17 lipca 1440 r. młodziutki Władysław Warneńczyk został królem Węgier
Przed niespełna 600 laty zaledwie szesnastoletni Władysław, najstarszy syn Władysława Jagiełły i jego czwartej żony Sonki Holszańskiej, został ukoronowany w katedrze w Székesfehérvár (Białogrodzie Królewskim) na króla Węgier. Prezentujemy fragment rozdziału, jaki poświęcił mu Edmund Oppman w swojej książce „Wodzowie Polski. Szlakami chwały oręża polskiego”:
„Życie młodziutkiego Władysława, syna potężnego Jagiełły i księżniczki twerskiej, przypada na pierwszą połowę XV w. Dawno już minęła epoka wypraw krzyżowych. Dawno przebrzmiał ten bezinteresowny zapał religijny i entuzjazm, co nakazywał dla obrony wiary zapomnieć o własnych egoistycznych celach i iść na ciężkie trudy w służbę idei. Dawno minął niczym niepowstrzymany poryw romantyczny, jednoczący różne kraje i narody dla wspólnej walki o wartości religijne. Europa zdążyła już wykreślić z pamięci bohaterstwo ofiarnych bojowników idei.
Wszędzie dominowały partykularne interesy i egoizmy. Narody i państwa troszczyły się o własne tylko dobro. Wszechludzka idea zaginęła wraz z uniwersalizmem chrześcijańskim.
Własne kłopoty i cele – to wszystko, co było treścią życia.
I na tym szarym tle naraz jak meteor rozbłysła postać młodzieńca, co swe życie młodziutkie i swą wielką przyszłość złożył w ofierze zapomnianej jakby idei, co zapalił świętą iskrę bożą.
Szesnastoletni Jagiellończyk, król Polski, wstępuje z siłą w szranki bojowe i walczy nie o własne wyniesienie lub dobro tylko swego narodu, lecz o szczytną ideę wszechludzką, o triumf wiary chrześcijańskiej. Rzuca się w wir walk, nie bacząc na ciężkie trudy i silne przeciwności, nie uląkłszy się ni obojętności Europy, ni licznych rzesz muzułmańskich nieprzyjaciół. Cztery lata walczy ofiarnie o sprawę, by w 20. roku swego życia oddać głowę za umiłowaną ideę.
Dzielny, odważny i nieustraszony, pełen skromności, o małych wymaganiach wygód życiowych, pobożny i wierzący w triumf dobra na świecie, był Władysław ideałem nieskalanego rycerza. Nade wszystko stawiał swój honor żołnierski i swą głęboką wiarę. Wychowany w tradycjach religii, przesiąknięty był nimi do głębi. Za cel swego życia przyjął nie bohaterskie przygody, lecz trudy dla umocnienia i rozszerzenia swej wiary. Był poniekąd fanatykiem, choć nie potępiał tych wszystkich, co obracali się w innym świecie idei niż on. Poczucie honoru ponadto było z nim ściśle zespolone. Honor i wiara – to były wytyczne jego życia, dla których chciał się poświęcić. Słowo swoje cenił niepomiernie, obietnic swych dotrzymywał z niezwykłą starannością. Jednym słowem jego postać odznaczała się bardzo na tle ówczesnej współczesności.
Władysław był królem lubianym, ustępliwym, niechętnym do sporów, gotowym zawsze do zgody. Przez swe delikatne i miłe obejście jednał sobie nawet wrogów.
Był jednak jeszcze niedoświadczony i ulegał wpływom, przez co nie zawsze miał jednolitą linię postępowania, odznaczał się pewną chwiejnością. Nieraz wyzyskiwano go pod pretekstem szczytnych haseł dla celów mniej lub więcej poziomych.
Taki to człowiek dzierżył w swych rękach ster rządów wielkiej Polski i Litwy, był spadkobiercą spuścizny potężnego Jagiełły, a od 1440 r., mając 16 lat, i następcą Arpadów, królem Węgier.
Obejmując tron węgierski, zdawał sobie jasno sprawę młody król z ciężaru, jaki spada mu na barki, z misji, jaką ma wypełnić.
Węgry toczyły wówczas zacięte walki z Półksiężycem. Nawała turecka, zdruzgotawszy Bizancjum, nie tylko zagrażała Konstantynopolowi, lecz i Węgrom, i całemu światu chrześcijańskiemu. Ogniem i mieczem zamierzał sułtan podbić ludy Europy i zapewnić triumf muzułmanom. Imię Allaha miało zaćmić święte imię Chrystusa.
Władysław został królem Węgier nie tylko dlatego, by w orbitę wpływów Polski wciągnąć to państwo, lecz głównie po to, aby wspólnie z Węgrami stawić czoło Turkom, rozgromić ich, ocalić chrześcijańską Europę od zalewu Azjatów, obronić i Konstantynopol. Miał Władysław być szermierzem chrześcijaństwa, z mieczem w ręku bronić kultury i imienia Chrystusa przed fanatycznymi zastępami wyznawców Proroka.
Po uspokojeniu wewnętrznym kraju węgierskiego, gdzie zmuszony był toczyć formalną wojnę, podejmuje Władysław przygotowania do wielkiej wyprawy przeciw Turkom, wszelkimi siłami dąży do jak najprędszego urzeczywistnienia swych wielkich i szczytnych marzeń walki z Turcją w imię ideałów Chrystusa”.
Edmund Oppman, „Wodzowie Polski. Szlakami chwały oręża polskiego”, wyd. Biały Kruk.

Wodzowie Polski. Szlakami chwały oręża polskiego
Niezmierzone jest bogactwo polskiej historii! Gdyby jednak oprzeć się tylko na przekazach medialnych, to nasze dzieje wyglądałyby mizernie i siermiężnie. Tak samo szkolne lekcje historii wieją nudą dzięki zubożonym do minimum zakresom nauczania oraz wyjątkowo prymitywnym podręcznikom. Historia w szkołach odarta została z narracji, z autorytetów, a przede wszystkim z bohaterstwa i patriotyzmu.

Dzieje Polski. Tom 3. Królestwo zwycięskiego orła
Kolejny tom wspaniałej historii Polski opowiedzianej piórem profesora Andrzeja Nowaka liczy 464 strony, czyli o 80 więcej niż poprzednia część. Podobnie jak dwa poprzednie tomy charakteryzuje się wysokim poziomem edytorskim. Zdobią go liczne fotografie, rysunki, ryciny i mapy, które nie tylko dopełniają narrację autora, ale i poruszają wyobraźnię czytelnika.
Dzieło to owoc wspaniałego warsztatu badawczego, niesamowitego talentu pisarskiego i ogromnej wiedzy profesora Nowaka.

Polski my naród
Polskość i patriotyzm stanowią kanwę tej niezwykłej książki, utkanej z rodzimej historii, obyczajowości, tradycji. To właśnie pośród nich uwił sobie gniazdo przed wieloma wiekami dumny polski Orzeł. Umiłowanie Ojczyzny wypisywali Polacy na sztandarach przez stulecia. Jako naród przetrwaliśmy różne dziejowe kataklizmy i istniejemy do dzisiaj tylko dlatego, że zachowaliśmy miłość do Polski.

Fragment symbolicznego grobowca Władysława III Warneńczyka w katedrze wawelskiej. Fot.Cezary Piwowarski, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons



Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.