Cała Polska opasana jest szkaplerzem karmelitańskim obecnym od wieków w historii i kulturze Rzeczypospolitej
Matka Boża Szkaplerzna. Fot. karmel.pl Kiedy przywołujemy szkaplerz karmelitański, ożywa wielowiekowa wyobraźnia tradycji przyodziania „sukienką Maryi” dostojnych dam z wielkich dworów i zwykłych kobiet spod wiejskich strzech, a „puklerzem” czy „tarczą” Maryi – dzielnych rycerskich piersi i prostych bohaterów Przedmurza.
Maryja przyodziewa, gdyż jest to Jej spontaniczny odruch od czasu, gdy swego pierworodnego Syna owinęła „w pieluszki i położyła w żłobie” (Łk 2,7). Przyodziewa, gdyż została przyodziana pełnią mocy samego Ducha Świętego, który Ją osłonił, a właściwie zacienił, i tą mocą rozporządza w pełni władzy i majestatu Królowej Stworzenia. Przyodziewa, gdyż jako Niewiasta została otoczona potęgami natury: „obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). I wszyscy, którzy szukają Jej protekcji, uciekają się pod Jej obronę, nie doznają zawodu.
W tradycji Karmelu nabożeństwo szkaplerza świętego wiąże się z dramatem ucieczki przed nawałą turecką w połowie XIII w., w obliczu klęski Królestwa Jerozolimskiego, z umiłowanej góry proroka Eliasza. Karmelici, szukając wtedy schronienia od Cypru po Wyspy Brytyjskie, natrafili na złożoną sytuację w samym Kościele. Z tego czasu pochodzi chwalebna interwencja Maryi, która z noszeniem szkaplerza zakonnego łączy przywilej ocalenia (św. Szymon Stock, 1251).
Wraz z budową klasztorów karmelici rozpowszechniają nabożeństwo najpierw wśród swoich tercjarzy, a potem rozszerzają je na rzesze wiernych. Przez wieki z całą powagą przyjmowano to sacramentale jako ważny dar niebios. Wyraził to w 1950 r. Pius XII z okazji 700-lecia karmelitańskiego szkaplerza: „nikomu tajnym nie jest, jak wiele przyczynia się miłość ku Najświętszej Maryi Pannie do ożywienia wiary katolickiej i poprawy obyczajów, szczególnie dzięki tym formom nabożeństwa, które zdają się posiadać wyższą nad inne moc oświecania umysłów niebieską nauką i zapalania dusz do doskonalenia życia chrześcijańskiego. Do nich należy zaliczyć najpierw nabożeństwo do świętego szkaplerza karmelitańskiego, które przez swoją prostotę, stosując się do pojęcia każdego, rozpowszechniło się bardzo szeroko wśród wiernych Chrystusowych, rodząc liczne zbawienne owoce”.
Nabożeństwo szkaplerzne to nie tylko kwestia zewnętrznego noszenia, ale noszenia wewnętrznego.
Polskie szlaki szkaplerzne
Są narody, jak Chile, poświęcone Najświętszej Maryi Pannie z Góry Karmel (od 1923 r.), ze świętem narodowym obchodzonym 16 lipca (od 2007 r.). Są formacje, jak kiedyś niezwyciężona hiszpańska Armada, którym Ona patronuje (od 1901 r.). Są wydarzenia, gdzie mobilizacja w imię Maryi Szkaplerznej przynosi zwycięstwo, jak w Czechach w 1620 r.
Również Polacy, Najjaśniejsza Rzeczpospolita, posiadają swe szkaplerzne drogi i szlaki, rozsypane po historii. Szkaplerz, który zrósł się z obywatelami Rzeczypospolitej, jest owocem zaangażowania apostolskiego dwóch rodzin zakonnych: Karmelitów Dawnej Obserwancji oraz Karmelitów Bosych; jak zresztą na całym świecie, wraz z instytucjami afiliowanymi. Od czasu, gdy królowa Jadwiga łaskawie ufundowała karmelitom w 1394 r. krakowski klasztor „na Piasku” i stanęła razem z mężem-królem w pierwszym rzędzie przyobleczonych maryjnym indumentum, możemy spisywać historie szkaplerzne prześwietnej Rzeczypospolitej. Przez to wzmocniono jeszcze jeden cenny element – i tak szeroko znany na całym świecie – format maryjnego ducha Polaków.
Kult Matki Bożej Szkaplerznej rozwijał się znanych sanktuariach – „na Piasku” w Krakowie, a w ramach reformowanego Karmelu – w Czernej k. Krzeszowic (fundacja – 1640 r.) i w Berdyczowie (1643 r.). Karmelici bosi mieli szczęście. Służbę Bożą podjęli w dwóch znaczących ośrodkach kultu, doprowadzając je do rozkwitu; stały się one symbolami patriotyzmu i polskiej maryjności. Ostra Brama w Wilnie (od 1626 r.) promieniowała na Litwę, zaś „Forteca Najświętszej Maryi Panny” z Berdyczowa na Ukrainę, Podole i Wołyń.
Z obecnością sanktuariów wiąże się ruch pielgrzymkowy. To nie tylko wymiar religijny, lecz także patriotyczny: promocja wartości społecznych, kulturowych, narodowych, a nade wszystko możliwość spotkania się ludzi z różnych regionów i dzielnic. Spotykając się, szczególnie podczas czasu zaborów, uświadamiali oni sobie wspólnotę narodową, przekazywali bieżące informacje, uczyli się pieśni, wzmacniali ducha narodowego i miłość do ojczyzny. Sanktuaria często prowadziły własne wydawnictwa, promowały wiedzę i kulturę nie tylko religijną, ale i agrotechniczną, a także pamięć narodową (publikacja dzieł narodowych, obchody rocznic, promocja ojczystych bohaterów). Mądrzy kaznodzieje potrafili ożywić nadzieję, ducha i zachęcić do „ojczyźnianego czynu”. Pielgrzymka to wspólne rozmowy, modlitwy i troska, jak też uczenie się organizacji masowych wydarzeń.
Kult maryjny żył w dziesiątkach innych świątyń, w setkach kaplic i obrazów szkaplerznych, w figurach, a nawet w wielkoformatowych polichromiach. To trwałe ślady – od Siekierek koło Szczecina, aż po Studzieniczną koło Augustowa, od dolnośląskiego Strzegomia po podkarpacki Pruchnik. Można rzec, że cała Polska opasana jest szkaplerzem. Warto wspomnieć drewniany kościół w śląskich Bierdzanach z pochodzącą z początku XVIII w. polichromią przedstawiającą Matkę Bożą Szkaplerzną, św. Szymona Stocka i św. Teresę z Ávili czy podobną polichromię w Głębowicach. W Międzyrzeczu można podziwiać do dziś nie tylko kościół z 1769 r. z ołtarzem szkaplerznym, ale i figurę przed kościołem. Obecnie jest w Polsce 76 parafii pw. Matki Bożej Szkaplerznej.
Szkaplerz sprzymierzył się sakramentalnie z Pierwszą Komunią Świętą, by chronić niewinność dzieci i rozmiłować je w Maryi. Od średniowiecza znana jest praktyka, by udzielać tego sakramentu w wieku 7 lat. Przy tej okazji w wielu parafiach przyjmowano też dzieci do szkaplerza; tak było z Lolkiem Wojtyłą. Było to nie tylko zawierzenie młodego życia Maryi, obrzęd przyjęcia tego sacramentale zawierał bowiem ryty chrzcielnego wyrzeczenia się zła i przyobleczenia w Chrystusa.
Pierwsze bractwa szkaplerza św. powstawały przy świątyniach Dawnego Karmelu: Kraków (1397 r.), Poznań (1400 r.), Bydgoszcz (ok. 1400 r.), Jasło (1438 r.), Gdańsk (1462 r.). Druga fala ruszyła po 1605 r., po przybyciu karmelitów bosych. Nieco wcześniej papież Klemens VIII zatwierdził konstytucję regulującą zasady tworzenia bractw, co ułatwiało przyjmowanie chętnych. Dobry przykład szedł z samego Rzymu. W 1605 r. papieżem Leonem XI został kard. Alessandro Ottaviano de Medicis. Kiedy podczas przywdziewania białej sutanny poproszono go, żeby zdjął szkaplerz karmelitański, żachnął się: „Nie pozbawiajcie mnie Maryi, żeby i Ona mnie nie opuściła”.
Pierwsi karmelici bosi, którzy pojawili się w Rzeczypospolitej, w tym samym roku 1605 przyjęli do szkaplerza św. niemal z marszu dwór króla Zygmunta III, a także bp. Bernarda Maciejowskiego i bp. Macieja Pstrokońskiego. Pod rubryką nobiles umieszczono 16 magnatów: wojewodę połockiego Andrzeja Sapiehę z żoną Krystyną, podczaszego sandomierskiego Jakuba Bobolę z żoną Ewą, starostę lanckorońskiego Jana Zebrzydowskiego z żoną Barbarą, wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego z córką Gryzeldą, kasztelana Piotra Tarnowskiego z żoną Barbarą, podstarostę kazimierskiego Jana Potockiego z żoną Katarzyną, starostę chęcińskiego Stanisława Branickiego, wojewodzinę łęczycką Annę Czarnkowską, wojewodzinę lubelską Agnieszkę Tarłową, wojewodzinę trocką Katarzynę Siemaszkową i wojewodzinę krakowską Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową, późniejszą fundatorkę pustelniczego klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej. Dokumenty mówią o 140 bractwach szkaplerznych erygowanych przeważnie w XVII i XVIII w. przez samych tylko karmelitów bosych (B.J. Wanat, „Zakon karmelitów bosych w Polsce”).
Ze szkaplerzem łączą się aż po nasze dni modlitewniki, kancjonały, obrzędy przyjęcia i literatura o łaskawości Matki Bożej z Góry Karmel („Kancyonał katolicki i razem książka modlitewna ułożona przez śp. X. Antoniego Janusza, plebana Zebrzydowskiego” z 1878 r.; M. Szajna „Książka do Nabożeństwa, dla wygody wszystkich katolików, a szczególniej dla tych, którzy się wpisali lub wpisać pragną do Bractwa św. Szkaplerza Najświętszej Panny Maryi z Góry Karmelu” wydana we Lwowie w 1851 r.; Szczepan Kućka „Kilka uwag o Szkaplerzu karmelitańskim” oraz „Wyjaśnienie obowiązków i korzyści bractw szkaplerznych karmelitańskich” z końca XIX w.; „Modlitewnik szkaplerzny” z 2007 r. oraz „Modlitewnik karmelitański” z 2012 r.).
Fenomen polskiego patriotyzmu
Zatrzymajmy się teraz nad fenomenem ojczyźnianym tego popularnego sacramentale. Czy nie jest przesadą przypisywać szkaplerzowi karmelitańskiemu tak patriotyczny wydźwięk? Przywołajmy dwie nader symboliczne sytuacje.
Jan Matejko na obrazie „Rejtan – Upadek Polski” z 1866 r. przedstawia tragiczne wydarzenie z 1773 r. zatwierdzenia traktatu rozbiorowego Rzeczypospolitej. Aby nie dopuścić do haniebnego podjęcia obrad, poseł z województwa nowogródzkiego Tadeusz Reytan rzuca się na ziemię w progu sali sejmowej. Ten heroiczny gest stał się symbolem niezłomnego patriotyzmu. Jak to wyraził genialny malarz? Gdy przyjrzymy się leżącemu bohaterowi, zauważymy na jego rozpaczliwie odsłoniętej piersi wielki szkaplerz. Wyrażało to przekonanie tego czasu: noszenie szkaplerza związane było zarazem z miłością do Ojczyzny, najmocniej wyrażało polską rację stanu i maryjność.
Drugie wydarzenie związane jest z marszałkiem wyszogrodzkim Józefem Sawą Calińskim († 1771), jednym z przywódców konfederacji barskiej. Na łożu śmierci zaprzysiągł on swego adiutanta, by szkaplerz – osobistą pamiątkę i coś najcenniejszego – przekazał jako wyraz przyjaźni gen. Kazimierzowi Pułaskiemu: „Oto masz szkaplerz, w którym zaszyte są relikwie św. Wojciecha: jak skonam, zdejmiesz go i zaklinam WPana, byś go oddał P. Kazimierzowi Pułaskiemu, staroście wareckiemu. Jeśli ci się uda kiedy z nim się zobaczyć, powiedz mu, żem do śmierci był jego przyjacielem, a on niech ten szkaplerz nosi jako ostatnią ode mnie pamiątkę” („Pamiątki starego szlachcica litewskiego”, Wilno 1845). Pan marszałek traktował swój szkaplerz nie tylko jako swego rodzaju pamiątkę rodową, lecz wręcz jak relikwię po sobie, domagając się świętej pamięci.
Szerzej ujmuje to ks. Władysław Smoleń: „Idea szkaplerza wiązała się przede wszystkim z interesami narodowymi oraz obronnością kraju. Wzmagała morale polskiego rycerstwa, broniącego zarówno Polski, jak i chrześcijaństwa. Uczestnicy różnych wojen obronnych byli ciągle narażeni na utratę życia. Chodziło więc o to, aby uodpornić ich na lęk przed śmiercią przez zapewnienie zbawienia wiecznego za przyczyną Matki Boskiej Szkaplerznej. Polscy rycerze asekurowali się w obliczu bitew fizycznie i duchowo. Nosili pancerze ozdobione często emblematami Marii Niepokalanej, które potem przekształciły się w ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. W marszu wczesnym rankiem śpiewali godzinki ku czci Niepokalanej, nosząc pod ubraniem szkaplerze, które miały im zapewnić szczęśliwą śmierć. (…) W ten sposób kult Matki Boskiej oraz idee szkaplerzne wzmagały siłę walczącego wojska polskiego i całego społeczeństwa”.
Wejdźmy w tajemnicę nieco głębiej. Szkaplerz zżył się z Polakami, Polacy zżyli się ze szkaplerzem. Okryci szatą chcieli, by żywić te same dążenia (por. Flp 2,5) co Maryja – te same uczucia i pragnienia, tę samą myśl. Szkaplerz zżył się z polskim katolicyzmem, z miłością Ojczyzny. Nie tylko dlatego, że swego czasu karmelici i bractwa szkaplerzne okazywały się pomocne w rekatolizacji na terenach opanowanych per protestantiam.
Szkaplerz to część serdecznego wiązania narodu z Maryją, dosłownie – więzami maryjnego przymierza. Co więcej, to część odpowiedzi na miłość Maryi do Polski, duma przyobleczenia, duma przynależności do Tej, która zwycięża. Szkaplerz może być z powodzeniem nazywany herbem maryjnym, gdyż spełnia jego podstawową funkcję wyrazistej przynależności do maryjnego „rodu”, Jej pokolenia, potomstwa (por. Rdz 3,15). Włącza w Jej krąg rodzinny i nadaje nową godność. Jest najbardziej rozpoznawalnym Vexillum Carmelitanum – chorągwią Karmelu. Znakomicie wkomponowywało się to w waleczność bohaterskiego ducha narodu i ojczyźniane martyrologium poświęcenia „świętej sprawie” wolności Ojczyzny. Znakomicie wpisywało się to w królewskie szranki maryjności.
Miłość do Maryi zrosła się z Ojczyzną. Za czasów króla Zygmunta III Wazy neapolitański jezuita Giulio Mancinelli uroczyście obwieścił na Rynku krakowskim w 1612 r., że Maryja chce być Królową Rzeczypospolitej, że umiłowała i wybrała Polaków na swe Królestwo, co odbiło się „świętą zazdrością” po dworach Europy. Nuncjusz apostolski Antonio Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII (†1700), napisał do hetmana Stanisława Jabłonowskiego następujące słowa: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię jak Polska, szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne”.
To, co łączy szkaplerz i Polskę, to umiejętność zamieszkania w zaszczycie: Maryja uczyniła z naszej Ojczyzny domicilium divinum, rozbiła swój namiot, otoczyła nas płaszczem miłości, płaszczem miłosierdzia. Człowiek, przyjmując tak niezwykły dar, czuje się zobowiązany do czczenia swej Pani i Królowej. To jest główny nurt duchowości szkaplerza.
Spotykamy się jako Polacy nie w sile własnej miłości, ale w potędze Miłości Maryi, adresowanej do naszej Ojczyzny. Dzięki miłości do Ojczyzny wzrastamy w miłości do Maryi. A z drugiej strony – odsłania się to przed nami, że droga do Ojczyzny niebieskiej wiedzie przez Ojczyznę doczesną. Spotykamy się z Maryją we wspólnej miłości. Gdyż miłować naszą Ojczyznę to znaczy miłować to, co miłuje Maryja. Odkrył to m.in. św. Rafał Kalinowski, który urodził się pod okiem Matki Bożej Ostrobramskiej i jako Jej brat umarł w Zakonie Braci Najświętszej Marii Panny z Góry Karmel.
Gromadzenie się w tajemnicy szkaplerza ma zasadnicze znaczenie wspólnototwórcze i uświadamia wzajemną odpowiedzialność za siebie we wspólnotach, w rodzinach szkaplerznych czy w całym Kościele. W szkaplerzu jesteśmy gromadzeni w imię Maryi, w Jej barwach, pod Jej chorągwią, pod Jej godłem i niejako – jak to wynika z wielu obrazów – przygarniani pod Jej płaszcz, przyciskani przez Nią do Jej piersi. (...)
Jest to tylko fragment artykułu o. dr. hab. Mariana Zawady OCD o Najświętszej Marii Pannie z Góry Karmel i Jej obecności w polskich sercach. Do zapoznania się z całością zapraszamy na łamach miesięcznika „Wpis” nr 163 z maja 2024 r.

Odpowiedź nieba dla ziemi. Lourdes. Objawienia, uzdrowienia, nawrócenia
Wszystkie postaci w tej książce są autentyczne, wszystkie opisane wydarzenia naprawdę miały miejsce. Czyta się ją jednak nie jak chłodny dokument, ale jak pełną dramatycznych zwrotów akcji powieść. Jest to zarazem wielkie świadectwo działalności Pana Boga. Upodobał On sobie niektóre z miejsc na naszej Ziemi, gdzie Jego wyznawcy gromadzą się szczególnie licznie, gdzie leczy On nas i nawraca – mówimy, że czyni tam cuda.

Wiara i ofiara. Wyd. II 2025
Któż nie słyszał o męczenniku niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, Ojcu Maksymilianie Marii Kolbem, który dobrowolnie oddał życie za współwięźnia? Jest to wiedza niemal powszechna, gorzej z głębszą znajomością obfitującego w niezwykłe zdarzenia życia tego świętego. Był to człowiek o nadzwyczajnej sile wewnętrznej i niezwykle przenikliwym umyśle.

Kalendarz 2027 „Gietrzwałd. 150-lecie objawień maryjnych”
Kalendarz to coś więcej niż planer i zwykła kartka z datami – bo przecież towarzyszy nam każdego dnia. Warto zatem, aby był nie tylko praktyczny, ale i piękny. Eleganckie kalendarze ścienne Białego Kruka na 2027 r. spełniają wszystkie te warunki. Fantastyczne ilustracje, ważne motywy przewodnie, duży format – nasze kalendarze z pewnością będą wspaniale się prezentować zarówno w Waszych domach, jak i w miejscach pracy.

Drabina do nieba. Dzieje Różańca
Jedyną bronią, której Polska używając odniesie zwycięstwo, jest Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga” – powiedział prymas August Hlond w 1948 r. Te słowa do dziś nie straciły nic ze swej aktualności. W Polsce modlitwa różańcowa cieszy się ogromnym szacunkiem i popularnością.

Bez Boga nie ma zbawienia
Wielu będzie zaskoczonych, czytając tę książkę. Nie zawsze spotyka się bowiem opinie tak odważne – formułowane zwłaszcza przez osobę duchowną – a zarazem tak głęboko przemyślane. O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ wykazuje się wielką wiedzą na temat Kościoła, chrześcijaństwa, ale także aktualnych spraw społecznych i narodowych. W rozmowie z dr.

Wspaniałość chrześcijaństwa
Jak żyć bez wiary w Boga? Niektórzy próbują, ale zwłaszcza w naszych czasach niespotykanego zamętu pojęć oznacza to tylko pogłębienie wewnętrznego chaosu człowieka. Autor pisze wprost: „żyjemy w cywilizacji skupionych na sobie konsumentów, którzy za pomocą zgiełku i rozrywki usiłują zagłuszyć w sobie dojmujący brak sensu życia”. Ks. prof.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.