Od 1989 r., od Okrągłego Stołu, gdzie doszło do zawarcia kontraktu między komunistycznym establishmentem a częścią przedstawicieli "Solidarności", którzy zdradzili idee Sierpnia'80 i ogłosili się samozwańczo elitą narodu, rozpoczęły się powolny demontaż i wyprzedaż polskiego państwa za plecami społeczeństwa. Wraz z niszczeniem państwa dokonuje się od lat zamierzone i w szczegółach zaplanowane niszczenie polskości - zarówno wielowiekowej polskiej tradycji i dorobku kulturalnego opartego na chrześcijańskich wartościach, jak i współczesnej polskiej gospodarki, zwłaszcza przemysłu. Ów tragiczny proceder nazywamy w tej książce "wygaszaniem Polski", bo, jak wykazała walka rządu z górnikami, teraz niczego się nie likwiduje, np. kopalń, lecz - wygasza, kolejne oszukańcze słowo w lewackiej nowomowie.
Wygaszanie Polski lawinowo nabrało na sile po śmierci św. Jana Pawła II i jeszcze przyspieszyło po katastrofie smoleńskiej. Dwudziestu jeden wybitnych autorów - naukowców, publicystów, posłów, specjalistów z wielu dziedzin dokonuje niezwykle trafnej, przenikliwej analizy obecnej sytuacji w naszym kraju. Ci wybitni patrioci analizując postępującą gwałtownie degrengoladę państwa, potrafią zarazem dać odpowiedź na pytanie: co robić, by zatrzymać dokonujący się na naszych oczach kolejny rozbiór Polski.

 

 

Leszek Sosnowski                 6   Wprowadzenie: Niewola bez kajdan. Rozbiory bez zmian granic

Jerzy Kłosiński                           9   Kronika wygaszania Polski

 

Rozdział I Społeczeństwo

 

Adam Bujak                        21             Przeciw wygaszaniu Krzyża

prof. Andrzej Nowak             29             Polityka wstydu

prof. Piotr Gliński                 43             Wygaszanie społeczeństwa obywatelskiego

Krzysztof Masłoń                53             Jest super, jest super, więc o co mi chodzi

Temida Stankiewicz-Podchorecka              63             Rzeczywistość (ob)sceniczna, czyli teatr antypolski

Wojciech Reszczyński                71                         Jakie media, takie społeczeństwo

prof. Janusz Kawecki             79             Zło nie nazwane złem przeradza się w jeszcze gorsze

prof. Bogdan Chazan              93             Zamiast ochrony chorych, cyniczna gra pozorów

ks. prof. Dariusz Oko             101           Agresywna walka z rodziną i Kościołem

 

Rozdział II Gospodarka

 

prof. Artur Śliwiński              117           Utrata własności prowadzi do utraty suwerenności

Janusz Szewczak                  129           Ile pokoleń Polaków będzie spłacać te kosmiczne długi?

Marek Gróbarczyk                137           Osiem lat polskiego odwrotu od Bałtyku

Andrzej Jaworski                  147           Za wolność zapłacili stoczniowcy

prof. Marek Sitarz                 153           Transport szynowy w Polsce. Czas na decyzje

prof. Jan Szyszko                 161           Bez lasów państwowych staniemy się narodem migrujących najemników

Leszek Sosnowski                 173           Chore zależności między światem polityki i światem biznesu

 

Rozdział III Obronność, państwowość

 

dr Piotr Naimski                   185           Energia i niepodległość

dr Grzegorz Kwaśniak            195           Kto nas obroni?

Antoni Macierewicz              203           Przeciwnik musi spodziewać się ciosu wyprzedzającego

prof. Krzysztof Szczerski          215           Polska zwinęła sztandary

 

Prof. Piotr Gliński
Wygaszanie społeczństwa obywatelskiego

Budowa społeczeństwa obywatelskiego, czyli wolnych, organizujących się oddolnie,
odpowiedzialnych za dobro publiczne obywateli, była jednym z trzech – obok
demokratycznych przekształceń instytucjonalnych i wolnościowych zmian gospodarczych
– celów polskich przemian w 1989 r. Cel ten wynikał wprost zarówno
z programu większości środowisk opozycyjnych lat 1970., jak i z programu opozycji
„Solidarnościowej”. Warto przypomnieć, że słynny Program Oliwski NSZZ „Solidarność”,
nieprzypadkowo znany pod nazwą „Samorządnej Rzeczypospolitej”,
przyjęty demokratycznie, mimo licznych prowokacji władz PRL-owskich, jesienią
1981 r., zawierał trzy główne cele programowe: reformy gospodarcze (oparte na
idei samorządu pracowniczego); rozliczenie winnych polskich kryzysów politycznych
z lat PRL-u oraz wielką reformę samorządności obywatelskiej, budowę owej
Samorządnej Rzeczypospolitej. Warto podkreślić, że był to jedyny demokratycznie
przyjęty program społeczno-polityczny w Europie Środkowo-Wschodniej po
II wojnie światowej do czasów upadku muru berlińskiego…
Niestety – co znowu wydaje się paradoksem kompletnie ignorowanym i celowo
„unieważnianym” przez obecne polskie elity rządzące – w Polsce po Okrągłym
Stole „udało się” NIE ZREALIZOWAĆ ŻADNEGO z trzech głównych celów
programowych „Solidarności”. Nie wprowadzono pracowniczej kontroli nad gospodarką,
nie rozliczono winnych PRL-u i – co będzie przedmiotem szczególnej
refleksji w tym artykule – zrobiono bardzo wiele, by ograniczyć po roku 1989
rozwój społeczeństwa obywatelskiego. W tym kontekście nietrudno zauważyć, że
III Rzeczpospolita właściwie pozbawiona jest społecznej legitymizacji, gdyż sprzeniewierzyła
się mandatowi „Solidarnościowemu”. Od zarania nie dążyła bowiem
wcale (co początkowo, z uwagi na hipokryzję działań
establishmentu nie dla wszystkich z nas było widoczne
i oczywiste) do realizacji WOLI Narodu, wyrażonej
w demokratycznie uchwalonym programie NSZZ „Solidarność”
w roku 1981.
W tym miejscu warto podkreślić jeszcze trzy niezmiernie
istotne kwestie. Po pierwsze, społeczeństwo
obywatelskie nie jest – wbrew wielu obiegowym sądom
– projektem wyłącznie lewicowym czy wręcz lewackim.
Posiada zarówno korzenie liberalne (wolnościowe), jak i republikańskie (odnosi się
do dobra wspólnego).
Po drugie, współczesne demokracje nie mogą dobrze funkcjonować bez rozwiniętej
partycypacji obywatelskiej. Demokracja potrzebuje aktywnych, odważnych
i nieobojętnych obywateli. Potrzebuje ich jak powietrza! Przesądzają o tym liczne,
swoiste (a więc niezastępowalne przez nikogo innego!) funkcje, jakie pełni społeczeństwo
obywatelskie w demokracji. Są nimi: artykulacja ludzkich potrzeb, wartości
i interesów; wyrażanie protestów społecznych; kontrola władz na każdym jej
szczeblu; współpraca z władzami w procesach przygotowywania i podejmowania
decyzji legislacyjnych i politycznych; samodzielne, oddolne organizowanie się do
rozwiązywania tysięcy najróżniejszych problemów i zaspokajania potrzeb; wczesne
sygnalizowanie zagrożeń; kreatywne przedstawianie rozwojowych alternatyw; aktywny
udział w debacie publicznej; wreszcie funkcje edukacyjne i kulturotwórcze.
Bez tego wszystkiego państwo formalnie demokratyczne staje się puste i nieprzydatne
dla społeczeństwa. Inna sprawa, że może być wtedy przydatne dla władzy,
dla wybranych grup interesów i establishmentu.
To dzięki spełnianiu wyżej wskazanych funkcji społeczeństwo obywatelskie
może – po trzecie – stać także na straży wartości i kultury moralnej narodu. To jedynie
w obszarze jego obywatelskich instytucji może się toczyć prawdziwie wolna,
żywa, kreatywna debata o narodowej tożsamości i systemie wartości, o dobru i złu,
o zasługach i zdradach, o moralnych podstawach wspólnoty politycznej. A więc tylko
wolni, zorganizowani obywatele mogą realnie gwarantować sprawiedliwe rozliczanie
rządzących elit, także – co niezmiernie istotne w kontekście Polski – elit z czasów
niedemokratycznych, czyli w naszym przypadku, mówiąc ogólnie, rozliczenie
PRL-u. A tylko takie rozliczenie mogło być w Polsce prawdziwym założycielskim
znakiem nowej, wolnej wspólnoty Polaków. Fakt, że w III RP takie oczyszczenie
moralnych podstaw wspólnotowości nie nastąpiło, kładzie się długim, złowrogim
cieniem na naszych losach do chwili obecnej. Uwłaszczona nomenklatura, kapitalizm
polityczny, postkomunistyczne media i cień służb w Pałacu Prezydenckim, to
tylko najbardziej widoczne skutki braku obywatelskiej kontroli
nad establishmentem i procesem tworzenia się III RP.
Skutkiem równie tragicznym i niebezpiecznym jest także
zniszczona mentalność społeczeństwa i nędza kultury życia publicznego,
która akceptuje już właściwie każde zaprzaństwo,
kłamstwo czy złodziejstwo grosza publicznego. Mamy też w Polsce
do czynienia z najwyższym w Europie poziomem apatii obywatelskiej,
zmaterializowaniem i tabloizacją świadomości społecznej,
a także bardzo smutnym, szczególnym, zagubieniem się
szerokich mas społeczeństwa w marnym konsumpcjonizmie czy
nawet hedonizmie, w akceptacji igrzysk i filozofii ciepłej wody serwowanej owym
masom przez „elity”. Gdzieś w tym wszystkim duża część polskiego społeczeństwa
traci swą tożsamość, traci jakby poczucie swej narodowej odrębności, traci narodowy
charakter i wyrzeka się honoru na rzecz serwilizmu i podporządkowania prawu
silniejszego. Wybiera rolę sługi u możnych tego świata, na zmywaku gdzieś w Euro-
pie, w korporacji, a nawet na kasie w „Biedronce”. Tracimy w tym wszystkim godność,
przestajemy być prawdziwymi obywatelami, zdolnymi do obrony swych potrzeb,
interesów i honoru. Nasza polityczna wspólnota pada, bo
Polacy (na szczęście nie wszyscy) tracą zdolność do jej obrony!
Tracą odwagę do bycia obywatelskim podmiotem, a nie przedmiotem
gry i pogardy różnych europejskich i rodzimych „dużych
misiów”… Polska tożsamość i polskie państwo są zagrożone, bo
brak nam obywatelskiej odwagi.
Nie ulega wątpliwości, że tylko dzięki żywym strukturom
obywatelskim współczesne demokracje mogą być efektywne
i skuteczne. Mogą zapewniać realizację racji stanu danej wspólnoty
politycznej. A gdy tych kreatywnych, mocnych instytucji
obywatelskich nie staje, demokracja – jak obecnie w Polsce – przekształca się na
ogół w jakieś fasadowe, proceduralne monstrum, demokratyczny ersatz, pokraczną
podróbę. Zaczyna służyć, jak wskazuje znany socjolog, wielopiętrowym układom
klientelistycznym, antyrozwojowym grupom interesów, „elitom”, a nie całemu
społeczeństwu.
Powstaje więc zasadne pytanie: jak to było z tym priorytetowym postulatem
polskiej opozycji i programowym celem „Solidarności”, z projektem budowy społeczeństwa
obywatelskiego w polskiej transformacji? Jak to się stało, że mamy teraz
tak duży obywatelski deficyt, że nie potrafimy, jak aktywni, odważni i odpowiedzialni
obywatele skutecznie bronić się przed zagrożeniami dla naszej polskiej tożsamości
i racji stanu?
 

Wygaszanie Polski; Robert Tekieli, „Gazeta Polska Codziennie”

„Wygaszanie Polski 1989-2015” jest lekturą pobudzającą do działania. Jeśli nie powstrzymamy trwającej destrukcji państwa i polskości, Polski nie będzie. Będzie biało-czerwona wydmuszka, pusta w środku i całkowicie jałowa. Okazuje się, że aby dobrze opisać współczesną Polskę, trzeba posługiwać się paradoksami. Niewola bez kajdan. Rozbiory bez zmiany granic. W ćwierć wieku udało się przemarnotrawić cały kraj, wszystko stracić bez wojny. Cały czas słyszeliśmy o likwidowanych fabrykach, czytaliśmy, że majątek narodowy przechodzi w niepolskie ręce, od gazet, mąki i cukru poczynając, na Kasprowym Wierchu kończąc. Ale pozbywanie się majątku narodowego odbywało się stopniowo, dla wielu zatem niezauważalnie. A przecież oprócz majątku wyzbywamy się również polskości. Wszak to nienormalność. Stąd degeneracja kultury, plucie na narodowe symbole, manipulowanie historią, tak by polskość przedstawić jako chorobę. Artyści zohydzają wieszczów, wojennych bohaterów, pozytywne wzorce z literatury... Dwudziestu jeden autorów omawia demontaż kolejnych sfer rzeczywistości. Pokazuje, w jaki sposób wygasza się Polskę i polskość. Podczas lektury tej książki wiele znanych wcześniej faktów dopiero zaczęło mi się układać w zaplanowaną przez architektów III RP całość.

11 marca 2015 r.

Wygaszanie Polski; Krystian Kratiuk, www.pch24.pl

Ćwierćwiecze Trzeciej Rzeczpospolitej to według najpopularniejszych portali internetowych, gazet i telewizji pasmo nieustających sukcesów. Mamy wszak (gdzieniegdzie) nowe drogi, gdzie indziej króla Europy, Pendolino, czyste toalety, finansujemy in vitro. A prawica nadal narzeka, stale coś jej nie pasuje. Dlaczego? Na to pytanie odpowiada kompendium wiedzy o „wygaszaniu Polski” przygotowane przez wydawnictwo Biały Kruk. „Wygaszanie Polski” to album prezentujący w skrótowej formie dramat ostatnich dwudziestu pięciu lat. To dramat niezauważalny okiem przeciętnego telewidza, karmionego propagandą sukcesu. A przecież polskość wygaszana jest na tak wielu płaszczyznach! Autorzy publikacji „Białego Kruka” piszą między innymi o wygaszaniu krzyża, społeczeństwa obywatelskiego, szkolnictwa wyższego, obronności, literatury i czytelnictwa, energetyki polskiej, pamięci narodowej, rodziny, kultury i teatru, polskiej własności i wielu innych dziedzin. Wśród autorów znaleźli się wybitni specjaliści w swoich dziedzinach.

16 marca 2015 r.

Wygaszanie Polski; Mirosław Boruta, www.krakowniezalezny.pl

Po pierwsze: a co w Polsce wygaszane nie jest? Czy jest dziedzina, obszar życia społecznego z którego Polacy mogą i są dumni? A jeśli nawet znajdziemy taki obszar, lub nawet dwa, to co z resztą? Nie chodzi o to, by się zwijać, o to może chodzić wrogom Polski i polskości – chodzi o to, by we wszystkich tych dziedzinach – wymienionych w spisie treści publikacji – zatrzymać te spadki i ruch po równi pochyłej, by odwrócić trendy i ruszyć do przodu. (…) Ta obszerna publikacja krakowskiego wydawnictwa ma przecież kształt aktu oskarżenia, materiału dowodowego, wymierzonego albo w głupców (bo „jeżeli nie potrafisz to nie bądź królem”) albo sprzedajnych „namiestników”, elity kompradorskie, jak nazywa je p. Stanisław Michalkiewicz, choć wobec użycia słowa elity byłbym tutaj niezwykle sceptyczny.

16 marca 2015 r. 

Opinie o produkcie (0)

do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl