Jeśli zbudujemy gospodarczą i polityczną niezależność, Niemcy nie będą mogli dyktować nam warunków. Rozmowa z byłym wicepremierem i ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem
Porozumienie UE–Mercosur oznacza zalew tańszych produktów rolnych wytwarzanych według niższych standardów, co wypycha z rynku polskich rolników, uzależnia nasz rynek żywności od importu i osłabia długofalową suwerenność żywieniową Polski. Rolnicy od wielu miesięcy protestują przeciwko koalicji 13 grudnia, która te rozwiązania unijne przyjmuje bez protestu. Fot. East News/Reporter/Karolina Misztal Adam Sosnowski: Czy to prawda, że Carrefour jest na sprzedaż i polskie państwo pod rządami Donalda Tuska nie jest zainteresowane jego zakupem, a ta popularna sieć handlowa ma trafić w ręce ukraińskiego kapitału?
Jacek Sasin: Tak donoszą media. Nikt oficjalnie się do tego nie odniósł, ale rzeczywiście nie ma też żadnego sygnału, aby polskie państwo było zainteresowane wejściem na rynek dużych sieci handlowych czy w ogóle w segment dużego handlu. Z drugiej strony, nie ma dziś na tyle silnego polskiego podmiotu prywatnego działającego w branży spożywczej i dysponującego kapitałem, który pozwoliłby kupić Carrefoura. Mówi się, że cena za polski Carrefour to około miliarda euro, czyli nieco ponad cztery miliardy złotych. Dla państwa nie byłaby to kwota przerażająca, natomiast dla prywatnego biznesu w tej branży, w dużej mierze zdominowanej przez podmioty zagraniczne, to już bardzo dużo. Wiem, że są w kraju polscy przedsiębiorcy prowadzący działalność w tym obszarze, którzy byliby tym zainteresowani, ale potrzebowaliby wsparcia ze strony państwa, choćby w postaci zaangażowania kapitałowego.
Czy państwo może się angażować w taki sposób?
Mógłby tutaj działać choćby Polski Fundusz Rozwoju, który podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości odgrywał taką rolę – wspierał polskie firmy w różnego rodzaju inwestycjach. Nie mam żadnej wątpliwości, że teraz nie ma takiego zainteresowania; Donald Tusk mówi o repolonizacji, ale jego działania są przeciwne polskiemu interesowi. Zamiast wspierać polski kapitał, on pozwala na dalszą dominację zagranicznych sieci handlowych, które niszczą polski rynek pracy i rolnictwo. Dlatego obawiam się, że wielka szansa, jaką jest dziś możliwość nabycia jednej z dużych sieci handlowych, zostanie przegapiona i stracona, a podobna okazja nieprędko się powtórzy. Państwo ma narzędzia, aby stać się tutaj aktywnym graczem. Kiedy byłem ministrem aktywów państwowych, skonsolidowaliśmy państwowe podmioty w branży rolno-spożywczej, tworząc Krajową Grupę Spożywczą. Powstała ona właśnie po to, by wzmocnić polski udział w segmencie rolno-spożywczym. Handel traktowaliśmy jako zwieńczenie całego łańcucha rolno-spożywczego. Widzimy, co dzieje się dziś na polskiej wsi – polski rolnik produkuje, ale zarabiają na tym głównie pośrednicy i handel. Polski rolnik dostaje grosze za produkty, które potem, w detalu, kosztują nie grosze, a już całkiem niemałe kwoty.
Doszliśmy do takiego kryzysu produkcji rolnej, że polskiemu rolnikowi bardziej opłaca się rozdawać za darmo. Co rusz widać apele w sieci, załamani rolnicy zapraszają ludzi do siebie, aby sami zebrali warzywa z pól, bo ich „sprzedaż” do dystrybutorów jest tak skrajnie nieopłacalna.
Niestety tak jest. Sam zbiór plonów jest kosztowny, a pieniądze, które otrzymuje rolnik, nie pokrywają nawet kosztów produkcji. Mamy w tej chwili sytuację dramatyczną, a pojawienie się dużego polskiego gracza na rynku sprzedaży detalicznej mogłoby wprowadzić uczciwe zasady konkurencji. Nie mówimy o dopłacaniu przez państwo, lecz o stworzeniu uczciwego rynku, gdzie polski rolnik będzie zarabiał godziwie, a nie będzie zmuszony rozdawać plonów za darmo, bo nie opłaca się ich sprzedawać. Zarabia oczywiście handel, bo marża musi istnieć, ale zarabia też producent. Nie może on być wyłącznie ofiarą maksymalizowania marży. Powstanie Krajowej Grupy Spożywczej miało służyć m.in. wykorzystywaniu takich właśnie okazji – odkupieniu dużych firm przetwórczych. Nie jest tajemnicą, że prowadziliśmy rozmowy dotyczące choćby Hortexu, których do końca naszych rządów nie udało się doprowadzić do finału. Nie wiem, czy były one potem kontynuowane, czy po prostu nie przyniosły rezultatu.
Można sobie wyobrazić, że udziałowcami Krajowej Grupy Spożywczej stawaliby się polscy producenci również z innych branż rolnych. Powinien zadziałać mechanizm dokapitalizowania KGS czy to przez Skarb Państwa, czy przez instrumenty finansowe, którymi dysponuje państwo, jak PFR czy BGK, zapewniające odpowiednie zabezpieczenie kapitałowe dla takiej transakcji. Uważam, że powinno to nastąpić bezwzględnie.
Z doniesień medialnych wynika, że pojawiają się już chętni z zagranicy i że Carrefourem zainteresowany jest podmiot z Ukrainy.
Najwidoczniej ten podmiot rozumie to, co zachodnie koncerny pojęły już lata temu, że handel na polskim rynku po prostu się opłaca. Może się opłacać również na zasadach innych niż obecnie – bez zdzierania z polskich rolników i puszczania ich już nie w skarpetkach, ale boso. Kalkulacje są proste: jeśli zabraknie polskiego producenta rolnego, nawet jeśli się go wykończy, to żywność zostanie sprowadzona z innych krajów – skupionych w organizacji Mercosur czy w ramach umów z Ukrainą – i będzie sprzedawana dalej. Tylko czy Polska poradzi sobie bez polskiego rolnika i czy bez rodzimego rolnictwa będziemy krajem suwerennym? Czy interesuje nas bezpieczeństwo żywnościowe, czy nie? Mnie i moją formację polityczną bezpieczeństwo żywnościowe interesuje. Wiemy, że jest ono tak samo ważne jak bezpieczeństwo militarne, energetyczne czy zdrowotne. Bez bezpieczeństwa żywnościowego nie ma kraju, który może czuć się bezpieczny i w pełni suwerenny. Państwo może bowiem podlegać wówczas różnego rodzaju naciskom ze strony zagranicznych dostawców oraz krajów, które kontrolują te dostawy. Poza tym, wielkie kryzysy z drugiej kadencji naszych rządów – choćby COVID, a potem także wojna na Ukrainie, pokazały, jak łatwo jest dziś zerwać łańcuchy dostaw i jak łatwo jest pozbawić się dostępu do strategicznych produktów, bez których państwo nie może normalnie funkcjonować. Dotyczy to surowców, zaawansowanych technologii, ale również żywności.
Z tą różnicą, że bez technologii można jakoś przeżyć – ale bez żywności już nie. Czy Polska z kraju eksportującego żywność może zamienić się w importera, uzależnionego od zagranicy?
Tak. Jeśli sami nie będziemy produkować odpowiedniej ilości żywności, narazimy się na ryzyko, że w pewnym momencie może jej w Polsce po prostu zabraknąć. Bardzo wiele ryzykujemy, akceptując zwijanie polskiego rolnictwa. Tymczasem obecny rząd robi dziś niestety wszystko, by zamordować polskie rolnictwo. Po pierwsze, przyjęcie umowy z Mercosurem to potężny cios w polskie rolnictwo. Po drugie, zaakceptowanie umowy o wolnym handlu z Ukrainą oznacza zalew produktów spożywczych stamtąd na polski rynek. Polska jest dla Ukrainy naturalnym rynkiem zbytu – powiedzenie w tym przypadku „dla Ukraińców” byłoby może nadużyciem, bo to jest przemysł, a nie rolnictwo. (...)
*
Jest to tylko fragment wywiadu, którego całość przeczytać można w bieżącym numerze miesięcznika WPIS.

WPIS 10/2025 (e-wydanie)
Październikowy numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak zawsze autorzy i zespół „Wpisu” przygotowali dla Was całą serię felietonów na aktualne tematy polityczne i obyczajowe, a także artykuły powiązane z bieżącymi rocznicami historycznymi. Ponadto w najnowszym numerze królują wywiady; przygotowaliśmy aż trzy rozmowy z niezwykłymi osobami! Wybitny historyk prof.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPIS:

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2026 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2026 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2026. Wydanie drukowane
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.