Legenda białych braci

Ponad tysiąc lat temu w tej puszczy zginęli męczeńską śmiercią pierwsi pustelnicy na polskich ziemiach, protoplaści kamedułów. Do dziś rosną w kazimiersko-bieniszewskiej kniei dęby pamiętające średniowiecznych Piastów. Do dziś trwa kult Pięciu Braci Męczenników, których ofiara wpisała się w narodziny...

Autorzy: Adam Bujak

liczba stron: 176
obwoluta: tak
format: 235x290 mm
papier: 170 g kreda błysk
oprawa: twarda
data wydania: 31-08-2009
ISBN: 978-83-7553-054-4
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość
Cena: 103,95 zł 103.95 PLN
quantity szt.
dodaj do przechowalni
Pin It

Ponad tysiąc lat temu w tej puszczy zginęli męczeńską śmiercią pierwsi pustelnicy na polskich ziemiach, protoplaści kamedułów. Do dziś rosną w kazimiersko-bieniszewskiej kniei dęby pamiętające średniowiecznych Piastów. Do dziś trwa kult Pięciu Braci Męczenników, których ofiara wpisała się w narodziny państwowości polskiej. Ich dzieje opisał, pochodzący z wielkiego niemieckiego rodu arcybiskup misyjny, bliski przyjaciel cesarza Ottona III, Bolesława Chrobrego i Polski - Brunon z Kwerfurtu. W 2009 roku minęło tysiąc lat od jego męczeńskiej śmierci. Zginął z rąk pogan koło Giżycka.

Szczegóły tamtych wydarzeń toną w mrokach dziejów, ale poświęcenie zarówno Brunona, jak i Pięciu Braci pozostawiło trwały ślad w Europie. Spadkobiercami legendarnej już tradycji są tajemniczo ukryci za murami eremu kameduli, pustelnicy osiadli w głębokiej puszczy w Bieniszewie. Ich życie, obyczaje i modlitwa przypominają znamienne wydarzenia sprzed tysiąca lat; są głównym motywem tego albumu.

Ojcowie kameduli, od lat zaprzyjaźnieni z Adamem Bujakiem i z wydawnictwem Biały Kruk, z gorącym sercem i ufnością zaprosili nas w swoje zazwyczaj niedostępne progi. Efektem tego są niezwykłe fotografie przybliżające życie eremu, a także przywołujące pamięć o czasach wielkiego twórcy państwa polskiego, Bolesława Chrobrego i jego protegowanych - Pięciu Braciach Męczennikach. Temat wzbogacają przepiękne obrazy starodawnej puszczy; dzieje wielowiekowego kultu Pięciu Braci w Kazimierzu Biskupim oraz historia unikatowego sanktuarium kazimiersko-bieniszewskiego. Obrazy te uzupełniają oryginalne teksty: od ponadtysiącletniego "Żywotu Pięciu Braci Męczenników", poprzez XVII-wieczną kronikę bernardyńską, aż po współczesny esej wybitnego historyka, prof. Henryka Samsonowicza.

"Legenda białych braci" to pierwsze edytorskie dzieło obrazujące w tak nowoczesny i sugestywny sposób tysiącletnią tradycję kultu Pięciu Braci Męczenników.

Rozdział I Kalendarium obecności kamedułów i kultu Pięciu Braci Męczenników na ziemiach polskich
Rozdział II Żywot Pięciu Braci Męczenników
Rozdział III Dzieje życia św. Brunona z Kwerfurtu
Rozdział IV Puszcza kazimiersko-bieniszewska
Rozdział V Kroniki kamedulskiego eremu
Rozdział VI Bieniszewska pustelnia
Rozdział VII Praca
Rozdział VIII Jezioro Skąpe
Rozdział IX Żywot św. Romualda, założyciela zakonu
Rozdział X Sowia Góra
Rozdział XI Życie duchowe
Rozdział XII Dostojny Gość
Rozdział XIII Niedziela
Rozdział XIV Kazimierz Biskupi
Rozdział XV Zima
Rozdział XVI Misja Pięciu Braci w kontekście kształtowania się państwowości polskiej

Duchowym ojcem kamedułów jest św. Romuald, eremita i reformator zakonów benedyktyńskich, który pokazał swym uczniom, jak łączyć życie zakonne z pustelniczym. Jego biografię spisał na podstawie życiorysu autorstwa św. Piotra Damianiego kameduła, o. Alojzy Poprawa, męczennik z Dachau, którego proces rogatoryjny zakończył się w Krakowie w 2008 r. Przed aresztowaniem przez gestapo pełnił funkcję przełożonego odradzającego się eremu w Bieniszewie. W Żywocie św. Romualda, wydanym w Krakowie w 1927 r. dla uczczenia 900. rocznicy jego śmierci, tak „ze znawstwem i synowską miłością” opisuje postać Świętego: „Jednym z takich właśnie pokutników, sławnym na cały świat, jest święty Romuald, nazwany Ojcem pustelników Zachodu; wielki reformator życia zakonnego, benedyktyńskiego, w owym czasie bardzo podupadłego, jak również organizator życia pustelniczego na zachodzie, i stąd, jako taki, od wszystkich synów św. Benedykta, dzisiaj uważany i czczony; szczególnie zaś kongregacja OO. Kamedułów, latorośl prastarego drzewa benedyktyńskiego, będąc rozwojem idei św. Romualda, nazywa go i czci, jako swego Ojca i Założyciela”. Św. Romuald był postacią nieprzeciętną, obdarzoną niezwykłą charyzmą i odwagą w głoszeniu dróg Bożych. Cieszył się wielkim autorytetem u współczesnych sobie władców i możnych: „Mąż Boży – mówi o nim jego uczeń, św. Bruno [z Kwerfurtu – przyp. red.] – miał już taki, godny podziwu charakter, że nie liczył się z żadnemi względami ludzkiemi. Ilekroć szło o sprawę religijną, nie lękał się stawiać oporu, choćby najpotężniejszym monarchom”. „Romuald posiadał od Boga tego rodzaju dar, że nawet monarchowie czuli się w jego obecności upokorzeni, poruszeni do skruchy, przejęci dla niego czcią”. Przyszły święty urodził się ok. 952 r. (wg św. Piotra Damianiego w 907 r.) w Rawennie jako potomek rodu książęcego. Będąc bogatym młodzieńcem, korzystał z wszelkich rozrywek i uciech, szczególnie ceniąc sobie polowania, podczas których często zachwycał się pięknymi leśnymi zakątkami i zapalał się do życia pustelniczego. Gdy miał 20 lat, jego ojciec, od dawna uwikłany w spór z rodziną, zabił swojego bliskiego krewnego. Poruszony tą zbrodnią Romuald udał się do arcybiskupa Rawenny, pełniącego również funkcję opata klasztoru św. Apolinarego w Classe. Podczas zadanej mu i odbywanej w opactwie 40-dniowej pokuty za winę ojca i własne milczące przyzwolenie na morderstwo, doznał widzenia: „Św. Romuald pragnął, mianowicie, zobaczyć osobiście św. Apolinarego, którego ciało spoczywało tam w Klasse, w kościele pod wielkim ołtarzem. Zakonnik ufny w dobroć i wszechmoc Boga, zgodził się na dany warunek i razem z Romualdem w nocy, po odmówieniu pacierzy kapłańskich przez zakonników, zatrzymał się w kościele, prosząc Boga o cud żądany przez Romualda. […] W czasie tej modlitwy nagle zabłysła wielka jasność, która ogarnęła całą świątynię, a następnie ukazał się św. Apolinary, biskup męczennik, który wyszedłszy spoza wielkiego ołtarza w szatach pontyfikalnych, obchodził z kadzielnicą kościół i okadzał wszystkie po kolei ołtarze, poczem wrócił do miejsca, skąd wyszedł i zniknął, a z nim także i jasność”. Kiedy św. Apolinary objawił mu się po raz drugi, młody pokutnik ostatecznie wybrał dalszą drogę swego życia: „Wtedy to św. Romuald, nie mogąc się już dłużej opierać łasce Bożej, która tak silnie działała w jego duszy, usłuchał głosu Bożego, mówiąc, jak niegdyś Samuel: ‘Mów Panie, gdyż sługa Twój słucha’ (1 Król 3,10). Duch Święty zaś w jednym momencie tak oświecił jego rozum i tak silnie poruszył serce, że Romuald, nie mogąc się powstrzymać od wzruszenia, wybuchnął serdecznym płaczem i rzuciwszy się do nóg zakonników, prosił o habit”. Przyszły święty spędził w benedyktyńskim klasztorze trzy lata. Często napomniał innych zakonników, którzy nie przestrzegali reguły i żyli w zepsuciu. Takim postępowaniem ściągnął na siebie nienawiść niektórych współbraci, którzy planowali nawet go zgładzić. Zasmucony młodzieniec opuścił więc opactwo i przyłączył się do pustelnika Maryna, żyjącego w puszczy pod Wenecją. „Życie to, którego się imał z wielkim zapałem i gorliwością młody pustelnik, było następujące: przez trzy dni w tygodniu nic innego nie jadł, jak tylko kawałek chleba i garść bobu; w inne dni postępował nieco łagodniej i z większą oględnością. Codziennie z Marynem odmawiał cały psałterz. Niekiedy, wyszedłszy z celi, przechadzali się po lesie i […] odmawiali po kilka psalmów”. Wkrótce obaj pustelnicy zyskali sławę świętych mężów. Wielu możnych i wysoko urodzonych przybywało do nich z prośbą o wskazanie drogi rozwoju duchowego lub stosownej pokuty, niektórzy zostawali, by razem z nimi przepraszać Boga i modlić się. Św. Romuald zakładał nowe klasztory i często zmieniał miejsce pobytu, podróżując także poza Włochy (do Katalonii, Francji). Ciągle jednak szukał odosobnienia i nie rezygnował z umartwiania się: „Czasem znowu, aby się umartwić, polecił przyrządzić sobie jaką smaczną potrawę, a kiedy mu ją przyniesiono do celi, mawiał do siebie: ‘O, obżarstwo! obżarstwo!, jakby ci smakowała ta potrawa, lecz jej nie skosztujesz’, a następnie oddawał ją dla innych. – Oto jaka gorliwość i troska u świętych o nabycie cnoty. Jak zaś dla siebie był nieubłaganym, tak znowu przeciwnie dla innych był bardzo wyrozumiałym i pełnym miłości. I tak np. nie pozwolił nikomu ze swoich uczni pozostawać przez cały dzień bez posiłku, sam zaś często to czynił”. „[…] założył św. Romuald klasztor św. Michała di Verghereto, w pobliżu miasta Bagno, w Apeninach. Obok klasztoru wybudował sobie celkę osobną, gdzie by mógł spędzać czas we większem skupieniu. Wiele także innych opactw zapraszało go na przełożeństwo w celu podniesienia podupadłej obserwancji zakonnej, a on chętnie się ofiarowywał i we wielu miejscach rzeczywiście przywrócił dawniejszą dyscyplinę, którą z biegiem czasu zaniedbano”. Pewnego dnia św. Romuald miał trzecie objawienie: „Św. Romuald posłuszny rozkazowi św. Apolinarego wrócił do opactwa w Klasse, gdzie to, jak widzieliśmy, przyjął suknię zakonną i spędził trzy lata. Nie pozostał jednak w samym klasztorze, lecz udał się na pobliską wysepkę, zwaną Pereum, i tutaj zamieszkał jako pustelnik”. „Wkrótce potem w roku 998, Otton [cesarz – przyp. red.] powracając z Rzymu po uśmierzeniu wspomnianego buntu, zatrzymał się w Rawennie, pragnąc zaś po drodze uporządkować stosunki w opactwie Klasse, pozwolił mnichom, aby sobie wybrali opata. Zakonnicy jednogłośnie wybrali św. Romualda i prosili cesarza o zatwierdzenie tego wyboru. Znaną już była Ottonowi świętość Romualda i jego głęboka pokora, dlatego też słusznie wątpił, czy zechce przyjąć tę ofiarowaną mu godność opata, aby przeto łatwiej skłonić go do tego, sam osobiście udał się do świętego w Pereum. Po długich prośbach i groźbach udało się wreszcie cesarzowi nakłonić sługę Bożego do objęcia urzędu opata. […] Wyznał też szczerze przed Romualdem wszystko, co zaszło w Rzymie. Odtąd św. Romuald staje się ojcem duchownym cesarza i sumieniem jego kieruje”. „Lecz niestety! nie udało się: zakonników przewrotnych w Klasse nie mógł pozyskać. Widząc tedy, że mimo wszystkie usiłowania, nie zdołał osiągnąć celu zamierzonego, że sam przytem ponosił szkodę duchową, gdyż często był zmuszony opuszczać ćwiczenia duchowne, tracić spokój, przerywać milczenie, a ponad wszystko, nie widział żadnego postępu w cnocie u tych zakonników, osądził przeto, że lepiej będzie złożyć urząd opata i udać się gdzie indziej. […] uwolniony od urzędu opata w Klasse, przybył do Monte Cassino, gdzie w nowo założonej pustelni odnalazł znowu drogiego mu ucznia, Jana Gradenika. Był tu również eremita, św. Benedykt, później misjonarz i męczennik w Polsce. W roku zaś 997 sam opat Jan z Monte Cassino z pięciu zakonnikami przyłączył się do Jana Gradenika. W ten sposób Monte Cassino, kolebka życia zakonnego na Zachodzie, uznało ideał ascetyczny św. Romualda, a nawet pustelnię tę nazwano podobnie, jak ową przy Rawennie, gdzie przedtem mieszkał, ‘Nowe Pereum’”. Św. Romuald udał się też do Rzymu: „Przybycie św. Romualda wielkie zrobiło wrażenie, tak w pałacu na Awentynie, jak i w klasztorze świętych Bonifacego i Aleksego. Wszystko w mężu Bożym przypominało marność rzeczy doczesnych i nasuwało myśl o wieczności. Młody monarcha coraz bardziej ulegał tajemniczemu wpływowi św. Romualda. Sam Bruno nie mógł się oprzeć temu wpływowi świętego, tak że oświadczył gotowość pójścia za nim na puszczę. […] Także inni rycerze proszą cesarza, aby im pozwolił przyłączyć się do św. Romualda. Św. Romuald, widząc tyle powołań, bezzwłocznie zakłada erem w okolicy Rzymu, prawdopodobnie w dolinie Tybru, około miasteczka Tiwoli czy też Subjako”. „Tutaj to św. Romuald występuje w roli pośrednika między cesarzem a zbuntowanymi mieszkańcami miasta Tiwoli. Tu bowiem najprzód podniesiono bunt przeciw Ottonowi. […] Św. Romuald […] wstawia się za mieszkańcami Tiwoli u cesarza; powagą swoją i świętością powstrzymuje go od wykonania zamiaru [zemsty], a mieszkańców nakłania do poddania się dobrowolnego […]. Tak tedy wszystko się uspokoiło dzięki świętej żarliwości sługi Bożego. Miasto Tiwoli z wdzięczności dla swego wybawcy, po śmierci św. Romualda, wybrało go sobie za patrona i rok rocznie aż dotąd w dzień poświęcony ku jego czci, składa ofiary w kościele OO. Kamedułów.”    

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl