PROROCTWO MATKI BOŻEJ. Leon XIV o świecie, który nadchodzi

Nasi autorzy

PROROCTWO MATKI BOŻEJ. Leon XIV o świecie, który nadchodzi

Papież Leon XIV nie jest człowiekiem rzucającym słowa na wiatr. Jak wiecie, jest spokojny i wyważony, nie lubi wielkich figur retorycznych i przesady, nie lubi też siebie stawiać w centrum. Tym bardziej właśnie, kiedy człowiek o takim charakterze mówi o proroctwie Matki Bożej, jeżeli mówi nam o zapowiedziach Maryi dotyczących przyszłej wizji świata, to powinniśmy uważnie słuchać. Leon XIV wygłosił wczoraj jedną z najpiękniejszych homilii swojego życia – a świat jej prawie że nie usłyszał.

Z okazji święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – pamiętajmy, że przecież właśnie dzisiaj są urodziny Maryi – papież odwiedził swoje ulubione sanktuarium w podrzymskim Genazzano. Pisząc rok temu książkę o Leonie udaliśmy się kilka dni po wyborze śladami papieża właśnie do tego pięknego, urokliwego miejsca, gdzie augustianie od wieków czcą Matkę Bożą Dobrej Rady

Nauczanie Ojca Świętego od dnia wyboru było i jest bardzo maryjne. Jest pod tym względem bardzo podobny do św. Jana Pawła II. Podczas ingresu papieża w maju zeszłego roku to właśnie wizerunek Matki Bożej Dobrej Rady z Genazzano stał obok ołtarza. Według mnie właśnie wczoraj w Genazzano Leon XIV wygłosił jedną ze swoich najpiękniejszych homilii. Papież mówi w niej o całkowitym zawierzeniu się Maryi i Chrystusowi, o swoich własnych doświadczeniach i zmaganiach, o pięknie macierzyństwa. Papież zastanawia się wręcz, czy ewangeliści nie pomniejszyli roli Maryi i dodaje, że bez tej skromnej, prostej dziewczyny nie byłoby historii świata. Leon XIV kreśli cudowne obrazy i mówi literackim językiem pełnym miłości. Naprawdę warto przeczytać tę homilię papieża. Leon XIV w nikogo nie przywalił, nie krytykował, nie grzmiał – i dlatego słowa papieża nie wyszły tak naprawdę poza mury Genazzano. Tymczasem w tych kilku minutach Leon XIV dokonał w mojej opinii mistrzowskiej syntezy chrześcijańskiej miłości. Posłuchajcie słów papieża:

 

"Jak pamiętacie, już „w pierwszych dniach pontyfikatu odczułem powinność i głębokie pragnienie, by udać się do Genazzano, do Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady, która przez całe moje życie towarzyszyła mi swoją matczyną obecnością, mądrością i przykładem miłości do Syna – Syna, który zawsze jest centrum mojej wiary” (Wpis w księdze gości Sanktuarium, 10 maja 2025). Z radością znów tu jestem, aby wraz z wami sprawować wigilię uroczystości Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i powierzyć Dzieciątku Maryi to, co wciąż rodzi się w tym ubogim i wspaniałym człowieczeństwie: kruche jak pączek, ale będące znakiem wierności Boga. Tak, Maryja jest jutrzenką nowego dnia, naszego świata wreszcie wyzwolonego od zła. Jesteśmy tu, przy Niej, wokół Ołtarza, z którego przychodzi na nas zbawienie i przemienia nas, czyniąc nas dziećmi w Synu. Prośmy Ją o Jej Dobrą Radę, abyśmy przyjęli Słowo Boże, zachowali je w sobie i wydali je na świat poprzez odważne i mądre decyzje, decyzje prawdziwego nawrócenia.

Najdrożsi, w tym miejscu od wieków związanym z obecnością augustianów, powrócę do właśnie odczytanych fragmentów Biblii, czerpiąc z myśli św. Tomasza z Villanuevy – zakonnika i biskupa augustiańskiego, który poświęcając swoje życie służbie ubogim, dogłębnie przeniknął prawdę wiary. Potrafił on dostrzec paradoks małości i, można powiedzieć, pozostawania Maryi na uboczu, choć w ekonomii zbawienia otrzymała Ona centralne miejsce. Zadajmy sobie pytanie: czym mogły być w czasach Joachima i Anny narodziny dziewczynki? Św. Tomasz zgłębia tę kwestię: „Wiele razy zastanawiałem się i pytałem sam siebie – pisze – dlaczego Ewangeliści, którzy tak obszernie mówili o św. Janie Chrzcicielu i Apostołach, tak zwięźle opowiadają nam historię Najświętszej Maryi Panny, która swoim życiem i osobistą godnością przewyższa wszystkich. Dlaczego – pytam – nie opisano nam Jej poczęcia, narodzin, wychowania, Jej obyczajów i zdobiących Ją cnót; jakie więzi ludzkie łączyły Ją z Jej Synem, jak odnosiła się do Niego, jakie relacje utrzymywała z Apostołami po Jego wniebowstąpieniu? Wszystkie te rzeczy były ważne, a wierni czytaliby je ze szczególnym nabożeństwem i podobałyby się one prostemu ludowi. O Ewangeliści, zwracam się do was! Dlaczego swoim milczeniem pozbawiliście nas tak wielkiej radości? Dlaczego pominęliście szczegóły tak radosne, tak oczekiwane, tak miłe?” (Dzieła wszystkie VII, 266, 8).

W tych słowach odnajdujemy ważną wskazówkę dla naszej wiary: kierujmy pytania w stronę Pisma Świętego i jego autorów, dyskutujmy z tekstem i prowadźmy dialog ze świadkami Objawienia, tak jak z przyjaciółmi. Jesteśmy bowiem „współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2, 19), a od samej Maryi uczymy się mądrości, która prowadzi rozmowę z Bogiem, zadaje pytania (por. Łk 1, 34) oraz interpretuje wydarzenia, zachowując je i łącząc w sercu (por. Łk 2, 19.51). Ewangelia według Mateusza wydaje się jednak swoim milczeniem przyznawać rację św. Tomasza z Villanuevy. Jak słyszeliśmy: wspomina o obecności Maryi, ale nie przytacza ani jednego jej słowa. A jednak sama obecność Maryi – i Syna w Niej – wprawia w ruch całą historię: historię Józefa i całego jego domu. Obecność Maryi powoduje swego rodzaju skok w genealogii, niczym nieoczekiwana nowość, zdolna zmienić nie tylko oczekiwania, ale także przewidywalne zachowania człowieka. To, co Józef słyszy, o czym decyduje i co czyni, jest w rzeczywistości odpowiedzią Bogu i na obecność Maryi, na Jej absolutną odmienność, która wykracza poza wszelkie możliwe słowa i opowieści. W Maryi zbawienie znajduje swój dom: Bóg z nami!

Nasz św. Tomasz pisze dalej: „Otóż, powracając do tych moich rozważań i do pytania, dlaczego nie napisano księgi o czynach Dziewicy, tak jak uczyniono to w przypadku czynów Pawła, (…) przychodzi mi na myśl tylko jedno: stało się tak, ponieważ tak spodobało się Duchowi Świętemu i ponieważ Ewangeliści, natchnieni przez Niego, zachowali o Niej milczenie z tej prostej przyczyny, że chwała Dziewicy, jak czytamy w Psalmie, cała była wewnątrz Niej (por. Ps 44, 14 Wulg.), a można ją było raczej sobie wyobrazić, niż opisać. Jako zaś synteza Jej historii wystarczy to, co zostało wyrażone w tytule: że z Niej narodził się Jezus. Czego więcej chcesz się dowiedzieć? Czego więcej szukasz w Dziewicy? Niech ci wystarczy wiedzieć, że jest Matką Boga” (tamże).

Drodzy bracia i siostry, doświadczamy jakby zawrotu głowy w obliczu tego Misterium: nie da się do niego przyzwyczaić! Świętujemy narodziny dziewczynki powołanej, by stać się Matką swojego Stwórcy, Matką Boga, który zbawia. A przecież rodzi się po prostu dziewczynka, taka jak córki i wnuczki, które trzymamy na rękach. Dzisiaj nadajemy jej szlachetne i najwyższe tytuły: nazywając Ją Panią i Królową, ale droga Boga była i pozostaje prostsza i bardziej cicha, a jednak nie mniej potężna i przemieniająca. Jest to droga samego Jezusa, „Pierworodnego między wielu braćmi” (Rz 8, 29). Zatem, podobnie jak Maryja, i my jesteśmy „przeznaczeni na to, byśmy się stali na wzór obrazu Jego Syna” (tamże): oczywiście dzięki łasce, ale pragnąc i przedkładając nad inne drogi Jego drogę, Jego wybory, Jego sposób postępowania. W Jezusie Chrystusie Bóg wybrał najskromniejsze warunki historyczne i najpokorniejsze ze stworzeń, aby objawić oryginalność swojego Królestwa, w którym nie ma miejsca na przemoc, a wszechmoc jest stwarzaniem, służbą i troską o życie.

Następnie św. Tomasz z Villanuevy dodaje: „Puść wodze wyobraźni, poszerz granice swojego pojmowania i wymaluj w głębi swojej duszy obraz Panny najczystszej, najroztropniejszej, najpiękniejszej, najpobożniejszej, najpokorniejszej i najłagodniejszej, pełnej wszelkiej łaski, ubogaconej świętością, ozdobionej wszystkimi cnotami, upiększonej wszelkimi charyzmatami, całkowicie miłej Bogu; powiększaj ten obraz, jak tylko możesz, wyobrażaj sobie tyle, ile jesteś w stanie” (Dzieła wszystkie, VII, 266, 8). Św. Tomasz zaprasza nas do tego niezwykłego ćwiczenia wyobraźni. I zauważa: „Duch Święty nie opisał Jej na piśmie, lecz czekał, aż ty namalujesz Jej obraz w swoim wnętrzu” (tamże, VII, 266, 9). Drodzy bracia i siostry, właśnie tak jest: w modlitwie kontemplacyjnej nabiera kształtu to, o czym świat nam nie mówi, ale co już istnieje; to, co jest jeszcze niewidzialne, ale samo w sobie ma nową moc. Nie chodzi o fantazję, lecz o proroctwo. Potrzebujemy go w czasach zniszczenia i niepewności, aby dostrzegać dzieło Boga i mu służyć.

Prorok Micheasz w najmniejszym Betlejem przeczuł nadejście Króla pokoju, dzięki któremu ludzie będą mogli wreszcie mieszkać na ziemi bezpieczni (por. Mi 5, 1-4). A dzisiaj, zwracając się do małej Maryi w kolekcie mszalnej, prosiliśmy, aby „święto Jej narodzenia utwierdziło nas w pokoju”. Tak, najdrożsi, chcemy wyobrażać sobie pokój – poszerzać granice naszego zrozumienia i malować go sobie w duszy – aby uznać, że już istnieje, aby go przyjąć i mu służyć. Jest on darem Bożym, tchnieniem Zmartwychwstałego, działaniem Ducha Świętego. Pozwólmy, aby pokój wzrastał w nas. Zakiełkuje on w świecie. A Matka Dobrej Rady będzie nam towarzyszyć w tej misji."

Leon XIV. Biografia ilustrowana

Leon XIV. Biografia ilustrowana

Adam Sosnowski, Ks. Janusz Królikowski

Pierwsza i najobszerniejsza polska biografia Roberta Prevosta – nowego Ojca Świętego Leona XIV – ukazuje się w momencie, gdy cały świat z uwagą obserwuje początki jego pontyfikatu. To książka absolutnie wyjątkowa – nie tylko dlatego, że powstała z pasji i wielomiesięcznej pracy dziennikarzy znających realia Kościoła, ale również dlatego, że zawiera liczne materiały (m.in.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.