Imieniny Zofii. Wspominamy znakomitą pisarkę Zofię Kossak-Szczucką
Zofia Kossak-Szczucka. Fot. NAC Na swój sposób także literatura i sztuka mają wielkie znaczenie dla życia Kościoła. Usiłują one bowiem dać wyraz przyrodzonemu uzdolnieniu człowieka, jego problemom i doświadczeniom w dążeniu do poznania i doskonalenia siebie oraz świata; starają się ukazać stanowisko człowieka w historii w całym świecie, jego nędzę i radość, oświetlić potrzeby i możliwości ludzi oraz naszkicować lepszy los człowieka. W ten sposób literatura i sztuka mogą podnosić wzwyż życie ludzkie, przedstawiane w różnorakich formach, stosownie do czasów i miejsc” (Gaudium et spes nr 62).
Przywołane słowa z konstytucji O Kościele w świecie współczesnym przyznają literaturze w yjątkowe miejsce w budowaniu lepszego świata, a także uznają ogromną rolę ludzi pióra w misji ewangelizacyjnej Kościoła. To przecież w kręgu śródziemnomorskiej cywilizacji chrześcijańskiej odżyły starożytne idee mówiące o wprost boskim powołaniu „sługi pióra”, o zakotwiczeniu słowa ludzkiego w odwiecznym Logosie. W takim przekonaniu tworzyło bardzo wielu pisarzy żyjących na przełomie XIX i XX w. Z całą pewnością należała do nich Zofia Kossak.
Nie znałem jej osobiście, choć w latach liceum, a więc za życia pisarki, nasza klasa była na wycieczce w Brennej i gdy mijaliśmy Górki Wielkie, ktoś wspomniał, że tu mieszka słynna autorka powieści historycznych, wielka dama polskiej literatury, kandydatka do Nagrody Nobla. Do dziś nie rozumiem, dlaczego nie zarządzono bodaj godzinnej przerwy w podróży. Może dlatego, że przewodnikiem był wuefista. Dopiero później, dwa lata po śmierci pisarki, odwiedziłem jej dom w Górkach Wielkich jako student polonistyki i teologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, pisząc wówczas pracę seminaryjną o Przymierzu. Nie zastałem wprawdzie pana Zygmunta Szatkowskiego, ale zauważyłem przymiarki do stworzenia w tym miejscu muzeum, które upamiętniałoby życie i twórczość autorki Pożogi. Dopiero po skończeniu studiów, pracując już w redakcji „Gościa Niedzielnego” w Katowicach pod koniec lat 70. ubiegłego wieku, spotykałem w redakcji ks. Szczepana Wróbla, proboszcza z Górek Wielkich. W tym czasie przywoził on swoje teksty-wspomnienia o Kossakach, a jednego razu dał do druku list Zofii Kossak „Do moich przyjaciół z tygodnika ‘Dziś i jutro’”, ale cenzura tego nie przepuściła. Za każdym razem opowiadał z dumą o swojej góreckiej parafiance, zachęcał do udziału w działalności powstałego Towarzystwa im. Zofii Kossak. Pamiętam, że pomysł jego utworzenia zrodził się w kwietniu 1978 r., gdy w 10. rocznicę śmierci pisarki przy jej grobie zebrali się przyjaciele oraz miłośnicy jej twórczości. Ks. Szczepan Wróbel animował liczne sympozja naukowe organizowane w Górkach Wielkich, zapraszał redaktorów „Gościa Niedzielnego” do siebie, przyczynił się do nazwania imieniem Zofii Kossak-Szatkowskiej osiedla powstałego w Górkach, a także ulicy w Skoczowie. Za jego proboszczowania umieszczono tablicę pamiątkową na murze parafialnego Kościoła pw. Wszystkich Świętych w Górkach Wielkich. To dzięki jego opowiadaniom i zachętom powstały moje artykuły o twórczości Zofii Kossak, rozwinięte później w publikacji Na tropach Boga. Przygoda z literaturą XX wieku. Nakłaniano mnie, aby przedstawić książkę jako rozprawę doktorską na KUL-u po jej „unaukowieniu”, ale zbagatelizowałem zachęty.
Przy okazji pracy nad tą monografią dotarłem do informacji, że na wspomnianym katolickim uniwersytecie Zofia Kossak przed wojną w czasie spotkania ze studentami, mówiąc o Piotrze Skardze, sformułowała ważną myśl: „My wszyscy zwani katolikami z dreszczem grozy uprzytomnijmy sobie, że być dobrym katolikiem – to być świętym”. Wracam do tych słów obecnie, przygotowując tę monografię dla wydawnictwa Biały Kruk w Krakowie. Stwierdzenie, że katolik piszący książki ma być świętym, brzmi jak wyzwanie, może dla kogoś nieco dewocyjnie, ale nie dla Zofii Kossak, która w swoim pisarstwie widziała tajemnicze powinowactwo z wiarą, z religią. Cóż, żyła w czasach, w których tworzono wielkie rozprawy na temat powołania literatury, a pisarza porównywano do człowieka rzucającego pierwiastki boskie między ludzi. Prawdziwa literatura – jak uważał Daniel-Rops – otwiera się na wielkoduszną afirmację życia i wszystkiego, co jest widzialne i niewidzialne.
Słuchałem na KUL-u wykładów prof. Ireny Sławińskiej, która, uzasadniając związek między religią a sztuką, twierdziła, że posiadają one w sobie boskie źródło, bowiem „zarówno literatura, jak i wszelka sztuka są wcieleniem – powtarza się w nich święta tajemnica (mystère sacré). Bóg zechciał uczynić człowieka swoim współtwórcą, przelać na niego również swoją twórczą moc – i moc tę przekazał artystom. Twórcze wzruszenie (émotion créatrice) staje się motorem procesu, który wciela myśl artysty – jego duszę – w dzieło sztuki. Piękno tego dzieła przerzuca pomost pomiędzy Bogiem a tworzeniem, którego Bóg udziela dobrowolnie wolnemu geniuszowi twórczemu człowieka (…). W swej najgłębszej istocie literatura jest odbiciem światła i piękna Bożego – tylko Bogu zawdzięcza swój blask i wdzięk (…). Literatura to myśl, która dochodzi do piękna w blasku”
Czytając utwory Zofii Kossak, bardzo łatwo dostrzec w nich ów blask piękna Bożego, a konkretnie: wewnętrzny cel moralny i religijny, zasadzający się na chrześcijańskich wartościach. Bezwzględnie wybitność tych utworów wiąże się z ich religijnym wymiarem, a dokładniej z kręgiem mentalnym zatoczonym przez chrześcijaństwo. Aby to zauważyć, nie trzeba analizować tych utworów literackich z jakąś wyznaniową czujnością czy porządkować ich przy pomocy teologicznego warsztatu. Można bez większej pomyłki i bez specjalnego dowodzenia wykazać, że w większości dzieł Zofii Kossak religijny wymiar jest zasadniczym elementem tak konstrukcji, jak i fabuły utworu. Oczywiście, te nawiązania do religii w jej utworach są różne, nie zawsze ambitne i całościowe, już jednak dzięki moralnemu charakterowi zawiązania konfliktu widać wpływ na fabułę dzieła. I co ważne, utwory Zofii Kossak doskonale wpisują się w światową twórczość XIX w., a także pierwszej połowy XX stulecia, kiedy trwał wielki spór o pochodzenie człowieka: czy jest dziełem stwórczym Boga, czy wynikiem procesu ewolucji. Prądy oświeceniowe zaatakowały chrześcijaństwo na wielu płaszczyznach, zwłaszcza filozoficznej i historycznej. Wówczas na ten atak odpowiedziała literatura, stając w obronie niezbywalnych wartości wiary. Zjawisko to zostało nazwane ogólnie nurtem katolickim w literaturze czy prościej: literaturą katolicką. Wyrosła grupa wybitnych pisarzy, pojawiły się znakomite utwory, w których świat przedstawiony przywoływał przed oczy katolicki obraz rzeczywistości. Większość z tych pisarzy już dawno nie żyje, ale ich dzieła, a także – trzeba to podkreślić – życie osobiste łączyły się w świadomości czytelników i badaczy literatury z wyznaniowym wyznacznikiem: z katolicyzmem. Słysząc dzisiaj nazwiska takich twórców, jak G.K. Chesterton, G. Greene, F. Mauriac, G. Bernanos, P. Claudel – czy wśród Polaków J. Liebert, K.H. Rostworowski, Z. Kossak, A. Gołubiew, J. Dobraczyński i inni, nie można pominąć wymiaru religijnego ich twórczości, tego elementu, który często konstruuje utwór, spełnia wielorakie funkcje – od kompozycji poczynając, na świecie przedstawionym kończąc. Utarły się nawet pewne sformułowania o charakterze publicystycznym, jak np.: „katolicyzm Mauriaca”, „katolicyzm liryki Lieberta”, „świat katolicki G. Greene’a” czy „katolicka powieść Z. Kossak”. Na podstawie zarówno wybranego wydarzenia historycznego czy postaci świętego bohatera, jak i samej wiodącej idei religijnej można zgodzić się na określenie większości utworów Zofii Kossak mianem katolickich. W Krzyżowcach oraz w kilkudziesięciu innych równie ważnych powieściach jej autorstwa katolickość objawia się w wierze w Bożą Opatrzność. To ta wiara dała pisarce po pierwsze – twórczą moc, a po wtóre – życiową siłę do przetrwania rodzinnych oraz narodowych tragedii; siłę, by tyle razy zaczynać wszystko od nowa. Aż rodzi się pytanie: czy jej własne chrześcijaństwo musiało przechodzić tyle prób? Czy gdyby ich zwycięsko nie przeszła, byłaby artystycznie tak dobra i tak życiowo wiarygodna?
Cytowany fragment pochodzi z książki Czesława Ryszki "Historia i świętość. Zofia Kossak - biografia ilustrowana"
Zapraszamy do lektury!

Historia i świętość. Zofia Kossak biografia ilustrowana
Cóż to było za życie! Od szczęśliwego dzieciństwa w bardzo utalentowanej artystycznie rodzinie Kossaków, poprzez burzliwą młodość, do wielkich sukcesów pisarskich. Po życiu w kraju wolnym i prężnie się rozwijającym, jakim była II RP, przyszła tragedia okupacji, uwięzienie na Pawiaku i w obozie w Auschwitz. Po wyzwoleniu ze szponów niemieckich Polska popadła jednak w kolejne zniewolenie – bolszewickie.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.