Niemcy do tradycyjnych katolików: szerzycie antysemityzm!

Nasi autorzy

Niemcy do tradycyjnych katolików: szerzycie antysemityzm!

Kard. Reinhard Marx, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec. Fot. Michał Klag/Biały Kruk Kard. Reinhard Marx, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec. Fot. Michał Klag/Biały Kruk

Sytuacja wokół Bractwa św. Piusa X staje się coraz bardziej napięta. A benzyny do ognia postanowił dolać teraz Kościół niemiecki. Ten sam Kościół niemiecki, który sam od lat idzie po kursie kolizyjnym z Rzymem, półtorej nogi stojąc już poza katolicyzmem, nagle uznał, że będzie pouczał tradycyjnych katolików o wierności Ewangelii i nauczaniu Kościoła.

Najważniejsze ośrodki niemieckiego życia katolickiego i intelektualnego postanowiły dołączyć do sporu wokół Bractwa. I zrobiły to w sposób aż nazbyt przewidywalny. Kiedy brakuje argumentów teologicznych, kiedy trudno już bronić własnej rewolucji obyczajowej i doktrynalnej, sięga się po pałkę, która ma natychmiast zakończyć każdą dyskusję.

Tą pałką jest oskarżenie o antysemityzm.

 

Tak właśnie wygląda dzisiejszy mechanizm kneblowania debaty: zamiast spokojnie rozmawiać o doktrynie, Tradycji, relacji Kościoła do judaizmu, o Soborze Watykańskim II i o granicach posłuszeństwa wobec Rzymu, przykleja się tradycyjnym katolikom najcięższą możliwą etykietę. Nie po to, żeby cokolwiek wyjaśnić. Po to, żeby ich moralnie unieważnić. Po to, żeby nikt już nie musiał słuchać, co naprawdę mają do powiedzenia.

Głos zabrał także jeden z najbardziej znanych teologów obszaru niemieckojęzycznego, dr Bernhard Mallmann z Uniwersytetu Wiedeńskiego, publikując swój tekst na łamach „Communio” – najważniejszego niemieckiego pisma katolickiego, wydawanego przez Herdera, największe katolickie (?) wydawnictwo w Europie. Mallmann wręcz szyderczo komentuje w nim Deklarację Wiary, którą przewodniczący Bractwa, ks. Davide Pagliarani, wysłał ostatnio do papieża.

I od razu trzeba zaznaczyć: nie chodzi tutaj o planowane święcenia biskupie, bo te rzeczywiście byłyby jednoznacznym działaniem wbrew Stolicy Apostolskiej. Chodzi o coś znacznie poważniejszego: o podstawowe prawdy wiary katolickiej, które przez niemieckich teologów są dziś po prostu wyszydzane. Spójrzmy na to po kolei.

Oto pierwszy fragment pisma dr. Mallmanna:

Podobnie jak Lefebvre, Pagliarani w swojej Katolickiej Deklaracji Wiary dokonuje określenia stanowiska i wyznacza czerwone linie, których Bractwo nie może przekroczyć. Nie sposób nie usłyszeć tu ekskluzywistycznego tonu zasadniczego oraz roszczenia do absolutnej prawdy, wysuwanego wobec innych wyznań i religii. Nie chodzi tylko o wyjaśnienie własnego stanowiska; Rzym zostaje tu oskarżony o wyprzedanie podstawowych prawd wiary.

I już na samym początku widać fatalną retorykę niemiecko-austriackiego teologa. To, co dla katolika powinno być oczywiste – że wiara katolicka jest prawdziwa i absolutna, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem, że Kościół katolicki otrzymał pełnię środków zbawienia – zostaje przedstawione jako jakiś podejrzany „ekskluzywizm” i „roszczenie do absolutnej prawdy”. Ale jeśli katolicyzm nie jest prawdziwy w sposób absolutny, to po co w ogóle go wyznawać? Jeśli Chrystus nie jest jedyną drogą do Ojca, jeśli Ewangelia nie jest ostatecznym objawieniem Boga, jeśli Kościół nie ma misji prowadzenia ludzi do zbawienia, to cała wiara zostaje sprowadzona do jednego z wielu duchowych wariantów, do religijnej opinii, do prywatnej wrażliwości. A to nie jest katolicyzm. To jest modernistyczny relatywizm.

Pan Jezus nie mówi w Ewangelii: „Jestem jedną z wielu dróg”. Mówi: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”. Nie mówi: „Kto chce, może przeze Mnie przejść”. Mówi: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. I właśnie dlatego zarzut „ekskluzywizmu” jest w gruncie rzeczy zarzutem wobec samej Ewangelii. To jest dopiera buta i arogancja, ale dodajmy, mocna zakorzeniona w tradycji niemieckich teologów, którzy uważają, że są mądrzejsi od Chrystusa i mają prawo Go poprawiać. Tymczasem chrześcijaństwo od początku miało charakter misyjny i absolutny – nie dlatego, że chrześcijanie są lepsi od innych ludzi, ale dlatego, że Chrystus jest Bogiem, a nie jednym z nauczycieli duchowości.

Co dalej mówi dr Mallmann?

Oskarżenie pod adresem Kościoła rzymskiego, w którym pojawiają się zwyczajowe tematy wolności religijnej, liturgii, ekumenizmu oraz moralności seksualnej, zostaje jednak poprzedzone poglądem teologicznie skrajnie problematycznym. Davide Pagliarani wyjaśnia, że Jezus Chrystus „ostatecznie pozbawił mocy Stare Przymierze” i „swoją krwią ustanowił Nowe i Wieczne Przymierze oraz uchylił Stare”. To czysty antysemityzm! Takie wypowiedzi o uchyleniu Starego Przymierza uderzają w korzeń wiary chrześcijańskiej, która ma swoje podstawy w wierze ojców: Abrahama, Izaaka i Jakuba.

No i oczywiście pojawia się pałka, która w niemieckiej debacie ma zakończyć każdą rozmowę: antysemityzm. Tyle tylko, że co wspólnego ma z antyjudaizmem przypomnienie podstawowej prawdy wiary katolickiej? Chrystus naprawdę ustanowił Nowe i Wieczne Przymierze. Naprawdę przelał krew za wielu na odpuszczenie grzechów. Naprawdę wypełnił zapowiedzi Starego Testamentu. Naprawdę założył Kościół. I naprawdę Kościół katolicki jest nowym Izraelem – nie jako negacja Bożych obietnic, lecz jako ich spełnienie w Chrystusie.

Tu trzeba krótko przypomnieć istotę sporu, o którym mówiłem już szerzej w wielu filmach na naszym kanale YouTube (Biały Kruk(. Katolicka wiara nie polega na tym, że chrześcijaństwo jest dodatkiem do judaizmu albo jedną z jego późniejszych odmian. Katolicka wiara głosi, że Stary Testament znajduje swoje wypełnienie w Jezusie Chrystusie. Ofiary Starego Przymierza zostają wypełnione w Ofierze Krzyża. Świątynia znajduje swoje wypełnienie w Ciele Chrystusa. Kapłaństwo starotestamentalne znajduje swoje wypełnienie w jedynym kapłaństwie Chrystusa. Pascha znajduje swoje wypełnienie w Eucharystii. To jest elementarz chrześcijaństwa, podstawy podstaw, zupełnie jasne dla kogoś, kto choć trochę interesuję się własną wiarą.

Nie oznacza to nienawiści wobec Żydów. Nie oznacza to pogardy wobec narodu żydowskiego. Nie oznacza to zapomnienia, że Bóg działał w historii Izraela. Oznacza natomiast, że nie można stawiać judaizmu rabinicznego obok Kościoła tak, jakby były dwiema równoległymi drogami zbawienia. Właśnie w tym miejscu tak mocno zawinił ostatni list polskiego Episkopatu. Dla katolika punktem rozstrzygającym jest Chrystus. Kto usuwa Chrystusa z centrum, ten przestaje mówić językiem katolickim.

Ale na tym nie koniec, niemiecko-austriacki teolog dalej brnie w swe oskarżenia pisząc tak:

Wiadomo, że Bractwo św. Piusa X widzi w deklaracji Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate jedno z podstawowych źródeł zła obecnego Kościoła. Przez tego rodzaju polemiczne wypowiedzi dodatkowo poważnie obciąża się Magna Charta dialogu żydowsko-chrześcijańskiego. Zaprzecza się tym samym nieodwołalnemu przekonaniu, że Kościół wie, iż jest „duchowo związany” z ludem Starego Przymierza i wraz z nim oddaje cześć Bogu, który jest Bogiem Jezusa Chrystusa.

I tu znowu widać, co dla niemieckiego teologa jest naprawdę najważniejsze. Największym problemem nie jest to, czy czystość wiary katolickiej została naruszona. Nie jest to, czy prawda o Chrystusie jako jedynym Zbawicielu została rozmyta. Największym problemem jest to, że „obciążone” zostają relacje żydowsko-chrześcijańskie. Czyli centrum ciężkości przesuwa się z prawdy objawionej na dyplomację religijną. A przecież nawet na poziomie elementarnej logiki trzeba zadać pytanie: czy rzeczywiście możemy mówić, że oddajemy cześć Bogu w tym samym sensie, skoro Bóg chrześcijan jest Trójjedyny – Ojciec, Syn i Duch Święty? Czy judaizm rabiniczny uznaje Jezusa Chrystusa za Syna Bożego, Mesjasza i Zbawiciela? Nie. A jeśli nie, to nie da się udawać, że różnica jest drugorzędna. Ona jest centralna. Dotyczy samego Boga i samego zbawienia. I nigdy tej różnicy nie przeskoczymy, jedynym rozwiązaniem jest nawrócenie.

Owszem, chrześcijaństwo jest głęboko związane z Izraelem biblijnym. Abraham, Izaak, Jakub, Mojżesz, prorocy, psalmy, świątynia, obietnice mesjańskie – to wszystko jest naszą historią zbawienia. Ale właśnie dlatego trzeba powiedzieć jasno: chrześcijaństwo nie jest zerwaniem z judaizmem biblijnym, tylko jego wypełnieniem. To Kościół jest kontynuacją Izraela, ponieważ Kościół narodził się z Chrystusa, który jest spełnieniem Prawa i Proroków. Tymczasem judaizm rabiniczny, który ukształtował się po zburzeniu Świątyni i w dużej mierze w polemice z chrześcijaństwem i jest młodszy od chrześcijaństwa. Nie jest po prostu tym samym, czym był judaizm biblijny czasów proroków i świątyni. Nie ma Świątyni, nie ma ofiar, nie ma kapłaństwa świątynnego. W centrum stoi tradycja rabiniczna i Talmud. To jest zasadnicza różnica, o której niemiecka teologia dialogu bardzo nie lubi mówić, bo burzy jej wygodny schemat. Widać to także po ostatniej wypowiedzi Mallmanna, którą chcę tutaj przywołać:

Wypowiedzi zawarte w Katolickiej Deklaracji Wiary są publicznie wyrażonym antysemityzmem i już z tego powodu nie są katolickie. Przed takimi poglądami Kościół katolicki musi się strzec.

I tu dochodzimy do sedna. Według Mallmanna o katolickości nie rozstrzyga już przede wszystkim wierność Chrystusowi, Objawieniu, Tradycji, dogmatom czy moralnemu nauczaniu Kościoła. O katolickości ma rozstrzygać stosunek do judaizmu. To jest zupełne odwrócenie porządku. Jeżeli dziś za „antyjudaizm” uznaje się samo stwierdzenie, że Chrystus ustanowił Nowe Przymierze, że Kościół jest nowym Izraelem i że zbawienie przychodzi przez Chrystusa, to znaczy, że problem nie leży po stronie tradycyjnych katolików. Problem leży po stronie tych teologów, którzy utracili zdolność mówienia językiem własnej wiary. I właśnie dlatego ten spór jest tak ważny. Bo nie chodzi tylko o Bractwo św. Piusa X. Chodzi o pytanie, czy katolicy mogą jeszcze publicznie wyznawać katolicką naukę bez natychmiastowego oskarżenia o nienawiść.

A na koniec mam jeszcze informację dla Was. Ukazała się u nas książka „Tak nas zniewalają. Droga do państwa totalitarnego” Guduli Walterskirchen. Polecam Wam tę książkę z dwóch powodów: po pierwsze, fantastycznie opisuje aktualne mechanizmy zniewolenia stosowane przez państwo, ogromne firmy technologiczne, największe fundusze świata oraz big pharma. Po drugie zaś, to debiut austriackiej publicystki Guduli Walterskirchen na polskim rynku. Jest ona jedną z nielicznych osób w niemieckojęzycznym świecie, która otwarcie przyznaje się do tradycyjnego katolicyzmu. To już w Polsce nie jest łatwe, ale wyobraźcie sobie, o ile trudniejsze to jest w Austrii i w Niemczech. To wartościowa osoba, którą warto wesprzeć. Książkę „Tak nas zniewalają” kupicie z dużym rabatem klikając w linka poniżej.

Dr Adam Sosnowski

Tak nas zniewalają. Droga do państwa totalitarnego

Tak nas zniewalają. Droga do państwa totalitarnego

Dr Gudula Walterskirchen

Kto naprawdę kształtuje świat? Rządy, czy globalne sieci wpływu, jak np.


Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.