Kard. Ryś współpracuje z komunistą. Czy to zemsta na abpie Jędraszewskim?
Abp Marek Jędraszewski. Fot. Adam Bujak/Biały Kruk
Adam Sosnowski
Kolejne zamieszanie z kardynałem Rysiem w Krakowie, który rozdrapuje stare rany i otwiera kolejny front w Kościele. Dlaczego teraz? Dlaczego w ten sposób? I dlaczego krakowski kardynał powierza kluczowe zadanie komuniście? W tle chodzi o powiązania z koalicją 13 grudnia i wojnę z abpem Markiem Jędraszewskim.
Zupełnie niespodziewanie krakowska kuria ogłosiła wczoraj, że kard. Ryś powołał komisję, której celem jest zbadanie sposobu zarządzania w ostatnich latach majątkiem Parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Krakowie. Chodzi o słynny Kościół Mariacki na Rynku. Poprzedni proboszcz Bazyliki Mariackiej, ks. Raś, który prywatnie jest bratem Ireneusza Rasia, obecnego wiceministra sportu, polityka PO i Trzeciej Drogi, został oskarżony między innymi o nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji parafialnej, brak inwentaryzacji majątku oraz brak protokołów z liczenia gotówki. Zarzuca mu się również samowolne podejmowanie prac bez wymaganych konsultacji z konserwatorem zabytków, a także przyjmowanie darowizn bez zgody kurii. Pojawiały się również inne zarzuty związane z wynagrodzeniami i zatrudnieniem. Są to więc sprawy dotyczące zarządzania kościołem i jego majątkiem, a nie kwestie obyczajowe czy doktrynalne.
W związku z tym dwa lata temu arcybiskup Marek Jędraszewski – będąc jeszcze biskupem krakowskim – odwołał księdza Rasia z funkcji proboszcza. Ten jednak nie przyjął decyzji i złożył odwołanie do Stolicy Apostolskiej. Sprawa przez długi czas nie była rozpatrywana i za pontyfikatu Franciszka pozostawała w zawieszeniu.
Leon XIV już na początku swojego pontyfikatu zajął się nią priorytetowo. To istotne, ponieważ odwołania od decyzji biskupów zdarzają się rzadko, choć istnieje możliwość skierowania sprawy do Stolicy Apostolskiej. Warto też podkreślić, że w kilku podobnych przypadkach z okresu posługi arcybiskupa Jędraszewskiego w Krakowie wszystkie rozstrzygnięcia Watykanu zapadały na jego korzyść. Decyzja Leona XIV nie jest więc zaskoczeniem, lecz stanowi kontynuację dotychczasowej linii Stolicy Apostolskiej.
Zaskakuje natomiast tempo jej podjęcia. Leon XIV podjął ją już w pierwszym miesiącu swego urzędowania, mimo że jest to sprawa lokalna, z punktu widzenia Kościoła powszechnego niewielka, została potraktowana bardzo poważnie. Jak wiecie, Leon XIV to człowiek wyważony, metodyczny i spokojny, prawnik, który nie podejmuje decyzji pod wpływem sympatii czy znajomości. Po zapoznaniu się z dokumentami z Krakowa Watykan uznał, że abp Jędraszewski miał rację. Tylko tyle i aż tyle. Ks. Raś musiał zrezygnować z probostwa, do Bazyliki przyszedł w czerwcu zeszłego roku nowy proboszcz i wydawałoby się, że sprawa jest zamknięta.
Prawda? Ano, nieprawda. Rok później do akcji wkroczył kardynał Grzegorz Ryś, który tę sprawę rozgrzebuje na nowo. Zupełnie niepotrzebnie, bo była ona badana i sprawdzana przez wiele różnych osób oraz instytucji – na szczeblu krakowskim, polskim i wreszcie watykańskim. Wygląda jednak na to, że oni wszyscy – najwidoczniej także papież Leon XIV – działali źle, a kard. Ryś ponownie otwiera tę sprawę. Powołał komisję, a na jej czele stanął prof. Jerzy Hausner. Archidiecezja krakowska podaje na swojej stronie internetowej, że to profesor nauk ekonomicznych. Zapomniała jednak dodać, że prof. Hausner był członkiem PZPR od 1970 roku aż do samego końca istnienia tej partii. Nie wspomniano również o tym, że podczas stanu wojennego otrzymał awans na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Jak wielu innych działaczy tamtego systemu, po upadku komunizmu pełnił kolejne funkcje polityczne w środowisku SLD. O tym wszystkim kardynał Ryś jednak wolał nas nie poinformować, dlatego uzupełniam te informacje.
Albo mówiąc inaczej: ustalenia kurii krakowskiej czy Stolicy Apostolskiej stają się nieistotne, a ma je sprawdzić – w imieniu Kościoła – były komunista. Człowiek, który był członkiem PZPR w czasach, gdy w PRL-u zamordowano ks. Jerzego Popiełuszkę. Do czego to doszło… Człowiek naprawdę zaczyna się zastanawiać nad motywami, które kierują kardynałem Rysiem.
Ale nasuwa się też kolejne pytanie: dlaczego ta komisja w ogóle powstała? Ma przecież sprawdzać sprawy sprawdzane już kilkakrotnie. Lakoniczny komunikat kurii krakowskiej nie podaje żadnej przyczyny, można się więc tylko domyślać. I dwa wnioski nasuwają się same.
Pierwszy z nich to powiązania polityczne. Już po samym wyborze przewodniczącego nowej komisji widać, jakie preferencje może mieć nowy metropolita krakowski. Wiemy natomiast z pewnością, że kolejny audyt leży przede wszystkim w interesie ks. Rasia, czyli odwołanego proboszcza, którego brat – przypomnijmy – jest wiceministrem w aktualnym rządzie Donalda Tuska. Wszystko tutaj współgra i układa się w jedną całość. I dodam także, że jest to dość przykre i przygnębiające, bo raz, że kardynał wielokrotnie się zarzekał, iż Kościół powinien trzymać się z daleka od polityki, a ponadto być może kard. Ryś powinien się nieco dokładniej przyjrzeć, kto w Polsce chce „piłować” katolików, kto wyrzuca religię ze szkół, kto wprowadza tzw. związki jednopłciowe i kto wsadza kapłanów do więzienia. Podczas spotkania w Rzymie kilka dni temu o tym wszystkim Leon XIV przypomniał Tuskowi – dobrze byłoby, gdyby przypomniał także Rysiowi.
Drugi powód powstania tej komisji wygląda po prostu na działanie wymierzone w abpa Marka Jędraszewskiego, kapłana, który przez cały czas swojej posługi biskupiej bez zawahania czy strachu głosił katolickie wartości, wbrew mediom i wbrew działaniom koalicji 13 grudnia. Abp Marek nie przejmował się hejtem czy medialną nagonką, bo wiedział, że przede wszystkim należy stać w prawdzie. Nie paradował – jak kard. Ryś – po salonach TVN-u czy „Wyborczej”, ale głosił Słowo. Był nieugięty w sprawie Kościoła Mariackiego i Stolica Apostolska przyznała mu rację. Kardynał Ryś już na samym początku swojej ponownej obecności w Krakowie zapowiedział jednak, że tutejszy Kościół trzeba „przeorać”. I tak też czyni. Sądzę, że najlepszym komentarzem do tego będą słowa samego abpa Marka Jędraszewskiego. Żeby była jasność – nie zostały one wypowiedziane jako komentarz do powołania komisji, lecz padły parę dni temu w Ostrowie Wielkopolskim. Mają jednak charakter uniwersalny i doskonale opisują obecną sytuację:

Wspaniałość chrześcijaństwa
Jak żyć bez wiary w Boga? Niektórzy próbują, ale zwłaszcza w naszych czasach niespotykanego zamętu pojęć oznacza to tylko pogłębienie wewnętrznego chaosu człowieka. Autor pisze wprost: „żyjemy w cywilizacji skupionych na sobie konsumentów, którzy za pomocą zgiełku i rozrywki usiłują zagłuszyć w sobie dojmujący brak sensu życia”. Ks. prof.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.