Aby dodawać produkty do przechowalni musisz być zalogowany

János Pilinszky (1921–1981) należy do najbardziej cenionych węgierskich pisarzy XX w. Jeszcze za życia uznano go za czołowego reprezentanta swego pokolenia, otaczając niemal kultem. Jego twórczość, zwłaszcza tajemnicza i przejmująca poezja, wywierała na Węgrów jakby nadprzyrodzony wpływ. Jak był on wielki, niech zaświadczy choćby scena przywołana we wstępie przez tłumacza: „Po którejś z jego ‘bezkresnych nocy’ nagle w przejściu podziemnym został wraz z przyjacielem otoczony przez watahę mocno podejrzanych i niezupełnie trzeźwych typów. No to chyba koniec z nami, pomyślał małodusznie ów przyjaciel. Tymczasem Pilinszky, absolutnie nieświadomy niebezpieczeństwa, zaczął ni stąd, ni zowąd recytować przed tym przypadkowym audytorium swoje wiersze. Piękna twarz rozjaśniona natchnieniem, sugestywny głos – krótko mówiąc: potoczny wzorzec poety… I stał się cud: pomruki zdziwienia i oburzenia z wolna ucichły, wszyscy zastygli w zasłuchaniu”.

Pilinszky był po ojcu potomkiem polskiego uchodźcy, a po matce odziedziczył związki z kulturą francuską. Nie sposób nie odnotować jego czułego stosunku do narodu polskiego – zauważa Jerzy Snopek. Ale mimo takiego rodowodu był na wskroś węgierski, co jego rodacy odczuwali i szanowali. Młodość jego miała dramatyczne koleje losu. W marcu 1944 r. wcielony do armii, był najpierw artylerzystą, potem znalazł się na froncie zachodnim, by w maju 1945 r. trafić do obozu Unry we Frankfurcie. Widział nieludzki głód, śmierć, upokorzenie. Uwolniony od munduru, młody, wrażliwy i wykształcony pisarz pracował początkowo jako kelner, tragarz, służący.

Był twórcą wszechstronnym, uprawiał także prozę, w tym eseistykę. „Sięga on – pisze znakomity tłumacz i badacz literacki prof. Jerzy Snopek – do rozmaitych zjawisk kultury europejskiej. Pilinszky utożsamia się przede wszystkim z Europą chrześcijańską. Traktuje przy tym chrześcijaństwo ze swoiście ekumeniczną otwartością. Źródła głębokich przeżyć moralnych i estetycznych odnajduje zarówno w mistyce Wschodu, jak i w tradycji łacińskiej. W obrębie zachodniego chrześcijaństwa wznosi się ponad poreformacyjne podziały, choć katolicyzm, głównie ze względu na szczególne umiłowanie Chrystusa, jest mu najbliższy. Jak sam wyznał, w czasie II wojny światowej, w momencie ekstremalnego doświadczenia egzystencjalnego, najważniejszą dlań książką, a właściwie jedyną możliwą, okazała się Biblia”.

Tom „Kamień i chleb”, pięknie ozdobiony przykładami współczesnego malarstwa węgierskiego i fantastycznie przetłumaczony, oddaje w pełni różnorodność twórczości Jánosa Pilinszkyego z wyraźnym akcentem na poezję. To pierwsza w Polsce tak obszerna prezentacja twórczości tego narodowego pisarza węgierskiego.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury - państwowego funduszu celowego.

 

Jerzy Snopek – nota biograficzna

8

Słowo o Jánosu Pilinszkym

9

CZĘŚĆ PIERWSZA: POEZJA

23

Ty mnie pokonaj

24

Kąpiel o północy

26

Ryby w sieci

27

Błaganie

29

Do siebie samego

30

Stygmat

31

Trapez i bariera

32

Późna łaska

35

Boście cierpieli chłód i głód

36

Kanikuła

37

Co to za walka podziemna

38

Parafraza

41

Na morski brzeg

42

Grzech

44

Na kochanków

46

In memoriam N.N.

47

Wystygły świat

49

Pieta

50

Na wieki wieków

51

Zanim przyjdziesz

52

Na ziemi niczyjej

54

Ta spóźniona

56

Francuski więzień

58

Pasja ravensbrücka

60

Trzeciego dnia

60

Frankfurt

62

Pustynia miłości

64

Apokryf

66

Czterowiersz

69

Pod portret

70

Agonia Christiana

71

Półprzeszłość

72

Pod zimowym niebem

73

Elizjum listopadowe

74

Introitus

75

Ciemny raj

76

Morze

83

Wielkomiejskie ikony

84

Van Gogh

85

Autoportret 1944

86

Pasja

86

Jak ziemia ta

88

Od czegom zaczął

88

Do Jutty

90

Chyba

91

Zanim

92

Trójkolorowy sztandar

92

Kiedyś przypatrzę się

94

Pokój kata

94

Kamienna ściana i uroczystość

96

Zbrodnia i kara

96

Wieczerza

98

Miejsce straceń zimą

98

Spotkania

101

Siódmy krąg piekła

101

Mój herb

102

Przez całe życie

103

Wśród przyciągań

104

Za kogo, po co

104

Byłem słaby

106

Człowiek tu

106

Omega

108

Choć moje barwy są czarne

108

Ze stopnia na stopień

110

Dwoisty potwór

110

Jak połowiczne

112

Tak będzie

112

Twoje ręce, moje ręce

114

Kołyską, nie trumną

114

Wystarczy

116

Prosty labirynt

117

Dwa portrety

118

Na mój kamień nagrobny

119

Kto i kogo?

120

Określenie

120

Doświadczenie

122

Potępienie

122

Zamach

125

Wynik końcowy

125

Dwuwiersz

126

Do S.W.

126

Stawrogin żegna się

128

Klejnot

128

Po spowiedzi

130

Bezokolicznik

130

Poemat

133

Stawrogin powraca

133

Hommage a Isaac Newton

134

Autoportret 1974

134

Pascal

136

Auschwitz

136

Przestrzenie

138

Depresja

138

Różnica

140

Na odwrocie fotografii

140

Walc

143

Wieczność

143

Bicie

144

Hölderlin

144

Związek

146

Gotyk

146

Krater

148

Gérard de Nerval

149

Źrenica

150

Summa

150

Definicja twej atrakcyjności

153

Przemiany

153

14 października 1970

154

22 grudnia 1970

154

Welon

157

Aż do śmierci

157

Zerwanie

158

Tu i teraz

158

Dłoń i szyja

160

Marnotrawni

160

Tak bywa

163

Panna I.B.

163

Świetlisty anioł też (Wspomnienie
o wojennym Bożym Narodzeniu)

164

Na marginesie tajemnicy

165

Dwa

167

Dwojaki

167

Ktoś

168

Na krześle i na łóżku

168

Wiersz do umarłego

171

List

171

W nawiasie

172

Psalm

172

Litery, linie

174

Pełnia księżyca

174

Syreny

176

My i kwiaty

176

Wyzwalanie się

179

Znam

179

CZĘŚĆ DRUGA: ROZMOWY, WYWIADY                     

181

Alosza

183

Drzazgi z krzyża

196

„Do domu chciałem,
wreszcie przyjść do domu”

208

Tragizm i pogoda ducha

217

CZĘŚĆ TRZECIA: SZKICE, ESEJE

221

Los wyobraźni twórczej w naszych
czasach

223

O kilku cechach kultur wschodnioeuropejskich
w świetle myśli Simone Weil

229

Tak upływały nasze dni

234

Mała święta Tereska
i metropolie światowe

237

Bohater i święty

240

Współczesna asceza

243

Notatka o pokorze

246

Matka Joanna

248

Do pamiętnika Attili Józsefa

251

Widokówka z Notre Dame

252

Widokówka z Warszawy

255

Kraków

258

Częstochowa

262

Oświęcim

264

Na progu Kościoła

268

Z dziennika poety lirycznego

276

Trzynaście Rzędów

279

Powszedni faszyzm

281

Europa chce się bawić

283

Chwała poezji

285

Chrystus i Syzyf

287

Kamień i chleb

290

Gdańsk, 1 września 1969

292

Samuel Beckett

293

Gabriel Marcel w domu

294

List do Sándora Petőfiego

296

Dziennik

298

Z dziennika poety lirycznego

300

Pochwała pracy

303

Tam, gdzie umarł Leonardo da Vinci

304

Kartka z Holandii

305

Pasterka i żołnierka

307

Najważniejsze daty z życia
Jánosa Pilinszkyego

310

 

Ty mnie pokonaj

(Te győzz le)

Ty mnie pokonaj, ciemna nocy!
Pragnę fal twoich miękkiej mocy,
chcę zginąć w ich ułudzie.
Przez twoje włości nieprzebrane
niosą swe serca skołatane
milczący, biedni ludzie.

Nad postrzępionym światem zmienna,
a wciąż ta sama i zbawienna
wieczysta ma otucha.
Z czułością strącisz świat w otchłanie,
wszystko przepadnie, ty zostaniesz:
wspaniała, ciemna, głucha.

Żyjesz i głoszą twą potęgę
płonące konstelacje gwiezdne
zbiegłe z pradawnych rycin.
Niczym anielskie duchy czyste
wyszedłem z ciebie, aby istnieć.
Zechciej mnie znów pochwycić!

Zapomnij o mej niewierności,
znajdą cię wszędzie moje kości,
na każdym dróg rozstaju;
bądź rzeką, pianą po niej spłynę,
marnotrawnego przyjmij syna,
ponury, ciemny raju.

***

Kąpiel o północy
(Éjféli fürdés)

 

Czyste jezioro, czujne już,
tnie ostrym blaskiem niczym nóż.
Ogniste lustro, ślepy los,
bije w nie ręki mojej cios.
Żywioł, co w ciemnej głębi śpi,
Szczerzy w odwecie wściekłe kły.
Zwycięża mnie, w ten klęski czas
leniwie słucham szumu gwiazd;
migocą rybio, ktoś je zwiódł
do opuszczonych niebios wód.
I nagle połysk ptasich piór,
ptaków płynących pośród chmur.

A ja, osierocony łotr –
śledzę ich obłąkany lot
u bezlitosnych niebios bram.
O nic nie proszę, stoję sam,
pancerz mnie ściska z wszystkich stron,
obojętności szorstki szron.
Oślizgłych łusek głuchy gąszcz
na serce mi się wali wciąż,
ekscytujący, słodki wstręt
szponą kotwicy wczepił się
w serce, wątrobę, skroń i dłoń,
a wszystko przez tę czarną toń.
Tam w dole wodorostów tłum,
w dole szczęśliwych muszel szum…

Tam gęsta cisza, głębia, dal
i serca drżące w świetle fal.
I jakby na wołania głos
zaczyna nagle spadać noc.
Co mnie porywa, co za czar?
Czy glonów moc, czy gwiezdny żar?
Czyżbym już był daleko stąd?
Może w obrzędach starych świąt,
gdzie jeszcze wszystko w jedni tkwi,
a ponad czasem płyną łzy.


Opinie o produkcie (0)

do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl