Krzyż Polski. Tom 3. Krajobraz i sacrum

Liczące cztery tomy opracowanie poświęcone jest zarówno dziejom Krzyża w Polsce na przestrzeni jej tysiącletniej historii, jak i obecności znaku Zbawienia w tzw. przestrzeni publicznej. Mistrz fotografii Adam Bujak przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz, od Odry po Bug, od Bałtyku po Tatry, wszędzie odkrywając bogactwo i...

Autorzy: Adam Bujak, Ks. Waldemar Chrostowski

liczba stron: 224
obwoluta: tak
format: 235x290 mm
papier: 170 g kreda
oprawa: twarda
data wydania: 24-02-2011
ISBN: 978-83-7553-109-1
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość

Liczące cztery tomy opracowanie poświęcone jest zarówno dziejom Krzyża w Polsce na przestrzeni jej tysiącletniej historii, jak i obecności znaku Zbawienia w tzw. przestrzeni publicznej. Mistrz fotografii Adam Bujak przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz, od Odry po Bug, od Bałtyku po Tatry, wszędzie odkrywając bogactwo i różnorodność form przedstawień krzyża i Ukrzyżowanego. Fotografiom towarzyszą świetne teksty naukowców, teologów i historyków, duchownych i świeckich. Seria jest świadectwem potęgi Krzyża i jego znaczenia dla naszego narodu, a jednocześnie artystycznym przewodnikiem po polskiej tradycji.

Album "Krzyż polski. Krajobraz i sacrum" - tom III serii - świadczy o tym, jak bardzo znak Chrystusowego Zbawienia wrósł w pejzaż Polski - towarzyszył m.in. udającym się do pracy, wyruszającym w podróż, był znakiem pokuty i zadośćuczynienia, dziękczynienia i prośby. Tom ów prezentuje krzyże w miastach i na wsiach, wśród pól i w lasach, przy drogach i domostwach, na cmentarzach i w wielu innych miejscach. Ks. prof. Chrostowski: "Otoczenie osób, które wierzą w Boga i mężnie Go wyznają, wygląda inaczej, bo jest obficie karmione owocami ich wiary i pobożności. Wierzący w Boga potrzebują widzialnych znaków, nie tylko po to, by wyrazić siebie, lecz także, by swą wiarę karmić i umacniać".

1. Krzyż na szczycie Śpiącego Rycerza
2. "Ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż"

Rozdział I WIOSNA
1. Krzyż Golgoty
2. Krzyż wśród zieleni

Rozdział II LATO
1. Krzyż górujący
2. Krzyż młodych

Rozdział III JESIEŃ
1. Krzyż odkupienia
2. Krzyż umajony
3. Krzyż kaźni
4. Znak zwycięstwa

Rozdział IV ZIMA
1. Krzyż pamięci
2. Znak trwania przy Chrystusie

Rozdział V MISTERIA
1. Z krzyżem przez życie

Rozdział VI DROGI KRZYŻOWE
1. Surowe drzewo krzyża
2. Krzyż chlubą wierzących

Rozdział VII SANKTUARIA

Rozdział VIII CMENTARZE
1. Krzyż nadzieją zmartwychwstania

Rozdział IX ŚWIATŁO NOCY
1. Znak tej ziemi

Rozdział X KRZYŻE NAD MIASTEM

Rozdział XI POLA I ŁĄKI
1. Krzyż błagań i dziękczynienia

Rozdział XII WŚRÓD DRZEW
1. Krzyż nad nami wzniesiony

Rozdział XIII KRZYŻE BŁ. JANA PAWŁA II
1. Ołtarz papieski

"OJCOWIE WASI NA SZCZYCIE GIEWONTU USTAWILI KRZYŻ"

"Będą patrzeć na Tego, którego przebili"
- te słowa kierują nasz wzrok ku Krzyżowi świętemu,
ku drzewu krzyża, na którym zawisło zbawienie świata.
"Nauka bowiem krzyża - jak pisze św. Paweł -
która jest głupstwem dla świata, dla nas jest mocą Bożą" (por. 1 Kor 1,18).
Rozumieli to dobrze mieszkańcy Podhala.
I kiedy kończył się wiek XIX, a rozpoczynał współczesny,
ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż.
Ten krzyż tam stoi i trwa.
Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów.
Rzec można, iż ten jubileuszowy krzyż
patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa,
i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska.
Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk.
Chcieli wasi ojcowie, aby Chrystusowy krzyż królował
w sposób szczególny na Giewoncie.
I tak się też stało!

(Jan Paweł II, homilia w czasie Mszy św., Zakopane, 8 czerwca 1997 r.)

Sedno sacrum

Wiara i szukanie świętości jest sprawą prywatną tylko w tym sensie,
że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem,
że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej
niż w prawdziwej wewnętrznej wolności.
Ale Bóg nam powiada:
"Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty" (Kpł 11,44).
On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka,
ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty,
również całe narody i społeczeństwa.
(Jan Paweł II, homilia podczas Mszy św., Lubaczów, 3 czerwca 1991 r.)

Bóg, który objawił nam siebie, jest na kartach Biblii przedstawiany jako Święty. Świętość Boga kojarzymy z Jego absolutną niewinnością, czystością i doskonałością moralną, ale biblijna koncepcja świętości ma o wiele głębszy sens. Hebrajski rzeczownik q?d?š, tłumaczony jako "święty", etymologicznie ma znaczenie "inny", "odmienny", "wyłączony". Bóg jest święty, ponieważ jest radykalnie inny i odmienny od świata. Bóg jest święty, ponieważ nie podlega żadnym uwarunkowaniom ani ograniczeniom tego świata, a więc INNY w najpełniejszym sensie tego słowa. Z tej radykalnej odmienności wynikają wszystkie przymioty Boga.

Na kartach Starego Testamentu, najczęściej w Księdze Kapłańskiej, przewija się wezwanie skierowane do ludu Bożego wybrania: "Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty". Wraca ono najczęściej w tzw. Prawie Świętości (Kpł 17-25), którego treść stanowią wezwania do wejścia w sferę życia Bożego, to jest uznania i przeżywania odmienności, która pozwala różnić się od tych ludzi, którzy Boga nie znają. Tym samym ukazuje zupełnie nowe horyzonty duchowe, które człowiek przeczuwa i których pragnie, ale sam, bez Bożej pomocy, nie byłby w stanie nawet ich sobie wyobrazić, nie mówiąc już o ich osiągnięciu. Skoro Bóg wskazuje te nadzwyczajne duchowe horyzonty, daje też siłę, by ku nim zmierzać; skoro wprowadza człowieka na drogi, które ku Niemu prowadzą, daje też moc, by na te drogi bezpiecznie wejść i osiągnąć upragniony cel. A tym celem jest inne życie, odmienne od tego, na jakie stać nas wówczas, gdy polegamy jedynie na sobie.

Człowiek, który wyznaje Boga i dąży, by mieć udział w Jego życiu, nie jest więc zdany wyłącznie na siebie, na swoje możliwości poznawcze. Bóg, ukazując, kim naprawdę jest, obdarza niezbędną pomocą, by coraz bardziej miłować to, co w Nim poznajemy. Ten proces ma charakter nie tylko wewnętrzny, aczkolwiek odbywa się przede wszystkim w najgłębszych zakamarkach ludzkiego sumienia i jaźni. Jego przejawy są i powinny być widoczne również na zewnątrz. Uznanie Boga i wyznawanie Go nigdy nie jest prywatną sprawą człowieka, nie pozwala się zamknąć jedynie we wnętrzu ani zredukować do tego, co wyznacza granice prywatności. Wyznawanie Boga jest sprawą osobistą człowieka, z czego wniosek, że gdy dokonałem wyboru Boga, jestem zobowiązany, by dawać Mu bezkompromisowe świadectwo. Najpiękniejszym potwierdzeniem wiary religijnej jest wierność Bogu, która znajduje wyraz w życiu i postępowaniu, nadając im znamię świadectwa. Właśnie ono umacnia wierzących w tym, co dobre, natomiast tym, którzy patrzą na wierzących, pomaga odczuć atrakcyjność inności opierającej się na intymnych więziach z Bogiem.

Podjęcie obowiązku świadectwa przyczynia się wydatnie do wewnętrznej przemiany człowieka, sprzyja nieustannemu nawracaniu się, lecz także na rozmaite sposoby znajduje wyraz na zewnątrz. Stale wzbogaca i przemienia ku lepszemu najbliższe otoczenie, czyli rodzinę, krewnych, przyjaciół i znajomych, co nie pozostaje bez wpływu na przemianę środowiska, w jakim żyjemy, co więcej - na przemianę świata. Wprawdzie to, co najważniejsze, dokonuje się w sumieniach ludzi, pobudzając ich do refleksji i opamiętania, lecz znajduje też odzwierciedlenie i potwierdzenie w naszym otoczeniu, nie omijając krajobrazu tworzącego kontekst naszego bytowania. Otoczenie osób, które wierzą w Boga i mężnie Go wyznają, wygląda inaczej, bo jest obficie karmione owocami ich wiary i pobożności. Wierzący w Boga potrzebują widzialnych znaków, nie tylko po to, by wyrazić siebie, lecz także, by swą wiarę karmić i umacniać. Skoro stali się "inni", "odmienni" od pozostałych ludzi, mając dzięki temu udział w inności, odmienności Boga, zatem również ich otoczenie oraz środowisko, w którym żyją, nosi wyraźne znamiona tej odmienności.

Istnieje wzajemność: ludzie kształtują krajobraz, a krajobraz kształtuje ludzi. Człowiek wierzący w Boga wyraża swoją tożsamość, gdy troszczy się o zewnętrzne znaki i symbole swej wiary. Lecz te zewnętrzne znaki i symbole w dwójnasób mu się odwdzięczają, potwierdzając, że droga wiary, aczkolwiek jest sprawą osobistego wyboru, łączy ludzi oraz jednoczy w jej wspólnotowym wyznawaniu. Każdy wyznaje Boga osobiście, we właściwy sobie sposób, ale ogromna różnorodność osobistych wyznań wiary buduje i umacnia wspólnotę wierzących. Im jest liczniejsza, tym jest bardziej mocna; im jest mocniejsza, tym jest bardziej trwała; im jest trwalsza, tym więcej znaków, które na to wskazują i to wyrażają. W ten sposób sacrum, to znaczy świętość, wkracza w sferę profanum, czyli świeckości. To wejście zawsze rodzi błogosławione owoce wszechstronnego przemieniania tego, co świeckie, przez bogactwo inności, której źródłem jest sam Bóg.

Sacrum a natura

Kiedy wędruję poprzez polską ziemię,
od Bałtyku, przez Wielkopolskę, Mazowsze, Warmię i Mazury,
kolejne ziemie wschodnie od Białostockiej aż do Zamojskiej,
i kontempluję piękno tej ojczystej ziemi,
uprzytamniam sobie ten szczególny wymiar zbawczej misji Syna Bożego.
Tutaj z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nieba,
zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek.
Tutaj śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo, po polsku.
A wszystko to świadczy o miłości Stwórcy, o ożywczej mocy Jego Ducha
i o odkupieniu, którego Syn dokonał dla człowieka i dla świata.
Wszystkie te istnienia mówią o swojej świętości i godności, które odzyskały wtedy,
gdy "Pierworodny z całego stworzenia" przyjął ciało z Maryi Dziewicy.

(Jan Paweł II, homilia podczas liturgii Słowa w Sandomierzu, 12 czerwca 1999 r.)

Zewnętrzne znaki wzmacniają wiarę religijną i ją ożywiają. Budują wspólnotę między ludźmi, tak w aspekcie horyzontalnym, poziomym, czyli w wymiarze każdego pokolenia, jak i w aspekcie wertykalnym, pionowym, przesądzając o ciągłości kolejnych pokoleń oraz trwałej tożsamości określonej wspólnoty religijnej i narodowej. Podróżując, przemieszczając się, można bez trudu zauważyć i obserwować to, co specyficzne dla mieszkańców danego regionu lub terytorium. Wskazuje na to zarówno natura, a więc także krajobraz, jak i rozmaite składniki szeroko rozumianej kultury, wśród których przejawy wiary religijnej zajmują uprzywilejowane miejsce. Podróż, która zyskuje ów szczególny wymiar duchowy, nosi nazwę pielgrzymowania. Człowiek przemieszcza się wtedy nie tylko w przestrzeni geograficznej, lecz odbywa nie mniej odkrywczą duchową wyprawę w głąb swojego serca i sumienia. Zwłaszcza ojczyste krajobrazy pozwalają lepiej poznawać i wyrażać siebie, jesteśmy bowiem w jakimś sensie ich częścią, a one nas współtworzą. Szczególnym łącznikiem między naturą a kulturą jest język, zarówno mowa słów, jak i mowa gestów oraz symboli i znaków. Natura, najbardziej zasadniczy element krajobrazu, przynależy nie tylko do sfery świeckości. Ma także wartość religijną, nasuwa bowiem pytania o Boga jako Autora, to jest Stwórcę świata oraz istniejącego w nim porządku. Refleksja nad przyrodą, jej bogactwem i złożonością, zawsze prowadziła do pytania o Pierwszą Przyczynę. Aczkolwiek padały rozmaite odpowiedzi, ponieważ Bóg wyposażył człowieka w rozum, z którego może on korzystać, a zatem także go nadużywać czy wręcz - taka jest cena wolności! - obracać przeciw Bogu, jednak przeważająca większość ludzi przeobraża refleksję o Bogu we wspaniały hymn ku czci Stworzyciela świata i człowieka. Świat jest postrzegany i przeżywany jako droga, która - mając początek w Bogu - ku Bogu prowadzi i pozwala nam Go poznawać. Psalmista w uniesieniu pełnym zdumienia i radości wołał (Ps 104[103], 24.27):

"Jak liczne są dzieła twoje, Panie!
Ty wszystko mądrze uczyniłeś,
ziemia jest pełna Twych stworzeń.
Wszystko to czeka na Ciebie,
byś dał im pokarm w swym czasie".

"Świecki" świat jest podatny na sacrum, a nawet je zakłada i go potrzebuje. Znaki ludzkiej kultury, które mają wydźwięk i charakter religijny, doskonale wpisują się w rzeczywistość i porządek świata. Odnosi się to przede wszystkim do krajobrazu. Natura, wołając o Boga oraz uznanie Jego władzy i działania w świecie, nie tylko otwiera się na przejawy sacrum, które są wyrazem wiary i pobożności człowieka, lecz stanowi dla nich konieczną oprawę i tło, pozwalając im zaistnieć i nadając im jeszcze głębszy sens. Przyroda i jej bogactwo nastraja człowieka na Boga, lecz ów przedziwny "koncert stworzenia" potrzebuje rytmu wyznaczonego przez zewnętrzne znaki wewnętrznej odpowiedzi, której człowiek udziela Bogu, opiewając Jego moc, mądrość i dobroć. Niezbędnym uzupełnieniem krajobrazu są więc świadectwa ludzkiej religijności i pobożności; dla odmiany ich najwłaściwszy kontekst stanowi krajobraz, który tym mocniej wydobywa i podkreśla ich wymowę.

Podział między sacrum a naturą jest w dużej mierze sztuczny. Natura jest pod każdym względem otwarta na przejawy wiary religijnej, bo i sama stanowi głośne świadectwo o Bogu. Jej wołanie może i powinno być wysłuchiwane przez człowieka, który z woli Boga jest "koroną stworzenia", gdyż właśnie człowiek może to wołanie natury ująć w słowa, symbole i znaki. Całe stworzenie potrzebuje ludzkiego głosu, by hymn ku czci Bożej mądrości i opatrzności stał się wyrazem tego, co w świecie najbardziej zadziwiające, czyli daru rozumu i wolności. W tym nurcie powstały biblijne psalmy, w zracjonalizowany sposób podjęła go także teologia jako "wiara szukająca zrozumienia". Z kolei symbole i znaki odzwierciedlają równie ważną potrzebę komunikacji pozawerbalnej, która uzupełnia i dopowiada to, czego brakuje słowom albo czego nie są one w stanie należycie wyrazić.

Dzieło stworzenia stanowi rozstrzygający dowód na istnienie Boga, potwierdzając Jego moc i mądrość. Jednak u samych początków istnienia świata nastąpiło wielkie pęknięcie, bunt przeciw Bogu, który otrzymał nazwę grzechu pierworodnego. Jego dalekosiężne skutki, czyli zerwanie przyjaźni z Bogiem oraz nieporządek w relacjach między ludźmi i w ich relacjach ze światem, stały się udziałem całej ludzkości i każdego człowieka. Mimo to Bóg nie dopuścił, by ostatnie słowo należało do tego, co złe, występne i grzeszne. Dzieło stworzenia zostało zachowane i wzbogacone przez wspaniałe dzieło zbawienia. Bóg stworzył świat, bo go umiłował, zaś miłość Boża, która znalazła wyraz w stworzeniu, została doprowadzona do szczytu w dziele zbawienia i odkupienia świata i człowieka. Stało się jasne, że w każdych warunkach i wbrew wszelkim przeciwnościom i zakusom, ostatnie słowo należy zawsze do Boga. Wiedzą o tym i doświadczają tego ci, którzy pokładają w Nim ufność i otwierają się na coraz to nowe dary Jego miłosierdzia i dobroci.

Dziedzictwo skarbu wiary

Czasy, w których żyjemy,
ludzkość współczesna, europejska cywilizacja i postęp
mają już za sobą owo szukanie Boga po omacku
- które jednak było szukaniem i do Niego jakoś prowadziło.
Wszyscy odziedziczyli skarb.
W Chrystusie otrzymali więcej jeszcze niż Dekalog.
Któż jednak bardziej niż Chrystus - ukrzyżowany i zmartwychwstały -
potwierdza moc tamtego pierwszego słowa Dekalogu:

(Jan Paweł II, homilia podczas Mszy św., Koszalin, 1 czerwca 1991 r.)

Oblicze świata zostało tak bardzo naznaczone piętnem zła i grzechu, że to, co mroczne, przesłoniło wzrok człowiekowi, uniemożliwiając mu przyjaźń i zażyłość z Bogiem. Pierwsza część Biblii, nazywana Starym Testamentem, odzwierciedla wielkie wołanie o to, aby Bóg "odsłonił swoje oblicze" i ukazał, kim naprawdę jest. Chociaż dzieło stworzenia sprawia, że nie musimy szukać Go całkowicie po omacku, jednak człowiek może Go poznawać prawidłowo jedynie wtedy, gdy On sam zechce się nam objawić. Tęsknota za Bogiem zaistniała i stale się wzmagała dlatego, że jest najgłębiej i trwale wpisana w ludzkie serca. Doskonale wyrazili to myśliciele i poeci: "Nie szukałbyś Mnie, gdybyś Mnie nie znalazł!".
Długie oczekiwanie ludzkości na wejście Boga w dzieje oraz ich przemianę od wewnątrz, które stwierdzamy we wszystkich religiach i kultach starożytności pogańskiej, nabrało wyjątkowej intensywności w wierze i pobożności Izraela jako ludu Bożego wybrania. Z pokolenia na pokolenie nasilały się oczekiwania mesjańskie, to znaczy nadzieja na przyjście Mesjasza, tajemniczego Pomazańca Bożego, który definitywnie naprawi porządek świata skażony i zepsuty przez grzech. Szły one w różnych kierunkach, wyrażając zarówno głębokie potrzeby wierzących, jak też wielość i rozmaitość wyobrażeń o Bogu. Najważniejsze rozpoznajemy na kartach Starego Testamentu, bo znalazły wyraz w koncepcjach Mesjasza jako Króla, Proroka i Kapłana. Biblijny Izrael czytał i rozważał księgi święte, co ożywiało i wzmacniało właściwe tylko dla niego nadzieje mesjańskie, znajdowało również wyraz w systematycznym podkreślaniu swojej zasadniczej inności i odmienności wśród otaczających go ludów i narodów. Korzeniem tej odmienności i jej probierzem stał się dar Dekalogu, dzięki któremu lud hebrajskich niewolników uwolnionych z niewoli egipskiej przeobraził się w świadomy swojej tożsamości naród Izraela. Dekalog otwiera fundamentalne przykazanie: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!".
Wzgląd na wierność zobowiązaniom przymierza z Bogiem sprzyjał podtrzymywaniu i ożywianiu oczekiwań mesjańskich. Obejmowały one również nurt nadziei na przyjście i absolutnie wyjątkowy los Mesjasza cierpiącego, wyraźnie obecny np. w Psalmie 22:

"Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony przez lud.
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, potrząsają głową:
'Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje'.
Przebili ręce i nogi moje,
policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem
i moje szaty dzielą między siebie
i losy rzucają o moją suknię" (ww. 2,7-9,18-19).

Tak samo wyrazisty obraz cierpiącego Mesjasza zawierają cztery Pieśni Sługi Pańskiego, zachowane w drugiej części starotestamentowej Księgi Izajasza (Iz 42,1-9; 49,1-7; 50,4-9; 52,13-53,12). Niezwykle wymowna jest czwarta pieśń, a w niej m.in. takie słowa:

"On wyrósł przed nami jak młode drzewo
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał on wdzięku ani też blasku,
aby na niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi.
Mąż boleści oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic.
Lecz on się obarczył naszym cierpieniem,
on dźwigał nasze boleści,
a my uznaliśmy go za skazańca,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz on był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła nań chłosta zbawienna dla nas,
a w jego ranach jest nasze uzdrowienie" (Iz 53,2-5).

Mimo że biblijny Izrael znał, przepisywał, czytał i rozważał te, a także inne, podobne do nich, teksty, wykazując w tym trudzie wielką determinację i pilność, to wtedy, gdy Bóg wkroczył w dzieje ludzkości, właśnie w biblijnym Izraelu nastąpiło głębokie pęknięcie, wielkie rozdarcie, które trwa do dzisiaj. Cierpienie Mesjasza, zwłaszcza Jego krzyż, zostały uznane i przyjęte przez grono tych członków ludu Bożego wybrania, wśród których prym wiedzie Maryja, Matka Jezusa. W Niej dokonało się przejście od nadziei żydowskiej do nadziei chrześcijańskiej, którego głosicielami stali się pierwsi uczniowie i wyznawcy Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Z drugiej strony jednak dla znacznej części Izraela ten sam Ukrzyżowany i Zmartwychwstały stał się "znakiem sprzeciwu".

Ks. prof. Waldemar Chrostowski

Ewa K. Czaczkowska, e.ł., „Rzeczpospolita”

Ks. prof. Waldemar Chrostowski, autor tekstu do trzeciego tomu albumu „Krajobraz i sacrum”, mówi, że krzyż towarzyszył dziejom Polski od początku jej istnienia. „Historia naszego kraju rozpoczęła się wraz z przyjęciem chrztu w 966 r. Od tego momentu naszym dziejom towarzyszy krzyż. Jest on fundamentem i zarazem drogowskazem naszej tożsamości” – zaznacza. Krzyże pokazane na zdjęciach Adama Bujaka są piękne. Znajdują się wśród nich krzyże zabytkowe i współczesne. Są wybitne dzieła sztuki artystów znanych, jak krucyfiks w ołtarzu Wita Stwosza w kościele Mariackim, i twórców nieznanych z różnych okresów.

Joanna Szczerbińska, „Niedziela”

W trzecim tomie z serii Białego Kruka poświęconej krzyżowi, zatytułowanym „Krzyż polski. Krajobraz i sacrum”, opuszczamy świątynie i wychodzimy w przestrzeń. Zanurzamy się w rodzimy pejzaż, by dostrzec wpisane weń różnorodne krzyże, budzące zachwyt, zadumę, szacunek, poczucie narodowej tożsamości, jedności z minionymi pokoleniami, a także refleksję nad teraźniejszością i przyszłością. We wstępie do tego albumu, pióra ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, czytamy m.in.: „Krzyż jest nieustannie obecny w życiu chrześcijan i w dziejach ludzkości. (…) Podróżując po Europie i świecie, dobrze widać, czy i jak krzyże, wpisane w konkretny krajobraz, odzwierciedlają tożsamość mieszkańców określonego kraju albo regionu. Dotyczy to również Polski, nie tylko w jej obecnych, lecz i dawnych granicach”.

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl