Ks. prof. Waldemar Cisło: Jeśli będzie pokój – wszystko inne sami odbudujemy. Krzyk sumienia świata
Autor artykułu z jedną z mieszkanek Aleppo i jej synkiem. Jedynym pragnieniem mieszkańców Syrii umęczonych potworną rzeczywistością wojny jest – nastanie pokoju. Fot. Archiwum ks. prof. Waldemara Cisły Słyszę je w ruinach syryjskich miast, w ustach matek, które próbują ukoić płacz dzieci. Wyszeptują je uchodźcy w irackim Erbilu, piszą na piasku dzieci z Sudanu Południowego. Powtarzają je nauczyciele z Aleppo i duchowni z północnego Libanu. To słowo nie pojawia się tam jako slogan. Ono jest krzykiem sumienia świata – błaganiem wypowiadanym przez ludzi, którzy utracili wszystko poza nadzieją. I co najbardziej uderzające – to błaganie nigdy nie ma formy żądania. Nikt nie mówi: „przywieźcie pomoc”, „dajcie pieniądze”, „wesprzyjcie nas w ONZ czy w Brukseli”. Oni mówią tylko: „Potrzebujemy pokoju. Jeśli będzie pokój – wszystko inne odbudujemy. Sami”.
Te słowa słyszałem setki razy, w różnych językach i na różnych kontynentach. Brzmiały zawsze tak samo: prosto, prawdziwie, bez retoryki. Bo pokój nie jest tam abstrakcyjnym pojęciem. Jest warunkiem życia. Z takich rozmów, z takich spotkań – nie spektakularnych, lecz bolesnych w swojej prostocie – zrodziła się później moja książka. Nie miała być ona kolejnym raportem z frontu ani podręcznikiem geopolityki. Miała być próbą odpowiedzi na pytanie, czym naprawdę jest pokój. Nie jako stan polityczny. Nie jako brak wojny, ale jako porządek serca, bez którego świat przestaje być światem, a człowiek – człowiekiem.
Pierwszym impulsem były dla mnie słowa Jezusa wypowiedziane do uczniów w Wieczerniku: „Pokój wam”. To nie było upomnienie czy rozliczenie. Pan Jezus nie zapytał: „Gdzie byliście, gdy mnie pojmano?” ani „Dlaczego mnie zdradziliście?”. Pierwszym słowem Boga skierowanym do człowieka po Zmartwychwstaniu było: „Pokój wam”. To słowo – jednocześnie dar i zadanie – pozostaje najkrótszym streszczeniem Ewangelii. I wciąż brzmi, jeśli tylko chcemy słuchać.
Drugim doświadczeniem, które głęboko zapadło mi w pamięć, było spotkanie z arcybiskupem stanu Orisa w Indiach. Był to pierwszy w historii Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym, którego byłem pomysłodawcą, inicjatorem oraz organizatorem przy akceptacji Konferencji Episkopatu Polski. Arcybiskup przyjechał do Europy, jak sam mówił, po raz ostatni w życiu. Był człowiekiem schorowanym, mówił z trudem, poruszając się o lasce. Nie przyniósł petycji ani oficjalnych dokumentów. Z torby wyjął niewielki pendrive z nagraniami – spalonych kościołów, sprofanowanych tabernakulów, zniszczonych szkół, zakrwawionych podwórzy chrześcijańskich wiosek. „To nie są filmy – powiedział – to dokumentacja. Każde ujęcie robili napastnicy, by udowodnić, że wykonali zlecenie”. Potem dodał trzy zdania, które noszę w sercu do dziś: „Nie proszę was o pieniądze. Proszę was o modlitwę. Proszę was o pokój”. W tej ciszy było więcej prawdy niż w niejednym przemówieniu politycznym.
Kolejnym wstrząsem była rozmowa w Syrii z ojcem, który przyszedł do mnie z dzieckiem na rękach. Spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: „Ojcze, jeśli nie ma pokoju – nie ma nic. Nie masz wpływu na życie swoich bliskich, nie możesz kupić leków, nie możesz iść do pracy. Bez pokoju człowiek przestaje być człowiekiem”. Tych zdań również nie da się zapomnieć. Wtedy zrozumiałem, że pokój to nie przywilej – to tlen potrzebny do życia. Gdy go zabraknie, człowiek zaczyna dusić się od środka – traci nadzieję, sens, zdolność kochania. Wielu ludzi w Europie traktuje pokój jak coś oczywistego, danego niemal raz na zawsze. Tymczasem dla milionów ludzi na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy na Ukrainie jest on jak powietrze: niewidzialny, ale niezbędny. Bez niego nie ma nic.
Podczas spotkania z arcybiskupem Orisy zaskoczyło mnie to, że znając ogrom zniszczeń nie prosił on o fundusze. Powiedział tylko: „Jeśli będzie pokój – wszystko odbudujemy. Jeśli go nie będzie – żadna pomoc nie wystarczy”. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem w pełni, że modlitwa o pokój nie jest ucieczką od świata, ale najgłębszą formą odpowiedzialności za świat. Nie każdy może pojechać do Aleppo, Mosulu czy Dżuby, ale każdy może się modlić. A modlitwa, jeśli jest prawdziwa, zawsze przeradza się w czyn.
Modlitwa nie jest magią. Nie zatrzymuje bomb. Ale zmienia serce człowieka. A zmienione serce – zmienia świat.
Widziałem kobiety, które po stracie dzieci potrafiły powiedzieć: „Nie chcemy zemsty”. Widziałem chłopców, którzy odłożyli broń, bo ktoś podarował im książkę. Pokój zaczyna się od małych decyzji, które zmieniają wszystko.
Czy modlitwa działa? To pytanie słyszę często i nie zawsze łatwo jest na nie odpowiedzieć. Ale są chwile, których inaczej wytłumaczyć się nie da. W 2018 roku w Polsce modliliśmy się w intencji Asii Bibi, chrześcijanki z Pakistanu skazanej na śmierć za rzekome bluźnierstwo. W kościołach i domach ludzie odmawiali Różaniec w jej intencji. Trzy dni później przyszła wiadomość: została uwolniona. Czy to przypadek? Być może. Ale może jednak znak, że modlitwa naprawdę porusza Niebo.
(...)
ks. prof. Waldemar Cisło
*
Jest to tylko fragment artykułu, który w całości dostępny jest w aktualnym numerze miesięcznika WPIS:

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2026. Wydanie drukowane
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2026 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.