Pozostał z Polakami w chwili śmiertelnego zagrożenia Bohaterski nuncjusz Achille Ratti

Nasi autorzy

Pozostał z Polakami w chwili śmiertelnego zagrożenia Bohaterski nuncjusz Achille Ratti

Papież Pius XI. Zdjęcie z 1931 r. Fot. Wikimedia Papież Pius XI. Zdjęcie z 1931 r. Fot. Wikimedia 12 lutego 1922 r. odbyła się uroczystość koronacji papieskiej Ojca Świętego Piusa XI. Dziś mało kto pamięta, iż Pius XI, jeszcze jako nuncjusz papieski bp Achille Ratti wykazał się niezwykłą odwagą podczas wojny polsko-bolszewickiej, co zjednało mu wielki szacunek i sympatię Polaków...

(...) Nadchodzący rok 1920 miał przynieść niepodległej, ale wyczerpanej ponad stuletnią niewolą i krwawymi zmaganiami wojny Rzeczypospolitej jedno z najtrudniejszych wyzwań w jej historii.

2 lipca 1920 r. dowódca sowieckiego Frontu Zachodniego Michaił Tuchaczewski, autor planu wielkiej ofensywy na Polskę, wydał słynny rozkaz 1423, wzywający Armię Czerwoną do bezwzględnej walki z wojskami „gnijącego białego orła”. Dwa dni później wielkie masy czerwonych oddziałów pod jego dowództwem, wspierane przez działającą na sowieckim froncie południowo-zachodnim armię Aleksandra Jegorowa i konnicę Siemiona Budionnego ruszyły na Polskę. Uderzenie nastąpiło na całej linii obu frontów od granicy z Łotwą po Polesie; na południowym wschodzie ziem polskich główna sowiecka linia uderzeniowa skierowała się na Lwów. Bestialstwo bolszewickich sołdatów wobec polskich żołnierzy i bezbronnej ludności cywilnej przekraczało wszelką miarę wyobraźni cywilizowanego świata; ofiarami szczególnie wyrafinowanych tortur padali znienawidzeni przez krasnoarmiejców kapłani katoliccy. Potężna armia czerwonego apokaliptycznego potwora w przerażającym tempie parła na zachód. W sierpniu 1920 r. wydawało się, że nikt i nic nie jest już w stanie uratować Warszawy.

Nie uląkł się bolszewickich hord niezłomny nuncjusz Achille Ratti, choć jak mało kto zdawał sobie sprawę z szatańskiej nienawiści Sowietów do wiernych Kościoła katolickiego. Za jego pośrednictwem przedstawiciele Episkopatu Polski przesłali do Ojca Świętego list z prośbą o wsparcie modlitewne kapłanów całego katolickiego świata. Benedykt XV wezwał do modlitwy o „miłosierdzie Pańskie nad nieszczęsną Polską”, podkreślając, iż śmiertelne niebezpieczeństwo, z którym zmaga się Wojsko Polskie, zagraża nie tylko Rzeczypospolitej, ale i całej cywilizacji chrześcijańskiej. Nuncjusz zaś, wobec grozy położenia Warszawy, odbył rozmowę z Wincentym Witosem i z gen. Maxime’em Weygandem, aby przedstawić przedstawicielom korpusu dyplomatycznego konkretne instrukcje odnośnie do jego bezpieczeństwa. Powiedział wtedy: „Ciężko doświadcza Bóg Wasz naród i Wasze młode Państwo, ale mam w Nim głęboką nadzieję, że z tych zapasów wyjdziecie zwycięsko. Modlę się codziennie, wierząc, że moich modłów Bóg dobrotliwy wysłucha”.

13 sierpnia, kiedy trwały krwawe walki młodej polskiej armii z Sowietami o Radzymin, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego ewakuowali się podstawionym pociągiem do Poznania. Nuncjusz oświadczył jednak, iż nie opuści Warszawy. Powiadomił o swoim postanowieniu Stolicę Apostolską i metropolitę krakowskiego abp. Adama Sapiehę, zabezpieczył Archiwum Nuncjatury, przekazując je na ręce swego sekretarza ks. Ermenegildo Pellegrinettiego, którego wyekspediował do Poznania. Sam zaś trwał na posterunku wierny Polsce, którą uważał za swoją drugą ojczyznę. „Wszyscy wyjeżdżają. Ja zostaję” – powiedział w rozmowie z ojcem Ludwigiem Theisslingiem. Kiedy ów zacny dominikanin wyraził zdziwienie jego postawą, abp Ratti oświadczył: „Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, ale dziś rano przy ofierze Mszy świętej poświęciłem życie Bogu. Przygotowany jestem na wszystko”.

Dotrzymał słowa, spełniając z pełnym poświęceniem kapłańską posługę nie tylko wśród wiernych stolicy, ale także na linii frontu, dodając odwagi polskim żołnierzom. To właśnie on niósł monstrancję z Najświętszym Sakramentem podczas codziennych błagalnych procesji ulicami Warszawy połączonych z odmawianiem litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa i aktu poświęcenia. Była to inicjatywa abp. Kakowskiego, który także nie porzucił stolicy. Codziennie błogosławił mieszkańców oraz walczące na przedpolach Warszawy Wojsko Polskie relikwiami błogosławionych Andrzeja Boboli i Władysława z Gielniowa. „Nuncjusz był pewien zwycięstwa armii polskiej i przepowiadał je, gdyż wierzył, że Opatrzność, która powołała do życia Polskę niepodległą, nie wypuści jej ze swej wszechmocnej opieki. Prezes ministrów Witos, w jednej z mów sejmowych podniósł z wdzięcznością bohaterstwo nuncjusza, który w najcięższych chwilach odważnie wytrwał przy rządzie i narodzie polskim” – pisał metropolita warszawski.

W owe dni sierpniowe, kiedy Polacy prowadzili śmiertelny bój o Warszawę, abp Achille Ratti wyrzekł pamiętne słowa: „jeśli zapomnę o Tobie, Polsko, niech uschnie moja prawica”. W intencji swej przybranej ojczyzny ofiarował także cierpienie osobiste, bowiem właśnie wówczas zmarła jego ukochana matka. „Był on wśród nas, był u boku Józefa Piłsudskiego, zarówno w chwili zwycięstwa, jak i w czasie największych niebezpieczeństw – powie wiele lat później marszałek Sejmu prof. Wacław Makowski. – Kiedy toczyła się jedna z największych bitew świata, kiedy nad Warszawą rozlegały się niedalekie huki armat, kiedy z najgłębszych zapomnianych pokładów duszy ludzkiej wydobywało się Jej bohaterstwo – Wielki Kapłan, Wielki Mąż Stanu i jakże mądry i szlachetny człowiek nie zwątpił ani na chwilę w Polskę, w jej zwycięstwo naówczas i w jej rozkwitnąć mającą przyszłość. (...) Pozostał zawsze naszym, otoczonym przywiązaniem i miłością szczególną Narodu Polskiego”.

Nazajutrz po Bitwie Warszawskiej nuncjusz jako pierwszy pojawił się na Prezydium Rady Ministrów, składając na ręce przedstawicieli rządu gratulacje wspaniałego zwycięstwa. Miesiąc później, podczas posiedzenia Sejmu, Wincenty Witos publicznie wyraził wdzięczność abp. Rattiemu za bohaterską postawę. 23 listopada 1921 r. Marszałek Piłsudski podpisał dekret o nadaniu byłemu nuncjuszowi Polski, powołanemu przez Benedykta XV do pełnienia funkcji arcybiskupa archidiecezji mediolańskiej, Orderu Orła Białego. Jeszcze w czerwcu 1921 r. abp Ratti został podniesiony do godności kardynalskiej.

Osiem miesięcy później, 6 lutego 1922 r., zebrani po śmierci Benedykta XV na konklawe kardynałowie wybrali na papieża kard. Achille Rattiego, który przyjął imię Piusa XI. Było w tym coś niezwykle poruszającego, iż powołanie na stolicę Piotrową tak bliskiego Polakom dostojnika kościelnego odbyło się dokładnie w rocznicę przyjęcia przez biskupów polskich kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa dla Rzeczypospolitej (6 lutego 1765 r.).

Pius XI przez cały swój pontyfikat okazywał żywą sympatię Polsce i Polakom. Z marszałkiem Piłsudskim, dla którego zachował ogromną życzliwość, utrzymywał kontakty zarówno dyplomatyczne, jak i prywatne. Podobnie zachował szacunek dla polskich żołnierzy, których uważał za obrońców chrześcijaństwa. Jak mało kto rozumiał niebezpieczeństwo ideologii komunistycznej, czemu dał wyraz w encyklice „O bezbożnym komunizmie” z 19 marca 1937 r. Na pamiątkę świetnego polskiego zwycięstwa nad bolszewikami z 1920 r. Pius XI polecił wymalować pamiątkowy fresk w kaplicy w Castel Gandolfo, na którym polski artysta Jan Henryk Rosen uwiecznił bohaterską postać ks. Ignacego Skorupki, a także zwycięskich wodzów – Piłsudskiego i Hallera (po przeciwnej stronie znajduje się malowidło upamiętniające obronę Jasnej Góry). W głównym ołtarzu tejże kaplicy polecił Ojciec Święty umieścić wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Korony Polskiej. Pius XI głęboko przeżył śmierć marszałka Piłsudskiego w 1935 r., uznając ją za wielkie nieszczęście dla Rzeczypospolitej. „Polski mąż stanu pozostał w pamięci papieża jako przywódca wielkiego formatu i człowiek, bez którego polskie zwycięstwo w bitwie nad Wisłą w sierpniu 1920 r. nie byłoby możliwe” – napisał prof. Marek Kornat.

W kwietniu 1938 r. Pius XI dokonał kanonizacji bł. Andrzeja Boboli, którego relikwie ochroniły Warszawę podczas sierpnia 1920 r. Odszedł do Domu Ojca 10 lutego 1939 r., pozostając we wdzięcznej pamięci Polaków. Jego pontyfikat przypadł na lata młodości Karola Wojtyły, przyszłego Jana Pawła II, który z wielką czcią i szacunkiem wielokrotnie wspominać będzie swego poprzednika na stolicy Piotrowej.

Jest to tylko fragment artykułu dr Moniki Makowskiej zamieszczonego w miesięczniku „Wpis”. Z całością możecie się zapoznać we „Wpisie” nr 9 (119) z 2020 r. Nie zapomnijcie zamówić prenumeraty!

Do dziedzictwa Piusa XI często nawiązywał papież-Polak Jan Paweł II. 

Totus Tuus

Totus Tuus

Jan Paweł II, Adam Bujak, ks. Jan Machniak

Ogłoszony przez polski parlament Rok św. Jana Pawła II w stulecie jego urodzin (1920–2020) każe zastanowić się nad dziełem naszego wielkiego rodaka. Ks. Karol Wojtyła na drogę swego dorosłego życia wybrał dewizę Totus Tuus, czyli po polsku Cały Twój – zawołanie odnosi się do Maryi, Matki Jezusa. To Jej tak młody kapłan, jak i sędziwy Papież zawierzył siebie samego, Ojczyznę oraz cały świat.

 

 

Do moich Rodaków. Św. Jan Paweł Wielki

Do moich Rodaków. Św. Jan Paweł Wielki

Jan Paweł II, Jolanta Sosnowska

Św. Jan Paweł II, zwany Wielkim, był dumnym Polakiem bez jakiegokolwiek kompleksu niższości wobec innych narodów. Takiego zachowania uczył też nas – zarówno głoszonym słowem, jak i własną postawą, którą prezentował, nie popadając przy tym w pychę czy pogardę wobec innych. Postawę swą zaś wykształcił w sobie i opierał na umiłowaniu Ojczyzny, na gruntownej wiedzy historycznej i oczywiście na głębokiej wierze w Boga i szacunku wobec bliźnich.

 

 

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.