Ale dali szkołę! Ziarno rozmawia z ks. kardynałem Stanisławem Dziwiszem o błogosławionym Janie Pawle II

Kardynał Stanisław Dziwisz wspomina w tej książce m.in. pierwszy dzień pontyfikatu Jana Pawła II: Niebawem poproszono mnie, żebym przyszedł do nowego papieża. Pierwsze spotkanie odbyło się w prowizorycznej jadalni, gdzie nowy papież spożywał kolację wraz ze wszystkimi kardynałami, którzy uczestniczyli w konklawe. Gdy tam...

Autorzy: Adam Bujak, Kard. Stanisław Dziwisz

liczba stron: 112
obwoluta: tak
format: 210x260 mm
papier: 170 g kreda błysk
oprawa: twarda
data wydania: 18-04-2011
ISBN: 978-83-7553-112-1
Zarejestruj się aby otrzymać rabat 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne zamówienia! Darmowa dostawa zamówień powyżej 120zł.
Dostępność: duża ilość

Opis

Kardynał Stanisław Dziwisz wspomina w tej książce m.in. pierwszy dzień pontyfikatu Jana Pawła II:
Niebawem poproszono mnie, żebym przyszedł do nowego papieża. Pierwsze spotkanie odbyło się w prowizorycznej jadalni, gdzie nowy papież spożywał kolację wraz ze wszystkimi kardynałami, którzy uczestniczyli w konklawe. Gdy tam wszedłem, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Jean-Marie Villot podprowadził mnie do Ojca Świętego. Jan Paweł II wstał od stołu i bardzo serdecznie się ze mną przywitał, uśmiechnął i powiedział: „Ale dali szkołę!”.

„Szkołę” dały też ks. kard. Stanisławowi Dziwiszowi dzieci z bardzo lubianego przez najmłodszych katolickiego programu telewizyjnego „Ziarno”, które odwiedziły go w krakowskim pałacu arcybiskupim. Obsiadły go kołem, wyściskały i wprost zasypały pytaniami o Papieża. Ks. Kardynał cierpliwie odpowiedział im aż na sto pytań! Dzieci interesowały wszystkie okresy życia Papieża i najróżniejsze, z ich punktu widzenia bardzo ważne sprawy. Kardynał Dziwisz nie pominął żadnego pytania, opowiedział, jak Ojciec Święty się modlił, jak podróżował i odpoczywał, zdradził nawet, czy Jan Paweł II lubił czekoladę, czy oglądał telewizję, czy miał jakieś domowe zwierzątko, czy wysyłał e-maile. W rozmowie – która na pewno zainteresuje nie tylko dzieci! – pojawiają się informacje wcześniej znane tylko najbliższym Ojca Świętego. Rozmowa ułożyła się w mądrą opowieść o życiu i świętości Papieża Polaka. Towarzyszą jej niezwykle unikatowe zdjęcia Karola Wojtyły – Jana Pawła II; od czasów dzieciństwa aż po dzień pogrzebu.

Znajdziemy tu również krótką historię „Ziarna” – które nadawane jest od ponad 20 lat! – oraz relację z wizyty „ziarnowych” dzieci w niedostępnych dla zwykłego Czytelnika, słynnych apartamentach przy Franciszkańskiej 3.

Z każdego sprzedanego egzemplarza przekażemy cegiełkę - 4zł na budowę Centrum Jana Pawła II "Nie lękajcie się"

Przeglądaj książkę

Spis treści

Rozdział I Syn i uczeń
Rozdział II Student i robotnik
Rozdział III Brat i kolega
Rozdział IV Młody kapłan
Rozdział V Biskup i kardynał
Rozdział VI "Mamy Papieża!"
Rozdział VII Otoczenie Ojca Świętego
Rozdział VIII Zwyczaje Jana Pawła II
Rozdział IX Modlitwa Papieża
Rozdział X Odpoczynek
Rozdział XI Pielgrzymki
Rozdział XII Cierpienie
Rozdział XIII Odejście do Domu Pana
Rozdział XIV Błogosławiony
"Ziarno" 1990-2011
Franciszkańska 3

Przeczytaj fragment

Zwyczaje Jana Pawła II

Czy zdarzało się, że Jan Paweł II chodził po pokojach watykańskich bez sutanny?
Nie, nie. W domu zawsze chodził w swej białej, papieskiej sutannie. Na początku pontyfikatu, gdy jechał w wysokie góry, to nie miał na sobie sutanny. Wtedy był ubrany w spodnie i koszulę kapłańską. A potem, gdy już nie chodził w wysokie góry, tylko spacerował po niższych, to nawet tam miał na sobie sutannę - taką lekką, wakacyjną.

Czy Jan Paweł II jadał z Księdzem Kardynałem śniadania, obiady i kolacje?
Wszystkie te posiłki zawsze spożywałem z Ojcem Świętym. Jan Paweł II był człowiekiem otwartym, toteż zapraszał na nie dodatkowo przeróżnych gości. Zapraszał kogoś, z kim chciał porozmawiać lub załatwić jakieś sprawy. Zwłaszcza na obiedzie często bywali współpracownicy - omawiano wtedy różne bieżące zagadnienia, także dotyczące papieskich dokumentów. Wspólne posiłki stanowiły okazję do spotkań z ludźmi i dyskusji nad wieloma sprawami.

Jakie potrawy Jan Paweł II lubił jeść najbardziej - słodycze albo lody, a może wolał czekoladę?
Jadł wszystko, co mu podano. Ale z tego, co widziałem, to najbardziej smakowały mu różne słodkie potrawy i ciasta, lubił też bardzo kawę. Nie torty, ale powiedzmy jakieś domowe ciasto z kawą. Jeśli chodzi o kremówki zwane papieskimi, te z Wadowic, to czasem jadł je także, gdy przywozili je dla niego z Polski księża biskupi albo pani burmistrz z Wadowic.

Jak wyglądały pierwsze święta Bożego Narodzenia w Watykanie?
Ojcu Świętemu bardzo brakowało polskiej atmosfery świąt Bożego Narodzenia. Dlatego my staraliśmy się ją w Watykanie odtworzyć, a on na to czekał. Jan Paweł II, tak samo jak w Polsce, pościł przez cały dzień Wigilii, wyglądał często przez okno na Plac św. Piotra, gdzie stało już przystrojone drzewko i szopka. Modlił się, cały dzień był skupiony. Przed południem przyjmował jeszcze Polaków, którzy przybyli do Rzymu z życzeniami bożonarodzeniowymi, a po południu czekał już na zmrok, na moment zapalenia świecy, no i na wieczerzę wigilijną. Zapraszał na nią księży z Krakowa i nie tylko, by spożyć ją w ich gronie, a wcześniej połamać się opłatkiem. Po wieczerzy śpiewaliśmy kolędy. Papież zawsze zaczynał pierwszy, intonował najpierw "Wśród nocnej ciszy". Kolędy śpiewał codziennie od Wigilii aż do 2 lutego. Choćby tylko jedną pieśń, gdy nie miał więcej czasu. Pielęgnował śpiewanie kolęd. Zawsze mówił, że są studnią wielkich tematów, wielkiej teologii, wielkich myśli. Jan Paweł II śpiewając kolędy modlił się. A my mu w tym towarzyszyliśmy.

W Watykanie Pasterka odbywała się o północy, tak jak w Polsce?
Po kolędach i po wieczerzy wigilijnej Papież przygotowywał się do Pasterki. W pierwszym roku brakowało mu również tej polskiej Pasterki. Jak był w Krakowie, na tę Mszę św. odprawianą o północy jechał przeważnie do tych parafii, które jeszcze nie miały własnego kościoła, zwłaszcza do Nowej Huty. Bardzo wspierał Nową Hutę w walce o budowę świątyń. Ponieważ w tej wielkiej, robotniczej dzielnicy Krakowa nie było kościołów, bo komuniści nie pozwalali ich budować, ks. kardynał Karol Wojtyła odprawiał Pasterki pod gołym niebem. Czasem było bardzo zimno, czasem padał deszcz lub śnieg, ale on zawsze starał się być z wiernymi, zwłaszcza z tymi pozbawionymi kościołów, którzy cierpieli. Tej atmosfery brakowało mu podczas pierwszej Wigilii w Watykanie. Potem zobaczył, że te Pasterki w Bazylice św. Piotra też są piękne, wspaniale przygotowane. Przychodzili na nie przedstawiciele wszystkich narodów. W Bazylice, zwłaszcza na Pasterce, zobaczyć można było wielką mieszaninę ludów i zwyczajów. W mniejszym stopniu przychodzili na Pasterkę rzymianie, którzy uczestniczyli w nabożeństwach we własnych parafiach, blisko domu, bardziej przybywali ludzie z całego świata.

Czy Jan Paweł II znajdował pod choinką jakieś upominki, czy robił prezenty Księdzu Kardynałowi?
Nie mieliśmy tego zwyczaju obdarowywania się prezentami ani tutaj w Krakowie, ani w Rzymie. Za to choinka była zawsze. Musiała być i musiała stać zgodnie z polską tradycją aż do 2 lutego, do święta Ofiarowania Pańskiego, zwanego potocznie świętem Matki Bożej Gromnicznej. Jan Paweł II bardzo pielęgnował ten zwyczaj. Miał choinkę u siebie w mieszkaniu, a także w kaplicy i jadalni. Lubił też choinkę na Placu św. Piotra. Był bardzo związany z tradycjami polskimi. Jako człowiek niezwykle wrażliwy na piękno czerpał z nich siłę do przeżycia tych świąt, czerpał duchową inspirację. Głęboko przeżywał wszystko, co było związane ze świętami Bożego Narodzenia - tradycje, symbole, światło, żłóbek, szopkę, no i oczywiście pięknie przystrojone drzewko.

A jak wyglądały święta Wielkanocne w Watykanie? Co Papież jadł na śniadanie wielkanocne, czy miał swój koszyczek z pokarmami do poświęcenia?
Również na Wielkanoc staraliśmy się zachować polskie zwyczaje. W Wielką Sobotę zawsze jeszcze był post i to ścisły post, a także wielkie skupienie i modlitwa. Święcenie pokarmów odbywało się nie w Wielką Sobotę, tylko w niedzielę rano, bezpośrednio przed śniadaniem. Nie było specjalnych koszyczków, z jakimi wy chodzicie do kościoła poświęcić pokarmy. Na wielkanocnym stole znajdowało się to, co zwykle w Polsce - pisanki i babka drożdżowa, kiełbasa i szynka, chrzan, chleb i sól. Po poświęceniu tych potraw Ojciec Święty składał nam życzenia, a my jemu. Śniadanie wielkanocne było uroczyste, przy zachowaniu wszystkich polskich tradycji.

Skoro Ojciec Święty był człowiekiem bardzo pogodnym i dowcipnym, to czy w Poniedziałek Wielkanocny polewaliście się dla żartu wodą? Podobno Włosi nie obchodzą, tak jak my, drugiego dnia świąt?
No, nie próbowaliśmy polewać Ojca Świętego. Może ktoś próbował oblać siostry zakonne, jednak Ojca Świętego z szacunku dla jego osoby - nie. On zresztą też nas nie oblewał, chociaż bardzo lubił żartować. Był człowiekiem bardzo pogodnym i pewnie chętnie by zobaczył, jak ktoś inny to robi.

Wcześniej Ksiądz Kardynał mówił, że ks. Karol Wojtyła dużo spowiadał. Jak został papieżem także siadał w konfesjonale?
Nawet jak został wybrany papieżem i miał tak dużo obowiązków, to nie zaniechał spowiadania. W październiku 1986 roku Jan Paweł II pojechał do Ars we Francji, by uczcić tam 200. rocznicę urodzin wielkiego spowiednika, chyba największego w czasach nowożytnych, ks. Jana Marii Vianneya. Św. Proboszcz z Ars spowiadał nawet po kilkanaście godzin na dobę i poprzez spowiedź nawrócił tysiące ludzi, którzy pobłądzili i odeszli daleko od Pana Boga. Jan Paweł II sam spowiadał się co tydzień, a więc co tydzień przystępował do sakramentu pokuty. Równocześnie spowiadał jako papież w każdy Wielki Piątek, zasiadając w konfesjonale Bazyliki św. Piotra. A jeśli ktoś go poprosił, to okolicznościowo też spowiadał.

Kto odwiedzał Papieża w Watykanie?
Wszyscy, bo drzwi były otwarte dla każdego człowieka. My byliśmy po to, żeby ludziom to dojście do Papieża ułatwić. Bardzo często przychodziły dzieci. Jan Paweł II niezwykle lubił dzieci, miał z nimi dobry kontakt. Myślę, że kontakt ten był taki dobry, ponieważ on je naprawdę kochał. Gdy się kocha, to wszystkie bariery obcości znikają, nie ma lęku. Z tej wzajemnej bliskości rodziło się też bezpośrednie przywiązanie do osoby.

Czy Papież miał przyjaciół?
Papież miał przyjaciół i to nawet jeszcze z czasów szkoły podstawowej. Z kolegami tymi przyjaźnił się do końca swoich dni. Nie zapomniał nigdy ich imion ani nazwisk. Był bardzo wierny w przyjaźni, nigdy jej nie zrywał, nawet jeśli ta przyjaźń wiele go kosztowała. Mimo że był tak bardzo zajętym i zapracowanym człowiekiem, pamiętał o ich imieninach, o wysyłaniu życzeń na święta. Zawsze był wierny raz nawiązanej przyjaźni.

Czy Papież był częściej wesoły czy poważny? Co najbardziej go smuciło, a co śmieszyło?
Bardzo lubił się pośmiać, ale nigdy z kogoś. Zwracał baczną uwagę na to, by nie śmiać się z innych. Gdy czasem ktoś, w jego towarzystwie, próbował z jakiejś osoby żartować, to on wtedy był bardzo ostrożny. Nigdy nie chciał, by zrobiono komuś przykrość. Ale gdy ksiądz biskup Albin Małysiak, sufragan krakowski, jechał do Rzymu, to zbierał przed podróżą jak najwięcej żartów i dowcipów, żeby je potem Papieżowi opowiedzieć, żeby mogli razem się z nich pośmiać. Papież lubił więc dobre żarty i lubił się pośmiać, był bowiem człowiekiem pogodnym i z poczuciem humoru. Lubił też zaśpiewać i był bardzo towarzyski, chociaż nigdy nie tracił czasu na samą zabawę. Jan Paweł II nigdy nie był też smutny, nigdy nie płakał, nawet gdy spotykało go coś bardzo bolesnego czy trudnego, gdy przychodziły poważne sprawy i problemy. Miał ogromne zaufanie do Pana Boga, wierzył i ufał, że Pan wszystkim pokieruje i wszystko to w swojej mądrości zamierzył. W ten sposób Jan Paweł II układał wszystkie życiowe sprawy.

Czy Ksiądz Kardynał pamięta jakiś dowcip, który Papież opowiedział?
O, w tej chwili nic akurat nie mogę sobie przypomnieć. Ale jak mi kiedyś przyjdzie do głowy…

A czy Księża śpiewali razem coś po góralsku? Jaką piosenkę Papież lubił najbardziej?
Jan Paweł II nucił po góralsku, ale to raczej z księdzem profesorem Tadeuszem Styczniem, swoim uczniem, a potem też i następcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a także z jedną z sióstr sercanek, które prowadziły mu gospodarstwo domowe. Najchętniej chyba tę kolędę "Oj maluśki, maluśki". Ze mną nie śpiewał po góralsku, bo… no, nie bardzo umiem.

Czy Księża mówili do siebie po polsku i ile języków znał papież Jan Paweł II?
Ponieważ prawie zawsze był obecny ktoś, kto nie rozumiał języka polskiego, najczęściej mówiliśmy po włosku. Papież posługiwał się rozmaitymi językami, w zależności od tego, jakim mówili jego goście, biskupi czy inni, którzy przychodzili do niego, również na posiłki. Miał ogromny talent do języków obcych, potrafił bardzo szybko nauczyć się nowego. Gdy przyszedł do Watykanu, znał oprócz polskiego języki: angielski, francuski, niemiecki, włoski, no i oczywiście łacinę. Potem bardzo szybko udoskonalił hiszpański, a następnie portugalski. Tak więc właściwie wszyscy ludzie, którzy przychodzili do Papieża, mogli mówić z nim we własnym języku, bez pośrednictwa tłumaczy. Tłumacz był obecny jedynie w rozmowach z przywódcami Związku Radzieckiego, a potem Rosji.

W jaki sposób Ksiądz Kardynał zwracał się do Papieża, a jak Papież do Księdza?
Zawsze zwracałem się "Ojcze Święty", nigdy nie mówiłem inaczej. Jan Paweł II zaś mówił do mnie najczęściej po imieniu. Mówił też "ksiądz Stasiu" - zwłaszcza przy innych.

Księże Kardynale, czy Jan Paweł II umiał wysyłać e-maile i czy korzystał z Internetu?
O, to były inne czasy. W okresie jego pontyfikatu Internet dopiero wchodził w użycie, podobnie jak wysyłanie e-maili. Ten sposób komunikacji dopiero się rodził. Jan Paweł II korzystał już oczywiście z komputera, ale poprzez innych, a nie osobiście. Najchętniej pisał ręcznie. Ręcznie pisał też wszystkie swoje homilie i przemówienia. Kiedy złamał rękę, wtedy prosił kogoś do siebie i dyktował mu swoje teksty. Przez ostatnie lata, gdy już dużo chorował, też dyktował.

Czy Jan Paweł II miał jakieś swoje zwierzątko? Czy w ogóle lubił zwierzęta?
Nigdy nie miał żadnego domowego zwierzęcia - ani kota, ani psa, ani ptaka. Wiem, że papież Pius XII lubił kanarki, także Paweł VI miał upodobanie w ptakach i trzymał je w Castel Gandolfo. Natomiast Jan Paweł II nie trzymał w domu żadnych zwierząt. Bardzo lubił przyrodę - rośliny i zwierzęta - w ich naturalnym otoczeniu. Lubił na nie patrzeć i podziwiać w ogrodach Watykanu czy Castel Gandolfo oraz na wakacjach. Bardzo lubił zieleń, kwiaty, szczególnie wiosną, gdy przyroda budziła się do życia. Wieczorem zaś z radością wpatrywał się w piękno zachodzącego słońca, które budziło w nim zachwyt.

Czy Jan Paweł II oglądał telewizję? Jaki program lubił najbardziej? Czy oglądał transmisje sportowe, np. mecze piłkarskie albo skoki narciarskie?
Ojciec Święty nie miał tak dużo czasu na oglądanie telewizji. Ponieważ telewizor stał w jadalni, w czasie kolacji zawsze staraliśmy się pokazać Ojcu Świętemu jakiś fragment z dziennika telewizyjnego, a więc oglądał wiadomości. Lubił też filmy i uważał, że jest mu to potrzebne. Tak więc w ciągu roku oglądał kilka dobrych filmów.

O czym marzył Papież?
Myślę, że marzył i modlił się o to, żeby nie było podziałów wśród chrześcijan. Bardzo chciał, żeby Kościoły wschodnie połączyły się z Kościołem zachodnim - katolicy z protestantami i prawosławnymi. Żeby byli jedno, jak chciał Pan Jezus. Marzył i modlił się, by na świecie był pokój. Nie ma przecież dnia, żeby gdzieś nie toczyła się wojna.

Księże Kardynale, jak Papież napisał jakiś nowy wiersz, to czy czytał go Księdzu?
Nie, nigdy mi nie czytał, ale prosił zaufane osoby, które znały się na poezji, żeby wyraziły swoją opinię. Zresztą Jan Paweł II pisał głównie zanim został papieżem. Ostatnim utworem, który powstał w Krakowie, był poemat zatytułowany Stanisław, poświęcony św. Stanisławowi, biskupowi i męczennikowi, patronowi Polski. Utwór ten Ojciec Święty zadedykował kardynałowi Franciszkowi Macharskiemu, swemu następcy na Katedrze św. Stanisława w Krakowie, czyli swemu następcy jako arcybiskupowi krakowskiemu. Potem nie tworzył już poezji. Dopiero niedługo przed śmiercią Jan Paweł II wrócił do pisania i tak powstał Tryptyk rzymski, który ludziom na całym świecie bardzo się spodobał.

Gdy Ojciec Święty mieszkał w Watykanie, to czy często wspominał naszą Ojczyznę?
Jan Paweł II był wielkim patriotą, bardzo kochał Polskę. Często o niej mówił i często ją wspominał. Jako papież miał też oczywiście na względzie dobro całego świata i wszystkich narodów oraz dobro całego Kościoła. Niemniej jednak Polska w sercu Ojca Świętego miała miejsce szczególne. Bardzo interesowało go to, co dzieje się w Polsce, jak żyją jego rodacy, jaka przyszłość zostanie zapewniona dzieciom i młodzieży w jego kraju, jaki los ich czeka. Cierpiał, gdy dowiadywał się, że ludzie w Polsce są prześladowani, więzieni, że strzela się do nich na ulicach. Bardzo przeżył wprowadzenie stanu wojennego. Chciał mieć jak najwięcej wiadomości ze swej Ojczyzny. Dumny był z tego, że urodził się Polakiem. Nieraz mówił - "wybrali mnie na papieża jako Polaka", "jako Polak jestem papieżem" albo "Polska, polski Kościół, polska kultura przygotowały mnie do pełnienia funkcji papieża". Jan Paweł II bardzo wysoko cenił polską kulturę, polską historię i polską naukę. Zachwycał się też polską przyrodą, wspominał polskie krajobrazy. Zawsze z miłością mówił o swojej Ojczyźnie do innych ludzi. Był głęboko związany z Polską, nie wstydził się swego patriotyzmu.

Czy Papież lubił przyjeżdżać do Polski? A może chciał zostać tu pod koniec swego życia?
Bardzo, bardzo lubił odwiedzać rodzinny kraj. Kochał swoich rodaków. Cieszył się niezwykle za każdym razem, kiedy do Polski przyjeżdżał. Nie mógł jednak zostać tu pod koniec życia, bo Ojciec Święty jest dla całego Kościoła, dla ludzi na całym świecie. Papież jest głową Kościoła, a siedziba głowy Kościoła znajduje się w Rzymie, w Watykanie. Ale cieszył się też, kiedy Polacy odwiedzali go w Watykanie, kiedy przyjeżdżali tam, aby z nim się spotkać. Myślę, że teraz też się cieszy, kiedy przybywają, aby pomodlić się przy jego grobie.

Recenzje

www.diecezja.pl

Publikacja jest zapisem wywiadu, którego w przededniu beatyfikacji Jana Pawła II udzielił dzieciom z telewizyjnego programu ,,Ziarno” kard. Stanisław Dziwisz. Padają w nim pytania, jakie dotychczas nie padły i odpowiedzi, które poruszą wszystkich Czytelników. Po raz pierwszy kard. Stanisław Dziwisz, jedna z osób najbliższych polskiemu Papieżowi, tak szeroko opowiada dzieciom o błogosławionym Janie Pawle II. Z niezwykłej rozmowy wyłania się piękny portret Ojca Świętego, który zaskoczy i poruszy także dorosłych. Wydawnictwo Biały Kruk nadało mu wspaniałą oprawę graficzną i zilustrowało tekst licznymi, unikatowymi zdjęciami – od dzieciństwa Karola Wojtyły aż do końca Wielkiego Pontyfikatu. Wydawnictwo Biały Kruk przeznacza 4 zł ze sprzedaży każdego egzemplarza książki na budowę Centrum Jana Pawła II.

www.deon.pl

Książka-wywiad, który dzieci przeprowadziły z kard. Stanisławem Dziwiszem o papieżu Janie Pawle II została zaprezentowana we wtorek w siedzibie Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3. „To dzieci pisały tę książkę, prowokowały, zadawały pytania, ja tylko starałem się dobrze na nie odpowiadać. (...) Zachęcam do czytania, bo dzieci sprowokowały mnie do odpowiedzi, których normalnie bym nie udzielił” – mówił podczas spotkania metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Wywiad z kard. Dziwiszem o Janie Pawle II przeprowadziły dzieci z telewizyjnego programu katolickiego dla najmłodszych „Ziarno”. Książkowy zapis tego spotkania zatytułowany „Ale dali szkołę!” wydała krakowska oficyna Biały Kruk.

Opinie o produkcie (0)

Imię i nazwisko:
do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl