Dramatyczna historia powtarza się jako farsa. Rocznica zamachu majowego

Nasi autorzy

Dramatyczna historia powtarza się jako farsa. Rocznica zamachu majowego

12 maja 1926, Józef Piłsudski przed spotkaniem z prezydentem RP Stanisławem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego. Od lewej: Kazimierz Stamirowski, Marian Żebrowski, Gustaw Orlicz-Dreszer, Józef Piłsudski, Władysław Jaroszewicz i Michał Galiński. Fot. domena publiczna via Wikimedia. 12 maja 1926, Józef Piłsudski przed spotkaniem z prezydentem RP Stanisławem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego. Fot. domena publiczna via Wikimedia. Wielu publicystów i historyków stawia sobie wciąż pytanie: czy zamach majowy, którego dokonał Józef Piłsudski w 1926 roku przyniósł więcej pożytku czy szkody? Na to zagadnienie odpowiada, zresztą jednoznacznie, dr Bohdan Urbankowski. Spostrzega też bardzo niepokojące analogie do czasów nam zupełnie współczesnych.

O szkodzie trudno mówić, zależy, co brać pod uwagę. Na pewno trzeba mówić o tragedii, o ofiarach. W wyniku walk zginęło około 331 osób, w tym 136 cywilów. Podawana jest także liczba wyższa – 341. Te liczby nie są dokładne, kilku żołnierzy, którzy przeszli na drugą stronę, wykazano w pierwszej chwili  jako zabitych, do zabitych cywilów doliczono kilku, którzy w tych dniach zmarli w Warszawie z przyczyn naturalnych, daleko od pola walk. Nawet, jeśli liczba była niższa – nie zmniejsza to wymiaru tragedii, nie zmienia faktu, że doszło do bratobójczych walk. Raz jeszcze przypomnę tragiczny, piękny, ale podszyty rozpaczą rozkaz Piłsudskiego do żołnierzy, rozkaz który kończy się niemal modlitwą:

Niech Bóg nad grzechami litościwy nam odpuści i rękę karzącą odwróci, a my stańmy do naszej pracy, która ziemię naszą wzmacnia i odradza.  

A wracając do problemu złych i dobrych następstw… Tu zaczynamy trochę uprawiać historię alternatywną, political fiction. Może lepiej pasuje określenie naszego filozofa i lekarza, Władysława Biegańskiego: prewidyzm. To była filozofia, która miała na podstawie znanych objawów postawić diagnozę i przewidywać przyszły rozwój. Mówiąc jednak poważniej o skutkach zamachu, musimy brać pod uwagę skutki realne i skutki przewidywalne, takie, którym zamach zapobiegł. Z dzisiejszej perspektywy trzeba wskazać na trzy ważne konsekwencje:

Po pierwsze: przewrót zmienił się polityczny wizerunek Polski – zarówno w oczach zagranicy, jak i w oczach samych Polaków. Bo jakie sygnały dawały rządy Polski, zwłaszcza parlament? Jesteśmy skłóceni, jesteśmy słabi, jesteśmy skorumpowani, kto da więcej. Trochę jak „państwo teoretyczne” dzisiejszych pożeraczy ośmiorniczek. Odczucie, iż Polska jest krajem sezonowym to nie opinia Nietykszy, on ją tylko odnotował. Jeśli uznać, że słabość i wewnętrzne kłótnie to zaproszenie dla agresorów – przewrót to zmienił, władzę objęła kasta wojskowa, armia staje się jednym z priorytetów. To rzecz ważna, bo jak już mówiłem, w roku 1926 Niemcy właściwie są bez armii, Rosja też jeszcze liże rany, które sama sobie zadała. Na Polskę skłóconą wewnętrznie może któryś z sąsiadów, może obydwaj jednocześnie mogliby próbować napaść. Na Polskę scementowaną, Polskę troszczącą się o armię – już nie.

Po drugie: zmienił się klimat moralny, takie przewartościowanie wartości wzwyż. Może nawet troszeczkę zmieniło się myślenie samych parlamentarzystów: przecież Piłsudskiego wybrał ten sam parlament, który przedtem czapkował Witosowi. Większość zrobiła to koniunkturalnie, opowiedziała się po stronie zwycięzcy, ale może kilku sprawiedliwych tam było. Przewrót, głoszone przez piłsudczyków hasła walki z korupcją i społeczną niesprawiedliwością, cały program sanacji – to z jednej strony budziło nadzieję, z drugiej – budziło moralną czujność Polaków, zaczęto patrzeć władzy na ręce, zaczęto uczestniczyć w polityce w sposób bardziej czynny, obywatelski, państwowy. Piłsudczykom udało się wlać jakąś nadzieję w tych, którzy już zwątpili, którzy się wycofali. To ludzie tak nieposzlakowani jak Walery Sławek stworzyli Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem. Wewnątrz Polski zmienił się klimat moralny wraz z awansem prestiżowym i realnym uczestników walki o niepodległość, tych z 1920 r., ale jeszcze pamiętano o tych z 1863 r. Samo życie w Polsce stało się czystsze, może nawet bardziej patetyczne, w każdym razie dowartościowane. Nie znaczy to, że wszyscy zjadacze chleba stali się aniołami, ale pokolenie wychowywane  po 1926 było wartościowsze, mniej egoistyczne.

Po trzecie: przewrót ocalił Polskę przed faszyzmem. Nie przypadkiem poparła przewrót lewica. Drugi rząd Witosa był już postrzegany jako faszystowski bądź prowadzący do faszyzmu. Pozwolę sobie zacytować, jak oceniali to m.in. socjaliści. W „Robotniku” 13 maja ukazała się odezwa CKW PPS:

Rząd Wincentego Witosa, oparty o sprzysiężenie najczarniejszej reakcji faszystowsko-monarchistyczno-paskarskiej przeciwko najważniejszym interesom państwa i jego konstytucji, przeciwko masom ludowym, pozbawionym chleba i pracy, przeciwko masom włościańskim, którym się należy ziemia i praca, rząd geszeftów i zysków osobistych – jest zgubą i zakałą Polski. Dalsze trwanie tego rządu – to nieustanna prowokacja ludzi uczciwych, to wyzwanie rzucone w twarz wszystkim ludziom, dążącym do odrodzenia i zbawienia kraju. Rząd ten musi zniknąć. Do głosu przyjść musi wola szerokich mas ludowych miast i wsi, walczących o prawo, o pracę i sprawiedliwość społeczną.

Takie były nastroje. Zauważmy, że zarówno zwycięstwo skrajnej lewicy, jak i skrajnej prawicy oznaczało wojnę domową i rozruchy społeczne. To była kwadratura koła.

Ta kwadratura to był problem całej Europy. Po I wojnie, którą nie przypadkiem nazywa się samobójstwem Europy, nastąpił kryzys demokracji. Obronną ręką wyszły tylko monarchie – królestwa skandynawskie, Belgia z Holandią i oczywiście Anglia – to są królestwa do dziś. Im udało się połączyć demokrację z monarchią, więc urzędnicze, pragmatyczne profanum ze sferą sacrum i z wyrastającym ponad profanum autorytetem władzy. Kraje, które odrzuciły monarchię, zaczęły mieć problemy polityczne i zaczęły eksperymentować z totalitaryzmem. (...)

Hegel powiedział, że jeśli się historia powtarza, to już nie jako dramat, lecz jako farsa. I coś w tym jest. Zanim jednak przejdę do podobieństw –  parę słów o różnicach. Podstawowa różnica: gorsza jakość współczesnych aktorów wydarzeń, gorsza pod każdym względem jakość Polaków po 1989 roku. Skąd to się wzięło? Po roku 1920 silne są tradycje walki, zwycięstwa – po wszystkich stronach politycznych, bo w walce z bolszewikami naród był zjednoczony, zdrady dopuściła się tylko grupka komunistów. W czasie przewrotu majowego oficerowie postępujący zgodnie z rycerskim kodeksem są po obu stronach: przypominam, że Anders gotów był umrzeć, a jeszcze dodajmy, że Sosnkowski, który był człowiekiem honoru, próbował popełnić samobójstwo… Taki nastrój zaczynał się właściwie już od czynu legionistów, narastał podczas wojny obronnej, więc kiedy zaczęły się rządy różnych stronnictw kombinacji i afer – niechęć do nich też była powszechniejsza, także po obu stronach. W powietrzu było więcej patriotyzmu, tak jak się mówi, że jest więcej tlenu… U nas tak było w roku 1981 – to wpływ „Solidarności”, wpływ papieża, św. Jana Pawła II, który pełnił rolę jakby interreksa. Ale jak wiemy, tamta „Solidarność” przegrała, została rozbita, przywódców wtrącono do więzień, zmuszono do emigracji. Niektórzy wystąpili w 1988 ze strajkami, ale niektórzy, na czele z Wałęsą i z Michnikiem, który „gasił strajki”, gotowi byli pójść na kompromis z władzą. I to się stało. W 1989 myśmy nie wywalczyli wolności, a trochę jej wycyganili, trochę kupili u skorumpowanych ekskomuchów. W powietrzu było mniej patriotyzmu niż w roku 1981, ale też mniej niż w 1926 czy w 1920. Elity, które się dogadały pod „Okrągłym Stołem” uchwaliły uwłaszczenie nomenklatury („majątki za władzę”), bezkarność dla komunistycznych oprawców, nawet wysokie pensje i emerytury dla nich. Gdy wyprzedano lub rozparcelowano wielkie zakłady pracy – rozbito  „Solidarność” wraz z jej etosem. Prywaciarze, zwłaszcza zagraniczni, przeważnie nie tolerują związków zawodowych o obliczu patriotycznym.

W ramach prywatyzacji i naprawiania krzywd sprowadzano nie żołnierzy Andersa, nie emigrantów z solidarnościowego podziemia, lecz emigrantów z Rakowieckiej, tych z 1968, a nawet z 1956 roku – a to naprawdę gorszy sort. To jest tajemnica późniejszych „dzikich” prywatyzacji, afer hazardowych, zgody na wprowadzenie w Polsce bezrobocia – żeby nowym kapitalistom zaniżyć koszty wyzysku. (...) 

Narzekamy na brak prawdy, na wulgaryzującą się kulturę wspólnotową. Kiedyś się mówiło masową, dziś mówi się o popkulturze – oba słowa oznaczają gorszy sort kultury, produkt kulturopodobny. Jałowy, czasem cuchnący, więc doprawia się go pikantnymi przyprawami. To pole do popisu dla cwaniaków, którzy zamiast talentu maja tupet. Widzieliśmy takich we Wrocławiu i w warszawskim Teatrze Powszechnym, jakiś Mieszkowski bez wyższego wykształcenia, jakiś Frljić bez talentu – a jak kto ma braki, to nadrabia skandalem. Ale to problem szerszy, takie nadmuchane przez słomkę beztalencia opanowały kulturę. Wystarczy kochać Michnika albo być pederastą – i jest się wybitnym pisarzem czy reżyserem. No, żeby utrzymać się w sitwie, trzeba regularnie powtarzać jak mantrę wyznanie  nienawiści do PiS-u i chwalić pozostałych członków sitwy. Nikogo spoza sitwy nie wolno chwalić, ba, nie wolno nawet czytać. A nikogo ze swoich nie wolno krytykować. (...)

W latach dwudziestych faszyzm naprawdę zagrażał Polsce. Tamten faszyzm naprawdę był krwawy, były trupy, pogromy Żydów, pożar Reichstagu. Po latach w Polsce ujrzeliśmy faszyzujące marsze i próbę zajęcia naszego parlamentu. Okupanci weszli do gmachu, niczego nie podpalali, tylko zrobili wyżerkę i śpiewali głupawe piosenki. Owszem na ulicy można było zobaczyć leżące ciało – ale kiedy skończyli je fotografować, ciało wstało i poleciało do kasy. Za wcześnie wstało. Kiepski aktorzyna, kiepski spektakl, lecz jak się rzekło, tragedia powtarza się jako farsa.  

I dlatego, że dramatyczna historia powtarza się jako farsa – nie jest potrzebny zamach, nie trzeba odnawiać Berezy. Wystarczy przestać robić głupstwa, zakręcić kurek z forsą.

dr Bohdan Urbankowski

*

Powyższe fragmenty pochodzą z artykułu dr. Bohdana Urbankowskiego, który w całości ukazał się w miesięczniku WPIS nr 79.

(AD)

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPIS oraz po książki o Józefie Piłsudskim, a także książki Bohdana Urbankowskiego:

WPIS 04/2025 (e-wydanie)

WPIS 04/2025 (e-wydanie)

 

Kwietniowy numer „Wpisu” – Waszego ulubionego miesięcznika – już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca, znajdziecie w nim cały cykl felietonów na aktualne tematy, podobnie jak serię artykułów powiązanych z bieżącymi rocznicami i wydarzeniami. W związku z odejściem papieża Franciszka do Domu Ojca nie mogło zabraknąć wspomnienia o padre Bergoglio pióra dr.

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Nieznane rozmowy Józefa Piłsudskiego

Nieznane rozmowy Józefa Piłsudskiego

 

Sporo pisze się o Józefie Piłsudskim, ale rzadko oddaje się głos jemu samemu. W tej książce jest inaczej.
Tu Marszałek przemawia do nas wprost. Rozmów z nim spisano podczas jego życia nie za wiele, jeszcze rzadziej były publikowane w formie książkowej, trwałej – toteż nie są zbyt znane. A szkoda, gdyż Komendant bardzo dużo opowiadał w nich o sobie; o swoim życiu prywatnym, ale i swoich poglądach na Rzeczpospolitą oraz Europę.

Mistrzowska gra Józefa Piłsudskiego

Mistrzowska gra Józefa Piłsudskiego

Wojciech Roszkowski

To była zaiste mistrzowska gra – zacząć wojnę w bloku państw, które ją ostatecznie przegrają, a zakończyć wśród zwycięzców! Sam wielki przeciwnik Józefa Piłsudskiego, Roman Dmowski, przyznawał Naczelnikowi, że to był genialny manewr.

Józef Piłsudski do Polaków. Myśli, mowy i rozkazy

Józef Piłsudski do Polaków. Myśli, mowy i rozkazy

Józef Piłsudski, Bohdan Urbankowski

To wybór najważniejszych opinii Józefa Piłsudskiego dotyczących naszej historii, polityki, charakteru i mentalności narodowej. Zebrane tu zostały niebywale trafne, nieraz nawet bulwersujące obserwacje i wnioski, które nic nie straciły na aktualności. Książka okazuje się zadziwiającym komentarzem do obecnych wydarzeń w naszym kraju, tak jakby Marszałek dziś obserwował nasze życie polityczne i społeczne.

Gniazdo polskie – Wspólna pamięć narodu

Gniazdo polskie – Wspólna pamięć narodu

Bohdan Urbankowski

Od tysiąca lat Polska jest potęgą kulturową na kontynencie europejskim. – Zaskakujące zdanie? – Jeśli tak, to koniecznie trzeba zabrać się za lekturę tej wyjątkowej książki.

Bohaterowie i zdrajcy. Wspólna pamięć narodu

Bohaterowie i zdrajcy. Wspólna pamięć narodu

Bohdan Urbankowski

Wiele wspaniałych postaci z naszej historii, dawniejszej i najnowszej, przewija się na kartach tej księgi – typowej dla Bohdana Urbankowskiego kolejnej kapitalnej syntezy naszych dziejów. Są wśród nich: najpopularniejszy w Europie poeta polskiego baroku (kto dziś o nim wie?) cny Sarmata Maciej Kazimierz Sarbiewski, artyści, myśliciele, działacze i wielcy wodzowie jak Chodkiewicz, Żółkiewski, Kościuszko, aż po Piłsudskiego.

Księga Norwidowa. Życie, poezja, rysunki. wyd. 2024

Księga Norwidowa. Życie, poezja, rysunki. wyd. 2024

Bohdan Urbankowski

Ten rodem z mazowieckiego dworku szlacheckiego artysta mówił sam o sobie – jakże słusznie! – że jest sztuk-mistrzem, a więc twórcą korzystającym z wielu narzędzi: słowa, pędzla, piórka, rylca, a nawet dłuta. W istocie Cyprian Kamil Norwid był artystą tyleż wybitnym, co wszechstronnym.

Romantyzm polski

Romantyzm polski

Bohdan Urbankowski

Książka pełna niezwykłego uroku, tajemniczości i emocji – jak cały romantyzm.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.