Kard. August Hlond, orędownik wolnej Polski i prorok jej mocy

Nasi autorzy

Kard. August Hlond, orędownik wolnej Polski i prorok jej mocy

Kard. August Hlond, prymas Polski. Fot. Wikimedia Kard. August Hlond, prymas Polski. Fot. Wikimedia Promulgowany w święto Matki Kościoła – 21 maja – przez papieża Franciszka dekret o heroiczności cnót ks. kard. Augusta Hlonda kończy formalnie jego proces beatyfikacyjny. Teraz można otworzyć proces o cud otrzymany za
wstawiennictwem Prymasa, konieczny do aktu beatyfikacji. Ta szczególna łaska mająca znamiona cudu nie została jeszcze, o ile wiem, wybrana. Gdyby stało się to niebawem, nic nie stałoby na przeszkodzie, aby jeszcze w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości wynieść na ołtarze opatrznościowego wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej – jak nazwał kard. Augusta Hlonda Jan Paweł II. Prymas ten bowiem zarówno swoim nauczaniem, jak i cierpieniem oraz mężnym przyjęciem nagłej śmierci stał się szczególnym orędownikiem wolnej i demokratycznej Polski.

Wiara prymasa Hlonda, że Polska jako naród i państwo nigdy nie odstąpi od prawa Bożego, że będzie zawsze katolicka, była wprost uderzająca. Dziś widać wyraźnie, że Kościół w naszej Ojczyźnie idzie wytyczoną przez niego maryjną drogą, którą poszli potem także Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński oraz kard. Karol Wojtyła – Jan Paweł II.

Kard. August Hlond był niewątpliwie wielką historyczną postacią polskiego Kościoła – najpierw organizatorem administracji kościelnej na Górnym Śląsku, a następnie zwornikiem wiary w międzywojennej Polsce. Po II wojnie światowej ponownie został organizatorem polskiej administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych, a także przewodnikiem w wierze w czasach walki komunistów z Kościołem. Był również bezsprzecznie opiekunem emigracji oraz założycielem Zgromadzenia Chrystusowców.

Odegrał też kard. August Hlond znaczną rolę w Kościele powszechnym – mam tu na myśli jego rolę legata papieskiego podczas międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych. W trakcie konklawe, które odbyło się 1 marca 1939 r. po śmierci papieża Piusa XI, choć nie uchodził za mocnego papabile, to jak podaje słownik „Biskupi katoliccy II Rzeczypospolitej”, otrzymał podczas jednej z tur głosowania 18 głosów spośród 61 obecnych kardynałów. Faworytem był od początku kard. Eugenio Pacelli, były nuncjusz apostolski w Berlinie; liczono się bowiem z zagrożeniem wojną ze strony hitlerowskich Niemiec. (...)

Oddany Maryi

Wszystkie ważniejsze akty kościelne wiązał prymas Hlond z jakąś maryjną uroczystością. Pragnął w ten sposób zaznaczyć swą szczególną cześć dla Matki Najświętszej. Dekret powołujący do życia Towarzystwo Chrystusowe dla opieki nad wychodźcami nosi datę 7 października (święto Matki Bożej Różańcowej), zaś słynne dekrety nominacyjne dla pięciu administratorów apostolskich na Ziemie Zachodnie zostały podpisane w Gnieźnie 15 sierpnia 1948 r. (uroczystość Wniebowzięcia Maryi). Synod Plenarny w 1936 r. zwołał kardynał w wigilię uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej; w samo zaś święto odbyło się jego zakończenie i uroczyste podpisanie dokumentu synodalnego. Znane w całej Polsce orędzie do ludności katolickiej Ziem Odzyskanych datował 24 maja w święto Maryi Wspomożycielki Wiernych.

Pośród rozlicznych pasterskich zadań kard. August Hlond zawsze znajdował czas, by wziąć udział w ceremonii koronacji – m.in. obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie w 1927 r. czy w Stanisławowie w 1937 r., albo osobiście ukoronować jakiś cudowny wizerunek Matki Najświętszej, np. na Świętej Górze w Gostyniu (1928), w Borku na Zdzieżu (1930), w tytularnym kościele Santa Maria della Pace w Rzymie (1934), w Jazłowcu (lipiec 1939). Przebywając na Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w 1934 r. w Buenos Aires, udał się w pielgrzymce do sanktuarium Matki Bożej w Luján. Z okazji 1500-lecia soboru efeskiego, na którym obwołano Najświętszą Maryję Pannę Matką Boga-Człowieka, kardynał Hlond uczestniczył w Kongresie Akademickich Sodalicji Mariańskich w Krakowie. Podczas wojny, jako więzień stanu, wybrał na miejsce swego odosobnienia sanktuarium w Lourdes, gdzie spędzał długie godziny na modlitwie różańcowej w Grocie Objawień. Po wojnie patronował Kongresowi Kółek Różańcowych w Krasnobrodzie w diecezji lubelskiej, udzielał poparcia dla sodalicji mariańskich, bractw różańcowych i innych organizacji kościelnych oddających szczególną cześć i chwałę Matce Najświętszej. Opiekował się polską kaplicą w sanktuarium maryjnym w Loreto, polecając włoskiemu malarzowi Arturo Gattiemu przyozdobić ją freskami przedstawiającymi zwycięstwo pod Wiedniem oraz Cud nad Wisłą. W swych archidiecezjach konsekrował liczne kościoły poświęcone czci Bogarodzicy. Rodakom przebywającym za granicą w poszukiwaniu pracy i chleba przesyłał obrazy z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej i serdeczną dedykacją: „Opiece Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej polecam wszystkich drogich Rodaków na obczyźnie”.

Jako Ślązak i Polak eksponował prymas Hlond rolę Matki Bożej Częstochowskiej, której kult integrował przez stulecia wszystkie polskie krainy. Będąc protektorem zakonu ojców Paulinów, związał pracę Kościoła w Polsce z jasnogórskim sanktuarium: tu odbywały się Konferencje Episkopatu Polski, ogólnopolskie pielgrzymki stanowe, pierwszy Synod Plenarny Kościoła w Polsce (1936). Prymas wziął udział w obchodach 550-lecia sprowadzenia cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, celebrując pontyfikalną Mszę św. w obecności prezydenta Rzeczypospolitej oraz polskiego episkopatu. Na Jasnej Górze w 1933 r. przewodniczył uroczystej akademii ku czci Jadwigi Królowej, wówczas Sługi Bożej. Tu zbierał się, zwłaszcza po II wojnie światowej, episkopat, kler diecezjalny i zakonny, aby wspólnie zastanawiać się nad zaradzeniem niebezpieczeństwom grożącym wierze i katolickiej moralności.

Na Jasnej Górze Ksiądz Prymas konsekrował 12 maja 1946 r. na biskupa Lublina ks. Stefana Wyszyńskiego, którego potem zaproponował na swego następcę. Tu również zawierzył naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi.

Odnowienie ślubów

W latach II wojny światowej prymas Hlond przebywał za granicą – we Włoszech, Francji, Szwajcarii, a następnie półtora roku w niemieckim więzieniu. 28 kwietnia 1940 r. powiedział do rodaków w Anglii: „Gdy się skończą dni tułaczki, gdy legną szatańskie siły kuszące się o panowanie nad światem – odnowimy swe śluby na Jasnej Górze, a śluby te wygnańcze chcą Polski lepszej, naszej, świętej, opromienionej błogosławieństwem nieba”.

Obietnicę tę zrealizował na Jasnej Górze razem z polskim episkopatem oraz milionową rzeszą wiernych w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, 8 września 1946 r., poświęcając naród polski Jej Niepokalanemu Sercu. Podczas przygotowań do tego aktu powiedział: „Na progu nowych czasów należy odnowić przymierze Polski z Jej Królową, z Maryją, błagając Ją, by ludzkość wydźwignęła z toni, a Kościół osłoniła swym ramieniem”.

Świadkowie uroczystości oddania Polski Niepokalanemu Sercu Maryi uznali je za wydarzenie epokowe, które przejdzie do historii jako „zawarcie przymierza z Bogiem” i „manifestacja nierozerwalnych więzów łączących Kościół katolicki z narodem polskim”. Tak rozpoczęła się na ziemiach opanowanych przez „błędy Rosji” wyjątkowa droga Kościoła w Polsce – wytężona praca Kościoła w kierunku religijnej i moralnej odnowy narodu przez Maryję. Prymas Hlond niejako zapewnił wszystkich, że droga maryjnego zawierzenia prowadzi ku zwycięstwu.

Ów proroczy akt zawierzenia z 1946 r., a zwłaszcza późniejsze lata wypełnione adoracją, Różańcem, praktykowaniem nabożeństw pierwszych sobót i ponawianym oddaniem Matce Bożej, wyjednały dla naszej Ojczyzny szczególne łaski u Boga i opiekę Maryi. Jak zaś uważają historycy, pozwoliło to przejść Kościołowi „przez morze czerwone komunizmu”.

Nowa Polska będzie mocna

Ostatnie wskazania duszpasterskie, a zarazem świadectwo oddania Matce Bożej przekazał kard. Hlond narodowi na łożu śmierci. Było to wielkie kazanie o życiu i umieraniu, o głębokiej wierze w życie wieczne. Z ostatnich dni pochodzą też prorocze słowa: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, przyjdzie przez Maryję”. Trzydzieści lat później, 22 października 1978 r., dokładnie w godzinie śmierci Prymasa, rozpoczynała się Msza św. inaugurująca pontyfikat Jana Pawła II. Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński mógł zatem powiedzieć: „Wypełnia się testament kardynała Hlonda. (...) Wszystkie uczucia wiążemy z aktem dziękczynnym za tę proroczą wizję Kardynała Prymasa, który trzydzieści lat temu, umierając w Warszawie, mówił: Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej. Meldujemy Tobie, radosny przyjacielu z Ojczyzny niebieskiej, trwający dzisiaj na kolanach przed Świętą Bożą Rodzicielką: zwycięstwo, które ukazałeś, krzepiąc nas na duchu – przyszło!”.

W wielu listach pasterskich, kazaniach, konferencjach oraz zapiskach Prymas August Hlond często nawiązywał do opieki Matki Bożej nad polskim narodem oraz Kościołem katolickim. Niemal proroczo snuł na ten temat historiozoficzne refleksje, pisząc, że „poprzez burze wieków prowadzi Kościół Najświętsza Maryja Panna. Im groźniejsze wały miotają łódź Piotrową, tym Ona jaśniej błyszczy na horyzoncie wiary jako Gwiazda Morza”. W liście do biskupa włoskiej diecezji Rovereto Giuseppe Cognaty z 10 stycznia 1948 r. napisał, że „Zobaczymy wydarzenia większe od tych, które miały miejsce pod Lepanto i pod Wiedniem”. W tym zdaniu zawarł stanowcze, prorocze przekonanie o zwycięstwie nad sowieckim komunizmem, które stało się faktem po 1989 r. Napisał je w latach brutalnej walki komunistów z Kościołem, przeczuwając, że i jemu – jak tysiącom polskich patriotów, w tym wielu kapłanom – przyjdzie zginąć z rąk rodzimych bądź obcych bolszewików.

Bardzo ważne jest proroctwo zawarte w liście pasterskim zatytułowanym „O katolickie zasady moralne”, iż zwycięstwem duchowych walk XX wieku ma być nowy człowiek: „Wyróść powinien z człowieczeństwem nieokaleczonym, z człowieczeństwem uporządkowanym, człowiek pełny, wolny, z inicjatywą, z obowiązkami i prawami złączony ze Stwórcą i ze stworzonym światem, złączony ze swym Odkupicielem i jego prawem, złączony z Duchem Świętym i jego łaską”. Aż trudno uwierzyć, że Prymas przeczuwał, iż ludzkość obudzi się, zatrzyma wojnę wymierzoną w rodzinę, w ojca, matkę i dzieci, w świętość życia, nachalne promowanie rozmaitych ideologii, zaburzających rozpoznanie prawdy o człowieku.

Jakże jednak aktualnie brzmią słowa Prymasa z listu „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” z 1932 r.: „Mówią, że to powiew Europy, a w rzeczywistości wieje tu woń przykra moralnego rozkładu tej Europy, która już cuchnie (…) To, co się w Europie rozgrywa, jest gwałtownym zmierzchem epoki, której ducha zatruto. Tę niemoc powoduje bezwładność duchowa. To przesilenie jest następstwem kryzysu moralnego. Ten wstrząs ogólny jest zapadaniem się wszystkiego, co zawisło w próżni, gdy z życia ludów usunięto Boga i Jego prawo. (…) Ratunek? Przy rozpływaniu się autorytetów, nawet religijnych, tylko katolicyzm zachował pełną świadomość swego powołania”. I dodawał już w innym tekście: „Zachód oczyszczając się ze zgnilizny, będzie patrzył na nas z podziwem”. „Nastąpi wówczas wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę”. Ta „nowa Polska będzie dostojna, mocna, wielka, a nawet atrakcyjna i przewodząca właśnie przez to, że szczerzej niż kiedykolwiek i konsekwentniej niż inni oprze swe życie i swą politykę na zasadach Chrystusowych”.

Jest to tylko fragment artylułu Czesława Ryszki. Do zapoznania się z całością zapraszamy na łamach miesięcznika "Wpis" nr 92 z czerwca 2018 r. 

Numer 6/2018

Wiara Patriotyzm i Sztuka

Numer 6/2018

 

 

Historia i świętość. Zofia Kossak biografia ilustrowana

Historia i świętość. Zofia Kossak biografia ilustrowana

Czesław Ryszka

Cóż to było za życie! Od szczęśliwego dzieciństwa w bardzo utalentowanej artystycznie rodzinie Kossaków, poprzez burzliwą młodość, do wielkich sukcesów pisarskich. Po życiu w kraju wolnym i prężnie się rozwijającym, jakim była II RP, przyszła tragedia okupacji, uwięzienie na Pawiaku i w obozie w Auschwitz. Po wyzwoleniu ze szponów niemieckich Polska popadła jednak w kolejne zniewolenie – bolszewickie.

 

Wspaniałość chrześcijaństwa

Wspaniałość chrześcijaństwa

ks. Robert Skrzypczak

Jak żyć bez wiary w Boga? Niektórzy próbują, ale zwłaszcza w naszych czasach niespotykanego zamętu pojęć oznacza to tylko pogłębienie wewnętrznego chaosu człowieka. Autor pisze wprost: „żyjemy w cywilizacji skupionych na sobie konsumentów, którzy za pomocą zgiełku i rozrywki usiłują zagłuszyć w sobie dojmujący brak sensu życia”. Ks. prof.

 

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.