„Śp. ks. Jerzy Popiełuszko. Zamordowany przez tych, których zabraniał nienawidzić". Dziś wspomnienie liturgiczne zakatowanego przez komunistów niezłomnego kapelana „Solidarności”

Nasi autorzy

„Śp. ks. Jerzy Popiełuszko. Zamordowany przez tych, których zabraniał nienawidzić". Dziś wspomnienie liturgiczne zakatowanego przez komunistów niezłomnego kapelana „Solidarności”

Fot. Beata Marszałek/Biały Kruk Fot. Beata Marszałek/Biały Kruk 19 października 1984 r. ks. Jerzy zaproszony był do Bydgoszczy, do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników, na spotkanie modlitewne w Duszpasterstwie Ludzi Pracy. Data ustalona została podczas wrześniowej pielgrzymki robotników na Jasną Górę. W przeddzień wyjazdu do Bydgoszczy Ksiądz Jerzy miał powiedzieć: „Chyba nic się nie stanie, a jeśli się stanie, to już wola Boża”. Późnym wieczorem u jednego ze swych kolegów księży przystąpił po raz ostatni do sakramentu pojednania.

Nazajutrz rano, w piątek, kapelan „Solidarności” odprawił swą ostatnią Eucharystię w kościele św. Stanisława Kostki. W drogę ruszył zaraz po śniadaniu. „Oczekiwaliśmy więc w Bydgoszczy na tego niezwykłego głosiciela prawdy – pisze ks. Romuald Biniak w książce ‘Jedynemu Bogu i Ojczyźnie’. – Oczekiwaliśmy tego spotkania z radością, ale jednocześnie z niepokojem, czy na pewno uda mu się wyjechać z Warszawy, jak zachowa się milicja w tym dniu w Bydgoszczy, tym bardziej że Msze św. za Ojczyznę na Wyżynach [osiedle w Bydgoszczy, na terenie którego znajduje się parafia – przyp. JS] nabierały w mieście rozgłosu i były pod wielkim ‘obstrzałem SB’.

Na początku października doszła wiadomość, którą przynieśli wysłannicy od księdza Jerzego, że ‘wujek’ przyjedzie, tak jak ustalono w Częstochowie (tzn. 19 X 1984 r.). Aby uniknąć ewentualnego zatrzymania samochodu księdza Jerzego przy wyjeździe z Warszawy, postanowiono, że z Bydgoszczy przyjedzie samochód, którym ewentualnie pojedzie ks. Jerzy dla zmylenia SB.

Dziś wiemy, że było to myślenie naiwne. Niestety Służba Bezpieczeństwa znała plany. Wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością na dzień 19 października. Oczekiwał go również ks. Jerzy w Warszawie”.

Mimo wrogo usposobionych wobec Księdza Jerzego oficjalnych mediów informacje o odprawianych przez niego na Żoliborzu Mszach św. za Ojczyznę i głoszonych podczas nich kazaniach docierały do opozycyjnych kręgów za pośrednictwem prasy podziemnej tzw. drugiego obiegu, ulotek czy nagrań magnetofonowych. Był już wówczas osobą niezwykle popularną, był ogólnopolskim symbolem wiary i walki z komunistami.

W bydgoskiej parafii Świętych Polskich Braci Męczenników Msze św. za Ojczyznę sprawowane były 19. dnia każdego miesiąca w nawiązaniu do prowokacji bydgoskiej z 19 marca 1981 r.18. Na taką właśnie Eucharystię 19 października 1984 r. zaproszony został ks. Jerzy Popiełuszko. Jak pisze ks. Romuald Biniak, bydgoski kościół Świętych Polskich Braci Męczenników „stał się znakiem sprzeciwu. I z jednej strony był miejscem krzepiącym ducha, z drugiej zaś uważany przez służby bezpieczeństwa za miejsce reakcji, kościół, który szczególnie trzeba pilnować. Stąd zwiększone zainteresowanie służb specjalnych ‘kościołem na górce’, jak przez służby SB nazywany był kościół Świętych Polskich Braci Męczenników”.

Do Bydgoszczy kapelan „Solidarności” dotarł ok. godz. 15.00. „To pierwsze nasze spotkanie z ks. Jerzym Popiełuszko było niezwykłe – wspomina ks. Romuald Biniak – bowiem nasze wyobrażenie o nim było zupełnie inne, stąd to zaskoczenie. Był wśród nas skromny, cichy, nawet mało mówiący kapłan. (…) Dalej w przyjacielskiej rozmowie wspominał też ks. Jerzy o bardzo licznych oskarżeniach, które wysuwa przeciw niemu władza, próbach zniesławienia i nękania licznymi wezwaniami do prokuratora, o rewizji w jego mieszkaniu i ‘znalezieniu tam’ wielu ulotek, a nawet naboi do pistoletu”.

O 17.00 wszyscy księża z wyjątkiem Księdza Jerzego udali się do kościoła. Nie czuł się zbyt dobrze, był słaby i zmęczony, miał 38 stopni gorączki. Postanowił więc nieco odpocząć przed Eucharystią w intencji Ojczyzny i ludzi pracy o godz. 18.00, której miał przewodniczyć.

Gdy wszedł do świątyni, rozległy się gromkie brawa, które długo nie milkły. Był to ostatni okazany mu za życia hołd wdzięczności.

W czasie Mszy św. ks. Jerzy nie wygłosił kazania, dopiero podczas nabożeństwa różańcowego rozpoczął rozważania do kolejnych tajemnic części bolesnej. Kończąc przemowę do tajemnicy piątej bolesnej – ukrzyżowanie Chrystusa – powiedział, jak gdyby przeczuwając los, który go czekał, i ofiarę, którą miał ponieść: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”.

Opatulony szalikiem ks. Jerzy Popiełuszko przed wejściem na żoliborską plebanię. Fot. Muzeum Warszawy. Opatulony szalikiem ks. Jerzy Popiełuszko przed wejściem na żoliborską plebanię. Fot. Muzeum Warszawy. W Bydgoszczy byli też prześladowcy i oprawcy Księdza Jerzego. Piotrowski obserwował bieg zdarzeń w kościele, dwóch pozostałych zabójców – Chmielewski i Pękala – czatowało w ustronnym miejscu na osiedlu Wyżyny, w pobliżu świątyni.

Kościół otoczony był milicją i naszpikowany esbekami w cywilu. Wszyscy wierni uczestniczący w nabożeństwie chcieli dotknąć Księdza Jerzego, zamienić z nim kilka słów, pozdrowić, uścisnąć. Kapłan jednak coraz bardziej opadał z sił, odmówił nawet zjedzenia wspólnej z księżmi kolacji. W samotności zjadł tylko nieco chleba z twarogiem. Pomimo nalegań gospodarzy, by u nich przenocował, postanowił jeszcze tego samego wieczoru wrócić do Warszawy.

Po godz. 21.00 wyruszył w drogę.

(...)

O tragicznej śmierci syna, podobnie jak o jego zaginięciu, rodzice ks. Jerzego dowiedzieli się z dziennika telewizyjnego. Wcześniej nikt ich nie informował. Oni myśleli o pogrzebie w Suchowoli, ale gdy zapadła decyzja, że zostanie pochowany na warszawskim Żoliborzu przy kościele św. Stanisława Kostki, nie protestowali. Pani Marianna powiedziała tylko: „Dałam go Kościołowi i nie zabiorę Kościołowi”. W słowach tych nie było rezygnacji, lecz głęboka wiara.

Ciało ks. Jerzego poddane zostało sekcji zwłok w Instytucie Medycyny Sądowej w Białymstoku. Z ramienia Prymasa Polski kard. Józefa Glempa obecni byli ks. Edward Żmijewski i ks. Grzegorz Kalwarczyk. To, co ujrzeli, wprawiło ich w przerażenie. Ciało kapelana „Solidarności” było zmasakrowane nie do poznania. Do ostatecznej identyfikacji zwłok poproszono braci ks. Jerzego; jeden z nich rozpoznał znamię na klatce piersiowej. Przed wprowadzeniem rodziców trzeba było ciało nieco „przygotować”, aby nie wyglądało aż tak strasznie. Po tym jak szokowa okazała się reakcja sióstr szarytek, które myły i ubierały ks. Jerzego do trumny, złagodzenie zmasakrowanego wizerunku syna wobec rodziców było konieczne.

W Białymstoku na trasę przejazdu samochodu z trumną ks. Jerzego wyszły tysiące ludzi. Klęczeli, płakali, modlili się. Do kościoła św. Stanisława Kostki trumna dotarła wieczorem 2 listopada. Mimo przeszkód ze strony agentów bezpieki wniesiono ją do świątyni głównym wejściem. Tłumy obecnych płakały i modliły się, padały na kolana w hołdzie zamęczonemu kapłanowi i ich przyjacielowi. Potem rozpoczęła się Eucharystia za spokój jego duszy.

W drugim obiegu pojawiły się nekrologi następującej treści podpisane przez „Solidarność”: „Ś.P. ks. Jerzy Popiełuszko. Zamordowany przez tych, których zabraniał nienawidzić. Uczył, jak na miłości i szacunku, dobru drugiego człowieka budować przyszłość Wolnej Polski. Słowa Ewangelii, które głosił, utwierdzają wiarę w zmartwychwstanie niepodległej.

… i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…

Głęboko przekonani o niedaremnej śmierci ks. Jerzego w powadze i ze skupieniem silni solidarnością naszych serc odprowadzimy GO z kościoła św. St. Kostki o godz. 11.00 w dniu 3.XI.1984 r.”.

(...)

Gdy wkładano trumnę do grobu, zaświeciło jesienne słońce. Rodzice – Marianna i Władysław stali nad otwartym grobem w blasku tego promiennego, złocistego światła. Matka, cicho szlochając, ocierała dłońmi cieknące po policzkach łzy. Gdy trumna z ciałem ks. Jerzego spoczęła w grobowym dole, zbolała kobieta upadła na kolana. Jakże przypominała Matkę Bolesną klęczącą u stóp ukrzyżowanego Syna… Potem na kolana padł także ojciec. Tłum żałobników zaintonował „Boże, coś Polskę” z refrenem „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”.

(...)

Jolanta Sosnowska

*

Powyższy fragment pochodzi z książki "Męczennik za wiarę i Solidarność", którą można kupić w Księgarni Internetowej Białego Kruka:

Męczennik za wiarę i Solidarność. Biografia ilustrowana bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Męczennik za wiarę i Solidarność. Biografia ilustrowana bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Jolanta Sosnowska

Fascynująca książka Jolanty Sosnowskiej to poruszająca opowieść o życiu i heroicznej walce kapłana, który stał się symbolem oporu przeciwko komunistycznemu reżimowi w Polsce. Swoją niezłomną wiarą i nieugiętością inspirował miliony Polaków do walki o wolność i wiarę. Popiełuszko, z pozoru zwykły ksiądz, stał się światłem nadziei. Pozostaje aktualnym symbolem także dzisiaj, co w tej książce mocno wybrzmiewa.

    

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.