Książka ta powstała z potrzeby serca i niepokoju o los Polski. 15 esejów, zilustrowanych fotografiami niestrudzonego mistrza Adama Bujaka, stanowi wyraźne non possumus naszych czasów. Przez Polskę przetoczyła się fala marszów i demonstracji, zapoczątkowanych obroną Telewizji TRWAM - jednak obecnie postulatów jest o wiele więcej, a Ruch Oburzonych zyskuje coraz liczniejszych zwolenników.

Prezentujemy swoisty przewodnik po tym ruchu: głosy duchownych, polityków, naukowców z różnych dziedzin, dziennikarzy, artystów, publicystów; niektóre bardzo emocjonalne, inne naukowo wyważone, z każdego zaś silnie przebija oburzenie z powodu wykluczenia całych wielkich grup społecznych z procesów decyzyjnych na wszystkich szczeblach i we wszelkich dziedzinach.

Słowo od wydawcy: Oburzeni, wykluczeni, niezłomni
1. Ks. prof. Waldemar Chrostowski: Wrogość wobec Kościoła, deptanie autorytetów
2. Bp Antoni Dydycz: Dużo jest niesprawiedliwości i bezkarności
3. Prof. Piotr Gliński: Ruch Oburzonych
4. Jarosław Kaczyński: "Solidarność" nigdy nie wstydziła się polskości
5. Prof. Zdzisław Krasnodębski: W obronie praw wierzących
6. Antoni Macierewicz: Agentura, czyli zmowa milczenia
7. Krzysztof Masłoń: A co z kurami?
8. Kard. prof. Stanisław Nagy: Powiązanie sprawy polskiej ze sprawą Kościoła
9. Prof. Andrzej Nowak: Przebudzenia - fantazja polska
10. Jan Pospieszalski: Krakowskie Przedmieście - barometr zmian
11. Wojciech Reszczyński: W oczekiwaniu na media publiczne
12. O. Tadeusz Rydzyk: Polacy poczuli się znów Narodem!
13. Leszek Sosnowski: Dyktatura ateistów
14. Ewa Stankiewicz: Tak. Jestem oburzona!
15. Dr hab. Krzysztof Szczerski: Ile niepodległości, ile zależności?

W obronie praw wierzących

W Polsce znowu pojawiło się zjawisko, o którym sądziliśmy, że należy bezpowrotnie do przeszłości. Katolicy czują się dyskryminowani, przede wszystkim z powodu decyzji KRRiT w sprawie Telewizji Trwam, a także w związku z narastającą agresją wobec Kościoła i atakami na katolickie wartości w mediach "głównego nurtu". Prześcigają się one w niewybrednych atakach na Kościół. Wcześniej mieliśmy "walkę z krzyżem" przed Pałacem Prezydenckim, w czasie której dochodziło do brutalnych aktów przemocy wobec modlących się starszych osób i bezczeszczenia symboli religijnych.

Władze, stosując szykany wobec Radia Maryja i Telewizji Trwam, kierują się przede wszystkim motywami politycznymi, chcąc ograniczyć dostęp do jedynej telewizji, która im nie sprzyja i dostarcza społeczeństwu informacji przemilczanych przez "media zaprzyjaźnione" z rządem. Koncesjonowani, prorządowi katolicy władzy nie przeszkadzają. Gdy jednak spotyka się ona z krytyką, nie waha się represjonować nawet za treść kazania, jak to było w przypadku ks. pułkownika Stanisława Żarskiego, administratora Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, zbesztanego publicznie przez Bronisława Komorowskiego, a następnie przeniesionego do rezerwy. Coraz bardziej też ulega naciskom płynącym ze środowisk liberalnych i lewicowych, o czym świadczy ostatnia decyzja premiera Tuska w sprawie zapłodnienia in vitro.

W atakach na modlących się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu chodziło także o zastraszenie tych, którzy podważali oficjalną wersję przyczyn tragedii smoleńskiej i obarczali władze odpowiedzialnością za zaniedbania, domagając się rzetelnego śledztwa. Tak więc w obu przypadkach motywy religijne splatają się z politycznymi. Jednak w Polsce prawie zawsze protest polityczny, sprzeciw wobec niesprawiedliwości i dążenia niepodległościowe, wyrażane były w religijnym języku, a wiara katolicka dawała siłę i nadzieję protestującym - nie przypadkiem dzisiejsze protesty przypominają formą i treścią te z lat osiemdziesiątych. Coraz częściej sama wiara, a nie poglądy na sprawy publiczne, staje się przedmiotem kpin i ataków. Do Sejmu dostała się populistyczna partia dzięki używaniu ostrych, często wulgarnych, haseł antykatolickich i antyklerykalnych. Te zjawiska są tym bardziej znamienne, że Polska ciągle jest jednym z najbardziej katolickich i najbardziej religijnych krajów w Europie i na świecie, a Polacy ciągle jeszcze powinni pamiętać represje komunistyczne skierowane przeciw Kościołowi i wierzącym.

W innych częściach Europy chrześcijanie, a przede wszystkim katolicy, coraz częściej stają się obiektem rozmaitych praktyk dyskryminacyjnych. 2 października 2012 r. w Parlamencie Europejskim odbyło się seminarium poświęcone temu tematowi. Choć pisze i mówi się o tym niechętnie, od czasu do czasu do opinii publicznej docierają informacje, że chrześcijanie spotykają się z prześladowaniami i dyskryminacją. Zazwyczaj sądzi się jednak, że odbywa się to tylko w krajach pozaeuropejskich. Wiadomo, że w Indiach, Egipcie, Libanie, Chinach i Nigerii zdarzały się akty przemocy wobec chrześcijan. Niemal zupełnie przemilczany jest jednak fakt, że dyskryminacyjne praktyki i akty przemocy coraz częściej zdarzają się także w Europie. Jak podano podczas tego seminarium, 84 proc. aktów wandalizmu we Francji skierowanych było przeciw chrześcijańskim kościołom i miejscom modlitwy. W Szkocji 95 proc. antyreligijnie motywowanych aktów przemocy kierowało się przeciwko chrześcijanom. Szczególnie narażeni na dyskryminację są katolicy. Przed paru laty głośna stała się sprawa włoskiego profesora Rocco Buttiglione, którego kandydaturę na komisarza odrzucono w PE z powodu jego religijnych przekonań.

W wielu krajach chrześcijanie czują się coraz bardziej spychani na margines. Na przykład w przeprowadzonych niedawno w Wielkiej Brytanii badaniach 74 proc. respondentów podzielało zdanie, że: "chrześcijanie są bardziej dyskryminowani niż osoby innych wyznań". W listopadzie 2009 r. tylko 66 proc. wyrażało takie przekonanie. Więcej niż 66 proc. sądziło, że rośnie marginalizacja chrześcijan w administracji publicznej (w porównaniu do 59 proc. w listopadzie 2010 r.), w miejscu pracy (61 proc.) i w sferze publicznej (68 proc.). 71 proc. respondentów dostrzegało marginalizację chrześcijan w mediach. Chrześcijanie w Wielkiej Brytanii spodziewają się, że ich sytuacja będzie się pogarszać. Z badań wynika też, że sądzą oni, iż media odgrywają wielką rolę w formowaniu negatywnego nastawienia. Obok ekspansji islamu za największe zagrożenie dla wiary chrześcijańskiej badani uznawali sekularyzm i szerzącą się apatię . Podobne zjawiska można obserwować w innych krajach.

Nie po raz pierwszy mamy do czynienia z dyskryminacją chrześcijan, zwłaszcza katolików, w Europie. Nie była ona tylko cechą komunizmu. Można nawet powiedzieć, że nowoczesna Europa zbudowana była na tej dyskryminacji, na walce z "papizmem". Myśl liberalna, która kształtowała nowoczesną Europę, rozwijała się we wrogości wobec papiestwa i katolicyzmu. Początku procesu "sekularyzacji" Europy należy szukać w reformacji, która łączyła się nie tylko z wojną, ale barbarzyńskim niszczeniem sakralnych obiektów, z prześladowaniem katolików. Czasy Oświecenia i XIX wieku przynoszą nową falę prześladowań. Od masowych mordów w Wandei, od których zaczyna się wiek postępu i rozumu, po antykościelne działania w wielu państwach Europy, w czasie których nie tylko dochodzi do kasacji zakonów i konfiskaty mienia kościelnego, ale też niszczenia dóbr kultury, jak np. rabunku i niszczenia zbiorów bibliotecznych w katolickiej Górnej Szwabii w 1803 r. Brutalne były działania w II Rzeszy w czasie "Kulturkampfu" prowadzone w imię postępu i liberalizmu przeciwko katolikom-ultramontanom i Polakom. Doprowadziły one do uwięzienia lub wygnania 1800 duchownych i konfiskaty mienia kościelnego wartości 16 milionów marek. Wygnano też jezuitów, redemptorystów i inne zakony . Podobnie było w przypadku Piemontu i potem zjednoczonych Włoch oraz Francji, w czasach III Republiki. Jak wiadomo, dopiero w 1829 r. katolicy uzyskali prawa polityczne w Wielkiej Brytanii, kraju uchodzącym za kolebkę demokracji. W Stanach Zjednoczonych zwalczano w XIX wieku krzyż jako symbol "papizmu", dochodziło też do pogromów katolików .

Dzisiaj nie chodzi już o otwarte prześladowania przez władze państwowe, co zapewne sprawia, że zjawiska te bagatelizuje się, ale w wielu krajach Europy katolicy i chrześcijanie stają się mniejszością poddaną rosnącej kulturowej i prawnej presji.

Wspominane akty gwałtu wynikają z atmosfery przyzwolenia, która panuje w europejskiej sferze publicznej, w mediach. Dzisiejsza Europa staje się coraz bardziej projektem liberalno-lewicowym, co jest tym bardziej znamienne, że początki idei jednoczenia Europy zawdzięczamy politykom, którzy byli wierzącymi katolikami, jak Robert Schuman, Alcide de Gasperi czy Konrad Adenauer. Usiłuje się narzucić katolikom i instytucjom katolickimi zasady niezgodne z wiarą, zmusić do milczenia, sprowadzić wiarę do rzędu prywatnych przekonań czy nawet prywatnego dziwactwa. Ma to związek z regulacjami antydyskryminacyjnymi, które w istocie prowadzą do dyskryminacji katolików i w ogóle chrześcijan w związku z ich przekonaniami moralnymi, na przykład w kwestii aborcji czy "małżeństw" homoseksualnych.

Kulturowa dyskryminacja i izolacja katolików łączy się z przekonaniem, że sekularyzacja jest nieuchronnym procesem historycznym, a religijność oznacza stan zacofania. W stosunku do wyznawców innych religii, nawet islamu, którego Europejczycy się tak bardzo obawiają, obowiązuje pewien respekt. Głosi się przecież tolerancję i szacunek dla odmiennych tożsamości, a do niedawna także wielokulturowość. Katolicy i inni chrześcijanie nie mają tego przywileju egzotyczności. Na chrześcijan patrzy się jak na uciążliwy przeżytek. Często wynika to z ignorancji. Całe pokolenia zostały wychowane w całkowitej nieznajomości tradycji chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo sprowadza się w ich przekonaniu jedynie do jakiejś absurdalnie restryktywnej etyki seksualnej, w której celują przede wszystkim katolicy. Zgodnie z tym wyobrażeniem nie tylko zabraniają innym czegoś, co wydaje się naturalne i nie powinno podlegać regulacji, ale w dodatku sami nie trzymają się głoszonych przez siebie reguł.

Do tego dochodzą modne teorie, wedle których następuje totalna indywidualizacja i detradycjonalizacja. W "płynnej nowoczesności" przekonanie, że istnieje stała natura ludzka, że człowiek ze swej natury ma pewne powołanie lub że istnieje naturalna różnica między kobietą a mężczyzną, że nie wszystko jest społecznym "konstruktem", wydaje się aberracją. Co innego młodzi ludzie słyszą w szkole, na uniwersytecie, czego innego uczą ich media. Skądinąd nie znaczy to, że w życiu rzeczywiście kierują się zasadami rzekomo obowiązującymi w owej "płynnej nowoczesności", bo w ten sposób żyć się po prostu nie da.

W takiej cywilizacji katolicy stają się uosobieniem nietolerancji. Dlatego w imię tolerancji, ideologii swobodnego wyboru, usiłuje się ich wypchnąć ze sfery publicznej. Wydaje się to dopuszczalne, a nawet konieczne, bo przecież i tak historia skazała ich na wymarcie.

W tej ocenie nie przeszkadza fakt, że w świecie nie obserwujemy żadnego procesu zanikania religii jako dziejowej tendencji. Wręcz przeciwnie - mamy do czynienia z prawdziwą erupcją religijną i nikt, kto zajmuje się polityką w skali globalnej, nie może lekceważyć tego faktu. Pisał o tym parę lat temu w "Foreign Affairs" Scott Thomas . Ów wybuch religijności dokonuje się przede wszystkim na półkuli południowej i w wielkich aglomeracjach. I wcale nie chodzi tylko o islam, lecz także o chrześcijaństwo, choć głównie o ruchy zielonoświątkowców i ruchy ewangelikalne. Zdaniem tego autora w czasach współczesnych nastąpiło "oddzielenie Zachodu od chrześcijaństwa". Kiedyś cywilizacja Zachodu była tożsama z chrześcijaństwem - z katolicyzmem, potem również z protestantyzmem. Teraz chrześcijaństwo rozszerza się w krajach Azji, Ameryki Łacińskiej. Łączy się z tym demograficzna eksplozja Południa. Wszystko to sprawia, że polityka zagraniczna USA będzie coraz bardziej musiała liczyć się z czynnikiem religijnym i będzie musiała brać pod uwagę fakt, że ludzie w tych regionach stają się bardziej konserwatywni pod względem moralnym i obyczajowym, a jednocześnie bardziej "liberalni", a więc w języku europejskim "socjalistyczni", jeśli idzie o politykę państwa. Dwaj inni autorzy pisali: "Przekonanie, że wybuchy spolityzowanej religii są chwilowym zboczeniem z drogi sekularyzacji, było wiarygodne w 1976, 1986 czy nawet w 1996 roku. Dzisiaj argument ten jest nie do obrony. Sekularyzm jako schemat wyjaśniania i przewidywania biegu globalnej polityki jest w coraz większym stopniu wątpliwy. Bóg wygrywa w globalnej polityce. A modernizacja, demokratyzacja i globalizacja uczyniły go tylko jeszcze silniejszym" .

Europa jest wyjątkiem - tutaj teza o sekularyzacji zdaje się potwierdzać, nie tylko w sensie prywatyzacji i odpolitycznienia, ale nawet zaniku religijności. Państwa europejskie nie są już, oczywiście, "państwami chrześcijańskimi" w sensie swej wewnętrznej struktury. Unia Europejska miałaby być następnym krokiem w procesie sekularyzacji. Przyjmuje się też, że Unia Europejska miałaby opierać się jedynie na prawnych regulacjach przy założeniu pluralizmu kulturowego. Stąd tak silny opór przeciwko wzmiance o chrześcijańskich korzeniach Europy w preambule niedoszłej konstytucji Unii.

Zanikanie chrześcijaństwa mają potwierdzać dane statystyczne skrzętnie zbierane przez socjologów, dotyczące deklarowanej wiary w Boga czy udziału w obrządkach religijnych. Ostatnio jako przykład nieuchronności sekularyzacji funkcjonuje Hiszpania, gdzie liczba osób deklarujących się jako katolicy zmniejszyła się z 90 do 73 proc., a z tej grupy więcej niż połowa, bo 58 proc., nie uczestniczy w nabożeństwach, poza specjalnymi uroczystymi okazjami. Osiem milionów Hiszpanów deklaruje się jako ateiści lub niewierzący, a co trzecie dziecko rodzi się poza związkiem małżeńskim . Oczekuje się - z nadzieją - że podobne procesy dokonają się w Irlandii i Polsce.

Jednak w krajach pokomunistycznych zachodził po 1989 r. odwrotny proces - następował wzrost religijności. W ogóle ów rzekomo nieuchronny proces sekularyzacji dokonał się głównie w postprotestanckiej północno-zachodniej Europie. Kraje katolickie są o wiele bardziej odporne na te procesy, a wspomniane tendencje w Hiszpanii nie są wynikiem spontanicznej ewolucji, lecz świadomych działań socjalistycznego rządu.

W dziełach historyków i socjologów religii sekularyzacja bywa przedstawiana jako stopniowy, pokojowy, organiczny proces, jako racjonalna zmiana kulturowa, w której zwyciężył lepszy argument lub bardziej atrakcyjne oferty ideowe. Przemoc i opresję widzi się tylko w średniowieczu, w prześladowaniu herezji przez Kościół, w inkwizycji itd. W rzeczywistości europejska sekularyzacja łączyła się z przemocą i brutalnymi prześladowaniami. Także dzisiejszej erozji wiary w Europie nie należy tłumaczyć nieuchronnością rozwoju. Jest ona - przynajmniej po części - skutkiem ideologii wrogich katolicyzmowi, a także w ogóle chrześcijaństwu. Obecnie mamy do czynienia z nową fazą walki o kulturę. Jest ona prowadzona przez liberalne i lewicowe media, przez lewicowe i lewackie organizacje. W odpowiedzi formuje się coraz silniejszy ruch oporu katolików i innych chrześcijan, oburzonych dyskryminacją i odrzucających laicyzm wynikający z nowej ideologii europeizmu. Obrona wiary łączy się z obroną narodowej wolności. Widzimy to na przykładzie Węgier. Także Polska znowu staje się centrum sporu o przyszłość kontynentu. Wielki marsz 29 września 2012 r. pokazał, że Polacy katolicy gotowi są bronić swoich praw. Pocieszającym wnioskiem z historii jest to, że mimo potężnych wrogich sił, zarówno Kościół, jak i katolicy, nie przestali istnieć, co więcej w XX wieku to katolicyzm przyczynił się do zwycięstwa nad potężnym złem - komunizmem, a Kościół polski wydał z siebie wielkiego papieża Jana Pawła II.

Prof. Zdzisław Krasnodębski


Zdzisław Krasnodębski (ur. 1953), prof. dr hab., socjolog, filozof społeczny, ceniony publicysta, wybitny znawca stosunków polsko-niemieckich, autor książek. W l. 1976-91 wykładał socjologię teoretyczną i filozofię społeczną na UW. W l. 1991-92 był profesorem na Uniwersytecie w Kassel, w l. 2001-11 na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego; od 1995 profesor Uniwersytetu w Bremie i od 2012 w krakowskiej Akademii Ignatianum. Wykładał m.in. na Katolickim Uniwersytecie Ameryki oraz Columbia University. Był członkiem Komitetu Socjologii PAN oraz od 10 lipca 2007 do 23 marca 2009 członkiem Rady Służby Publicznej przy Prezesie Rady Ministrów.

Wojciech Dudkiewicz, „Niedziela”

Ci, którzy czytają, wiedzą, że tytuł Książki Roku, który otrzymała „Wielka Księga Patriotów Polskich”, a także nagroda specjalna wręczona „Oburzonym”, trafiły w godne ręce. Książki „Wielka Księga Patriotów Polskich” i „Oburzeni”, sygnowane przez krakowskie wydawnictwo Biały Kruk, znalazły się już po raz dwunasty wśród publikacji nagradzanych przez „Magazyn Literacki KSIĄŻKI”.

„Oburzeni” to 15 esejów autorstwa wybitnych postaci polskiego życia publicznego, naukowców z różnych dziedzin, dziennikarzy, artystów, publicystów, którzy próbują wyjaśnić zjawisko protestów, marszów, przetaczających się przez Polskę w reakcji na stan państwa i proweniencję rządzących. Eseje m.in. ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, bp. Antoniego Pacyfika Dydycza, prof. Piotra Glińskiego, prof. Zdzisława Krasnodębskiego, o. Tadeusza Rydzyka, Jarosława Kaczyńskiego, Wojciecha Reszczyńskiego, Jana Pospieszalskiego i Antoniego Macierewicza zilustrowane są fotografiami Adama Bujaka. Są bardzo sugestywne i stanowią ważny głos w tej sprawie wybitnego fotografa.

Szymon Nowak, historia.org.pl

Książka „Oburzeni” to lektura obowiązkowa dla osób interesujących się najnowszymi dziejami naszej ojczyzny, pragnących poznać inne głosy w dyskusji (nie tylko „dyżurnych autorytetów” zapraszanych do stacji telewizyjnych) na temat stanu politycznego, gospodarczego i społecznego współczesnej Polski. Po książkę wydawnictwa Biały Kruk z Krakowa powinni sięgnąć także czytelnicy zainteresowani ogólnie historią Polski oraz osoby ceniące autorów, których teksty zostały opublikowane w recenzowanej książce.

KAI, 19 listopada 2012 r.

„Oburzeni” to tytuł albumu dokumentującego dwa lata protestów w sprawie TV TRWAM i katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Album bogato ilustrowany fotografiami Adama Bujaka gromadzi także teksty wystąpień autorstwa m.in. bp. Antoniego Dydycza, Jarosława Kaczyńskiego, o. Tadeusza Rydzyka, Antoniego Macierewicza czy Jana Pospieszalskiego. Jak czytamy na odwrocie albumu wydanego przez krakowską oficynę Biały Kruk, powstał on „z potrzeby serca i niepokoju o los Polski” i „stanowi wyraźne non possumus naszych czasów”. Wspólnym mianownikiem publikacji są tytułowi Oburzeni, określani w przedmowie do albumu jako „klasyczna inicjatywa obywatelska”, oddolne pospolite ruszenie, którego protest dotyczy szerokiego spektrum spraw publicznych. (…) Album dokumentuje przede wszystkim falę marszów i demonstracji, zapoczątkowanych obroną TV TRWAM, choć – jak czytamy – „obecnie postulatów jest o wiele więcej, a Ruch Oburzonych zyskuje coraz liczniejszych zwolenników”.

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl