LEON XIV UDERZA W IZRAEL I BRACTWO! Dramatyczny apel papieża
Papież Leon XIV. Fot. Michała Klaga z książki "Leon XIV. Biografia ilustrowana"
Leon XIV zatrzymał się wczoraj w Castel Gandolfo przy dziennikarzach i – bez przygotowanego tekstu i bez dyplomatycznego filtra – odpowiedział na kilka pytań. A z tych kilku zdań wyłania się obraz znacznie mocniejszy, niż wielu mogłoby się spodziewać. I tak oto Leon XIV skarcił Izrael, przyznał rację Donaldowi Trumpowi, potępił zachowania lewicowych rządów i powiedział coś bardzo istotnego o narastającym konflikcie z Bractwem św. Piusa X.
Dr Adam Sosnowski
Leon XIV rozmawiał z mediami tylko przez kilka minut, ale wypowiedzi papieża były gęste i pełne ciekawych treści. Już we wstępie podałem Wam ogólny zarys tematów i zaraz przejdziemy do każdego z nich. Tradycyjnie jednak na początku proszę o lajkowanie i udostępnianie tego filmu, aby pomóc nam zbudować jak największe zasięgi.
Na początku zapytano papieża o pielgrzymkę do Hiszpanii i wystąpienie Leona XIV w parlamencie, gdzie wobec lewicowego rządu Ojciec Święty wyłożył podstawowe prawdy katolickiej nauki społecznej, potępił postępowe wariactwa i uderzenia w rodzinę, a na koniec dostał za to osiem minut braw na stojąco. Nawet skrajna lewica musiała wtedy udawać zachwyt, żeby nie zbłaźnić się przed kamerami. A wczoraj w Castel Gandolfo papież jeszcze dolał oliwy do ognia, gdy zapytany konkretnie o sytuację polityczną w Hiszpanii powiedział, że nie może być tak, iż lewicowy rząd tłamsi opozycję i narzuca nieludzkie prawo. Zresztą to samo Leon XIV powiedział wcześniej w parlamencie, podkreślając, że żadna większość nie może zmieniać prawa naturalnego, a posiadanie większości parlamentarnej nie daje prawa do upokarzania innych. Oto słowa Ojca Świętego:
Nie chcę wchodzić w politykę Hiszpanii, tak jak nie wchodzę w politykę innych krajów. Chciałbym jednak zaprosić do dialogu i do wzajemnego słuchania. Nie można nieustannie ograniczać się do krytykowania i obrażania opozycji, bez szukania porozumienia dla dobra wspólnego. Właśnie o to chodziło w akcentach, które tam podkreślałem – przede wszystkim o godność ludzką i szacunek dla każdej osoby.
Jest znamienne, że ci, którzy najgłośniej krzyczą o tolerancji i różnorodności, bardzo często okazują się najbardziej zamordystyczni i chcą niszczyć innych – „piłować katolików”, jak to się niestety zwykło mawiać na naszym rodzimym podwórku. Widzimy to w Polsce, widzimy to także w Hiszpanii i wszędzie tam, gdzie do władzy dorwała się lewica. Na szczęście dostrzega to również papież i wyraźnie się temu sprzeciwia.
W rozmowie z Leonem XIV wybrzmiał także inny wątek polityczny, mianowicie wojna z Iranem – a w szczególności postawa Izraela, który w całym konflikcie wydaje się stroną najbardziej gotową do dalszej eskalacji. Jak wiadomo, Stolica Apostolska już w przeszłości wielokrotnie krytykowała Izrael – jeszcze przed konfliktem z Iranem – za nieludzkie postępowanie wobec ludności cywilnej w Palestynie. Zarówno Leon XIV, jak i wcześniej papież Franciszek wypowiadali się tu jednoznacznie, a łaciński patriarcha Jerozolimy, kard. Pierbattista Pizzaballa, od lat upomina się o godność ludzką w tym dramatycznie doświadczonym regionie. I właśnie w tym kontekście zapytano Leona XIV, co myśli o Izraelu, o premierze Netanyahu oraz o porozumieniu między USA i Iranem. Oto, co powiedział Ojciec Święty:
Zawsze trzeba prosić o pokój i o negocjacje. Dzięki Bogu istnieje przynajmniej to memorandum, które – jak się wydaje – ma zostać oficjalnie podpisane w piątek. Tak mówią. Pozostanie jeszcze kilka punktów do ustalenia, ale zawsze lepiej rozwiązywać je przez dialog i negocjacje niż przez powrót do wojny. Mam więc nadzieję, że będzie to rzeczywiste rozwiązanie konfliktu, że wojna naprawdę się zakończy i że będziemy mogli iść naprzód dla dobra wszystkich. Trzeba dążyć do wyeliminowania broni nuklearnej – to jest pewne. Trzeba szukać dobra wszystkich narodów i sposobów rozwiązania problemów, także ekonomicznych i społecznych, które w tej sytuacji zostały stworzone.
Ta wypowiedź papieża na pierwszy rzut oka wydaje się ostrożna – i rzeczywiście wpisuje się w najlepsze zwyczaje watykańskiej szkoły dyplomacji. Ale pamiętajmy, w jakim kontekście padła odpowiedź. Papież został zapytany wprost o Izrael. Tymczasem chwali tych, którzy dążą do pokoju – czyli USA i Iran – a gani tych, którzy nadal prą do wojny, czyli Izrael. Jeszcze ciekawsza jest druga część wypowiedzi, w której Leon XIV mówi, że absolutnie zgadza się z tym, iż „należy dążyć do wyeliminowania broni nuklearnej”. Papież mówi wręcz, że to jest pewne. To najbardziej mnie zaskoczyło, bo w ten sposób Leon XIV przyznaje rację Trumpowi i całej administracji amerykańskiej, która od początku tego konfliktu powtarza, że głównym celem jest uniemożliwienie Iranowi produkcji arsenału atomowego. Pamiętamy przecież, jak w przeszłości Donald Trump pisał ostre, mało eleganckie posty uderzające w papieża, sugerując, że Ojciec Święty nie rozumie, jak groźna byłaby bomba atomowa w rękach Iranu. A tu proszę – papież odpowiada, że jak najbardziej to rozumie i się z tym zgadza. Być może więc prezydent USA następnym razem, zamiast obrażać papieża w mediach społecznościowych, po prostu podniesie słuchawkę i zadzwoni do Leona XIV?
W końcu Leon XIV został zapytany także o sytuację z Bractwem św. Piusa X oraz zapowiedziane święcenia biskupie, które najpewniej dojdą do skutku 1 lipca. Oto odpowiedź papieża:
Z pewnością zaprosiliśmy ich do jedności – i wciąż rozważam wystosowanie jeszcze jednego apelu: nie róbcie tego, starajmy się żyć komunią w Kościele. Ostatecznie jednak to jest ich wybór. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, co oznacza on zarówno dla nich, jak i dla całego Kościoła. Podział między chrześcijanami jest zawsze czymś bolesnym. Oni jednak odmawiają przyjęcia pewnych podstawowych elementów nauczania Kościoła, począwszy od różnych punktów Soboru Watykańskiego II. Jeśli dokonają takiego wyboru, będzie mi przykro, ale my musimy iść naprzód.
Leon XIV bardzo jasno zakomunikował też, że jeżeli Bractwo dokona tych święceń, dojdzie do schizmy – dokona się ona zresztą niejako automatycznie, a Watykan nie będzie miał wówczas wyboru. Dojdzie do bardzo bolesnej sytuacji, w której tęczowa falanga biskupów niemieckich nadal będzie pozostawać w Kościele katolickim, zaś oddani i prawowierni – poza kwestią posłuszeństwa wobec papieża – kapłani znajdą się poza jego widzialną jednością. Dla setek tysięcy, a może nawet milionów wiernych przywiązanych do Bractwa będzie to trudny czas próby. Na ten moment nie widzę jednak możliwości, aby sprawy potoczyły się inaczej. Bractwo musiałoby po prostu zrezygnować z tych święceń, ale szanse na to są moim zdaniem bliskie zeru.
Niestety – schizma nie jest już nawet na horyzoncie. Ona jest już po drugiej stronie ulicy: blisko, na wyciągnięcie ręki.

Bez Boga nie ma zbawienia
Wielu będzie zaskoczonych, czytając tę książkę. Nie zawsze spotyka się bowiem opinie tak odważne – formułowane zwłaszcza przez osobę duchowną – a zarazem tak głęboko przemyślane. O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ wykazuje się wielką wiedzą na temat Kościoła, chrześcijaństwa, ale także aktualnych spraw społecznych i narodowych. W rozmowie z dr.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.