Uległość czy niepodległość

Zbiór głębokich refleksji prof. Andrzeja Nowaka nad losem naszego narodu. Cieszący się ogromną popularnością i szacunkiem pisarz, wybitny patriota i uczony, wypowiada się o sensie walki Polaków o niepodległość – zarówno dawniej, jak i teraz. Wyjaśnia znaczenie i uwarunkowania powstań, poczynając od konfederacji...

Autorzy: Andrzej Nowak

liczba stron: 256
obwoluta: nie
format: 168x238
papier: 150 g matowy
oprawa: twarda lakierowana
data wydania: 03-12-2014
ISBN: 978-83-7553-178-7
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość

Opis


Zbiór głębokich refleksji prof. Andrzeja Nowaka nad losem naszego narodu. Cieszący się ogromną popularnością i szacunkiem pisarz, wybitny patriota i uczony, wypowiada się o sensie walki Polaków o niepodległość – zarówno dawniej, jak i teraz. Wyjaśnia znaczenie i uwarunkowania powstań, poczynając od konfederacji barskiej, zasadność wojny z bolszewikami, września 1939, zrywu i czynu solidarnościowego z końca XX stulecia. Rozprawia się również z rosnącym zakłamaniem III RP. Odwołuje się do roli Krzyża w życiu narodu. Jego pogląd jest jasny: Polsce i Polakom uległość nigdy pożytków nie przyniosła i przynieść nie może.

Błyskotliwie i z wielką wiedzą (profesor analizował nieznane dotychczas archiwa zachodnie i rosyjskie) dowodzi, że bohaterstwo i ofiary złożone przez tyle pokoleń naszych rodaków godne są chwały. Autor wyraźnie wskazuje na wewnętrzne oraz funkcjonujące za granicą ośrodki antypolskie, a także metody ich działania; jedną z podstawowych jest manipulowanie historią albo jej eliminowanie – także z programów szkolnych. „Uległość czy niepodległość” służy podniesieniu świadomości narodowej, zwłaszcza w obliczu coraz silniejszego marginalizowania Polaków w ich własnym kraju.

Książka, którą powinien przeczytać każdy dorosły mieszkaniec Rzeczypospolitej, a w szczególności – politycy wszystkich szczebli, bowiem prof. Andrzej Nowak nie tylko objaśnia sens i konieczność patriotyzmu, ale także precyzyjnie tłumaczy istotę i korzenie zagrożeń dla naszego kraju ze strony otaczających nas imperiów oraz ze strony… nas samych. Porywająca lektura! Kilkadziesiąt ilustracji jeszcze wzmacnia siłę przekazu.

Przeglądaj książkę

Spis treści

Słowo wstępne: Lech wzbudzony

Rozdział I. Niebezpieczne sąsiedztwo
1. Nikt nie żałuje Polski
2. Rozstrzygać można było tylko orężem
3. Appeasement: historia i współczesność
4. Ukraina: wielki strach rosyjskiego imperium (przypadek Michaiła Mienszykowa)
5. Krótki kurs, czyli historia jednego imperium
6. Czy Polska może obronić się przed Rosją?

Rozdział II. Przywilej polskości
1. Dzielny naród Lechitów
2. Jesteśmy Kadłubkowym plemieniem. Czym są dzieje Polski?
3. Wolność - istota tożsamości Polaków
4. Powstanie Warszawskie: szepty i krzyki
5. Doświadczenie Krzyża
6. Symbolika Smoleńska
7. Wigilia polskiej nadziei

Rozdział III. III RP - gorycz, opór i nadzieja
1. 4 czerwca 1989: naród źle zagłosował
2. 5 czerwca 1989: Zdradzone nadzieje i zapaść moralna
3. Dziedzictwo świętego
4. Flet szczurołapa
5. Przesilenie w Polsce powinno nastąpić

Przeczytaj fragment

Dzielny naród Lechitów

Czy Polska będzie trwała? Będzie trwała tak długo, jak długo
będzie żyła jej pamięć, dopóki ta pamięć nie zostanie zabrana
i unicestwiona. Jak zatem ożywiać pamięć historyczną? Jak rozmawiać
o historii z innymi, młodszymi, ale i z naszymi rówieśnikami,
z sąsiadami, ze znajomymi, którzy niekoniecznie historią się pasjonują?
A zwłaszcza, jak rozmawiać z kolejnymi pokoleniami?
Zastanawiając się od lat nad tym zagadnieniem, jak pisać, jak mówić
o historii, jak zachęcać innych do jej poznawania, szukałem pewnego
rodzaju przewodnich, które mogłyby to zainteresowanie ożywiać.
Nie mam wątpliwości, także po napisaniu pierwszego tomu Dziejów
Polski – który jest jakby pierwszą przymiarką, pierwszą próbą zrozumienia
całości dziejów naszej Ojczyzny – że główną, przewodnią ideą ożywiającą
od wieków kolejne pokolenia Polaków jest idea wolności. To nie
jest żadne odkrycie, ale ta idea wydaje mi się przewodnia i szczególnie
nośna również teraz, budząca najwięcej emocji. Idea wolności ożywiała
tych, którzy bronili polskości przed zniewoleniem idącym z zewnątrz
od początku, od czasów Mieszka i Bolesława, którzy bronili godności
wolnych obywateli, wolnego narodu Lechitów, jak to ujmował Mistrz
Wincenty, nazwany w XV w. Kadłubkiem, pierwszy polski historyk
i pierwszy polski pisarz. Ten dzielny naród Lechitów nie tylko walczył
przeciwko obcym najeźdźcom, broniąc się przed przepędzeniem, ale
nie chciał także pozwolić na to, by nakładano mu kaganiec we własnym
domu. Połączenie tych dwóch aspektów walki o niepodległość wydaje
się dziś mniej aktualne, bo żyjemy, albo raczej mamy wrażenie, że żyjemy
w spokojnych czasach, w kraju niepodległym. Ostatnio jednak to
wrażenie zostało jakby trochę nadszarpnięte, co sprawia, że budzimy
się z drzemki. Z tej drzemki, w którą wpędziło nas powtarzane przez
media przekonanie o końcu Historii, przez duże „H”, o wmawianym
nam od 1989 r. końcu konfliktów międzynarodowych na naszym kontynencie;
z tego zaś wynika, że nie mamy potrzeby angażować się
poważniej w jakąkolwiek walkę o charakterze niepodległościowym.
Rozpoczęła się era sytego konsumowania, rozpoczął się świat posthistoryczny,
świat triumfującego bezalternatywnie liberalnego demokratyzmu
i ekonomii rynkowej. Okazuje się, że konflikty jednak się nie skończyły
– możemy i powinniśmy nad tym ubolewać, ale widocznie nie dają się one usunąć
z natury ludzkiej od czasu grzechu pierworodnego i natury skażenia.
Nie będziemy mieli tutaj na Ziemi idealnych stosunków ani między
sobą, ani między sąsiadami. „Lew obok baranka” nie położy się jeszcze
bezpiecznie – dla tego drugiego oczywiście. Te czasy przyjdą dopiero
w perspektywie wiecznej, sami ich tutaj nie skonstruujemy. Skoro jednak
odczuwamy na nowo lęk o naszą niepodległość, to ten aspekt wolności,
który jeszcze nawet kilka miesięcy temu wydawał się mało czytelny,
mało nośny, dziś staje się łatwiejszy do przekazania młodszym.
Niepodległość jest czymś, o co walczyli nasi przodkowie, tak jak
na naszych oczach próbują o nią walczyć Ukraińcy, albo jak próbują
o nią walczyć odważni, pozbawieni wszelkiej siły, niegdyś nasi historyczni
przeciwnicy, których jednak zawsze szanowaliśmy – Tatarzy
z Krymu. Widzimy też, jak ci, którzy aktualnie są doświadczani przez
konieczność walki o własny dom, doskonale potrafią nas zrozumieć.
Przypomnijmy sobie słowa słusznie nagrodzonego pierwszą nagrodą
„Solidarności” Mustafy Dżemilewa, który ku rozpaczy części naszych
elit powiedział, że nie ma wątpliwości, co stało się 10 kwietnia 2010 r.
Nie ma wątpliwości, bo rozumie naturę zagrożenia ze strony agresywnego
imperium rosyjskiego, posługującego się najbrutalniejszymi metodami
w celu zniewolenia swych sąsiadów. Niepodległość wspólnoty
politycznej, którą poznajemy także przez los innych narodów o nią
walczących, to szczególny rodzaj wolności. W przypadku Dżemilewa
został przez jak najbardziej oficjalne jury nagrodzony człowiek, który
podobnie jak my uważa, że nasza niepodległość, niepodległość narodów
żyjących obok agresywnego imperium, wymaga oczu szeroko
otwartych i dzielnego serca. Takiego dzielnego serca i takich otwartych
oczu, jakie miał na przykład prezydent Lech Kaczyński, którego próbują
skryć w cieniu zapomnienia dzisiejsze władze – i którym się to nie
udaje. Ta zasłona nierzeczywistości zmontowana przez coraz bardziej
szczelną zmowę medialną, co chwilę rwie się, bo rzeczywistość jest
większa od szklanego ekranu.
Do tego, by przypominać sens polskiej historii, rozważania o wolności
nadają się szczególnie. O wolności, której nigdy nie możemy zapomnieć,
która zawsze dawała znać o sobie jako element jednoczący
ponad pokoleniami. Pamiętam to wrażenie, kiedy ledwie dwa lata temu
spotkały się na krakowskim rynku dwie manifestacje. Jedna, złożona
w większości z ludzi w moim wieku i starszych, choć byli też młodsi,
w obronie prawa do wolności mediów w Polsce, czyli prawa do nadawania
Telewizji TRWAM na ogólnodostępnej antenie publicznej.
Druga, złożona z obrońców wolności internetu przeciwko ustawie ACTA, złożona
w większości z ludzi młodych i bardzo młodych. Nie było wtedy
wzajemnej agresji, szydzenia z „moherów”, czy też nieufności wobec
tych młodych, czasem dziwnie z naszej perspektywy wyglądających.
Mieliśmy poczucie, że coś nas łączy, jakieś dążenie do wolności, którą
może różnie rozumiemy i niezupełnie zgadzamy się w szczegółach.
Łączyła nas gotowość do protestowania w imię wolności, do niepodporządkowania
się zniewoleniu przez złą władzę, przez Krajową Radę
Radiofonii i Telewizji, albo przez władzę kryjącą się za anonimowymi
biurokracjami w Brukseli, jak w przypadku ACTA.
Takie właśnie momenty pokazują, że wolność jest wartością ponadpokoleniową,
i że to dążenie do wolności zawsze drzemie w młodych
ludziach. Trzeba im tylko umieć pokazać, że ta wolność jest głęboko
i jakże fascynująco zakorzeniona w polskim doświadczeniu historycznym
i to w wyjątkowej skali: na tle większości wspólnot historyczno-
-kulturowych Europy. Francja na przykład rozwijała się inną drogą.
Wolność, która pojawi się tam na sztandarach rewolucji francuskiej
w 1789 r., wyrasta z monarchii absolutnej i prowadzi ku dyktaturze, biurokracji
absolutnej, która wcześniej w żadnym kraju nie rozkwitła tak,
jak właśnie we Francji, dopóki w XX w. nie rozwinęła się jeszcze lepiej
w naszej części Europy. Podobnie w Niemczech doświadczenie wolności
jest o niektóre aspekty uboższe niż w Polsce. Nie chcę twierdzić, że
Francja czy Niemcy, wielkie narody o wielkiej kulturze, mają powody,
by nie podziwiać innych aspektów swej historii (choć za niektóre mają
powody się wstydzić…). W naszej historii wolność jest niewątpliwie tym
aspektem, z którego możemy i powinniśmy umieć być dumni.
Kiedy przed 2004 r. słyszeliśmy z niektórych źródeł, jakie to szczęście
nas spotyka, bo dołączając do Unii Europejskiej, wejdziemy do
Europy, to przypomniały mi się słowa, które w 1991 r. proroczo wypowiedział
Jan Paweł II we Włocławku: „Przede wszystkim my wcale nie
musimy do niej wchodzić, bo my w niej jesteśmy […]. Nie musimy do
niej wchodzić, ponieważ ją tworzyliśmy. Tworzyliśmy ją z większym
trudem aniżeli ci, którym się to przypisuje, albo którzy sobie przypisują
patent na europejskość wyłącznie!”.
Do Europy wnosiliśmy zawsze ten wynikający z samych podstaw
cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej – element wolności. Wnosiliśmy
bardziej może ofiarnie niż wiele innych wspólnot i z tego powinniśmy
być dumni. Dlaczego zatem słyszeliśmy od naszego już nieżyjącego premiera
Tadeusza Mazowieckiego w 1989 r., że będziemy dopiero uczyć
się demokracji, że polska historia to polskie piekło? Trzeba było wtedy
i trzeba nadal przypominać, że to polskie piekło, do którego redukowano
– idąc śladem komunistycznej propagandy – doświadczenie polskiego
parlamentaryzmu I Rzeczypospolitej, polskiego sejmiku I Rzeczypospolitej,
było najszerszą, najdłużej praktykowaną szkołą obywatelskiej
wolności w Europie.

Recenzje

Piotr Gociek, „Do Rzeczy”

Znany krakowski historyk, laureat nagrody Strażnik Pamięci 2014 przyznawanej przez tygodnik „Do Rzeczy”, dokonuje w najnowszej książce spójnej interpretacji polskich dziejów stuleci, poczynając od konfederacji barskiej, a kończąc na rewolucji „Solidarności”. W dyskusji „Bić się czy nie bić?” prof. Nowak zajmuje stanowisko jasne: uległość nigdy Polakom w niczym nie pomogła.

Robert Tekieli, „Gazeta Polska Codziennie”

W swojej nowej książce zatytułowanej właśnie „Uległość czy niepodległość” profesor Andrzej Nowak analizuje naszą przeszłość, naszą sytuację geopolityczną i teraźniejszość, by szukać nadziei. Nowak wykazuje na przykładach, że sytuację rozbiorową rozstrzygnąć na korzyść Polski można było tylko orężem. Polemizuje z dziś również obecnym w Polsce nurtem historiozoficznym wrogim tradycji niepodległościowej, operującym antypowstańczą frazeologią. Zadaje wprost pytanie: czy Polska może dziś obronić się przed Rosją? Dostrzega niebezpieczeństwo przejmowania przez rosyjskie agendy bardzo głęboko umotywowanych głosów protestu i przerażenia stanem moralnego upadku Zachodu. Wiele organizacji najtwardszej prawicy w Europie Zachodniej już zostało przecież wziętych przez Władimira Putina na żołd.

Krzysztof Wróblewski, konserwatyzm.pl

Najnowsza książka autorstwa uznanego historyka, sowietologa, poczytnego publicysty profesora Andrzeja Nowaka pod tytułem „Uległość czy niepodległość” – pod względem wizualnym – wygląda majestatycznie, elegancko. Jest estetycznie i starannie wydana. Zawartość – pod względem merytorycznym – również nie rozczarowuje. Autor odznaczający się imponującą wiedzą, a jednocześnie potrafiący magnetyzować czytelnika błyskotliwością, świeżością konkluzji i odkrywczością z pozoru znanych faktów, prezentuje szereg refleksji na temat losów narodu polskiego. Rozważa argumenty i kontrargumenty w dyskusji na temat sensowności walk Polaków o niepodległość. Nie ogranicza się jednak do uchwycenia dotychczasowych dyskursów – te owocnie rekonstruuje, lecz z perspektywy współczesnej formułuje całkiem nowe konstatacje, które rzucają światło na rodzime, narodowe batalie, które wbrew pozorom nie należą wyłącznie do przyszłości.

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl