Jolanta Sosnowska: Boże Dziecię na obrazach geniusza polskiego baroku Szymona Czechowicza
Feretron będący w posiadaniu lubartowskiej parafii św. Anny ukazuje małego Jezusa, trzymanego na rękach przez Maryję, który wyciąga rączki ku swej ziemskiej babci, św. Annie. Fot. Wacław Klag Tego niezwykle płodnego i utalentowanego XVIII-wiecznego artystę niemal całkowicie pochłaniała i inspirowała tematyka religijna. Był twórcą wziętym w ówczesnej Europie i na terenie wielkiej wtedy Rzeczypospolitej. Malował głównie dzieła przeznaczone dla kościołów i tam też jego obrazy – o ile nie zaginęły – znajdują się do dzisiaj. Przeżywanie i krzewienie prawd wiary oraz Bożych spraw – dobra, prawdy i piękna, nadziei i miłości – stało się bowiem motywem przewodnim wspaniałej twórczości Szymona Czechowicza. Doczekał sędziwego wieku i zostawił bogaty twórczy dorobek, choć czasy, w których żył, były dla Polski burzliwe i gwałtowne. Urodził się w 1689 r., a więc 6 lat po triumfie wiedeńskim Jana III Sobieskiego, a zmarł w 1775 r. – 3 lata po pierwszym rozbiorze.
Szymon Czechowicz pochodził z krakowskiej rodziny złotników, został ochrzczony w królewskim mieście 22 lipca 1689 r. w parafii Wszystkich Świętych. Na malarza mógł się wykształcić jednak dzięki wsparciu finansowemu podskarbiego wielkiego koronnego Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego. Oddany na jego dwór, grał początkowo w kapeli, zapewne więc przejawiał także uzdolnienia muzyczne. Mając 22 lata, został (ok. 1710 r.) wysłany przez swego mecenasa na studia malarskie do Rzymu – do prestiżowej wówczas Akademii św. Łukasza. Pilnie wykorzystał ten czas na naukę i twórczo ją spożytkował. Za rysunek „Zwycięski powrót z wyprawy wojennej” zdobył w 1716 r. trzecią nagrodę na konkursie uczelnianym. W Wiecznym Mieście spędził blisko 20 lat, zwracając na siebie uwagę jako artysta. Był tam od 1725 r. członkiem papieskiej Kongregacji Wirtuozów Compagnia di San Giuseppe di Terrasanta, która zrzeszała najwybitniejszych artystów tworzących w Wiecznym Mieście. Szymon Czechowicz aktywnie uczestniczył w jej obradach.
Powróciwszy do Polski, osiadł w Warszawie. Jeśli chodzi o daty, to jego biografia posiada wiele luk i niewiadomych, a ich odtwarzanie po wiekach przypomina mozolne stąpanie po śladach w roztopionym śniegu. Nie one nas tu jednak interesują, a to, co pozostawił po sobie w swoich dziełach.
Dokładnie przed pięciu laty odbyła się w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Krakowie wspaniała wystawa „Geniusz baroku Szymon Czechowicz”. Mieliśmy wówczas możliwość odkrycia dla nas samych wybitnej twórczości, a tym samym osobowości malarskiej tego mało znanego do tej pory artysty. Dla potrzeb tej ekspozycji wiele obrazów zostało na czas jej trwania wymontowanych wtedy z kościelnych ołtarzy. To odkrycie miało naturalnie również dużo szerszy wymiar – w obrębie polskiej, ale także europejskiej historii sztuki. Ewidentnym stało się bowiem, że polska tradycja malarstwa jest dużo dłuższa, aniżeli do tej pory sądziliśmy.
Na dzieła poświęcone Dzieciątku, które stworzył Szymon Czechowicz, trzeba spojrzeć bez całej otoczki komercyjnego kiczu, którą straszliwie obrosły ostatnimi czasy święta Bożego Narodzenia, jakże chętnie i jakże niesłusznie nazywane „magicznymi”. Trzeba spojrzeć na nie w pokorze, w dogłębnej świadomości tego, po co Syn Boży przyszedł na ziemię. Nie znajdziemy w twórczości tego artysty ckliwych szopkowych scenek ani sentymentalizmu, tylko głębię wiary w Zbawiciela.
Szymon Czechowicz często nie sygnował swoich obrazów ani ich nie datował, jakby niezbyt dbał o swoją sławę doczesną. Jego życie i twórczość zdają się wskazywać na to, iż malował jakby był „na Bożej służbie”. Odnoszę wrażenie, że wykorzystywał dany mu talent, ową Bożą iskrę, głównie dla pomnażania chwały Najwyższego. Ciekawe, że współcześni historycy sztuki i znawcy malarstwa nie prowadzą rozważań na ten temat, nie biorą pod uwagę takiego sposobu podejścia do uprawiania sztuki. Łamią sobie głowy nad ustalaniem wpływów innych twórców na Czechowicza, idą utartym schematem – kto go inspirował, kto na kim się wzorował. A to jednak zawsze jest w pewnym stopniu deprecjonujące, bo sprowadza twórcę do poziomu odtwórcy. Służenie Bogu swoim, otrzymanym od Niego, talentem natomiast nigdy deprecjonujące nie jest.
(...)
Jolanta Sosnowska
*
Jest to tylko fragment artykułu, który w całości ukazał się w miesięczniku WPIS nr 12/2025.

WPIS 12/2025 (e-wydanie)
Świąteczny, bożonarodzeniowy numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca, na łamach „Wpisu” prezentujemy dla Was całą serię felietonów na aktualne tematy, a także – cykl artykułów powiązanych z aktualnymi historycznymi rocznicami. Rzecz jasna, w grudniowym numerze dominuje tematyka świąteczna – prezentujemy m.in. artykuł prof.

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2026 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po książki o naszej katolickiej wierze:

Polacy wierni i dzielni
Polacy – kim jesteśmy? Kim byliśmy? Kim powinniśmy być w przyszłości? O. prof. Marian Zawada od ponad 40 lat szuka odpowiedzi na te pytania. Szuka – i znajduje. Zastanawia się nad kondycją naszego narodu od momentu jego narodzin w X wieku po czasy najbardziej współczesne. I nieustannie jest pełen zachwytu nad duszą polską, nad jej zdolnością przetrwania nawet największych kataklizmów, nad jej niezłomnością.

Cuda polskie. Matka Boża i święci w naszych dziejach
Na historię naszego kraju należy patrzeć z punktu widzenia człowieka wierzącego, chrześcijanina, jeśli chce się dzieje Polski interpretować uczciwie. Ta książka nie jest suchym dziełem naukowym, lecz zawiera solidną porcję wiedzy o minionych wiekach. Jest napisana barwnie i żywo. Prezentuje autentyczne wydarzenia, konkretne osoby oraz sprawdzone opinie. Obejmuje okres od Mieszka I po współczesność.






Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.