"Odpowiedzialność za manipulację spada na obydwie strony: polityków i wyborców". Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz tłumaczy, dlaczego pozwalamy się okłamywać

Nasi autorzy

"Odpowiedzialność za manipulację spada na obydwie strony: polityków i wyborców". Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz tłumaczy, dlaczego pozwalamy się okłamywać

Fot. Beata Marszałek/Biały Kruk Fot. Beata Marszałek/Biały Kruk Lud nie dostrzega manipulacji

Myśląc o manipulacji politycznej, zwykliśmy postrzegać wyborców jako bierne ofiary niegodziwych polityków. Machiavelli przytacza jednak także przykłady, gdy Rzymianie nie dali się przekupić i nie ulegli „oślepieniu”. „Kiedy Spuriusz na zgromadzeniu ludowym zaofiarował zebranym pieniądze ze sprzedaży sprowadzonego z Sycylii zboża, nie przyjęli ich, bo czuli, że pragnie on w ten sposób zapłacić za ich wolność”33. Skąd brała się ich odporność na przekupstwo? Machiavelli odpowiada: „Otóż lud zepsuty nie odmówiłby przyjęcia pieniędzy i utorowałby Spuriuszowi drogę do tyranii, tymczasem lud rzymski drogę mu zagrodził”34. Wprawdzie takie przywary jak chciwość i rozbuchane ambicje są głęboko zakorzenione w ludzkiej naturze, ale – jak ukazuje powyższy przykład – nie są one niepokonalne. To zatem, czy możni zdołają „oślepić” ludzi czy też nie, nie jest jedynie konsekwencją ich sprytu i ilości pieniędzy, jakie mają do dyspozycji. „Złemu obywatelowi udaje się zaszkodzić republice tylko wtedy, jeżeli zagnieździło się w niej zepsucie”35. „Jak długo obywatele byli cnotliwi, system ten był dobry. (…) Kiedy jednak obywatele popadli w zepsucie – pisze Florentyńczyk – system ten okazał się bardzo niedobry, a to dlatego, że prawa zgłaszali wyłącznie ludzie możni, niemający na celu utrwalenia wolności ogółu, lecz własnej potęgi. Przeciwko ludziom tym nikt nie ośmielił się wystąpić; i tak oszustwem lub przemocą zmuszony był do głosowania na swą własną zgubę”36.

Machiavelli uzmysławia nam, że odpowiedzialność za manipulację spada na obydwie strony: polityków i wyborców. Politycy próbują manipulować ludźmi z racji swojej niemoralności. Ludzie zaś są podatni na manipulację zarówno z racji braku wiedzy i zrozumienia procesów politycznych, jak i z powodu defektów moralnych. Ulegają „zaślepieniu” także dlatego, że chcą zostać „zaślepieni”; udają, że nie dostrzegają kłamstwa, gdy polityk kłamie „w ich interesie”, nawet wówczas, gdy jest to interes krótkoterminowy, w dłuższej perspektywie prowadzący państwo do katastrofy. Usprawiedliwiają dostrzeżoną niegodziwość własnych reprezentantów i racjonalizują ich argumenty: „Wszak prawi i szlachetni nie zdobędą władzy, jeśli nie podejdą podstępem tępych i niewykształconych egoistów, jakimi są przeciwnicy naszego obozu”. Kto chce wygrać wybory, musi być sprytny i przebiegły niczym lis. Lud nie dostrzega manipulacji, gdyż jest świadomie wprowadzany w błąd przez niemoralnych polityków, ale także dlatego, że nie chce widzieć tego, co jest sprzeczne z jego interesami.

Polityka doczesnego zbawienia

Manipulacja jednak wpisana jest w sam mechanizm funkcjonowania demokracji. W epoce postprawdy, tzn. w czasach, gdy deklaruje się coraz powszechniej, że prawda nie powinna odgrywać żadnej roli w podejmowaniu decyzji dotyczących tak życia indywidualnego, jak i zbiorowego, przestrzeń dla manipulacji otwiera się coraz szerzej. Po pierwsze, dobrze poinformowany wyborca nie jest już celem zabiegów polityków; może zresztą nigdy nie był; może jest jedynie fikcyjną postacią z teorii demokracji. Ewentualne kłamstwo czy manipulacja nie są naruszeniem zasad, ale przyjętym sposobem uprawiania polityki. W epoce postprawdy oczekiwanie od kogokolwiek wyrzutów sumienia jest nie na miejscu. „Odczarowanie świata” doprowadziło do przekonania, że świat społeczny w całości stanowi wytwór człowieka, którego – jako „producenta” tego świata – nikt nigdy nie rozliczy. Ani Bóg, ani sumienie, ani historia. Stąd manipulacja – wobec faktu anihilacji kategorii prawdy i fałszu – nie tylko nie jest czymś nagannym, ale staje się wręcz centralnym pojęciem politycznym, gdyż polityka to nic innego jak zarządzanie „ludzką masą upadłościową” za sprawą manipulacji. Po drugie, dzięki postępowi technologicznemu narzędzia manipulacji są coraz bardziej rozwinięte (patrz: afera Cambridge Analytica), a możliwość wykorzystania sztucznej inteligencji w procesach politycznych raczej nie będzie czynić obywateli lepiej poinformowanymi, ale bardziej bezbronnymi. Po trzecie, demokracja jest współczesną świecką religią zachodniego świata. Margaret Canovan, podejmując dokonane przez Michaela Oakeshotta rozróżnienie na politykę wiary i politykę sceptycyzmu, stwierdza, że demokracja ma podwójne oblicze: zbawcze i pragmatyczne37.

Pierwsze z tych określeń oznacza, że celem polityki jest osiągnięcie doskonałości lub zbawienia w tym świecie. „Polityka wiary łączy się zatem ze wzbudzaniem powszechnego entuzjazmu, który jest wsparciem dla tego przedsięwzięcia; a także z dążeniem do coraz większej władzy, by umożliwić osiągnięcie celu; oraz z ufnością, że władzę taką można bezpiecznie powierzyć ludziom. Wyznawców takiego stylu polityki irytują legalistyczne ograniczenia, które mogą stanąć na drodze do zbawienia”38. Demokracja niesie więc w sobie obietnicę doczesnego zbawienia będącą „niezbędnym paliwem, które umożliwia działanie całej pragmatycznej machiny”39, bez której się ona degeneruje. Politycy zatem „muszą” składać obietnice na wyrost, kreśląc poruszający obraz odnowy świata. „W demokracji wyborcom wydaje się naturalne, że jeżeli wybierają rząd, który ma ich reprezentować, to będzie on dbał o ich interesy. Politykom zaś wydaje się równie naturalne składanie wyborcom obietnic, że tak właśnie będą robili. W końcu bez poczucia, że następuje odnowienie demokracji – nowy start, który naprawdę coś zmieni – trudno zapobiec stopniowej degeneracji wyborów do postaci czystej korupcji”40.

Demokracja zatem jako proces musi być coraz bardziej affettiva ed effettiva (emocjonalna i skuteczna), jak mawiają współcześni Rzymianie. Oznacza to jednak, że musi coraz bardziej oddziaływać na sferę emocjonalną, kosztem racjonalnego namysłu; działać w sposób coraz bardziej subtelny, kosztem jawności wpływu; składać coraz bardziej uwodzącą obietnicę, kosztem realizmu. A to właśnie są elementy definicji manipulacji podanej na wstępie.

Czy w tej sytuacji da się obronić demokrację przed wypaczaniem jej mechanizmów wyborczych za sprawą manipulacji? Jeśli system nie działa właściwie, można próbować zmienić prawo, a w przypadku, gdy oszustw i nadużyć dopuszczają się politycy, państwo powinno ścigać samego siebie albo zaślepienia, które wiedzie ku działaniom obracającym się przeciwko naszym żywotnym interesom”42.

Nasze wady, w tym świadome tolerowanie w polityce ludzi głęboko niemoralnych, musimy wykorzenić my sami. Sami też musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naszym głównym celem życiowym jest dobrostan, jak u zwierząt, nawet za cenę przyzwolenia na instrumentalne traktowanie nas przez polityków, czy może bardziej od ziemskiego powodzenia cenimy naszą godność? Człowiek wierzący winien ponadto zauważyć wspomnianą „zbawczą obietnicę”, jaką niesie demokracja, i świadomie się do niej ustosunkować. Odpowiedzieć sobie na pytanie, jakiego rodzaju zbawienia oczekuje: tego, które jest „przed nami” za sprawą polityki, czy tego, które jest „ponad nami” za sprawą Boga i Kościoła?

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz

*

Powyższy fragment pochodzi z najnowszej książki ks. prof. Piotra Mazurkiewicza "Złoty cielec i fałszywi prorocy", która ukazała się nakładem naszego wydawnictwa. 

Złoty cielec i fałszywi prorocy. Państwo jako narzędzie walki z Bogiem

Złoty cielec i fałszywi prorocy. Państwo jako narzędzie walki z Bogiem

ks. Piotr Mazurkiewicz

Doświadczamy obecnie prawdziwej inwazji państwa na nasze umysły, szczególnie na naszą wiarę. Takie działania znamy z historii, najnowszej i tej dawniejszej. Okres bolszewicki w Polsce (PRL), niemiecka okupacja, czas zaborów i konfederacji targowickiej – wszystko to wiązało się z pozbawieniem kraju niepodległości, narodu – wolności, a poszczególnego obywatela – swobodnego dostępu do oświaty i dóbr narodowej kultury.

 

   

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.