Tam, gdzie Rusini mieszali się z Polakami. Cerkwie wpisane w krajobraz gór, lasów, pól i łąk

Nasi autorzy

Tam, gdzie Rusini mieszali się z Polakami. Cerkwie wpisane w krajobraz gór, lasów, pól i łąk

Procesja w Turzańsku; widoczna drewniana cerkiew pw. Michała Archanioła. Fot. Adam Bujak Procesja w Turzańsku; widoczna drewniana cerkiew pw. Michała Archanioła. Fot. Adam Bujak Kto wybrał się choć raz w Beskid Niski, zna charakterystyczny wygląd znajdujących się tam niewielkich świątyń. Od frontu spora drewniana wieża z cebulastą kopułą na szczycie, za nią niższa, podobna kopuła nad nawą (w przybliżeniu kwadratową), a z tyłu najmniejsza nad prezbiterium. W środku, między nawą a miejscem świętym, zobaczymy ikonostas. Są to bowiem prawie wszystko cerkwie, najczęściej zbudowane w ubiegłych wiekach jako greckokatolickie dla tamtejszych Rusinów, zwanych Łemkami.

Przeważnie są to świątynie drewniane, tak jak sąsiadujące z nimi od zachodu i północy stare drewniane kościoły katolickie (Sękowa, Binarowa, Haczów i wiele innych). Tylko niektóre wymurowano z miejscowego kamienia, choć z dachami i kopułami krytymi gontem. Ich harmonijne kształty wpisują się w górski, leśny, łąkowy i polny krajobraz Beskidów.

Łemkowie

Osadnictwo w naszych Karpatach miało z początku charakter rolniczy i posuwało się wzdłuż dolin rzek, które były jednocześnie szlakami handlowymi wiodącymi na Węgry. Do nich przez tysiąclecie należały tereny obecnej Słowacji. Pod koniec średniowiecza nałożyły się na to wędrówki ze wschodu, wzdłuż gór, ludności wołoskiej, która przyniosła ze sobą kulturę pasterską z wypasami bydła i owiec wysoko w górach.

Ci tak zwani Wołosi, mieszani etnicznie, spotkali się i zmieszali z miejscowymi, czyli Rusinami na wschodzie, a Słowakami i Polakami dalej na zachód. Z kultury wołoskiej w zachodnich Beskidach i na Podtatrzu zostały głównie metody gospodarowania i trochę słownictwa. Dalej na wschód zaczynały się natomiast tereny z przewagą Rusinów. Byli to Łemkowie w Beskidzie Niskim, Bojkowie w Bieszczadach i Huculi w Czarnohorze. Nie należy ich mylić z Ukraińcami, bo do XIX w. Ukrainą nazywano obszary równinne dawnej Rusi Kijowskiej, dalej na wschód. A zresztą, ci górale za Ukraińców się nie uważali i dotąd podkreślają swoją odrębność. Ich mowa też była i jest odmienna. Łemkowski jest stosunkowo bliższy polskiemu, na przykład przejął on regularny akcent na drugiej sylabie od końca. Sama nazwa Łemków zaś pochodzi od mocnej wymowy głoski „ł” i z początku była przezwiskiem, ale się przyjęła.

Religijnie Rusini i Wołosi należeli do Kościoła wschodniego, a więc do kręgu prawosławia ze stolicą w Konstantynopolu. Liturgia była bizantyjska w języku starosłowiańskim, a duchowni byli żonaci. W czasach wcześniejszych świadomość różnic wyznaniowych musiała być jednak u niepiśmiennych górali słaba, a do kościołów i tak mieli daleko. Gdy jednak doszło w Rzeczypospolitej do zjednoczenia prawosławia z katolicyzmem, czyli do unii brzeskiej w 1593 r., Rusini z gór stali się z czasem unitami, czyli grekokatolikami.

Taki stan rzeczy przetrwał do XX w. Na pograniczu obszarów łemkowskich Rusini mieszali się z Polakami, jak też zaczynali mówić po polsku, przez co przedwojenne spisy ludności sygnalizują wsie, gdzie wielu grekokatolików, a nawet prawie wszyscy podawali jako ojczysty język polski, a nie ruski. Od przełomu XIX i XX w. wielu Łemków zaczęło przyjmować prawosławie, co kojarzono z agitacją moskiewską, choć motywem bywało też odrzucenie ukrainizacji. Za to w czasie I wojny światowej spotkały ich represje austriackie. Wojna ta przyniosła też zniszczenia, a Beskidy zaroiły się od cmentarzy wojskowych, bo zwycięska bitwa wojsk austriackich z zajmującymi Galicję Rosjanami była nadzwyczaj krwawa. Cmentarze te, ciekawe artystycznie, zostały w nowszych czasach odrestaurowane.

Kolejne zniszczenia przyniosła II wojna światowa, zwłaszcza w czasie operacji dukielskiej, czyli przejścia armii sowieckiej przez Karpaty na Słowację. Sowieci pod szyldem „repatriacji” przesiedlili potem na Ukrainę wielu Rusinów, w tym mieszkańców położonych najdalej na zachód wsi łemkowskich koło Szczawnicy.

Po wojnie na zaniedbane obszary Bieszczadów, pogórza i Beskidu Niskiego przedostały się ze wschodu oddziały nacjonalistów ukraińskich. Sotnie UPA mordowały tam Polaków i terroryzowały ludność miejscową, której zasobami się żywiły. Władze komunistyczne uznały, że jedyną skuteczną metodą walki będzie systematyczne wysiedlenie wszystkich Ukraińców i Rusinów, co nastąpiło w 1947 r. (akcja „Wisła”). Jednocześnie chciały „zlikwidować problem ukraiński” w Polsce. Oddziały UPA faktycznie zostały zniszczone, resztki uciekły przez Czechosłowację albo wróciły na Ukrainę, ale Łemkowie i Bojkowie siłą zostali przesiedleni na ziemie zachodnie i północne, tracąc ojcowiznę. Podobnie było na Roztoczu. Przesiedlenia dotknęły łącznie około 140 tys. osób. Objęły one także część zachodnią Beskidu Niskiego, bliżej Krynicy i Gorlic, choć tam UPA nie sięgało, a duża część mieszkańców była Polakami. Ci tam zostali, niektórzy Łemkowie też, a inni zaczęli po trochu wracać. Wielu odbudowuje swoją kulturę i świadomość. Po 1989 r. zaczął też wracać Kościół greckokatolicki, gdyż przedtem władze komunistyczne dopuszczały na te tereny tylko duchownych prawosławnych.

Cerkwie łemkowskie

Biedna i rozproszona ludność miała niewiele świątyń, wcześniejsze zachowały się tylko szczątkowo. Gdzieś w początkach XVII w. zaczęło powstawać ich więcej. Ukształtował się wspomniany już trójdzielny schemat cerkwi łemkowskiej, ze sporym przedsionkiem pod wieżą, szerszą nawą i prezbiterium, nad którymi wznosiły się trzy hełmy, podobne do barokowych, kryte gontem, a czasem blachą. Otaczał je krąg starych drzew i niski murek. Przy cerkwi znajdował się cmentarz. Całkiem spory, porośnięty kwitnącym wiosną na niebiesko barwinkiem, znajdziemy za cerkwią w Wisłoku Wielkim.

(...)

prof. Michał Wojciechowski

*

Powyższy fragment pochodzi z artykułu, który w całości przeczytać można w aktualnym, wrześniowym numerze miesięcznika WPIS:

WPIS 09/2025 (e-wydanie)

WPIS 09/2025 (e-wydanie)

 

Wrześniowy numer Waszego ulubionego miesięcznika „Wiara Patriotyzm i Sztuka” lepiej znanego pod skróconą nazwą „Wpis” już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca przygotowaliśmy dla Was wyselekcjonowany zbiór felietonów na aktualne tematy, podobnie jak całą serię artykułów powiązaną z rocznicami historycznymi.

     

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPIS - egzemplarze pojedyncze lub w prenumeracie - tradycyjnie albo elektronicznie oraz po książki dr. Adama Sosnowskiego:

Prenumerata elektroniczna WPiSu na drugie półrocze 2025 roku (5 numerów, w tym jeden podwójny)

Prenumerata elektroniczna WPiSu na drugie półrocze 2025 roku (5 numerów, w tym jeden podwójny)

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2025 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2025 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.