„Nigdy nie jest za późno, aby spełniać marzenia”. 88-letnia pianistka debiutowała w prestiżowej sali koncertowej Royal Albert Hall!
Diana Newell podczas koncertu. Fot. Facebook/The Violin Channel
Jeśli zdarza ci się myśleć, że twój PESEL sprawia, że jest już za późno na spełnianie marzeń, to dzięki tej historii zmienisz zdanie. Brytyjska pianistka Diana Newell w wieku 88 lat zadebiutowała jako solistka w Royal Albert Hall z towarzyszeniem Bournemouth Symphony Orchestra pod dyrekcją Marka Wiggleswortha. Podczas tego samego koncertu wystąpiły też takie sławy jak śpiewak sir Bryn Terfel (bas-baryton), kompozytor i dyrygent sir John Rutter czy gwiazda francuskiej wiolonistyki młodego pokolenia Esther Abrami. Koncert w Royal Albert Hall był nagrodą dla starszej pani za znakomite występy w brytyjskiej edycji programu „The Piano”; dama 80+ bezapelacyjnie skradła serca zarówno publiczności, jak i telewidzów oraz internautów.
„Grałam wcześniej przed dużą publicznością, ale zazwyczaj jako akompaniatorka, najczęściej dla śpiewaków. Moment, w którym znalazłam się na scenie sam na sam z fortepianem, ale przed wielkim audytorium, był ekscytujący; prowadzący program był absolutnie fantastyczny, to była wspaniała przygoda, ale nawet przez moment nie pomyślałam, że wygram ten program. To było całkowite zaskoczenie!”, powiedziała Diana w wywiadzie dla Classic FM. Co więcej, artystka wykonała własną kompozycję zatytułowaną „Dreams” poświęconą pamięci jej zmarłego w 2021 r. męża Phila, oficera RAF-u.
„Niestety nie mogę już grać utworów moich ulubionych kompozytorów, czyli Chopina, Beethovena i Griega, bo dopadł mnie artretyzm”, mówi Newell. „Ulubionym utworem mojego męża była ‘Sonata księżycowa’ Beethovena; zaadaptowałam ją do moich obecnych możliwości, ale nie brzmiało to dobrze. Powróciłam jednak do muzyki, bo była ze mną przez całe moje życie i kiedy artretyzm zabrał mi możliwości techniczne, zaczęłam sama komponować. Zawsze się śmiałam, że kiedy się poznaliśmy, to Phil maszerował tak, jak mu zagrałam, bo grałam w orkiestrze reprezentacyjnej RAF-u na saksofonie altowym – jednak to fortepian był mi bliższy”, zaznacza. „‘Dreams’ były pierwszym utworem, który skomponowałam po śmierci męża; teraz miałam okazję wykonać tę kompozycję w cudownej aranżacji Rosie Danvers na fortepian z orkiestrą. Tak więc – nigdy nie rezygnujcie z podążania za marzeniami, never give up on your dreams”, podkreśla 88-letnia pianistka, która właśnie spełniła swoje; ma jeszcze następne!
Źródło: Classic FM, MM

Pomiędzy Wschodem a Zachodem. W kręgu myśli Feliksa Konecznego
Z wszystkich stron słyszymy o wielkim postępie; w medycynie, w technice, w badaniach kosmosu… Równocześnie z wszystkich stron atakuje nas postęp fałszywy, cofający ludzkie życie do czasów pogańskich, ignorujący Boga, unicestwiający sumienia, drwiący z zasad moralnych, zachęcający do praktykowania wynaturzeń.

Klasztor i sztuka. Życie i twórczość s. bernardynki Anieli Kisielewskiej
Siostra Aniela Kisielewska, zmarła przed pięćdziesięcioma laty bernardynka, łączyła w sobie dwa powołania –zakonne i malarskie. Nie zaniedbała żadnego z nich. Realizowała w swej twórczości tematykę głęboko religijną. Nie było zatem rozdźwięku między nią jako artystką i jako siostrą zakonną. Tworzeniu oddawała się z takim samym poświęceniem i zaangażowaniem jak codziennym obowiązkom zakonnym.

O kulturę filozofii. Co o człowieku mówili najwięksi myśliciele ludzkości
Czy filozofia jest nam potrzebna? A jeżeli tak – to czy nie jest za trudna? Prof. Dłubacz w poniższej książce pokazuje, że jest wręcz odwrotnie i że bez filozofii nie da się zrozumieć człowieka, jego sensu istnienia. Filozofia to bowiem nic innego jak szukanie odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania ludzkiego bytowania.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.