Leszek Sosnowski: Walka o rząd dusz
Przez ostatnie lata nie postawiono żadnej poważnej tamy antyewangelicznym przekazom związanym z ideologią gender, która dzięki temu mogła się coraz bardziej panoszyć i zdobywać rząd dusz, o czym świadczy choćby ta demonstracja młodych kobiet. Fot. Adam Wojnar W środkowej Grecji, nad Zatoką Koryncką, leżała w starożytności ważna kraina – Beocja, której głównym miastem były bogate i silne Teby. W 338 r. przed Chr. był to wciąż, od trzech wieków, kluczowy region Półwyspu Peloponeskiego; o utrzymanie tej hegemonii przyszło Tebańczykom zmierzyć się 2 sierpnia pod Cheroneą z niezwykle ekspansywnym Filipem II, Macedończykiem królującym nad ludem helleńskim (Dorów), ale daleko na Półwyspie Bałkańskim. W straszliwym upale armia macedońska starła się z połączonymi wojskami Beotów i Ateńczyków. Siły były wyrównane, liczyły po około 30 tys. zbrojnych, więc o zwycięstwie miał zadecydować zmysł taktyczny dowódców.
Filip II posłużył się fortelem stosowanym potem całe wieki przez różne armie, m.in. przez Władysława Jagiełłę pod Grunwaldem. Otóż część jego wojska, doborowa królewska gwardia, po niespełna godzinie walk zaczęła się cofać na pobliskie, niewielkie wzgórze, pociągając za sobą Ateńczyków, którzy tym sposobem rozluźnili mocno swoje szyki. W powstałą lukę rzuciła się natychmiast jazda pod dowództwem Filipowego syna Aleksandra, tego samego, który w niedalekiej przyszłości zdobędzie miano Wielkiego. Potem gwardia króla nagle przestała uciekać, zawróciła i uderzyła w samo centrum sprzymierzonych wojsk, już zdezorientowanych i ustawionych chaotycznie. Doszło do tego uderzenie macedońskich hoplitów z boku. Po południu na polu bitwy pozostali tylko zabici, głównie Tebańczycy, bo Ateńczycy wcześniej rzucili się do ucieczki; z rozkazu króla nie było za nimi pościgu. Tebańczycy odznaczyli się pod Cheroneą wielką odwagą, ale ich państwo już nigdy nie powróciło do znaczenia, jakie miało jeszcze przed 2 sierpnia 338 r. przed Chr. Stało się tak nie tylko za sprawą tej bitwy, ale też polityki.
Nazajutrz, 3 sierpnia, Filip II wezwał do siebie Aleksandra i oznajmił mu, że pojedzie z misją do Aten. Poselstwo miało zawieźć prochy poległych Ateńczyków, co było gestem wyjątkowym, oraz zaproponować łagodne warunki pokoju. Jak to, ojcze – zdumiał się Aleksander – Tebańczyków potraktowałeś bardzo surowo, a Ateńczyków tak łagodnie; po takim zwycięstwie powinniśmy Ateny zdobyć, a nie układać się z nimi. Widzisz, synu – odparł król – na Peloponezie są jeszcze inne państwa. Zapalczywy młodzian zawołał: Przecież najsilniejszą Spartę już wcześniej pokonaliśmy. Tak – wywodził dalej Filip II – pokonaliśmy nie tylko Spartan, ale oni wszyscy mogą się odradzać. Ateńczycy wczoraj przegrali, jednak wciąż są silni. Sztuka polega na tym, aby wśród podbitych mądrze dzielić i rządzić – kontynuował król – to dopiero daje skuteczne panowanie, nie tylko zwycięskie bitwy.
Ideę tę Filip II wcielił w życie dokładnie rok później, zakładając Związek Koryncki (zwany też Helleńskim), czyli unię pozornie równych państw greckich, których macedoński władca był zdecydowanym hegemonem, kontrolującym poczynania członków organizacji. Można zapytać: skąd my znamy taką unię?
1.
Kto z nas pamięta koniec czerwca 2015 r.? Nie z powodu upałów, jakie wówczas panowały, ale z powodu gorączki politycznej. Po majowym zwycięstwie młodego wtedy europosła z PiS-u Andrzeja Dudy odżyły na prawicy nadzieje na odsunięcie jesienią od rządów cechującej się głęboką troską o siebie, ale na pewno nie o kraj ojczysty, koalicji PO-PSL. Ta troska wyrażała się głębokimi, uniżonymi pokłonami przed Berlinem oraz Brukselą (jako unijnym centrum oczywiście).
Przez osiem lat sprawowania pełnej władzy Tusk i jego kompani stali się tak pewni swego, że nie czynili stosownych wysiłków, by wygrać kolejne wybory – najpierw prezydenckie, a kilka miesięcy później parlamentarne. Sądzili, że stanie się to „z automatu”. Zlekceważyli także zorganizowaną z prawdziwym rozmachem konferencję Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach, która odbyła się 19 – 21 czerwca, gdzie doszło do dużej mobilizacji obozu prawicowego. PiS-owska konwencja wówczas zadawała kłam zapyziałości tej partii, co nieustannie sugerowały mass media – tak jakby Tuskowa konstrukcja była czymś nowoczesnym.
Pisałem niedawno, że siła i rozmach katowickiej konwencji z czerwca 2015 r. nie zostały jednak przetworzone na trwały sukces polskiego obozu patriotycznego. Głównie dlatego, że mnóstwo pomysłów programowych, pochodzących w przeważającej większości nie od działaczy PiS-u – ale tym niemniej od mądrych i szczerych patriotów przejętych losami Ojczyzny – nie zostało nawet spisanych i wydanych w formie książkowej, aby służyć jako baza merytoryczna tysiącom działaczy tak PiS-u, jak i tym wszystkim, którzy niekoniecznie mieli ochotę na uczestniczenie w życiu partyjnym. Brak podsumowania kongresu w roku 2015 to było wielkie marnotrawstwo, które owocowało także stopniowym zniechęceniem się ludzi występujących na wielu forach w katowickiej hali kongresowej.
2.
Tak sobie myślę, że musiał być jakiś powód, iż Pan Bóg nie oznajmił Mojżeszowi dziesięciu przykazań tylko słownie, ale dał mu je spisane na dwóch kamiennych tablicach, ciężkich i niewygodnych, ale trwałych. Tym powodem była potrzeba upowszechnienia Dekalogu po wiek wieków. Bez formy pisanej nawet dziesięć przykazań rozpłynęłoby się szybko w powietrzu i w czasie, poszłoby łatwo w zapomnienie. Jeśli prawica wzoruje się na Dekalogu – a powinna, jeśli chce prawicą pozostać – nie może zapominać o „akcji” Pana Boga wobec Mojżesza. Tak samo zresztą, jak i o samych nakazach kanonu. A już pierwszy z nich bywa przez kierownictwo PiS-u łamany. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” oznacza bowiem, że wierzącemu i respektującemu przykazania Boskie człowiekowi, także politykowi, nie wolno wchodzić w żadne koalicje i w jakikolwiek sposób wspierać osobników kwestionujących Boga i nauczanie Jezusa.
Tymczasem właśnie na konwencji w Katowicach podkreślony został sojusz PiS-u z dziwnym osobnikiem, Jarosławem Gowinem, który za parę lat, będąc z łaski Jarosława Kaczyńskiego ważną personą w strukturach prawicowego rządu, powie, że gotów jest „położyć się Rejtanem, jeżeli ktoś będzie próbował ograniczać wolność słowa zwolennikom ideologii gender”.
Trudno o bardziej antyewangeliczny, bardziej bezbożny przekaz niż ten, który niesie ideologia gender i powiązane z nią ruchy LGBT plus coś tam jeszcze. Cytowane powyżej zdanie wypowiedziane zostało co prawda później, w 2019 r., ale nie można powiedzieć, że Gowin w 2015 r. lub wcześniej ukrywał się ze swymi poglądami. Kiedy ten arcyambitny człowiek, bliski kumpel m.in. Palikota, przechodził w 2014 r. z PO – bo mu nie dali stanowiska premiera – do PiS-u, nie afiszował się oczywiście umiłowaniem bezbożności, ale kto chciał, ten wiedział, kim ten gość naprawdę jest.
(...)
Leszek Sosnowski
*
Powyższy tekst to tylko początek felietonu, który w całości przeczytać można w aktualnym numerze miesięcznika "WPIS. Wiara, patriotyzm i sztuka".

WPIS 07-08/2025 (e-wydanie)
Nowy, podwójny, wakacyjny numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca prezentujemy dla Was na łamach „Wpisu” całą serię felietonów na aktualne tematy, rozmowy z wybitnymi specjalistami z rozmaitych dziedzin, a także artykuły powiązane z aktualnymi rocznicami historycznymi i frapujące reportaże. Znany z ciętego pióra i ostrych sądów Leszek Sosnowski i tym razem nie pozostawia złudzeń co do trudnych spraw polskiej polityki.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPIS - egzemplarze pojedyncze lub prenumerata - tradycyjnie albo elektronicznie:

Prenumerata elektroniczna WPiSu na drugie półrocze 2025 roku (5 numerów, w tym jeden podwójny)
Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane
Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2025 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne
Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

WPIS 07-08/2025
Nowy, podwójny, wakacyjny numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca prezentujemy dla Was na łamach „Wpisu” całą serię felietonów na aktualne tematy, rozmowy z wybitnymi specjalistami z rozmaitych dziedzin, a także artykuły powiązane z aktualnymi rocznicami historycznymi i frapujące reportaże. Znany z ciętego pióra i ostrych sądów Leszek Sosnowski i tym razem nie pozostawia złudzeń co do trudnych spraw polskiej polityki.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.