„Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom”. Piłsudski o kryzysie państwa i demokracji

Nasi autorzy

„Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom”. Piłsudski o kryzysie państwa i demokracji

Józef Piłsudski na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Maj 1926 r. Fot. Wikimedia Józef Piłsudski na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Maj 1926 r. Fot. Wikimedia Co dzieje się z państwem, w którym polityczny konflikt zaczyna dominować nad dobrem wspólnym? Historiapokazuje, że w takich momentach spory przestają być zwykłą debatą, a zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie instytucji i osłabiać zdolność do podejmowania decyzji.

Do wydarzeń, które na trwałe zmieniły II Rzeczpospolitą, wraca prof. Wojciech Polak w książce „Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926”, analizując mechanizmy narastającego konfliktu politycznego oraz spór o kształt państwa i sposób sprawowania władzy w młodej demokracji.

Publikowany fragment pokazuje ocenę Józefa Piłsudskiego dotyczącą systemu sprawowania władzy w Polsce oraz krytykę mechanizmów osłabiających sprawność państwa i proces decyzyjny rządu.

„Marszałek z ogromnym krytycyzmem przyglądał się systemowi sprawowania władzy w Polsce. Kilkanaście dni po przewrocie majowym szeroko wypowiadał się na ten temat:

‘Lecz cóż stanowi istotę silnego rządu? Istotę siły stanowi decyzja, pobierana w odpowiednim dla efektu działania czasie. Siły inaczej przedstawić sobie nie mogę. I zgoda – niech według zasad demokracji za tę silną decyzję rząd będzie odpowiedzialny. Ale niech ma możność decydować, niech ma za co odpowiadać’(…).

W innych wypowiedziach po przewrocie majowym Józef Piłsudski był jeszcze bardziej stanowczy:

‘Przypuszczam, że pan pamięta, iż przez cały początek roku bieżącego [1926], nie mówiąc już o końcu ubiegłego roku, toczę usilną walkę o naprawę stosunków w Rzeczypospolitej, specjalnie zaś w wojsku. Walka ta w swoich perypetiach nie dawała nigdy decyzywnego rezultatu. Tak, że wydawało mi się, iż przeciwko moim postulatom ześrodkowały się wszystkie siły, które według mnie zatrzymywały proces rozwoju Polski, a zwiększając ustawicznie demoralizację i gangrenę aparatu państwowego, czyniły dla mnie niemożliwym trwanie dłużej w bezczynności. Oburzała mnie specjalnie absolutna bezkarność wszystkich nadużyć w państwie i wzrastająca coraz bardziej zależność państwa od wszystkich «nuworiszów», którzy na równi ze mną i wieloma ludźmi przyszli do państwa polskiego ubodzy i zdążyli kosztem państwa i kosztem wszystkich obywateli w kilka krótkich lat wyrosnąć na potentatów pieniężnych, chcąc, by ku hańbie naszej ojczyzny państwo we wszystkich drobiazgach zależało od nich’.

A oto fragment przemówienia Marszałka do przedstawicieli stronnictw sejmowych z 26 maja 1926 r.:

‘W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu. Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej nikt w Polsce nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego, którego wszak mogłem nie zwoływać. Naród się jednak nie odrodził. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się. Naród odrodził się w jednej tylko dziedzinie, w dziedzinie walki orężnej, tzn. pod względem odwagi osobistej i ofiarności względem państwa w czasie walki. Dzięki temu mogłem doprowadzić wojnę do zwycięskiego końca. We wszystkich innych dziedzinach odrodzenia nie znalazłem. Ustawiczne waśnie personalne i partyjne, jakieś dziwne rozpanoszenie się brudu i jakiejś bezczelnej, łajdackiej przewagi sprzedajnego nieraz elementu.

Rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi. Swobody demokratyczne zostały nadużyte tak, że można było znienawidzieć całą demokrację. Interes partyjny przeważał ponad wszystko. Partie w Polsce rozmnożyły się tak licznie, iż stały się niezrozumiałe dla ogółu. To wszystko skierowane było przeciw każdemu, kto reprezentował państwo. Tych  reprezentujących państwo było trzech: mnie, jako Naczelnikowi Państwa, obrzydzano życie ciągłą nagonką, oszczerstwami i najwstrętniejszymi potwarzami. […]

Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom i w walce tej nie ulegnę’.

Przedstawiona powyżej staranna analiza chorób parlamentaryzmu jest w gruncie rzeczy aktualna do dzisiaj, a opisywane przypadłości są widoczne gołym okiem także w obecnym polskim parlamencie. Zresztą nie tylko w polskim.

Pobyt Józefa Piłsudskiego w Sulejówku nie był więc w istocie wypoczynkiem, jak się na początku wydawało. Marszałek starannie analizował życie polityczne i dążył do przejęcia władzy przynajmniej nad wojskiem, a najlepiej nad całym krajem, aby uzdrowić go ze wszystkich chorób źle rozumianej demokracji. Można powiedzieć, że dążył nawet nie tyle do przejęcia władzy, co do powrotu do niej. Józef Piłsudski nie zamierzał jednak realizować swoich planów zbrojnie”.

Fragment książki prof. Wojciecha Polaka „Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926”, wyd. Biały Kruk https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/dyktator-czy-wybawca-przyczyny-i-kulisy-przewrotu-majowego-1926

BM

Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926

Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926

Wojciech Polak

Bez żadnych nacisków, zupełnie spontanicznie, wybrano go po odzyskaniu niepodległości Naczelnikiem Państwa – za wielkie zasługi w walce o tę niepodległość. Z kolei za boje z bolszewikami Józef Piłsudski został Marszałkiem. Po przegnaniu Sowietów i ustaleniu granic uznano go jednakże w niektórych kręgach politycznych za niepotrzebny balast. Wyzywano go od najgorszych, dyskredytowano jego osiągnięcia. Więc w 1923 r.


 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.