Dał nam przykład nasz Piłsudski… Pieśń Legionów na szlaku bojowym do niepodległości.
Komendant Józef Piłsudski i oficerowie I Brygady podczas legionowych walk na Wołyniu, 1916 r. Na lewo od Komendanta widoczny jego ulubiony adiutant por. Bolesław Wieniawa-Długoszowski (późniejszy generał). Fot. Wikimedia Już jutro - 12 maja - będziemy obchodzić 100 rocznicę przewrotu majowego - jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń II Rzeczpospolitej, które na zawsze zmieniło bieg dziejów Polski... Dziś przypomnijmy szlak bojowy Komendanta Józefa Piłsudskiego do niepodległości, a także - mało znane, ale urokliwe "Mazurki Piłsudskiego" tworzone na gorąco i śpiewane przez legionową młodzież.
Dał nam przykład nasz Piłsudski… Pieśń Legionów na legionowym szlaku bojowym do niepodległości.
Dr Monika Makowska
6 VIII 1914 r. ochotniczy oddział odradzającego się właśnie wojska polskiego znany jako Pierwsza Kompania Kadrowa wyruszył z krakowskich Oleandrów w kierunku granicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego z Imperium Rosyjskim, rozpoczynając historyczny marsz ku niepodległej Polsce. Na wojnę z Rosją wyruszyło w pełnym rynsztunku bojowym ok. 150 żołnierzy – młodych chłopaków, w zdecydowanej większości wywodzących się ze środowiska inteligenckiego. Przed nimi w charakterze straży przedniej wyjechał patrol konny Beliny, którego zadaniem była działalność wywiadowcza na trasie przemarszu Kadrówki. Jak wspominał Wieniawa, jeszcze wówczas szeregowiec czwartego plutonu Pierwszej Kompanii Kadrowej, wśród strzelców panował nieopisany entuzjazm: maszerowaliśmy krokiem raźnym, żeby jak najprędzej dostać się do granicy, boć przecież jasnym było że idziemy nie na żarty, nie na jakieś manewry, że nareszcie idziemy na Moskala. Niedługo po wyjściu polskich oddziałów na szosę kielecką zabrzmiała nuta starej strzeleckiej pieśni Hej strzelcy wraz, nad nami Orzeł Biały napisanej przez krakowskiego poetę Władysława Ludwika Anczyca jeszcze w czasach Powstania Styczniowego. Następnie drugi pluton odśpiewał słynną później Kadrówkę (Raduje się serce, raduje się dusza/ gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza) – najnowszą pieśń pióra żołnierza z tejże formacji – Tadeusza Ostera-Ostrowskiego. Wobec takiego obrotu rzeczy czwarty pluton, nie chcąc pozostawać w tyle, zaczął „wywrzaskiwać” Wstąp bracie między strzelce – była to zawadiacka piosenka Wieniawy „na francuską ułożona nutę” (Auprès de ma blonde). Oddajmy w tym momencie głos Zygmuntowi Pomarańskiemu – żołnierzowi 3 plutonu Pierwszej Kompanii Kadrowej, kompozytorowi, późniejszemu autorowi melodii pieśni O mój rozmarynie, który tak wspominał wymarsz oraz niezwykłą panującą wśród strzelców atmosferę, sprzyjającą wspólnym śpiewom:
Idziemy w kolumnie czwórkowej, pluton za plutonem kompania za kompanią. Orkiestry jeszcze nie mamy, więc tam gdzie tylko można z dala od nieprzyjaciela śpiewamy na „odtrąbiono”, bo lepiej się przy śpiewie maszeruje, nie czuje się w takim stopniu zmęczenia. Śpiewamy piosenki różne: melodie ludowe i dawne powstańcze, które w połączeniu z tekstami ułożonymi naprędce przez legunów aktualizują się, nabierają barwy i drygu żołnierskiego, no i przyjmują się jako piosenki legionowe. (…) Bardzo często do starych melodyj pieśni układano nowe słowa, aktualizując w ten sposób ich treść. Do takich najczęściej śpiewanych należy hymn narodowy „Jeszcze Polska nie zginęła” który śpiewano w kilku redakcjach [wersjach].
O popularności Mazurka… w szeregach kadrówkowiczów świadczy także tekst pieśni
Na pożegnanie strzelców autorstwa bliżej nieznanej poetki Marii Szczepanik, który ukazał się jeszcze
w sierpniu 1914 r. w jednym z numerów „Nowego Wieku”:
„Jeszcze Polska nie zginęła”
Płynie pieśń z oddali,
Idą, idą chłopcy nasze,
Idą na Moskali.
Dumą pierś ich się podnosi,
Zapał w oku świeci,
Idzie młodzież nasza dzielna,
Prawie jeszcze dzieci… (…)
Śpiesz młodzieży, bo dzień nadszedł
Dzień straszny i krwawy,
Bóg cię woła w boje z wrogiem,
W pole zwycięstw, sławy!
Runąć musi przemoc wroga
Wolność nam zaświeci,
Kiedy Polska wychowała
Takie dzielne dzieci!
Około godziny 9.45 młodzi żołnierze Pierwszej Kadrowej doszli do granicy pomiędzy Galicją a Królestwem Kongresowym, gdzie dokonali symbolicznego obalenia słupów granicznych dzielących Polskę. Dowódca Kompanii, Tadeusz Kasprzycki, wygłosił okolicznościowe przemówienie, w którym podkreślał, iż Pierwsza Kompania Kadrowa jest pierwszym od 1831 r. regularnym oddziałem wojska polskiego wkraczającym na teren Królestwa. Przy okazji Wieniawa ogłuszył rosyjskiego strażnika
i zabrał mu szablę, która stała się jego pierwszą zdobyczą wojenną. Niedługo później strzelcy zajęli Miechów, ruszyli w kierunku Wodzisławia i dalej do Chęcin, gdzie Wieniawa, który już zdążył dołączyć do konnego patrolu Beliny i rozpoczął drogę ku swojej ułańskiej legendzie, brał udział
w odbiciu z miejscowego rosyjskiego zakładu karnego polskich więźniów politycznych. Uwolnieni, rzecz jasna, zgłosili z miejsca chęć zaciągnięcia się w szeregi I Kadrowej. Niedługo później, pod Szydłówkiem beliniacy jako pierwsi przeszli swój chrzest ogniowy w starciu z rosyjskimi dragonami ukrywającymi się w pobliskim folwarku. Następnym etapem szlaku bojowego Pierwszej Kompanii Kadrowej było zajęcie Kielc, do których wkroczyli 12 VIII 1914 r. Jak wspominał jeden z żołnierzy Kadrówki, Miłosz Grodzicki ps. „Oskierko”, młodzi strzelcy, chociaż zakurzeni i zmęczeni długim marszem, wkroczyli do miasta „z fasonem”– przez Bramę Krakowską, paradnym krokiem, śpiewając „Mazurka Dąbrowskiego”. Także brat wspominanego już Zygmunta Pomarańskiego, Stefan,
w przyszłości wybitny historyk i komendant Kwatery Głównej Sztabu Ścisłego Naczelnego Wodza, pisał, iż kadrówkowicze weszli do Kielc hardo, ze śpiewem na ustach, a kielczanie podążyli za nimi podejmując pieśni wyuczone w podziemiu. Jeszcze tego samego dnia ułani Beliny, zaalarmowani przez jednego z mieszkańców miasta, dokonali brawurowego ostrzelania rosyjskiego oddziału kawalerii, dysponującego także samochodem wyposażonym w karabin maszynowy. Niestety, niedługo później w stronę Kielc nadciągnęły silne oddziały rosyjskie pod dowództwem generała Aleksandra Wasylewicza Nowikowa. Wobec gróźb rosyjskiego dowódcy, który w ramach odwetu za zajęcie Kielc przez I Kadrową zamierzał zniszczyć miasto, oddział strzelców na rozkaz Kazimierza Sosnkowskiego wycofał się w stronę Chęcin. 14 VIII 1914 r. do ułanów Beliny dołączył Gustaw Orlicz-Dreszer, który zdezerterował z 14 Pułku Huzarów Mitawskich, okrążającego Kielce. Następnego dnia, dokładnie w święto Wniebowzięcia Matki Bożej, Wieniawa wraz z czterema kolegami przepędził pod Końskimi szwadron carskich dragonów, za co otrzymał awans z kaprala na wachmistrza. Z rozkazu Piłsudskiego beliniacy mieli pełnić funkcję straży przedniej Pierwszej Kadrowej, którą Komendant postanowił po raz drugi poprowadzić na Kielce. Podczas wykonywania podjazdu okrążającego miasto od zachodu i północy ułani Beliny z inicjatywy Wieniawy złożyli w Oblęgorku wizytę temu, który najpiękniej pisał o polskiej jeździe, czyli Henrykowi Sienkiewiczowi. 21 VIII 1914 beliniacy osłaniali odcinek frontu w bitwie o Kielce, z których strzelcy wypędzili carskie oddziały. 22 VIII 1914 Piłsudski zajął miasto po raz drugi; tego samego dnia wydał specjalny rozkaz w związku
z utworzeniem w Krakowie nowej „najwyższej instancji w zakresie wojskowej, skarbowej i politycznej organizacji zbrojnych sił polskich”:
W Krakowie zawiązał się Naczelny Komitet Narodowy ze wszystkich stronnictw polskich, który za zgodą austro-węgierskiej monarchii ma wystawić Legiony Polskie dla walki z Rosją. Po porozumieniu się z tajnym Rządem Narodowym w Warszawie, zgłosiłem w swoim i waszym imieniu przystąpienie do organizacji szerszej, zapewniającej wojsku polskiemu większe środki i silniejsze działanie.
Według umowy, zawartej między Naczelnym Komitetem Narodowym a dowódcą naczelnej armii austriackiej, oddziały nasze mają być kadrami dla formujących się Legionów.
Tym samym formacje strzeleckie podlegające pod rozkazy Piłsudskiego zostały przekształcone w 1 Pułk Legionów, natomiast oddziały Beliny, do których od początku działań wojennych zgłaszali się coraz to nowi ochotnicy, przeorganizowano w I Szwadron Ułanów.
Najprawdopodobniej „pod wrażeniem” tego właśnie wydarzenia młody żołnierz nowo utworzonego Pierwszego Pułku Piechoty Legionów, kapral Aleksander Sygryć (pseudonim „Sam”) napisał nową Pieśń Legionów. Był to pierwszy z Mazurków… poświęcony Komendantowi Piłsudskiemu. Jest to na tyle ciekawy utwór, że warto zaprezentować go w całości:
Jeszcze Polska nie zginęła,
Póki my żyjemy,
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.
Marsz, marsz Piłsudski,
Prowadź na bój krwawy,
Pod Twoim przewodem
Wejdziem do Warszawy.
Tekst dalszych zwrotek zdaje się bezpośrednio nawiązywać do treści wspominanego już słynnego przemówienia Piłsudskiego z dnia 3 VIII do połączonych w Pierwszą Kompanię Kadrową strzelców
i drużyniaków (Przypomnijmy: Patrzę na was, jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska):
Tyś nas zbudził do oręża,
Tyś zbudził rycerzy,
Przekonałeś, że zwycięża
Tylko ten kto wierzy.
Marsz, marsz Piłsudski…
Wstali strzelcy-legioniści
Na Twe zawołanie,
Dziś zwycięstwo nam się ziści,
Polska zmartwychwstanie.
Marsz, marsz Piłsudski…
Natomiast w treści ostatniej strofki wyraźnie pobrzmiewają echa cytowanego rozkazu z 22 VIII 1914, w którym Komendant w związku z utworzeniem NKN-u podkreślał, iż Obecnie naród budzić się zaczyna i nie chce nas zostawić samotnymi, tak, jak byliśmy dotychczas:
Skruszymy moskiewskie pęta,
Będziem żyć w swobodzie,
Nasza sprawa – sprawa święta
Słuchaj nas narodzie!
Marsz, marsz Piłsudski…
16 IX 1914 1 Pułk Legionów wymaszerował z Kielc, w myśl rozkazu, według którego polscy żołnierze mieli wesprzeć prawe skrzydło linii odwrotu armii austro-węgierskiej cofającej się przed szybko posuwającymi się wzdłuż lewego brzegu Wisły oddziałami rosyjskimi. Rozpoczęły się krwawe zmagania legionistów z armią carską, podczas których rosyjscy huzarzy i kozacy niejednokrotnie mieli okazję się przekonać o wartości bojowej żołnierza polskiego. Brawurowe akcje ułanów Beliny , którzy dysponując siłą zaledwie pięciu plutonów przez tydzień skutecznie radzili sobie z całą dywizją carskiej jazdy generała Nowikowa, rozbicie całej sotni kozaków podczas starć pod Szczytnikami oraz ciężkie walki w rejonie Nowego Korczyna i Opatowca wystawiły jak najlepsze świadectwo legionistom. 23 IX pod Czarkowami 2 pluton z 3 kompanii pod dowództwem Czesława Młota-Fijałkowskiego dostał się pod silny ostrzał spieszonego oddziału kawalerii rosyjskiej. Poległ wówczas śmiercią bohatera kapral Aleksander Sygryć. Jego dowódca poświadczył, iż młodego żołnierza dosięgła seria z rosyjskiego karabinu maszynowego w momencie, kiedy śpiewał Jeszcze Polska nie zginęła... Zaraz po nim z tym samym okrzykiem na ustach zginął jego kolega, sekcyjny Korsak (Tadeusz Grabieński). Niedługo później armia austro-węgierska pod dowództwem generała Victora Dankla przeszła z defensywy do ataku na Rosjan. Zgodnie z rozkazami Piłsudskiego, beliniacy wraz z 1 Pułkiem Legionów podjęli działania ofensywne w kierunku na Dęblin i Warszawę. Mimo huraganowego rosyjskiego ognia artyleryjskiego i poważnych strat własnych uparcie posuwali się naprzód, zmuszając armię carską do wycofywania się. 23-26 X bataliony V i VI walczyły pod Dęblinem (Laskami), skutecznie przeciwstawiając się rosyjskiej piechocie, natomiast III batalion pod dowództwem majora Edwarda Rydza-Śmigłego wyróżnił się w brawurowej walce pod Anielinem, co barwnie opisał później Stefan Pomarański. IV Batalion wraz ze swoim dowódcą Tadeuszem Wyrwą-
-Furgalskim dotarł aż pod Grójec, natomiast kawaleria Beliny wraz z II batalionem zapędziła się niemal pod samą stolicę, dzielnie walcząc z oddziałami rosyjskimi pod Łowiczem. Niestety mimo bohaterstwa i poświęcenia nie było tym razem dane legionistom pod przewodem Piłsudskiego wejść do Warszawy, bowiem ofensywa armii generała Dankla załamała się, a z głównej kwatery austriackiej nadszedł rozkaz odwrotu. Komendant nie zamierzał jednak kapitulować. Wbrew rozkazom austro-
-węgierskiego dowództwa postanowił kontynuować walkę na ziemiach polskich, wycofując się do Krakowa, który miał się stać głównym punktem oporu przeciwko Rosjanom. Gdyby miasto padło, pozostawało jeszcze wycofanie się na Podhale i dalsza walka w trudno dostępnych rejonach górskich. 9 XI 1914 r. Piłsudski i jego legioniści dotarli wraz z wycofującą się armią austro-węgierską w okolice Wolbromia; tego samego dnia ze sztabu austriackiej 46 Dywizji (dla której Legiony stanowiły awangardę) nadszedł rozkaz, w myśl którego trzy polskie bataliony i kawaleria Beliny miały przeprowadzić rozpoznanie pomiędzy Żarnowcem a Miechowem. Komendant postanowił wykonać ten rozkaz, wyznaczając do tego zadania bataliony IV i VI, sam zaś, wraz z batalionami I, III i V zamierzał przedzierać się do Krakowa pomiędzy wycofującymi się wojskami austro-węgierskimi
a nacierającymi rosyjskimi; aby upewnić się co do sytuacji w owym „korytarzu”, wysłał w okolice Żarnowca ułanów Beliny. Ryzyko planowanego przedsięwzięcia było ogromne, bowiem legioniści bez artylerii, cekaemów oraz taborów mieli się przemieszczać przez odsłonięty, pozbawiony lasów teren. Nie ulegało wątpliwości, iż napotkanie większych sił rosyjskich mogło zakończyć się całkowitą zagładą polskich oddziałów. Piłsudski jednak nie odstąpił od śmiałego planu. We wsi Ulina Mała do przedzierających się w kierunku Krakowa oddziałów legionowych dołączyli powracający z wyprawy zwiadowczej ułani Beliny. Potwierdzili oni, iż sytuacja jest jeszcze gorsza, niż przewidywał Komendant, gdyż wszystkie okoliczne miejscowości były kontrolowane przez Rosjan. Sosnkowski i Kasprzycki wysunęli wówczas projekt zmiany kierunku marszu na zachód
w rejon lasów skalskich i olkuskich, jednak Piłsudski postanowił trzymać się pierwotnego planu, mimo ostrzelania Uliny przez dwie sotnie kozaków kubańskich. Oznaczało to, iż nieprzyjaciel dowiedział się już o pojawieniu się sił polskich w okolicy. Rozpoczął się morderczy marsz na Kraków (ułani szli prowadząc konie za uzdy), podczas którego legioniści dwukrotnie natknęli się na posterunki rosyjskie; szczęśliwie nie miało to żadnych poważniejszych konsekwencji. 11 listopada 1914, po trzech dobach ekstremalnej przeprawy tuż pod nosem rosyjskich oddziałów, Piłsudski doprowadził swoich legionistów do Krakowa, którzy odtąd mówili, że za Komendantem pójdą wszędzie, gdyż jeśli on wyprowadził nas z Uliny, to już jesteśmy spokojni. Dalsze wydarzenia wojenne zaprowadziły legionistów w kierunku Beskidu Wyspowego i Podhala. Pod Chyżówkami szwadron Beliny wziął do niewoli cały szwadron rosyjskiej konnicy, natomiast piechota pod dowództwem majora Rydza-Śmigłego zasłużyła się podczas ciężkich walk na przełęczy między Łopieniem a Mogielnicą. 4 XII 1914 r. po krwawych zmaganiach z armią rosyjską legioniści zdobyli Limanową (ułani Beliny
w widowiskowy sposób przepędzili kozaków z rynku), co zostało owacyjnie przyjęte przez jej mieszkańców. 13 XII 1914 r. legioniści zajęli Nowy Sącz, natomiast 19 XII z AOK nadszedł rozkaz, według którego 1 Pułk Legionów został przemianowany w I Brygadę Legionów. 20 XII 1914 nowo utworzona I Brygada została skierowana na ziemię tarnowską, gdzie od 22 do 25 XII legioniści wzięli udział w ciężkich walkach okopowych z armią rosyjską pod Łowczówkiem, odnosząc zwycięstwo nad Moskalami w sam dzień Bożego Narodzenia, które to wydarzenie zostało upamiętnione licznymi legionowymi kolędami. Po wygranej bitwie brygada odmaszerowała na odpoczynek: piechotę skierowano do Lipnicy Murowanej i do Kęt, natomiast beliniaków do Rajbrotu, gdzie ułani
w obecności Komendanta hucznie powitali Nowy Rok 1915. Tuż przed północą, na rozkaz Beliny, Wieniawa miał wygłosić okolicznościowy toast; powiedział wówczas, iż ma nadzieję, że wraz
z nowym rokiem Piłsudski jako naczelnik państwa poprowadzi naród do zwycięstwa bijąc wrogów na łeb na szyję. Za tę cudowną przepowiednię – jak pisał biograf Wieniawy Tadeusz Wittlin – koledzy obdarzyli go tytułem „Wernyhora z Rajbrotu”.
Najprawdopodobniej po krwawych zmaganiach pod Łowczówkiem, podczas opisywanego postoju w Kętach, powstał kolejny z Mazurków… poświęcony Komendantowi. Autorem prawdopodobnie był jeden z legionistów, Zygmunt Grochowski – w wydanej w latach 30. przez Zygmunta Pomarańskiego obszernej antologii poświęconej pieśniom o Józefie Piłsudskim pojawia się wzmianka o „Zygmuncie Gr.”. Natomiast Bogusław Szul-Skjöldkrona publikując ten sam utwór
w Piosenkach leguna tułacza, podaje inicjały „Z.G.” wraz z informacją, iż poeta pochodził z I Brygady, a pieśń powstała w pierwszym roku wojny i jest mało znana. Treść pieśni zdaje się także nawiązywać do krwawych zmagań żołnierzy II Brygady Legionów z Rosjanami w Karpatach. Nie ulega także wątpliwości, iż tekst musiał powstać już po opisywanych brawurowych akcjach beliniaków i po morderczym marszu przez Ulinę Małą, który stał się jednym z przyczynków do legendy Komendanta:
Przejdziem Wisłę, przejdziem Dunaj,
Karpackie wyżyny,
Dał nam przykład nasz Piłsudski
I oddział Beliny.
Jak wiemy, Napoleon Bonaparte, który dał nam przykład w oryginalnym Mazurku…, należał do ulubionych postaci historycznych Komendanta, nie ma zatem nic dziwnego w takim nawiązaniu do autorskiej wersji Wybickiego. Natomiast tekst refrenu wykazuje wyraźne podobieństwa z powstańczą pieśnią Witwickiego:
Marsz, marsz Legiony,
Bóg nam da zwycięstwo,
Co wszczęła rozpacz,
To dokona męstwo.
Na uwagę zasługują także dwie ostatnie zwrotki. Ich tekst stanowi nawiązanie do wydarzeń bitwy pod Krzywopłotami (17-18 IX 1914), podczas której szczególnie wyróżnił się oddział artylerii legionowej pod dowództwem kapitana Ottokara Brzozy-Brzeziny; jak powiedział ten ostatni, były to pierwsze strzały polskiej artylerii od czasów Powstania Styczniowego. Pojawiające się także w tekście „ułańskie rabaty” to nawiązanie do elementów umundurowania ułanów, osobiście zaprojektowanego przez Belinę:
Trąbka gra nam do ataku,
Zagrały armaty!
Idziem wiara na Moskala,
Jaśnieją rabaty.
Marsz, marsz Legiony…
Do snu grają nam armaty,
Pękają szrapnele,
Wiara siły nam dodaje
Piłsudski na czele
Po ciężkich walkach na terenie Galicji i odpoczynku w Kętach, Lipnicy i Rajbrocie I Brygada znów wyruszyła na tereny Królestwa. Została skierowana nad Nidę w okolice Pińczowa, gdzie ponownie współdziałając z austro-węgierską armią generała Dankla nawiązała walki pozycyjne
z rosyjskimi oddziałami obsadzając linię frontu na zachodnim brzegu rzeki na odcinku od Chojn do Pawłowic. W marcu 1915 r. rozpoczęły się uciążliwe walki okopowe, w trudnym podmokłym terenie rozlewisk Nidy. Właśnie w tym okresie, zgodnie określanym przez legionistów jako jeden
z najtrudniejszych wśród dotychczasowych doświadczeń frontowych, powstawały liczne piosenki, pomagające przetrwać ekstremalne warunki. Wśród nich szczególnym wzięciem cieszyła się kolejna niewybredna śpiewka Wieniawy o ułanie, który szedł na odpoczynek, napisana na życzenie kolegów beliniaków, „spieszonych i speszonych”, i do okopów powsadzanych. Do najsłynniejszych należała jednak słynna Pieśń o wodzu miłym (inc. Jedzie, jedzie na Kasztance siwy strzelca strój) napisana przez innego legionowego poetę – Wacława Kostka-Biernackiego, podłożona pod urokliwą melodię zawadiackiego mazurka, znanego jeszcze w czasach Księstwa Warszawskiego. Jak wspominał sam autor – nie było żadnych szczególnych okoliczności towarzyszących powstaniu tej pieśni; napisana została tak po prostu serdecznie z tym uczuciem, które poeta miał dla Komendanta zawsze. Pojawiła się także kolejna Pieśń Legionów poświęcona Piłsudskiemu – tym razem nie wiadomo, kto był jej autorem:
Jeszcze Polska nie zginęła,
Póki strzelcy żyją.
Co nam chciwość wrogów wzięła,
To strzelcy odbiją.
Marsz, marsz Piłsudski
Z Tobą Łaska Boża,
Zbudujemy Polskę
Od morza do morza.
To co Moskal wziął nam zdradnie,
Wróć nam Boże – Panie!
Daj, niech krwawy carat padnie,
Niech Polska powstanie!
Marsz, marsz Piłsudski…
Siłą ducha, siłą ciała
Bijcie Legioniści,
A niedługo Polska cała
Z wrogów się oczyści.
Marsz, marsz Piłsudski…
Walki pozycyjne nad Nidą trwały jednak aż do połowy maja 1915 r. Od 16 do 24 V rozegrała się krwawa bitwa pod Konarami, w której legioniści zaciekle broniąc przed Moskalami Lasu Kozikowskiego, ponieśli dotkliwe straty. Polacy odnieśli jednak zwycięstwo nad oddziałami rosyjskiej 4 armii, skutecznie powstrzymując jej kontrnatarcie. Udało się im się także przełamać front, do czego walnie przyczyniła się kawaleria Beliny, brawurowo szarżując na doborowy carski pułk grenadierów gwardii. 23 VI 1915 r. rozpoczęła się ogólna ofensywa armii austro-węgierskiej. I Brygada pod dowództwem Piłsudskiego walczyła pod Ożarowem, gdzie zmusiła Rosjan do wycofania się, następnie dzielnie sprawiała się pod Tarłowem, czym zyskała sobie uznanie arcyksięcia Ferdynanda, który przysłał do Komendy Legionów gratulacyjną depeszę dla 1 Brygady i jej wodza. Walki trwały jeszcze przez cały lipiec 1915 r., zakończone zwycięstwem nad armią rosyjską, jednak ofiary wśród legionistów były znaczne. 30 VII 1915 r. 1 Szwadron Ułanów pod dowództwem Beliny wjechał do Lublina, co zostało upamiętnione przez Edwarda Słońskiego takim oto okolicznościowym utworem, śpiewanym później przez legionistów na melodię popularnego krakowiaka Płynie Wisła płynie:
Jak to było ładnie, kiedy do Lublina
Na karkach Moskali wjechał pan Belina
Jak to było ładnie, gdy potem na rynku
Stanął z ułanami w bojowym ordynku.
Na żołnierskich znakach kędyś nad głowami
Zaszumiały orły białymi skrzydłami.
I kto chciał, to słyszał w Lublinie i wszędzie.
Jeszcze nie zginęła, jeszcze jest i będzie!
Hej, wy dzielne zuchy, wy polscy żołnierze
Niech was Matka Boska i Pan Jezus strzeże!
Niech was Jezus strzeże by jak do Lublina
Do samego Wilna wjechał pan Belina.
Czyżby ostania zwrotka oraz pseudonim autora („Litwos”) stanowiły świadome nawiązanie do wizyty złożonej Sienkiewiczowi przez ułanów Beliny w Oblęgorku?
I ogniem i mieczem głosił światu wszędzie;
Jeszcze nie zginęła, jeszcze jest i będzie!
Jednak droga do niepodległości „tej, co nie zginęła, jest i będzie” była jeszcze daleka i okupiona wielkim cierpieniem…

Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926
Bez żadnych nacisków, zupełnie spontanicznie, wybrano go po odzyskaniu niepodległości Naczelnikiem Państwa – za wielkie zasługi w walce o tę niepodległość. Z kolei za boje z bolszewikami Józef Piłsudski został Marszałkiem. Po przegnaniu Sowietów i ustaleniu granic uznano go jednakże w niektórych kręgach politycznych za niepotrzebny balast. Wyzywano go od najgorszych, dyskredytowano jego osiągnięcia. Więc w 1923 r.

Naród niepokonany. Przełomowe momenty polskiej historii
Sarmaci w trudnych okresach Rzeczypospolitej powiadali, że jest ona niczym słońce, choć bowiem zachodzi i popada w mrok, to niebawem wschodzi i znów świeci pełnym blaskiem. Na zawsze nie gaśnie nigdy. O takich wschodach i zachodach naszego kraju i narodu pisze w tej książce wybitny historyk i pisarz, prof. Andrzej Nowak.

Niepodległa! 1864-1924. Jak Polacy odzyskali Ojczyznę.
Profesor Andrzej Nowak pisze: „Sens odzyskanej w roku 1918 niepodległości zrozumiemy tylko wtedy, gdy nie stracimy z oczu tego ogromnego dziedzictwa, które chroniła ona przez poprzednie wieki. Ani też tego dramatu, jakim stała się próba zniszczenia tego dziedzictwa przez rozbiory”.

PAKIET Dzieje Polski tomy 1 - 7 w cenie 439 zł
Zobacz poszczególne tomy wchodzące w skład pakietu:
Dzieje Polski. Tom 1. Skąd nasz ród
Dzieje Polski. Tom 2. Od rozbicia do nowej Polski
Dzieje Polski. Tom 3. Królestwo zwycięskiego orła
Dzieje Polski. Tom 4. Trudny złoty wiek
Dzieje Polski. Tom 5. Imperium Rzeczypospolitej
Dzieje Polski. Tom 6. Potop i ogień
Dzieje Polski. Tom 7.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.