Prof. Stefan Ciara: Opłatek u „krwiopijców”. W rodzinnym pałacu, a potem w łagrze

Nasi autorzy

Prof. Stefan Ciara: Opłatek u „krwiopijców”. W rodzinnym pałacu, a potem w łagrze

Słynny obraz „Wigilia na Syberii” Jacka Malczewskiego został namalowany w 1892 r. Fot. MNK Słynny obraz „Wigilia na Syberii” Jacka Malczewskiego został namalowany w 1892 r. Fot. MNK Dla porządku przypomnę, że istniały dwa różne rody Branickich, pieczętujące się odmiennymi herbami: Gryfici, którzy wygaśli w 1771 r. (to do nich należał słynny „podlaski Wersal”, czyli pałac w Białymstoku), oraz Braniccy herbu Korczak, którzy magnacki status osiągnęli w XVIII w. Byli oni właścicielami rozległych majątków na Ukrainie (Biała Cerkiew), zachodniej Białorusi (Roś), a od końca XIX w. także dóbr wilanowskich.

Główna bohaterka niniejszego szkicu – Anna Helena Józefa Maria Róża Branicka-Wolska (1924-2023), była córką Adama Branickiego herbu Korczak, właściciela pałacu w Wilanowie i opiekuna tamtejszych historycznych zbiorów muzealnych, oraz Marii Beaty z Potockich. Wywodziła się z najznakomitszych polskich rodów arystokratycznych, obarczonych jednak winą za rozbiory. Była bowiem potomkinią zdrajców – targowiczan: po mieczu hetmana wielkiego koronnego Franciszka Ksawerego Branickiego, a po kądzieli – generała artylerii koronnej Szczęsnego Potockiego. Świadomość pochodzenia od zhańbionych Targowicą przodków sprawiała, że ojciec Anny mawiał często: od nas, Branickich, wymaga się podwójnie. Formą swoistego zadośćuczynienia za Targowicę było m.in. ufundowanie i wyposażenie sali w warszawskim szpitalu dziecięcym przy ul. Kopernika, do którego to przekazywane były na Boże Narodzenie gwiazdkowe prezenty dla leczonych tam dzieci.

Przed wojną prywatne apartamenty rodziny mieściły się w prawym skrzydle pałacu w Wilanowie, a muzeum znajdowało się w części centralnej. Ponieważ trud i koszty opieki nad pałacową biblioteką przekraczały możliwości Adama Branickiego, w 1932 r. przekazał on ją Bibliotece Narodowej, ale podtrzymał tradycję udostępniania zwiedzającym pałacu i parku wilanowskiego. Podczas II wojny światowej – we wrześniu 1939 r. oraz podczas Powstania Warszawskiego – działał w pałacu szpital polowy, w którym ofiarnie pracowały Maria Beata Branicka oraz jej córki, zwłaszcza Anna i Maria.

We wrześniu 1944 r. Anna wraz z rodziną musiała opuścić Wilanów i udać się na tułaczkę. Z niemieckiego więzienia w Grójcu szczęśliwie udało się uwolnić ojca Adama, osadzonego pod zarzutem... współorganizowania Powstania Warszawskiego! Po przejściu frontu w styczniu 1945 r. Braniccy, wraz z Januszem i Edmundem Radziwiłłami (zwolnionymi jesienią 1944 r. z berlińskiego więzienia – Moabitu), Xawerym Krasickim, Franciszkiem Zamoyskim oraz członkami ich rodzin (razem 16 osób), zostali aresztowani za rzekomą „próbę wyjazdu z terytorium Polski do Niemiec”, choć oficjalnie tego zarzutu im nie postawiono. Wywieziono ich do osławionego więzienia na Łubiance, a następnie na zesłanie do Krasnogorska pod Moskwą.

Do kraju wrócili jesienią 1947 r. W 1948 r. Anna podjęła pracę w bibliotece Instytutu Badań Literackich, powitana przez jego dyrektora słowami: „Odkąd skończyłem 16 lat, walczyłem z takimi jak pani”. Przez kilka lat nie mogła się nawet zbliżać do wilanowskiego pałacu, upaństwowionego już w końcu stycznia 1945 r., na odległość mniejszą niż 30 km. Jesienią 1954 r. wyszła za mąż za Tadeusza Wolskiego, który był profesorem nauk rolniczych, jednym z najwybitniejszych polskich hodowców zbóż. Małżeństwo to zostało pobłogosławione narodzinami dwóch synów.

Gdy Anna z pięcioletnim wtedy synem Mikołajem mogła wreszcie odwiedzić pałac w Wilanowie, opowiadała mu, że tu się wychowała. Chłopiec nie chciał w to uwierzyć: „Mamo, przecież w muzeum się nie mieszka” – protestował. Nagle usiadł na trawie w parku i oznajmił: „Ja tu zostaję”. Po prostu uznał, że skoro jego mama się tu urodziła i mieszkała, on też ma prawa do Wilanowa! Anna była ostatnią przedstawicielką rodziny Branickich noszącą rodowe nazwisko. Po śmierci została pochowana w kaplicy w podziemiach kościoła św. Anny w Wilanowie.

Niniejszy artykuł powstał na podstawie jej „Listów niewysłanych”, opublikowanych po raz pierwszy w 1990 r. Pisane były podczas przymusowego pobytu w Krasnogorsku, a uzupełnione zostały tekstami, głównie o charakterze wspomnieniowym, które powstały na początku lat 1970. Adresatem korespondencji był przebywający wówczas w niemieckim oflagu narzeczony Branickiej Janusz Radomyski, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po powrocie z zesłania Anna dowiedziała się, że „Janusz przeszedł wielki kryzys po upadku Powstania. Jest teraz w Anglii, ożenił się i ma syna”. Po latach okazało się, że osiadł w Australii, gdzie zmarł w 2001 r. „Listy niewysłane” nie tylko relacjonują warunki życia zesłanych w głąb Związku Sowieckiego polskich arystokratów, ale także odwołują się obszernie do wspomnień z okresu międzywojennego oraz II wojny światowej ze szczególnym naciskiem na wojnę obronną 1939 r. oraz Powstanie Warszawskie.

Dawno temu w Wilanowie...

Pierwsze skojarzenie z obchodami świąt Bożego Narodzenia w dziecinnych latach Anny i jej sióstr to oczywiście choinka, ubierana przez dziewczynki w Wigilię, i to własnoręcznie wykonanymi ozdobami. Jak wspominała niedoszła pani Radomyska: „Prócz tego będą szklane kule, które Mama przywiezie z Warszawy, będą marcepanki, cukierki i czekoladowe zwierzęta w srebrnych papierkach”. Do starannego ozdabiania choinki tak oto zachęcał jeden ze stróżów, którzy przynieśli do salonu drzewko już dawno wybrane w Lesie Chojnowskim: „A niech no panny hrabianeczki pięknie drzewko ustroją”. Choinka jest „ogromna, szeroka. Ledwo stróże mogą ją unieść (...) Sięga do sufitu”. Nieodzowna była pomoc stojącego na drabinie i wieszającego ozdoby Henia, służącego. „Jesteśmy dumne z siebie i pokazujemy wszystkim nasze dzieło. Ciągniemy za fartuchy dziewczęta z kuchni”. Nie zapomniano także o choinkach dla pracowników Wilanowa: „Na podwórzu koło drwalni stoi niby zielony las. To choinki dla służby. Kręcą się przy nich dzieci i kobiety, wybierają, dopasowują drewniane krzyżaki”.

(...)

prof. Stefan Ciara

*

Jest to tylko fragment artykułu, który w całości ukazał się w miesięczniku WPIS nr 12/2025. 

WPIS 12/2025 (e-wydanie)

WPIS 12/2025 (e-wydanie)

 

Świąteczny, bożonarodzeniowy numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca, na łamach „Wpisu” prezentujemy dla Was całą serię felietonów na aktualne tematy, a także – cykl artykułów powiązanych z aktualnymi historycznymi rocznicami. Rzecz jasna, w grudniowym numerze dominuje tematyka świąteczna – prezentujemy m.in. artykuł prof.

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2026 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2026 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne

 

Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

 

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po książki na Boże Narodzenie:

Mikołaj Święty. Żywot, dzieło i cuda wielkiego biskupa z Miry

Mikołaj Święty. Żywot, dzieło i cuda wielkiego biskupa z Miry

Adam Bujak, Jolanta Sosnowska

Czy wierzysz w św. Mikołaja? Jeżeli myślisz przy tym o czerwono ubranym dużym krasnalu albo o starszym panu z białą brodą i z brzuszkiem oraz w czerwonej czapie, to znak, że zdecydowanie należy sięgnąć po tę publikację.

Choinka. 2000 lat tradycji Bożego Narodzenia

Choinka. 2000 lat tradycji Bożego Narodzenia

ks. Józef Naumowicz

Wielka i pompatyczna na placu Rockefellera w Nowym Jorku. skromniejsza z aniołkami i gwiazdami na polskich świerkach czy egzotyczna i zaskakująca w formie cisów czy drzewek pomarańczowych w Ameryce Południowej. Choinka jest uniwersalnym znakiem Świąt Bożego Narodzenia, znanym, ogromnie lubianym i stosowanym na całym świecie. Jak to się jednak stało. że zwykłe zielone drzewko stało się symbolem Narodzin Jezusa?
Na to pytanie w tej jakże frapującej książce odpowiada ks. prof.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.