Złoty tydzień

Niektórym papieżom historia nadała przydomek "Wielki". Np. znamienitemu erudycie Leonowi Wielkiemu, który w połowie V w. uratował Kościół oraz zachodnią cywilizację przed barbarzyńcami i herezjami. W swej najnowszej książce ks. kard. Stanisław Nagy podejmuje kwestię wielkości polskiego Papieża udowadniając, jak bardzo również bł. Jan Paweł II na to miano zasłużył. Choć czyni to z wprawą mędrca i wytrawnego naukowca, światowej miary teologa, nie jest to bynajmniej sucha i czysto faktograficzna praca. To się czyta! Fascynujące przemyślenia wybitnego teologa i zarazem prawdziwego przyjaciela Karola Wojtyły. Genialna argumentacja, z której wyłania się postać Papieża otoczonego od młodych lat wyjątkową opieką Opatrzności, wybrańca Pana Boga. Bardzo wiele osobistych refleksji, wspomnień i nieznanych faktów przytoczonych przez osobę szczególnie bliską Karolowi Wojtyle przez całe Jego życie. Bogaty, niepublikowany materiał ilustracyjny uzupełnia ten niecodzienny przekaz. Pozycja wydawnicza naprawdę godna tego, by królować jako setna książka papieska wśród tylu niezapomnianych publikacji Białego Kruka.

Jolanta Sosnowska: Dwaj przyjaciele w Bogu

Ks. kard. Stanisław Nagy SCJ: Wielkość papieża błogosławionego Jana Pawła II

Wstęp

Część pierwsza

Wielkość papieży w starożytności chrześcijańskiej

Wielkość papieży w dziejach Kościoła

Problem wielkości Papieża Jana Pawła II

Kim był? Osobowość i świętość

Konklawe i pierwsze kroki w Watykanie

Papieska działalność w Kościele

Nowy Papież duszpasterz

Początki dynamicznego pontyfikatu (1979-1981)

Wielkie podróże Jana Pawła II

Część druga

Szczyt działalności

Biskup Wiecznego Miasta, Patriarcha Italii

Pasterz kościoła powszechnego

Podróże do Polski – „Jestem z wami”

Spotkanie z elitą świata

Na światowych areopagach

Papież na ścieżkach Kościoła z młodzieżą świata

Współbudowniczy Synodu Biskupów

Synod

Na przełomie tysiącleci

Na pomoc umęczonym

Życie naznaczone krzyżem i uwieńczone bohaterską śmiercią

Zakończenie

Modlitwa do bł. Jana Pawła II

Spotkania z elitą świata

Różne były to elity za czasu pontyfikatu Papieża Polaka. Skupimy się tu tylko na ludziach wielkiej polityki oraz tych blisko z nią związanych. Od razu narzuca się podział na polityków Zachodu i Wschodu, stosownie do globalnej geografii politycznej okresu po II wojnie światowej.

Z natury rzeczy na czoło wysuwały się kontakty ze światem niekomunistycznym, a więc zachodnioeuropejskim i amerykańskim z zasadniczym rysem kultury chrześcijańskiej. Na kontynencie europejskim coraz bardziej dominującą rolę odgrywać zaczęły Francja i Niemcy, te ostatnie zwłaszcza od ich zjednoczenia, czyli upadku muru berlińskiego. Nic więc dziwnego, że Papież często nawiązywał kontakty z przedstawicielami obydwu tych chrześcijańskich krajów. Do nich oczywiście trzeba jeszcze dodać nową ojczyznę Karola Wojtyły, Italię, w której przyszło mu przeżyć długie 27 lat.

Z mężów stanu tej ongiś fille aînée de l'Église catholique, jaką była Francja, Jan Paweł II spotkał się z trzema prezydentami, byli to Valery Giscard d'Estaing, Jacques Chirac i François Mitterrand. Spotkania ważne, oficjalne, ale raczej chłodne m.in. ze względu na francuskie ustawodawstwo nie zawsze zgodne z chrześcijańskimi założeniami etycznymi. Giscard d'Estaing zatrudnił jako swego osobistego doradcę czołowego masona Jeana-Pierre'a Prouteau - wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Francji. Nie mógł też zyskać uznania czy sympatii Papieża, redagując Konstytucję Zjednoczonej Europy w oderwaniu od chrześcijańskich wartości, propagując ideę rezygnacji z dużej części suwerenności na rzecz instytucji ponadnarodowych i to tak naprawdę nie wiadomo przez kogo zarządzanych. Z kolei między Janem Pawłem II a prezydentem Françoisem Mitterrandem stan pewnego napięcia nastąpił na tle konfliktu na Bałkanach.

Z polityków niemieckich dobre relacje łączyły Jana Pawła II z Helmutem Kohlem (CDU), kanclerzem zjednoczonej Republiki Niemiec, który spotkał się z Papieżem przy okazji upadku muru berlińskiego. Kohl był urzeczony postacią Jana Pawła II. Na uwagę zasługują również wyjątkowo dobre stosunki z prezydentem Włoch, Sandro Pertinim, a zwłaszcza z filozofem, politykiem, rzetelnym katolikiem prof. Rocco Butiglione, ministrem do spraw europejskich, wieloletnim parlamentarzystą.

Kolejną grupę ważnych mężów stanu, z którymi Jan Paweł II pozostawał w bliskich kontaktach, stanowili czterej prezydenci amerykańscy: Jimmy Carter, starszy i młodszy George Bush, ale nade wszystko Ronald Reagan.

Przedstawiona tu lista wybitnych postaci zachodniego świata jest właściwie bardzo skrótowa, trzeba by do niej dodać kilka wybitnych koronowanych głów, zwłaszcza króla Hiszpanii Jana Karola, królową Anglii Elżbietę II czy szlachetnego król Belgii Baudouina. Faktycznie byłaby ona o wiele dłuższa, gdyby dodać prezydentów państw, premierów rządów, wybitnych ministrów i innych wysokich mężów stanu.

Na szczególną uwagę zasługują spotkania Jana Pawła II z przedstawicielami bloku wschodniego czy lepiej powiedziawszy: obozu komunistycznego. Stosunki na tej osi układały się specyficznie. W zasadzie liczyły się te z Moskwą i Pekinem, a na pewnym etapie również z Hawaną.

Papież Polak, wywodzący się z obozu komunistycznego, od początku myślał o kontaktach zarówno z jedną, jak i drugą stolicą urzędowego ateizmu, zwalczającego istniejące pod czerwoną kuratelą religijne ośrodki chrześcijaństwa. Inaczej nieco rozwijała się sprawa kontaktów Jan Paweł II - Kreml. W 1985 r. pojawił się w Watykanie radziecki minister spraw zagranicznych Andrej Gromyko, a do miary prawdziwego symbolu urosła wizyta byłego sekretarza generalnego sowieckiej partii komunistycznej Michaiła Gorbaczowa z małżonką. Spotkanie odbyło się w klimacie wzajemnego zrozumienia i życzliwości. Gorbaczow niewątpliwie wywarł potężny wpływ na przemiany w Związku Radzieckim, ale nie doprowadził do upragnionej podróży Papieża do Rosji.

Na uwagę zasługuje także list Jana Pawła II do Leonida Breżniewa w związku z ewentualnością inwazji sowieckiej na Polskę w okresie kształtowania się "Solidarności". Niestety pozostał on bez odpowiedzi, ale do inwazji rzeczywiście nie doszło.

Zgoła inaczej układały się stosunki z komunistycznymi Chinami, mimo że Papież był dla nich bardzo uprzejmy i otwarty. Zwłaszcza po upadku imperium komunistycznego na Zachodzie - co wiązano w sposób oczywisty z osobą i działalnością Jana Pawła II - władze komunistyczne Chin widziały w Papieżu śmiertelnego wroga komunizmu. Istnienie i żywa działalność Kościoła w Chinach to de facto do dziś działalność Kościoła podziemnego.

Stosunki polskiego Papieża z południowoamerykańskim przyczółkiem komunizmu, jakim była i nadal jest Kuba, również miały swoją specyfikę. Trzeba dodać, że początki komunizmu kubańskiego tkwią w poważnym stopniu w nieopatrznej polityce Stanów Zjednoczonych. Ludność tej wyspy była zdecydowanie ludnością katolicką. Nowy dyktator wyspy, Fidel Castro, związany z rewolucyjnymi kołami lewicowymi południowej Ameryki, narzucił jej kurs komunistyczny razem ze zdecydowanym antyamerykanizmem, który o mało nie spowodował światowego konfliktu nuklearnego (1962). W latach 90. pozbawiony zaplecza chwiejącego się komunizmu rosyjskiego reżim Fidela Castro wydawał się tracić swój rygoryzm partyjny i budził nadzieję na złagodzenie. Dawało to podstawy, by sądzić o możliwości polepszenia stosunków między komunistyczną Kubą a Kościołem. W tym kontekście umieścić trzeba wizytę Fidela Castro u Jana Pawła II (1996). Swoistą rewizytą była podróż Ojca Świętego na Kubę (21-26 stycznia 1998 r.). Jeszcze przed przybyciem Papieża, Castro poczynił gesty życzliwości wobec Kościoła, a w trakcie długich spotkań z dyktatorem uzyskano dalsze ulgi dla więźniów i wiernych. Uzasadnione więc będzie twierdzenie, że ten fragment dialogu Jana Pawła II był fragmentem wyjątkowo owocnym.

Kontakty z elitami świata są rzecz jasna czymś naturalnym, jeżeli chodzi o głowę Kościoła katolickiego. Jednakże jakość tych kontaktów w przypadku Jana Pawła II jest zupełnie inna, dotąd niespotykana. Nie może być mowy o pustych gestach protokolarno-dyplomatycznych. Wszystkie spotkania, które odbywał naprawdę służyły sprawie Kościoła powszechnego. Charyzma polskiego Papieża powodowała, że niejeden z tych, którzy mieli się za panów świata drżał (nawet dosłownie, jak np. gen. Jaruzelski), gdy stanął przed Nim.

Na światowych areopagach

Od spotkań z ważnymi osobistościami do bywania na forach ważnych zgromadzeń, decydujących o losach świata, nie jest daleko. I tu i tam idzie o spotkania z ludźmi, którzy na swój sposób zaważyli na losach większych czy mniejszych wspólnot ludzkich.

Dla młodego Papieża, byłego profesora uniwersytetu, wybitnego kaznodziei, człowieka wszechstronnej wiedzy, bytność na jakimkolwiek areopagu nie stanowiła nowości. Jednym z pierwszych wystąpień Jana Pawła II na ważnym forum publicznym było wspomniane już przemówienie, wygłoszone w Paryżu 2 czerwca w 1980 r., w ramach pierwszej pielgrzymki do Francji, na forum UNESCO, czyli Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Oświaty, Nauki i Kultury. Z dwudziestu kilku wystąpień, to właśnie przemówienie papieskie uznano za najbardziej doniosłe.

Można powiedzieć, że Jan Paweł II znalazł się wówczas w swoim żywiole. Od najmłodszych lat szkolnych, poprzez czasy studenckie, profesorskie, kapłańskie i biskupie - kultura zawsze stanowiła przedmiot jego żywego zainteresowania. Doskonały znawca klimatu duchowego Zachodu, wiedział dobrze, jak doniosłą rolę odgrywała w nim sprawa kultury. A ponadto miał wyjątkowo wyostrzoną świadomość jej roli i udziału w życiu i losach narodów, a narodu polskiego w szczególności.

Papież rozpoczął swoje wielkie przemówienie w UNESCO od podkreślenia doniosłości kultury w życiu współczesnego świata, przechodząc następnie do sprawy doniosłości rodziny w prawidłowym kształtowaniu kultury i jej prawa wglądu w proces wychowania, który nie może zostać całkowicie scedowany na państwo lub instytucje publiczne. Z rozwojem kultury powiązane są losy narodów - wyjaśniał, kultura ma wielki udział w utrzymaniu ich suwerenności, czego naród Polski jest wymownym przykładem. Doniosłym współczynnikiem prawidłowego funkcjonowania kultury jest zdrowe podejście do nauki, a jej gwarancją jest obiektywizm i bezinteresowność. Papież odnosił się nie tylko do przeszłości i tradycji, ale podkreślił, że to właśnie kultura określi przyszłość człowieka. Słowa Papieża wywarły ogromne wrażenie na słuchaczach i przemówienie to zaliczane jest do najlepszych w całym pontyfikacie Jana Pawła II.

Inne doniosłe wystąpienia na ważkich forach publicznych miały miejsce podczas dwukrotnych odwiedzin w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pierwsze nastąpiło już w niespełna rok po wyborze na stolicę Piotrową, 2 października 1979 r. Papież wyraził wówczas satysfakcję z kontaktów ONZ ze Stolicą Apostolską, o czym świadczyła jego obecność w siedzibie tej organizacji. Rolą Stolicy Apostolskiej jest popieranie ONZ i współpracy międzynarodowej, mówił Jan Paweł II. Papież zwrócił też uwagę na potrzebę troski o zachowanie praw ludzkich na szczeblu także pojedynczych osób. "Pokój jest katedrą naszych czasów" - powiedział na zakończenie.

Podczas drugiego pobytu w ONZ Papież spotkał się z prezydentem Clintonem i jego małżonką, którzy powitali go na lotnisku. W 40-minutowym przemówieniu Od praw człowieka do praw narodu, wygłoszonym 5 października 1995 r. na forum ONZ, Jan Paweł II podjął zagadnienie podstawowych praw narodów, materializmu, patriotyzmu, wzywał do kierowania się zasadami moralnymi w polityce i w międzynarodowych stosunkach gospodarczych. Mówił używając czterech języków: głównie angielskiego, ale też francuskiego, rosyjskiego i hiszpańskiego; na końcu przekazał też pozdrowienia po arabsku i chińsku.

Wcześniejszym wydarzeniem w sferze udziału w światowych zgromadzeniach, było uczestnictwo w obradach Parlamentu Europejskiego Zjednoczonej Europy w Strasburgu 8 października 1988 r. Papież wygłosił tam do Zgromadzenia Parlamentu Rady Europy przemówienie Jeżeli Europa chce pozostać sobie wierna, obszernie przedstawiając z katolickiego punktu widzenia doniosłe zagadnienia: służba ludzkości wyzwolonej z nienawiści i strachu, tożsamość europejska, prawa człowieka, rodzina, problemy natury etycznej, godność człowieka pracy, młodzież, dziedzictwo kultury. Wymowę tych zagadnień doskonale oddaje tytuł całego przemówienia.

Jest rzeczą oczywistą, że zasygnalizowane tu spotkania z ważnymi gremiami nie były jedynymi tego typu w długotrwałym pontyfikacie Jana Pawła II. To, co wspomniano wyżej, to właściwie tylko punkty, które przy innej okazji wymagałyby szerokiego omówienia. Nie jest to jednak czas ani miejsce, aby tego dokonać. Należy tylko sobie uświadomić zakres oddziaływania Jana Pawła II, Jego zdolność nauczania i ewangelizowania także w takich warunkach i wobec takich gremiów, do których potrafił dotrzeć posługując się innym językiem, ale zachowując cały czas tę samą, ewangeliczną treść. Nie deprymowały Go żadne zgromadzenia i żadna władza, żadne progi nie były dla niego za wysokie.

kard. Stanisław Nagy

PAP

Argumenty przemawiające za wielkością pontyfikatu Jana Pawła II przytacza w swojej najnowszej książce „Tak! Wielki. Czyn i osoba bł. Jana Pawła II” 90-letni kard. Stanisław Nagy. Książka jest setną publikacją papieską wydaną przez wydawnictwo Biały Kruk.

Według kard. Nagyego, argumentami tymi są m.in.: niezwykłe okoliczności wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, jego charyzma i bliski kontakt z wiernymi, a także dynamiczne duszpasterstwo i duża skala oraz ranga podróży apostolskich.

Ponadto za wielkością Jana Pawła II przemawia – według autora książki – jego walka o opuszczonych i biednych, podejmowanie dialogu i poszukiwanie porozumienia ponad narodami, rasami i kulturami, spotkania z elitą świata, towarzyszenie Polakom w drodze do wolności i „ewangelia cierpienia” – przeżywanie cierpienia na oczach wiernych w duchu głębokiej modlitwy i całkowitego zawierzenia Bogu.

Piotr Łuczuk, niezależna.pl

Książkę kard. Stanisława Nagyego właściwie trudno jest nazwać biografią Jana Pawła II w sensie klasycznym. Ukazuje ona osobę i czyn Papieża Polaka oraz niezwykle osobiste przemyślenia wybitnego teologa i prawdziwego przyjaciela Jana Pawła II.

(…) Na kartach swojej książki wybitny teolog daje odpowiedź na pytanie, czy i dlaczego polskiemu Papieżowi przysługuje tytuł „Wielki”. Kardynał Nagy odwołuje się do czasów starożytności chrześcijańskiej i analizuje sylwetki papieży, którzy po latach nadal określani są właśnie tytułem „Wielki”.

Joanna Szczerbińska, „Niedziela”

Autor tekstu to nie tylko wytrawny naukowiec i światowej miary teolog, ale również długoletni przyjaciel Karola Wojtyły, a później papieża Jana Pawła II. Kard. Nagy stara się wskazać te cechy apostołowania Jana Pawła II oraz jego osobowości, które pozwalają nazywać go Wielkim Papieżem. Odkrywa przed czytelnikami nieznane dotąd refleksje Jana Pawła II na temat palących problemów, m.in.: Jak swoje cierpienie ofiarować Bogu? Co robić, gdy otacza nas państwo wrogie Bogu i Kościołowi? Jak obudzić serca pogrążone w ateizmie lub laickości? Skąd czerpać siły do zachowania własnej tożsamości?

Opinie o produkcie (0)

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl