Moskali Szwedów. Stanisław Żółkiewski – to nazwisko bohaterskiego Lechity odtąd miało stać się aż po dziś dzień synonimem męstwa i mądrości oraz zdolności do ostatecznego poświęcenia w walce za wiarę i Ojczyznę.

W zgiełku pól bitewnych, ale i w skrytości dyplomatycznych zabiegów Stanisław Żółkiewski wraz z innymi wielkimi Polakami tamtej epoki wykuwał mocarstwową Rzeczpospolitą. Za jego życia państwo nasze staje się największą potęgą militarną i gospodarczą na kontynencie, co wspierane jest niespotykaną kreatywnością kulturalną. Rzeczpospolita osiąga największe rozmiary w swych dziejach, jej wschodnia granica znajduje się 200 km od Moskwy. W 1620 r. Stanisław Żółkiewski poniósł śmierć na polu walki w starciu z wojskami tureckimi pod Cecorą. Poległ nie tylko w obronie swojego kraju. Rzeczpospolita pełniła bowiem zaszczytną, ale i trudną rolę Przedmurza Chrześcijaństwa; z tego zdania wywiązywała się znakomicie, mimo iż tzw. Europa już wtedy nie była skłonna do wdzięczności.

Fascynująca biografia hetmana Żółkiewskiego – powstała w 400. rocznicę jego śmierci – nie tylko jest wciągającą lekturą napisaną przez wybitnego historyka i patriotę, prof. Wojciecha Polaka, ale też wciąż aktualną wskazówką dla współczesnych pokoleń. Najwyższy poziom edytorski, godny wspaniałego jubileuszu. Ponad 140 ilustracji dokumentujących epokę.

Zawiązek

I. Ród Żółkiewskich. Młodość i edukacja przyszłego hetmana

II. U boku Jana Zamoyskiego

III. Hetman polny koronny

IV. Rokosz Zebrzydowskiego

V. Samozwańcy i początek wojny polsko-moskiewskiej

VI. Polskie orły na moskiewskim Kremlu

VII. Utracone szanse

VIII. W obronie Kresów południowo-wschodnich

IX. Sprawy rodzinne i majątkowe

X. Cecora

XI. Chwała i legenda

Bibliografia

U boku Jana Zamoyskiego

Jan Zamoyski, u którego praktykował Stanisław Żółkiewski, został sekretarzem królewskim w 1565 r. i pozostawał pod opieką podkanclerzego Piotra Myszkowskiego. Służba państwowa w kancelarii oznaczała zaangażowanie w wiele spraw Rzeczypospolitej. To w kancelarii wystawiano dokumenty, sporządzano korespondencję urzędową, przygotowywano pisma związane ze zwoływaniem sejmów i sejmików, kontrolowano urzędników, analizowano problemy wewnętrzne i rozmaite aspekty polityki zagranicznej, przyjmowano poselstwa zagraniczne i przygotowywano własne. Wiele z tych zadań wykonywali sekretarze królewscy, którzy mieli też prawo przysłuchiwania się obradom senatu. Niektórzy z owych sekretarzy, zwłaszcza ci, którzy pochodzili z rodzin magnackich, obejmowali w przyszłości wysokie stanowiska senatorskie. Najważniejszym zadaniem, które spadło na barki młodego Jana Zamoyskiego, było uporządkowanie archiwum państwowego. Wykonał tę gigantyczną pracę nie do końca, ale w stopniu niezmiernie ułatwiającym urzędowanie kolejnym polskim monarchom.

Praktyka Stanisława Żółkiewskiego na dworze królewskim, połączona z przewożeniem korespondencji i wykonywaniem poleconych zadań, przypadła na lata przełomowe dla Rzeczypospolitej. 7 lipca 1572 r. umarł ostatni król z dynastii Jagiellonów – Zygmunt II August. Konieczne było ustalenie zasad wyboru nowego króla.

Jan Zamoyski szybko stał się przywódcą ruchu szlacheckiego domagającego się reform ustrojowych i skarbowych w Rzeczypospolitej. Nosił on nazwę ruchu egzekucji praw i dóbr. W warunkach bezkrólewia Zamoyski walczył o elekcję monarchy viritim, a więc dokonywaną przez całą szlachtę. W agitacji za tą formą elekcji brał udział Stanisław Żółkiewski. Czynił to z powodzeniem na sejmiku ruskim w Sądowej Wiszni i na sejmiku województwa wołyńskiego w Łucku. Po wprowadzeniu zasady viritim na sejmie konwokacyjnym, poprzedzającym elekcję, w styczniu 1573 r. – dnia 5 kwietnia 1573 r. na polach wsi Kamień pod Warszawą rozpoczęła się pierwsza wolna elekcja. Można być raczej pewnym, że uczestniczył w niej także Stanisław Żółkiewski. Dnia 11 maja 1573 r. prymas Jakub Uchański uroczyście ogłosił elekcję francuskiego królewicza Henryka Walezego, którego popierali także Jan Zamoyski i Stanisław Żółkiewski.

Kilka dni po elekcji posłowie przyszłego monarchy zaprzysięgli w jego imieniu uchwalone przed wyborem postanowienia dotyczące fundamentów ustrojowych kraju. Były to tak zwane artykuły henrykowskie. Zawierały one najważniejsze uregulowania dotyczące sprawowania władzy w państwie oraz ustalały relacje między sejmem Rzeczypospolitej a królem. Był to zbiór przepisów prawnych, które musiał uznawać każdy monarcha. Henrykowi Walezemu narzucono także rozmaite osobiste zobowiązania noszące nazwę pacta conventa. Odtąd każdy wybierany król musiał zaprzysięgać i artykuły henrykowskie, i układane specjalnie dla niego pacta conventa.

Na początku lipca wyruszyło do Francji poselstwo pod przewodnictwem biskupa poznańskiego Adama Konarskiego i kasztelana międzyrzeckiego Andrzeja Górki, które miało oficjalnie powiadomić królewicza o wyborze i potem towarzyszyć mu w drodze do Polski. Brał w nim udział Jan Zamoyski, któremu towarzyszyło sześć zaufanych osób, m.in. Stanisław Żółkiewski. Młody magnat był świadkiem przetargów z nowym królem o zakres władzy monarszej. Henryk Walezy chciał zachować jak największe uprawnienia, po długich targach zaprzysiągł jednak przedstawione mu warunki.

24 stycznia 1574 r. Henryk Walezy wraz z towarzyszącym mu poselstwem przekroczył granice Rzeczypospolitej. Stanisław Żółkiewski nie był tego świadkiem, gdyż pod koniec podróży udał się do Wiednia na dwór cesarza Maksymiliana II. Spędził tam kilka tygodni, realizując bliżej nieznaną misję, zapewne zleconą mu przez Jana Zamoyskiego.

Panowanie Henryka Walezego (koronowanego 21 lutego 1574 r.) trwało krótko. Na wiadomość o nieoczekiwanej śmierci swojego brata – króla Francji Karola IX – opuścił on Kraków 19 czerwca 1574 r. i udał się do Francji, aby objąć tamtejszy tron. Nowe bezkrólewie w Rzeczypospolitej oznaczało rozliczne kłopoty. Doszło m.in. do najazdu tatarskiego na Wołyń, Podole i Ruś Czerwoną. W wyprawie przeciwko ordyńcom (czyli członkom ordy tatarskiej – przyp. red.) uczestniczyli Jan Zamoyski i Stanisław Żółkiewski. Akcja obronna nie skończyła się powodzeniem; Tatarzy umknęli, zabierając ze sobą bogate łupy i wielu ludzi porwanych w jasyr.

Przygotowania do wolnej elekcji wykorzystali natomiast Habsburgowie, lansując swoich kandydatów do polskiego tronu – arcyksięcia Ernesta, arcyksięcia Ferdynanda, a nawet samego cesarza Maksymiliana II. Agenci austriaccy nie skąpili pieniędzy i obietnic w celu pozyskania zwolenników. Jan Zamoyski i Stanisław Żółkiewski byli wielkimi przeciwnikami Niemca na polskim tronie. Obawiali się, że pod rządami Habsburga Korona i Litwa staną się zwykłymi prowincjami cesarskimi, tak jak to się stało z Węgrami i Czechami. Zdawali sobie też sprawę, że król z dynastii Habsburgów będzie dążył do wprowadzenia władzy absolutnej.

Na zjeździe szlachty w Stężycy w maju 1575 r. Stanisław Żółkiewski należał do najbardziej zdecydowanych przeciwników Habsburgów. Nowa elekcja zaczęła się 7 listopada 1575 r. W naznaczonym terminie we wsi Wola pod Warszawą zebrało się około 20 tysięcy szlachty. Najpierw wysłuchano posłów poszczególnych kandydatów. Austriacy podkreślali potęgę swojego domu, obiecywali Rzeczypospolitej pomoc wojskową i finansową. Kandydaturę habsburską popierali przede wszystkim Litwini (wszakże bardzo nielicznie przybyli na elekcję), zjednani wcześniejszymi, poufnymi przyrzeczeniami cesarza Maksymiliana II, w których obiecywał on zwrócenie Litwie terytoriów przyłączonych do Korony w 1569 r. Zwolennikami Austriaków były także Prusy Królewskie oraz spora część senatorów (z biskupami na czele). Natomiast większość szlachty sprzeciwiała się tej kandydaturze, obawiając się przekształcenia kraju w jeszcze jedną prowincję domu habsburskiego, wprowadzenia monarchii dziedzicznej, zagrożenia wolności szlacheckich. Do tego dochodziła tradycyjna antyniemieckość polskiej szlachty. Słabością Habsburgów było początkowe wysuwanie aż trzech kandydatów: samego cesarza oraz arcyksiążąt Ernesta i Ferdynanda. Ci ostatni ustąpili na rzecz Maksymiliana II dopiero w trakcie elekcji.

Kandydatem szwedzkim był król Jan III Waza. Zwolennicy tej kandydatury w Polsce podkreślali związki króla szwedzkiego z Rzecząpospolitą (małżeństwo z Katarzyną Jagiellonką, siostrą Zygmunta II Augusta), zwracali też uwagę na jego znajomość języka polskiego, a także na korzyści militarne i handlowe na Bałtyku, wynikające z mariażu polsko-szwedzkiego. Szanse Jana III zmniejszała wyjątkowa niezręczność posła szwedzkiego oraz protestanckie wyznanie monarchy. Dodajmy jednak, że wspominano także o kandydaturze małoletniego królewicza Zygmunta (późniejszego króla polskiego Zygmunta III), który po matce był katolikiem.

Pewną popularnością wśród części szlachty cieszyła się też kandydatura moskiewska (cara Iwana Groźnego lub jego syna Fiodora), nie zgłoszona jednak formalnie z powodu spóźnienia się poselstwa moskiewskiego. Mniejsze szanse miał włoski książę Ferrary i Modeny – Alfons II d’Este.

Dyskutowano też o ewentualnej elekcji Polaka (o takim kandydacie mówiono wówczas: Piast). Wymieniano nazwiska Andrzeja Tęczyńskiego, wojewody bełskiego, i Jana Kostki, wojewody sandomierskiego. Dużo większe szanse miała jednak inna kandydatura „piastowska”. Chodziło oczywiście o królewnę Annę Jagiellonkę, siostrę Zygmunta Augusta, ostatnią przedstawicielkę rodu.

Poważnym kandydatem był też Stefan Batory, książę Siedmiogrodu. Miał on opinię władcy walecznego, energicznego i tolerancyjnego (zwłaszcza w aspekcie religijnym). Obiecywał zaprzysiąc wszystkie prawa Rzeczypospolitej i znacznie wspomóc kraj finansowo. Popierała go przede wszystkim szlachta nastawiona antyhabsbursko.

Akt elekcji rozpoczął się od wotowania w senacie. Najwięcej głosów zdobył tam Maksymilian II Habsburg, na drugim miejscu znalazła się kandydatura Piasta. Natomiast głosowanie po województwach dało zwycięstwo Piastowi. W dyskusjach brał udział również Stanisław Żółkiewski. W imieniu województw ruskiego, bełskiego i podolskiego świadczył on, że szlachta z tych ziem upoważnia Jana Zamoyskiego do zabrania głosu i przedstawienia jej stanowiska. Przemówienie Zamoyskiego było perfekcyjne. Najpierw przyznał się do błędu, którym było poparcie na poprzedniej elekcji kandydata francuskiego. Następnie stwierdził, że królowie cudzoziemscy przynosili Polsce jedynie nieszczęście. Zwracał uwagę, że Niemcy oderwali od Polski Śląsk, chcieli zagarnąć Prusy, a związek z nimi grozi wojną z Turcją. Dalej podkreślał, że potrzebny jest kandydat „piastowski”, który utrzyma wolności szlacheckie. Mowa wywarła ogromne wrażenie na zgromadzonej szlachcie.

Wyraźny podział na dwa stronnictwa doprowadził także do powstania dwóch kół, na razie jeszcze w obrębie jednego pola elekcyjnego. Maksymiliana II popierała zdecydowana większość senatorów i garstka szlachty. Kandydaturę Piasta odwrotnie – większość szlachty i nieliczni przedstawiciele senatu. Kolejnym krokiem zwolenników Habsburgów było utworzenie w Warszawie osobnego obozu elekcyjnego, w którym 12 grudnia 1575 r. prymas Jakub Uchański ogłosił Maksymiliana królem.

Pozostała na Woli pod Warszawą szlachta odebrała to jako zamach stanu. Wśród niej dominowały dwa stronnictwa: zwolennicy Piasta, za którego uznano Annę Jagiellonkę, i stronnicy Stefana Batorego. Na czele pierwszej frakcji stał Jan Zamoyski, przywódcą drugiej został wojewoda krakowski Piotr Zborowski. Po pierwszym szoku wywołanym posunięciem zwolenników Maksymiliana oba stronnictwa zawarły kompromis. 14 grudnia 1575 r. Mikołaj Sienicki, marszałek koła szlacheckiego, ogłosił Annę i Stefana królową i królem. Rzecz jasna – zobowiązał ich przy tym do zawarcia małżeństwa.

Doszło więc do podwójnej elekcji. Teraz wszystko zależało od tego, która strona okaże się energiczniejsza i skuteczniejsza w działaniu. Zwolennicy Batorego rozesłali po kraju uniwersały zwołujące sejmiki i wyznaczające na miejsce zjazdu szlachty królestwa Jędrzejów. Wprawdzie cezarianie (tak nazywano zwolenników Maksymiliana), także uniwersałami, zabronili zbierania się sejmików, ale zjazdy i tak się odbyły (na przełomie 1575 i 1576 r.). Poparły one wybór Anny i Stefana.

Zjazd w Jędrzejowie, rozpoczęty 19 stycznia 1576 r., zorganizowany był w formie pospolitego ruszenia szlachty. Przybyło nań około 20 tysięcy panów braci z całej Polski. Zjazdowi przewodniczył formalnie marszałek nadworny koronny Andrzej Zborowski, chociaż największy wpływ na obradujących miał jedyny członek episkopatu polskiego popierający Batorego – biskup kujawski Stanisław Karnkowski. Elekcja księcia Siedmiogrodu i królewny Anny została tu uroczyście potwierdzona. Zjazd poczynił też przygotowania do militarnej obrony tronu dla królewskiej pary. Szlachcie, która nie przybyła pod Jędrzejów, nakazano pozostawać w gotowości do pospolitego ruszenia, a w województwach zorganizować wojska zaciężne. Na cele obrony uchwalono też podatki. Cezarianów uznano wprawdzie za zdrajców Rzeczypospolitej, z drugiej jednak strony szukano z nimi porozumienia. Prymas był jeszcze nieprzejednany, ale liczba zwolenników Batorego systematycznie rosła. Zjazd jędrzejowski wyznaczył też sejmiki przedkoronacyjne na 20 lutego 1576 r., a koronację i ślub Stefana z Anną na 4 marca. W celu zabezpieczenia Krakowa jako miejsca przyszłej koronacji przerzucono do tego miasta pospolite ruszenie spod Jędrzejowa.

Książę Siedmiogrodu działał energicznie, w odróżnieniu od swojego cesarskiego konkurenta (który wykazał niezrozumiały wręcz brak inicjatywy). 8 lutego 1576 r. zaprzysiągł w kościele parafialnym w Meggesz pacta conventa. Zgodził się też na zaprzysiężenie artykułów henrykowskich, poszerzonych nawet o kolejne punkty uszczuplające władzę królewską: zakaz przyjmowania obcych poselstw i zakaz wyprowadzania poza granice Rzeczypospolitej wojsk zaciężnych bez zgody stanów. Następnie król-elekt wyruszył do Polski. 28 marca przy granicznym Prucie powitała go garstka magnatów polskich. 24 kwietnia 1576 r. Stefan Batory triumfalnie wjechał do Krakowa. Koronacja i ślub pary monarszej odbyły się ostatecznie 1 maja 1576 r. Obrzędy sprawował biskup Stanisław Karnkowski.

Ostatnie dni przed koronacją okazały się szczególnie dramatyczne dla Anny. Zmuszono ją do rezygnacji na rzecz Korony z dóbr ziemskich i kosztowności zapisanych jej w testamencie przez Zygmunta Augusta. Teraz głównym celem króla Stefana stało się zdobycie uznania w całym kraju. Okazało się to kwestią czasu. Wobec cezarianów Batory większych represji nie stosował. Wynagrodził natomiast nominacjami swoich wiernych stronników. Kasztelanem sandomierskim został Stanisław Szafraniec, kasztelanem gnieźnieńskim Jan Zborowski, podkanclerzym Jan Zamoyski. Pospolite ruszenie król najpierw podzielił, potem zaś rozwiązał pomimo protestów szlachty.

Po zakończeniu sejmu koronacyjnego Stefan Batory ruszył wraz z wojskiem do Warszawy. Senatorowie licznie przechodzili na jego stronę. Przysięgę wierności złożył mu prymas, a w imieniu Litwinów delegacja z kasztelanem wileńskim Janem Chodkiewiczem i kasztelanem trockim Eustachym Wołłowiczem na czele. Wkrótce podporządkowały się Batoremu prawie całe Prusy Królewskie. Gdy 19 października 1576 r. rozpoczął się sejm Rzeczypospolitej w Toruniu, już tylko Gdańsk nie uznawał władzy Stefana. Nieco wcześniej, bo 12 października, zmarł cesarz Maksymilian II.

Stefan Batory zawdzięczał swój wybór przede wszystkim poparciu szlachty, a także zlekceważeniu tego poparcia przez Maksymiliana i jego senatorskich stronników. Przywódcy szlacheccy: Jan Zamoyski, Mikołaj Sienicki, Stanisław Szafraniec, Mikołaj Firlej, Stanisław Górka, częściowo wywodzili się jeszcze z czasów największej świetności ruchu egzekucji praw i dóbr w latach 1562–1569. Wykazali ogromny talent polityczny i organizacyjny. Batory nie zamierzał opierać się jednak w swoich rządach na rozbudzonych masach szlacheckich. Wprawdzie trybunów szlacheckich wynagrodził, równocześnie przeniósł ich jednak do stanu senatorskiego. Niektórzy z nich (jak np. Jan Zamoyski) stali się bliskimi współpracownikami króla, innych odsunął Batory „na boczny tor”. Wiele energii włożył natomiast nowy król w pozyskanie dotychczasowych zwolenników cesarza z Litwy i Prus Królewskich.

Na jesieni 1576 r. cała Rzeczpospolita uznawała władzę Stefana Batorego z wyjątkiem Gdańska. Miasto nad Motławą popierało cesarza, licząc na zniesienie krępujących je tzw. Statutów Karnkowskiego, formułujących zwierzchnie prawa króla polskiego w Gdańsku i na morzu. Kolejne poselstwa wysyłane do króla wykazywały jednak daleko idącą ugodowość. Twarde stanowisko zajmował natomiast sam monarcha. Posłowie Gdańska – Konstanty Ferber i Jerzy Rosenberg, zostali uwięzieni. Król konfiskował mienie gdańskie, wprowadził blokadę ekonomiczną miasta i popierał kierowanie spławu wiślanego do konkurencyjnego Elbląga.

Na wiosnę 1577 r. rozpoczęły się działania wojenne. Przeciwko blisko czternastotysięcznym najemnym i ochotniczym oddziałom gdańskim pod wodzą Hansa Winckelbrucha Rzeczpospolita wystawiła jedynie dwutysięczną armię z hetmanem nadwornym Janem Zborowskim na czele. Złożoną z husarii rotą Jana Zamoyskiego dowodził Stanisław Żółkiewski. Ta mała armia odniosła jednak wspaniały sukces, rozbijając kompletnie gdańszczan nad Jeziorem Lubiszewskim. Rota husarii pod dowództwem przyszłego hetmana wyróżniła się w sposób szczególny w tej bitwie. Łatwiej jednak było pokonać zbuntowane miasto w polu, niż je zdobyć. W czerwcu 1577 r. duże oddziały polskie i węgierskie, pod osobistym dowództwem króla, stanęły pod Gdańskiem. Krótkie oblężenie nie przyniosło rezultatów, podobnie jak sierpniowa wyprawa na twierdzę Wisłoujście. Ofensywa moskiewska w Inflantach zmusiła Batorego do większej ugodowości. 12 grudnia 1577 r. Gdańsk ukorzył się przed monarchą. Dodatkowo zobowiązał się zapłacić kontrybucję i rozpuścić wojska. Problem Statutów Karnkowskiego odkładano do najbliższego sejmu; po kilku latach miasto nad Motławą wymogło ich anulowanie (1585 r.).

Dodajmy, że za zasługi, także w wojnie z Gdańskiem, Stanisław Żółkiewski został prawdopodobnie w 1578 r. mianowany sekretarzem królewskim. W tym samym roku Jan Zamoyski został kanclerzem wielkim koronnym.

Król Stefan Batory wprowadził ważne reformy w dziedzinie wojskowości. Podstawę armii polskiej w tym czasie stanowiła husaria. Za panowania Batorego przekształciła się ona ostatecznie z jazdy lekkiej w ciężkozbrojnych, opancerzonych kopijników. Król przyczynił się jednak do unowocześnienia uzbrojenia tej formacji. Całkowitą zbroję i kolczugę jeźdźców zastąpiono tzw. półzbroją, a ciężką przyłbicę szyszakiem. Kopie nieco skrócono, wprowadzono też do uzbrojenia pistolety. W wyposażeniu husarza była również szabla, prosty koncerz i czekan. Husarze rozbijali wroga w dużym stopniu swoim impetem. Wszystko wskazuje na to, że owe charakterystyczne skrzydła służyły im wyłącznie do ozdoby. Należy dodać, że rekrutowali się wyłącznie ze szlachty i byli znakomicie wyszkoleni. Formacja ta przez cały XVII wiek odnosiła znakomite sukcesy, np. w bitwie pod Kircholmem (1605 r.), Kłuszynem (1610 r.), Wiedniem (1683 r.) i in.

Do działań wojennych potrzebna była też lżejsza kawaleria. Rolę tę pełniły chorągwie w kolczugach lub zbrojach łuskowych (pancerzach), uzbrojone przede wszystkim w lance – rohatyny, niekiedy też szable, pistolety, muszkiety i łuki. Jeźdźców tych nazywano w Koronie kozakami (choć rekrutowali się z polskiej szlachty), a później towarzyszami pancernymi, na Litwie zaś petyhorcami. Istniały też oddziały kawalerii lekkiej (bez zbroi) – tatarska i wołoska. Wymienione powyżej oddziały zaliczano od 1632 r. do jazdy autoramentu narodowego, w którym służyli głównie obywatele Rzeczypospolitej, a komenda i zwyczaje były polskie.

Były też w Polsce oddziały jazdy autoramentu cudzoziemskiego. Już za czasów Batorego pojawili się, początkowo nieliczni, rajtarzy. Uzbrojeni byli w dwa pistolety, strzelbę i rapier, chronieni zaś półzbroją. W czasie walki potrafili strzelać z koni. Rajtarów nazywano też niekiedy arkebuzerami. Oddziały te złożone były głównie z Niemców. Warto też dodać, że w XVII w. pojawiła się w Polsce nowa formacja cudzoziemska – dragoni. Walczyli oni w zasadzie pieszo, na koniach jedynie się przemieszczali. Uzbrojeni byli w piki, muszkiety i broń białą.

Do zdobywania twierdz w Inflantach potrzebna była Stefanowi Batoremu piechota. Na sejmie w 1578 r. udało się królowi przeforsować utworzenie tzw. piechoty wybranieckiej złożonej z chłopów z dóbr królewskich. Wartość bojowa wybrańców, z powodu niedostatecznego ich wyszkolenia, była jednak niewielka. Należało więc opierać się na tradycyjnej piechocie zaciężnej. Stefan Batory usprawnił jej działanie, znacznie unowocześniając uzbrojenie.

Piechoty zaciężnej było kilka rodzajów. Najbardziej liczebne formacje to piechota węgierska, polska i niemiecka. Węgierska (a zaczęto ją werbować właśnie za czasów króla Stefana) uzbrojona była w berdysze i rusznice i tworzona zasadniczo z Węgrów, z czasem jednak także i z Polaków. Piechotę polską (w której służyli oczywiście obywatele Rzeczypospolitej) od czasów Batorego zaopatrzano w szable, siekierki i rusznice. Piechota niemiecka (werbowana głównie z Niemców z Rzeszy) uzbrojona była w piki i arkebuzy, a na rozkaz Batorego także niekiedy w małe tarcze. Formacje te różniły się też organizacją, szykiem bojowym, zwyczajami. W XVII w, piechotę niemiecką zaliczano do autoramentu cudzoziemskiego (chociaż od czasów Władysława IV służyło w niej wielu Polaków), a polską i węgierską do narodowego. Piechotę (na sposób węgierski) tworzono także z Kozaków niżowych, były też, mniej liczne, oddziały piechoty szkockiej. Tę ostatnią tworzyli emigranci ze Szkocji, masowo wówczas, z powodów ekonomicznych i religijnych, przybywający do innych państw europejskich. Szkoci uzbrojeni byli w charakterystyczne spisy z długim ostrzem, obosieczne miecze, sztylety lub kordelasy, niektórzy także w muszkiety.

Dodajmy, że piechotę polską i wybraniecką król zaopatrzył po raz pierwszy w Polsce w jednolite umundurowanie. Stanowiły je błękitne żupany oraz zarzucane na plecy delie z czerwonymi pętlicami i czerwoną podszewką. Żołnierze nosili też czerwone spodnie, trzewiki i błękitne czapki kroju węgierskiego (magierki). Dziesiętnicy wyróżniali się białymi żupanami i czerwonymi deliami z zieloną podszewką. Ważną innowacją w piechocie czasów Batorego było wprowadzenie gotowych ładunków do rusznic. Stanowiły je miarki drewniane zawierające odpowiednią ilość prochu i kule. Ładunki takie wprowadzono kilkadziesiąt lat później w całej Europie.

Stefan Batory, idąc śladami Zygmunta Augusta, zorganizował też regularny, pięćsetosobowy oddział Kozaków konnych na stałym żołdzie (tzw. rejestrowych). Król usprawnił także funkcjonowanie artylerii (dobrze rozwiniętej już za czasów ostatniego Jagiellona). Zasługą Batorego było też sprowadzenie z zagranicy inżynierów wojskowych i zorganizowanie oddziałów saperskich. Stefan Batory stworzył również początki służb kartograficznych, a swoje wyprawy planował w oparciu o mapy. Za jego rządów w wojsku pojawili się też pierwsi lekarze-chirurdzy.

Specyfiką armii polskiej była dominacja jazdy. Na dużych, równinnych terenach rozbijała ona wroga siłą impetu (zwłaszcza husaria). W warunkach polskich metoda ta bywała często skuteczna przeciwko wywodzącej się z Europy Zachodniej taktyce regularnego strzelania przez piechotę (tzw. z kontrmarszem) lub przez konnych rajtarów (tzw. karakolowanie). Tak było np. pod Kircholmem (1605 r.), gdzie nie umiejący wytworzyć odpowiednio rzęsistego ognia Szwedzi ulegli zmasowanemu atakowi polskiej jazdy. Jako że w Polsce więcej walk staczano w polu niż przy zdobywaniu twierdz, stąd mniejsze było znaczenie piechoty. Warto dodać, że były jednak momenty, gdy werbowano dużo formacji pieszych, np. w czasie wojen batoriańskich lub podczas oblężenia Smoleńska (1609–1611 r.).

Tymczasem w Europie Zachodniej całe kampanie wojenne przekształcały się czasem w powolne, mozolne obleganie twierdz z decydującym udziałem piechoty. Zreformowane radykalnie przez Holendrów (a za nimi przez inne kraje) formacje piesze odgrywały tam jednak także ważną rolę w polu. Również w armii tureckiej piechota miała duże znaczenie (janczarzy), choć od połowy XVI wieku była coraz gorzej wyszkolona. Natomiast armia tatarska składała się wyłącznie z konnicy. Była ona lekka, źle uzbrojona, ale za to niezwykle ruchliwa i znakomicie wyszkolona. Służące obronie przed Tatarami jedyne polskie oddziały stałe – tzw. obrona potoczna (1,5–3 tysięcy żołnierzy) składały się więc siłą rzeczy także prawie wyłącznie z konnicy. Charakter armii konnej miało również pospolite ruszenie szlachty, w XVI wieku dość często jeszcze zwoływane.

Reforma armii przeprowadzona przez Batorego miała służyć realizacji jego wielkich planów militarnych: wojnie z Moskwą i z Turcją. Wyzwolenie Węgier spod jarzma tureckiego było największym marzeniem króla. Obmyślał on plany ataku i wnikliwie studiował mapy Imperium Osmańskiego. Równocześnie zachowywał w tej sprawie daleko posunięty realizm. Gdy w 1583 r. nuncjusz papieski w Polsce Alberto Bolognetti zaproponował Batoremu przystąpienie do świeżo zawiązanej ligi antytureckiej (papież, Wenecja i Hiszpania), król uznał plany uderzenia na Turcję za niedojrzałe. Wiele wskazuje na to, że Batory myślał najpierw o przyłączeniu osłabionego wówczas Państwa Moskiewskiego do Rzeczypospolitej, a później dopiero o uderzeniu na Turcję.

Od początku XVI wieku Polska i Litwa toczyły kilkakrotnie działania wojenne z Moskwą. Ich rezultat był dla monarchii Jagiellonów niekorzystny. Utraciła ona ogromne połacie ziem pogranicznych, m.in. Siewierszczyznę i Smoleńszczyznę. Strat tych Polska i Litwa nie zaakceptowały, wysuwając podczas prawie każdego kontaktu dyplomatycznego z Moskwą pretensje do zagarniętych włości. Wzajemne stosunki pogorszyły się jeszcze po objęciu władzy przez Iwana Groźnego, który przybrał tytuł cara Wszechrusi, aspirując tym samym do posiadania pozostałych ziem ruskich w granicach Polski i Litwy.

Podczas pierwszej wojny o Inflanty (1557–1570) Iwan opanował północno-wschodnią część tej prowincji, zajął też ważne twierdze na Litwie: Połock i Uświat. Rozejm polsko-moskiewski z 1570 r. (zawarty na trzy lata) pozwolił Iwanowi uderzyć w grudniu 1572 r. na Estonię (okupowaną przez Szwedów), bez większych jednak sukcesów. Także Dania prowadziła aktywną politykę w tym rejonie, popierając swojego królewicza Magnusa, uważającego się za króla Inflant. Formalnym sojusznikiem Rzeczypospolitej była Szwecja, aczkolwiek plany bliższej współpracy militarnej, wysuwane przez Stefana Batorego (poselstwo kasztelana sanockiego Jana Herburta do Sztokholmu), napotkały na opór króla Szwecji Jana III Wazy.

Wykorzystując perturbacje wewnętrzne w Rzeczypospolitej, Iwan Groźny uderzył w 1575 r., zajmując całą północną część Inflant wraz z portem Parnawą. Na pokojowe inicjatywy Batorego car odpowiedział żądaniem wyrzeczenia się przez Rzeczpospolitą całej tej prowincji, a także terytoriów utraconych przez Litwę (w tym Połocka). Oczywiste stało się, że rozstrzygnięcie konfliktu przyniosą dopiero działania zbrojne. Zajęty konfliktem z Gdańskiem Batory nie mógł jednak skutecznie bronić Inflant. Dlatego też następna kampania wojenna Iwana Groźnego (wspomaganego przez Magnusa), rozpoczęta w lipcu 1577 r., przyniosła mu kolejny sukces w postaci zdobycia 27 zamków tej prowincji i opanowania jej aż po Dźwinę. Wojska moskiewskie stanęły w bezpośrednim sąsiedztwie Rygi. Dokonywały one wyjątkowych aktów okrucieństwa na ludności cywilnej, o czym wieści rozchodziły się po całej Europie.

Sukcesy Iwana Groźnego okazały się jednak przejściowe. Już w 1578 r. Polacy odzyskali Dyneburg i Wenden. 21 października Andrzej Sapieha i Maciej Dembiński wraz z oddziałami szwedzkimi pod dowództwem Jerzego Boye (w sumie 6 tysięcy żołnierzy) rozbili osiemnastotysięczną armię moskiewską próbującą odbić Wenden (Kieś). Zginęło w niej ponoć około 6 tysięcy żołnierzy Iwana Groźnego.

Opinie o produkcie (0)

do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl