Mariusz Graniczka przywrócony do pracy! Rehabilitacja dyrektora i upokorzenie prezydenta Krakowa.
Dyrektor Mariusz Graniczka. Fot. Biały Kruk
Sprawa zawieszenia Mariusza Graniczki, zasłużonego dyrektora XLIV Liceum Ogólnokształcącego (znanego z edukacji w duchu patriotycznym) w Krakowie, od kilku tygodni budziła duże emocje w przestrzeni publicznej. W atmosferze gwałtownych medialnych ataków prezydent Krakowa z ramienia Platformy Obywatelskiej, Aleksander Miszalski, 19 grudnia 2025 r. podjął decyzję o jego odsunięciu od pełnienia obowiązków dyrektora i nauczyciela. Pisaliśmy o tym także na naszych łamach. Dziś jednak wiemy, że była to decyzja krzywdząca i nieuzasadniona.
Kluczowy zwrot w sprawie przyniosło rozstrzygnięcie Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Małopolskim, która po analizie materiałów i odwołania dyrektora z 29 grudnia 2025 r. jednoznacznie stwierdziła, że nie było podstaw do zastosowania takiego środka jak zawieszenie.
Komisja podkreśliła to wprost i „uznała, iż na obecnym etapie brak jest przesłanek faktycznych i prawnych uzasadniających zastosowanie środka w postaci zawieszenia Pana Mariusza Graniczki (…) w pełnieniu funkcji dyrektora i nauczyciela szkoły”
To zdanie ma fundamentalne znaczenie. Oznacza bowiem, że decyzja prezydenta Krakowa, czołowego polityka PO w Krakowie, nie znalazła potwierdzenia w obiektywnej ocenie niezależnego organu dyscyplinarnego. Ponadto Komisja zwróciła uwagę na charakter zawieszenia jako instrumentu o charakterze fakultatywnym i wyjątkowym, co wynika z art. 85 ust. 1 Karty Nauczyciela. Zgodnie z tym przepisem zawieszenie jest możliwe jedynie w „sprawach niecierpiących zwłoki” – a więc wtedy, gdy dalsze pełnienie funkcji stwarza realne zagrożenie. W tym kontekście zaś Komisja wskazała, że w decyzji prezydenta Miszalskiego „nie zostały spełnione przesłanki zawarte w drugim zdaniu przepisu tj. »W sprawach niecierpiących zwłoki nauczyciel i nauczyciel pełniący funkcję dyrektora szkoły mogą być zawieszeni przed złożeniem wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego«”.
Innymi słowy – zastosowano najostrzejszy środek, choć brakowało ku temu podstaw. A szczególnie istotne jest stanowisko Komisji w kwestii bezpieczeństwa uczniów – argument, który był często przywoływany w atakach ośrodków medialnych bliskich obecnej władzy. Komisja stwierdziła jednoznacznie:
„Z treści przedłożonych Komisji dokumentów nie wynika, że dalsze pełnienie funkcji dyrektora przez Pana Mariusza Graniczki stwarzałoby realne i bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia uczniów.” To bardzo mocne sformułowanie, które podważa narrację o rzekomym systemowym zagrożeniu w szkole, która była tak mocno lansowana przez pro-rządowe media.
Komisja poszła jeszcze krok dalej, oceniając nie tylko samą zasadność zawieszenia, ale także charakter działań dyrektora:
„Przedstawione Komisji dokumenty nie zawierają argumentów wskazujących, aby działania lub zaniechania Pana Mariusza Graniczki nosiły cechy oczywistego i świadomego naruszenia obowiązków służbowych. Brak jest również przesłanek pozwalających na stwierdzenie systemowych uchybień w zakresie organizacji bezpieczeństwa uczniów, jak również danych wskazujących na powtarzalność podobnych zdarzeń w przeszłości.”
To fragment kluczowy dla oceny całej sprawy. Pokazuje, że dyr. Graniczka nie tylko nie stworzył zagrożenia, ale także nie można mu przypisać ani rażących błędów, ani zaniedbań o charakterze systemowym.
Warto też zwrócić uwagę na ocenę postawy samego dyrektora. Komisja zauważyła, że w swoim odwołaniu Graniczka deklarował pełną gotowość do współpracy przy wyjaśnianiu sprawy: „Wyraża on chęć czynnego uczestnictwa w wyjaśnieniu zaistniałej sytuacji, co wskazuje, iż nie podejmuje żadnych działań mogących świadczyć o próbie utrudniania czynności wyjaśniających czy wpływania na zeznania świadków.”
Dlatego w konsekwencji Komisja uznała, że „brak jest zatem podstaw do uznania, iż dalsze pełnienie przez Pana Mariusza Graniczki funkcji dyrektora i nauczyciela mogłoby naruszać interes publiczny lub prawidłowość ewentualnego postępowania wyjaśniającego.”
Postanowienie Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli ws. Mariusza Graniczki. Fot. Biały Kruk
Co to oznacza dla sprawy? Decyzja Komisji ma wymiar nie tylko formalny, ale i symboliczny. Pokazuje, jak łatwo w realiach presji medialnej można doprowadzić do pochopnych rozstrzygnięć, które krzywdzą konkretnych ludzi i niszczą ich reputację.
Sprawa Mariusza Graniczki pokazuje, jak niebezpieczne może być orzekanie „w medialnym trybie przyspieszonym” będąc przekonanym, że prawo należy stosować tak „jak my je rozumiemy”. Komisja Dyscyplinarna, działając na podstawie faktów i rzetelnego prawa, przywróciła równowagę i wskazała, że dyrektor został zawieszony niesłusznie.
Dzisiejsze „odwieszenie” Mariusza Graniczki należy więc odczytać jako formę jego instytucjonalnej rehabilitacji – a także jako przestrogę przed pochopnym ferowaniem wyroków w przestrzeni publicznej, co niestety ciągle się powtarza. Oczywiście te media, które oblewały pomyjami tego zasłużonego nie tylko pedagoga, ale działacza społecznego, angażującego się ofiarnie m.in. w upamiętnianie polskości na Kresach, te media – często cudzoziemskiej, głównie niemieckiej proweniencji – nie zamierzają ani odwoływać, ani prostować swoich opinii. Należy przyjąć, że Mariusza Graniczkę nie przeprosi ani małopolska kurator oświaty, ani prezydent miasta.
Stanisław Widomski, publicysta miesięcznika „Wpis – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.