Przez całe życie szukał Boga
Wizerunek Antoine'a de Saint-Exupery'ego na banknocie 50-frankowym. Fot. Wikimedia Commons
126 lat temu przyszedł na świat francuski pisarz i lotnik Antoine de Saint-Exupéry, znany przede wszystkim ze swej powiastki dla czytelników w każdym wieku „Mały Książę”, a także z takich pozycji jak „Twierdza”, „Nocny lot”, „Ziemia, planeta ludzi” czy „Poczta na południe”. Jako as przestworzy oddał nieocenione usługi swojej ojczyźnie – Francji, w służbie której położył życie. Prezentujemy fragment artykułu dr Moniki Makowskiej („Wpis” 163 (5/2024)), poświęconego tej nietuzinkowej postaci:
„W burzliwą historię XX w., naznaczonego niespotykanym dotąd postępem technicznym, ale także niewyobrażalną skalą okrucieństw dwóch wojen światowych, na stałe wpisała się postać Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. To właśnie on – odważny aż do szaleństwa lotnik, wybitny pisarz i żarliwy francuski patriota, pozostawił po sobie jedno z najbardziej przejmujących świadectw poszukiwania Boga, i to w zderzeniu z rzeczywistością świata, który z własnej woli Go utracił. Wychowany w gorliwym przywiązaniu do katolicyzmu, nigdy nie powiedział, co spowodowało jego młodzieńczy kryzys wiary. Czy była to śmierć ukochanego brata François, który żył zaledwie 15 lat? – pozostanie to tajemnicą autora ‘Małego Księcia’.
Antoine przez całe życie odczuwał intensywną, wypełnioną permanentnym cierpieniem tęsknotę za Bogiem i nigdy nie przestał Go szukać. Pragnął Go odnaleźć zarówno dla siebie, jak i dla Francji, widząc w tym jedyny sposób ocalenia jej przed zagładą – nie tylko tą, którą niosły ze sobą pancerne oddziały Wehrmachtu i piekielne eskadry myśliwców Luftwaffe. Saint-Exupéry nigdy nie napisał niczego, czego nie mógłby potwierdzić własnym życiem i postępowaniem. Szaleńczą odwagę lotnika połączył z niebywałą wrażliwością właściwą ludziom parającym się literaturą. Wielokrotnie narażał życie. Każdy z jego pionierskich lotów pocztowych nad rozpaloną afrykańskim słońcem Saharą czy nad Andami mógł być ostatnim, nie mówiąc już o lotach rozpoznawczych nad ogarniętą wojenną pożogą Francją. Trzykrotnie umknął śmierci w rozbitym samolocie, aż w końcu oddał życie – za Francję, którą tak bardzo pragnął uratować.
(…)
Nigdy nie zapomniał swojego pierwszego lotu; miał wtedy 12 lat. Pewnego letniego dnia 1912 r. wsiadł na rower i wybrał się na lotnisko polowe w pobliżu rodzinnego zamku Saint-Maurice-de-Rémes; chciał zobaczyć start samolotu. Miał szczęście, spotkał bowiem wtedy słynnego Jules’a Védrines’a, który zabrał go na pierwszą powietrzną wycieczkę. Od tej pory Antoine nie przestawał marzyć o lataniu.
Tymczasem w Europie wzrastało napięcie polityczne, które dwa lata później miało doprowadzić do wybuchu Wielkiej Wojny – pierwszej, w której decydującą rolę odegrała nowa formacja – lotnictwo. Powietrzne walki należały do najbardziej bezwzględnych – ich wynik mógł przynieść tylko zwycięstwo lub śmierć. Trafione nieprzyjacielskimi pociskami maszyny płonęły żywym ogniem lub rozrywały się w powietrzu, nie dając pilotom żadnych szans. Ci, którzy przeżyli podniebne starcia, stawali się bohaterami nowej epoki. Powietrzne wyczyny francuskich pionierów lotnictwa wojskowego coraz bardziej rozpalały wyobraźnię Antoine’a. Na razie, po zakończeniu edukacji w 1918 r. i niepowodzeniu na egzaminie do szkoły morskiej, odbywał obowiązkową służbę wojskową w Strasburgu. Nie mógł się tam jednak, ku swemu rozczarowaniu, szkolić w pilotażu, ale udało mu się zdać do cywilnej szkoły lotniczej.
Pierwsze dotknięcie drążka sterowniczego, odepchnięcie rączki gazu ku tarczy z przyrządami. Samolot odpowiada drganiem, przez cały kadłub przechodzą wibracje. Śmigło obraca się coraz szybciej i szybciej, nagle maszyna odrywa się od ziemi. Antoine, dwudziestoletni adept lotnictwa, wykonuje po kolei wszystkie polecenia instruktora. Skrzydło samolotu przesłania panoramę Strasburga i oto z otwartego kokpitu rozpościera się widok na barwne pola i lasy, na lśniącą w promieniach słońca wstęgę Renu. Poruszające wrażenia pierwszego lotu już za sterami, choć jeszcze pod czujnym okiem instruktora. Wielu lotników przed nim doświadczyło tych przeżyć, jednak żaden z nich nie potrafił w tak poruszający sposób opisać tajemniczej więzi łączącej pilota z maszyną. Fabien, bohater znacznie późniejszego ‘Nocnego lotu’, ‘czuł, że siedzi mocno w przestworzach. Musnął palcem stalową podłużnicę i uczuł przepływający przez nią prąd życia – metal nie drgał, lecz żył. Moc pięciuset koni budziła w martwej materii łagodny prąd przemieniający jej lód w aksamitne ciało. I po raz nie wiem który pilot nie odczuwał w tym locie ani zawrotu, ani upojenia, ale tajemniczą pracę żywej istoty’ [przekł. M. Czapska i S. Stępowski]”.
Dr Monika Makowska
To tylko fragment artykułu. Zapraszamy do lektury całości we „Wpisie” nr 163 (5/2024).

WPIS 05/2024
Przed Państwem majowy numer „Wpisu”. Jak co miesiąc przygotowaliśmy dla Państwa całą serię felietonów na aktualne tematy, wywiady – m.in. z odważnym katolickim biskupem diecezji charkowsko-zaporoskiej Pawło Honczarukiem – a także cykl artykułów historycznych powiązanych z bieżącymi rocznicami.

Potęga nawrócenia
Wybitny pisarz i naukowiec prof. Wojciech Roszkowski przedstawia w swej kolejnej książce 81 niewiarygodnych historii życiowych ludzi, którzy będąc bardzo daleko od Boga, w ten czy inny sposób znaleźli jednak drogę do Niego. I tak na przykład poznamy mordercę i gwałciciela, który po dziesięcioleciach więzienia i pokuty odnalazł w sobie wiarę, a żywota dokonał w klasztorze.

Wspaniałość chrześcijaństwa
Jak żyć bez wiary w Boga? Niektórzy próbują, ale zwłaszcza w naszych czasach niespotykanego zamętu pojęć oznacza to tylko pogłębienie wewnętrznego chaosu człowieka. Autor pisze wprost: „żyjemy w cywilizacji skupionych na sobie konsumentów, którzy za pomocą zgiełku i rozrywki usiłują zagłuszyć w sobie dojmujący brak sensu życia”. Ks. prof.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.