Trener Hubert Wagner umiał niesamowicie zmotywować graczy i stworzyć zespół. Wspomnienie w 84. rocznicę urodzin
Hubert Wagner jako trener siatkarskiego zespołu Legii Warszawa w 1983 r. Fot. East News/Leszek Łożyński Największe sukcesy w roli trenera odniósł na początku swojej zawodowej kariery. Kadrę narodową mężczyzn objął w wieku zaledwie 32 lat. Niektórzy publicznie wyrażali obawy, że brak doświadczenia nowego szkoleniowca może okazać się zgubny dla reprezentacji. Okazało się jednak, że nie mieli racji, a metody szkoleniowe stosowane przez ambitnego i zadziornego, a do tego obdarzonego analitycznym umysłem młodego trenera były niezwykle skuteczne.
Miał zostać inżynierem, ale wybrał siatkówkę
Hubert Jerzy Wagner urodził się 4 marca 1941 r. w Poznaniu jako syn Romualda i Zofii z domu Kotlińskiej. Rodzina miała korzenie niemieckie, a do stolicy Wielkopolski sprowadziła się w 1932 r. Mały Hubert wychowywał się na Winiarach, gdzie państwo Wagnerowie mieszkali w okazałej rodzinnej kamienicy.
Pasję do sportu zaszczepił w nim ojciec. (...)
Hubert Wagner do końca lat 1960. startował w barwach AZS-AWF, z którym to klubem czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski, potem zaś jeszcze przez trzy lata był zawodnikiem warszawskiej Skry. W reprezentacji kraju zadebiutował już w 1961 r. jako dwudziestolatek i od tamtej chwili rozegrał łącznie blisko dwieście spotkań w koszulce z napisem POLSKA (a nie PRL, co dla wielu naszych sportowców w tamtym okresie było bardzo ważne). Największy sukces międzynarodowy odniósł podczas mistrzostw Europy w Stambule w 1967 r., kiedy reprezentacja Polski zdobyła brązowy medal. Rok później czekał Wagnera i pozostałych reprezentantów start na igrzyskach olimpijskich w Meksyku, gdzie nasz zespół zajął niezłe, punktowane, piąte miejsce. (...)
Jako zawodnik zajął Hubert Wagner w kolejnych latach ósme miejsce w Pucharze Świata w NRD (1969), piąte miejsce na mistrzostwach świata w Bułgarii (1970) oraz szóste miejsce na mistrzostwach Europy we Włoszech (1971). Zdobył też sześć medali mistrzostw Polski.
Apodyktyczny, przekonany o swoich racjach
Powołanie młodego Wagnera na stanowisko trenera kadry w 1973 r. wywołało zrozumiałe emocje w środowisku sportowym. (...)
Młody szkoleniowiec o wielkich zdolnościach analitycznych i mało sympatycznym pseudonimie „Kat” szybko jednak zdobył zaufanie opinii publicznej, a przede wszystkim swoich podopiecznych. Po upływie zaledwie roku doprowadził polską drużynę narodową do wygrania turnieju o mistrzostwo świata w Meksyku. Biało-czerwoni doskonale dawali sobie radę mimo trudnych, bardzo odbiegających od polskich warunków klimatycznych, co świadczyło o doskonałym przygotowaniu fizycznym. Pierwsze mecze – odbywające się w mieście Toluca położonym na wysokości 2640 m n.p.m., Polacy rozgrywali w grupie F, zwyciężając z Egiptem 3:0, z USA 3:1 oraz z ZSRR 3:1. Bez kłopotu więc uzyskali awans do drugiej fazy grupowej. Tam odnieśli wysokie zwycięstwa nad NRD (3:0), Belgią (3:0) oraz Meksykiem (3:1) i znaleźli się w czołowej szóstce najlepszych drużyn siatkarskich globu. Każda z nich miała do rozegrania pięć spotkań, które zadecydowały o podziale miejsc i medali. Polacy w pierwszych trzech spotkaniach walczyli z najsilniejszymi zespołami – ZSRR, Czechosłowacją i Niemcami. Wszystkie bardzo wyczerpujące, bo pięciosetowe mecze zakończyły się zwycięstwami biało-czerwonych. W ostatnich spotkaniach Polacy wygrali z Rumunią (3:0) i z Japonią (3:1), osiągając historyczny sukces.
Hubert Wagner potrafił, podobnie jak Kazimierz Górski, niesamowicie zmotywować graczy i pokazać im, że w istocie tworzą jedność: „Szukał w swoich zawodnikach cech zespołowości – wspominał przyjmujący ówczesnej kadry narodowej, Ryszard Bosek. – Chyba jako pierwszy stworzył idealną drużynę, która była zgrana, tworzyła monolit. I to było jednym ze źródeł naszego sukcesu”. Zawodnicy Wagnera trenowali morderczo, nie mogli spóźniać się na treningi ani na wyjazdy, dla wyrobienia kondycji np. skakali przez płotki z 15-kilogramowym obciążeniem.
W 1975 r. chłopcy Wagnera zdobyli srebro na mistrzostwach Europy w Jugosławii, przegrywając w turnieju dwa mecze – ze zwycięskim ZSRR oraz z Rumunią, która ostatecznie zajęła czwarte miejsce. W zawodach tych nie wystąpiło kilku podstawowych graczy, gdyż trener chciał, aby zregenerowali się przed docelową imprezą, jaką były
Olimpiada w Montrealu w 1976 r. Polacy zdobyli tu 24 medale, w tym 7 złotych. Na zdjęciu: euforia polskich siatkarzy po zdobyciu olimpijskiego złota. Fot. PAP/Zbigniew Matuszewski rozegrane rok później igrzyska olimpijskie w Montrealu.
(...)
146 minut porywającej walki o olimpijskie złoto
Na igrzyskach w kanadyjskim Montrealu podopieczni Huberta Wagnera kontynuowali świetną passę. Toczyli pasjonujące, porywające widzów mecze, trwające często pięć setów. Dwunastkę biało-czerwonych tworzyli wówczas: Bronisław Bebel (Resovia), Ryszard Bosek (AZS Warszawa), Wiesław Gawłowski (AZS Warszawa), Marek Karbarz (Resovia), Zbigniew Lubiejewski (AZS Olsztyn), Lech Łasko (Avia Świdnik), Mirosław Rybaczewski (AZS Olsztyn), Edward Skorek (Legia Warszawa), Włodzimierz Sadalski (Płomień Sosnowiec), Włodzimierz Stefański (Skra Warszawa), Tomasz Wójtowicz (Avia Świdnik) i Zbigniew Zarzycki (AZS Warszawa).
Już pierwsza konfrontacja z Koreą Południową była ze strony naszych zawodników zapowiedzią nieustępliwej walki do końca. Po przegranych dwóch setach nastąpiła w zespole pełna mobilizacja, co zaowocowało zwycięstwem 3:2. Kolejne spotkanie, z Kanadą, było znacznie mniej nerwowe – nasi odnieśli pewne zwycięstwo 3:0. Następnie biało-czerwoni musieli zmierzyć się z Kubą, ale ponownie przegrali dwa pierwsze sety, by w kolejnych dwóch być już górą. Rozstrzygający piąty set zakończył się zwycięstwem Polaków 20:18. Tak dużych problemów nie sprawiła już polskim siatkarzom Czechosłowacja, z którą wygrali 3:1. Nasza drużyna trafiła do półfinału, gdzie jej rywalem była Japonia. Po niezwykle zaciętym boju odnieśliśmy zwycięstwo 3:2. Nadszedł wreszcie finał olimpijski z zespołem ZSRR, który zaliczany jest do najważniejszych wydarzeń w historii polskiego sportu.
Pierwszy set wygrali Rosjanie 15:11. W drugim biało-czerwoni wyrównali wynik meczu na 1:1, wygrywając seta 15:13. Trzeci set był dla przeciwników – zwyciężyli 15:12. Następną, pełną emocji i napięcia partię wygrała Polska – 19:17, po tym, jak zawodnik radziecki Czernyszow posłał dwie piłki poza pole boiska. Decydujący set rozpoczął się dla nas źle, Rosjanie prowadzili 4:0. Potem nasi siatkarze doprowadzili do stanu 7:5, ale kolejne dwa punkty były dla ZSRR. Po zmianie stron boiska Polacy zaczęli zdobywać punkt za punktem, nie pozwalając zdobyć przeciwnikom już ani jednego punktu. Wygrali po 146 minutach wspaniałej walki, zdobywając tytuł mistrzów olimpijskich!
(...)
Tragiczny wypadek
Trenerowi Hubertowi Wagnerowi przez całą karierę zawodową przyświecała zasadnicza koncepcja, którą pod koniec życia opisał: „Wyznacz swojemu zespołowi cel, który powinien być na granicy jego możliwości. Ten cel muszą rozumieć i akceptować wszyscy. Jeden zbuntowany może zniweczyć pracę całego zespołu. Dlatego czasami będziesz musiał poświęcić najlepszych”.
W latach 1978–1979 Wagner pracował z kadrą żeńską, ale siatkarkom trudno było zaakceptować jego wymagające metody treningowe. W latach 1983–1985 ponownie był szkoleniowcem siatkarzy, z którymi zdobył srebro mistrzostw Europy i wywalczył awans do igrzysk w Los Angeles w 1984 r. Po igrzyskach w Atlancie w 1996 r. przez półtora roku znów prowadził męską kadrę, nie odnosząc już jednak większych sukcesów. Był również sekretarzem generalnym Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
13 marca 2002 r. Hubert Jerzy Wagner nieumyślnie spowodował w centrum Warszawy wypadek samochodowy, gdyż, jak ustalono – doznał za kierownicą zawału serca. Zmarł mimo szybko udzielonej pomocy lekarskiej. Miał 61 lat.
Począwszy od 2003 r. odbywa się w Polsce i z udziałem naszej reprezentacji siatkarskiej Memoriał Huberta Wagnera. W październiku 2010 r. legendarny trener wszedł w poczet amerykańskiej galerii siatkarskich sław. Natomiast w 2024 r., w 50. rocznicę zdobycia przez jego drużynę mistrzostwa świata, powstał godzinny film „Legenda. Hubert Jerzy Wagner” w reżyserii Wojciecha Królikowskiego, do którego scenariusz napisał Wojciech Jędrzejewski.
Krzysztof Szujecki
*
Powyższe fragmenty pochodzą z artykułu Krzysztofa Szujeckiego, który ukazał się w miesięczniku WPiS nr 169.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPiS oraz po książki o najnowszej historii Polski:

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2025 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)
Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Historia Sportu w Polsce Tom 1
Dzieje polskiego sportu to ważna część historii naszej Ojczyzny. Ta książka jest jedyną tak bogatą publikacją o tej tematyce na polskim rynku. Tysiące informacji zostało zebranych w jednym miejscu i ukazane w bardzo przejrzysty sposób. Treść pierwszego tomu sięga w głąb w XIX w., kiedy zaczęło funkcjonować nowoczesne pojęcie sportu.
"Historia sportu w Polsce” zawiera wiele zaskakujących wiadomości.

Opresja. Ilustrowana historia PRL
Ta książka powstała z dwóch powodów. Po pierwsze, poziom wiedzy o tak przecież nieodległych czasach jak historia państwa nazwanego Polską Rzeczpospolitą Ludową (PRL) jest w naszym społeczeństwie bardzo niski, zwłaszcza wśród ludzi młodych i średniego pokolenia. Są bowiem siły i ośrodki usilnie pracujące nad utajnianiem prawdy o latach 1944–1989.

Wojna i dziedzictwo. Historia najnowsza
Ostatnie lata naszej historii najnowszej toczyły się w cieniu wojny – najpierw tej być może najbardziej bolesnej, choć nie dosłownej, czyli wewnętrznej, w naszym własnym domu. Jej pierwszą ofiarą stała się prawda, ale przecież w jej wyniku doszło także do ofiar śmiertelnych. Potem zaczęła się wojna kulturowa, której front coraz brutalniej naciera na Polskę. W jej wyniku umierają przede wszystkim ludzkie sumienia.

Kierunek Targowica. Polska 2005 – 2015
Polska w roku 2005 przeżyła reset lewicowych i liberalnych rządów; wydawało się, że postkomuniści przegrali i już nie wrócą. A jednak zaledwie po dwóch latach wszystko się odmieniło i już w 2007 roku III RP znalazła się na najlepszej drodze do nowej gospodarczej i moralnej targowicy. Jak do tego mogło dojść i ile zła musiało się jeszcze wydarzyć, nim Polacy w 2015 r.

Nikczemność i honor. Stan wojenny w stu odsłonach
Pisząc o stanie wojennym, można, wbrew pozorom, podkreślać także zachowania pełne honoru i godności. I nie chodzi tu bynajmniej o zachowania gen. Jaruzelskiego, określanego przez niektórych mianem „człowieka honoru”, co należy uznać za rzecz wielce haniebną. Chodzi tu o pełną godności postawę osób gnębionych i prześladowanych, którzy potrafili zachować ją nawet w warunkach ekstremalnych.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.