Czarna legenda Piusa XII uchodzi dziś za fakt Jest doraźnie wykorzystywana w polityce

Nasi autorzy

Czarna legenda Piusa XII uchodzi dziś za fakt Jest doraźnie wykorzystywana w polityce


Pius XII. Fot. Wikimedia Pius XII. Fot. Wikimedia W 1951 r., równocześnie w języku polskim i angielskim, znaczącą książkę pt. Eugeniusz Pacelli, papież pokoju opublikowali Oskar Halecki i James Murray jr. Była to właściwie pierwsza praca, która ukazywała nauczanie „polityczne” i działalność Piusa XII w czasie II wojny światowej. W pewnym sensie była apologią papieża wobec ataków, które pojawiły się już w czasie wojny, zarzucających mu bierność, wspieranie raz Niemców, a innym razem sprzyjanie komunistom sowieckim. Z biegiem czasu książka stawała się coraz bardziej aktualna, pojawiały się nowe jej wydania. Halecki potem jeszcze wielokrotnie występował w obronie Piusa XII, zwłaszcza wobec komunistycznej propagandy w Polsce.

            Niestety, w znacznej mierze zabrakło innych autorów, którzy broniliby tego wielkiego papieża. W związku z tym stopniowo mogła pojawić się czarna legenda, która zdominowała narrację o nim. Uchodzi dzisiaj za zwyczajny fakt, co nie oznacza, że można się z tym zgodzić. Szczęśliwie, począwszy od końca lat 1990., mimo rozmaitych przeszkód rozwijają się coraz odważniej badania historyczne dotyczące pontyfikatu Piusa XII. Ukazują one w coraz jaśniejszym świetle jego przełomowe nauczanie i ofiarną działalność. Tym samym przypisują mu kluczową rolę we wprowadzaniu Kościoła w nową epokę. Można zupełnie spokojnie mówić, że mamy tu do czynienia rzeczywiście z wielkim papieżem. W prowadzonych obecnie badaniach, zwłaszcza dotyczących czasu II wojny światowej i okresu bezpośrednio powojennego, ciekawe jest to, że ich konkluzje, choć oparte na nowych źródłach, właściwie pokrywają się z tym, co napisali O. Halecki i J. Murray jr. w 1951 r.

            Przydałoby się w Polsce większe zainteresowanie Piusem XII i lepsza znajomość poświęconej mu współczesnej historiografii, gdyż jest to papież, którego znaczenie dla Kościoła w Polsce jest trudne do przecenienia. Można się o tym łatwo przekonać, badając jego dzieje w latach 1940. i 1950. Ważny jest także okres wcześniejszy, gdy kard. Pacelli pełnił urząd sekretarza stanu Stolicy Świętej. Pomijając te niezwykle ważne zagadnienia, zamierzam zwrócić uwagę jedynie na powstanie czarnej legendy Piusa XII, w której są obecne także polskie wątki. Związane są z jego tzw. milczeniem w czasie II wojny światowej, zwłaszcza w odniesieniu do holokaustu. W powstaniu owej legendy zawarte jest określone, głębsze przesłanie skierowane do wierzących.

1

Polemika dotycząca „milczenia Piusa XII” w czasie II wojny światowej w kwestii eksterminacji Żydów przez Niemców zaszła obecnie tak daleko w historiografii i tak się utrwaliła w świadomości współczesnej, że stała się nawet tematem haseł słownikowych (J. Nobécourt, «Silence» de Pie XII, w: Dictionnaire historique de la papauté, ed. Ph. Levillain, Paris 1994, s. 1570-1577). Wiele już na ten temat napisano i nadal z zapałem się pisze, gdyż zagadnienie jest niewątpliwie ważne. Wynika zarówno z historycznego punktu widzenia, jak i ciągle powracających możliwości doraźnego wykorzystywania tego w polityce. Nie brakuje przy tym chęci wpływania na wewnętrzne sprawy Kościoła. Wyrazem tego jest choćby przeciwstawianie się beatyfikacji „Papieża II wojny światowej”, której jestem zwolennikiem z wielu racji moralnych i historycznych. Wykorzystywanie sloganu o „milczeniu” Piusa XII doprowadziło do narodzin prawdziwie „czarnej legendy”, tendencyjnie pomijającej możliwość bardzo różnej oceny zachowania tego papieża w tragicznych latach wojny.

            Jako pierwszy zarzut „milczenia” postawił znany i doceniany Emmanuel Mounier (1905-1950) już kilka tygodni po wyborze kard. Eugenio Pacellego na Stolicę Piotrową, który nastąpił 2 marca 1939 r. Uczynił to w odniesieniu do włoskiej agresji na Albanię, dokonanej na początku kwietnia tegoż roku, z powodu braku potępiającej reakcji ze strony nowego papieża. W artykule opublikowanym na łamach „Le Voltigeur” (5 maja 1939 r.), francuski intelektualista zaznaczył wprawdzie, że „byłoby błazeństwem ze strony wiernego zastępować sumienie papieskie”, ale zarazem podkreślał, „że zgorszenie z powodu tego milczenia” weszło „w tysiące serc”. Następnie zaś dodawał: „Nie jestem w stanie osądzić, czy nie było to niczym innym niż nieuniknionym haraczem udanej dyplomacji. (…) Prosiłem tylko o kilka słów. Ponieważ zdarza się, że Słowo ożywia”. 

2

            Przywołany przez Mouniera problem słów wówczas niewypowiedzianych niepokoił papieża w czasie długich i tragicznych lat wojny, zapoczątkowanych napaścią na Polskę narodowosocjalistycznych Niemiec sprzymierzonych z Rosją sowiecką. W tym kontekście jezuicki historyk Burkhart Schneider napisał: „Papież został oskarżony z powodu swojego pozornego milczenia, które wydawało się obojętnością wobec niewyobrażalnych cierpień”. Te oskarżenia pochodziły przede wszystkim „ze środowisk polskich na wygnaniu”, a więc także ze strony katolickiej (Pio XII. Pace, opera della giustizia, Cinisello Balsamo 2002, s. 44; oryginał niemiecki tej książki ukazał się w 1968 r.).

            Dyplomatyczna i polityczna linia, zajmowana przez Stolicę Świętą w poprzednich dziesięcioleciach, a przede wszystkim w czasie wielkiej wojny 1914-1918, opierała się na neutralnej bezstronności między stronami konfliktu. Starano się wedle tego postępować, co nie spotykało się z pełnym uznaniem także u katolików. W linii tej leżało potępienie przez papieża Benedykta XV „nieużytecznej rzezi” oraz prawdziwa „dyplomacja wspierająca”, której protagonistą w Niemczech był Eugenio Pacelli, wówczas nuncjusz w Bawarii. Pius XII w czasie nowej tragicznej wojny – wywołanej przez totalitaryzmy nazistowski i komunistyczny, które zostały potępione przez Piusa XI w 1937 r. za pośrednictwem encyklik Mit brennender Sorge i Divini Redemptoris – zamierzył postępować w taki sam sposób; nawet jeśli pełniąc posługę papieską dokonał wyborów, których w żadnym wypadku nie można uznać za neutralne.

            Podejmując bezprecedensową decyzję, między jesienią 1939 a wiosną 1940 r., wsparł m.in. usiłowanie, które zresztą szybko upadło, doprowadzenia do upadku rządu hitlerowskiego, czego próbowali dokonać niektórzy wojskowi niemieccy w porozumieniu z brytyjskimi. Po połowie 1941 r. Pius XII od razu i zdecydowanie odrzucił próby włączenia Stolicy Świętej w „krucjatę” przeciw komunizmowi, a następnie zaangażował się w złagodzenie opozycji wielu katolików ze Stanów Zjednoczonych w stosunku do współpracy wojennej z Rosją stalinowską. Nie zmieniało to oczywiście oceny komunizmu ze strony tego papieża i jego najbliższych współpracowników, która zawsze pozostała negatywna. Nabrała szczególnej wymowy już w 1943 r., a osiągnęła zwieńczenie w potępieniu na mocy dekretu Świętego Oficjum z 1949 r. Obraz Piusa XII „na garnuszku Amerykanów”, rozpowszechniany także w Polsce z racji niewątpliwego antykomunizmu papieża, jest z historycznego punktu widzenia nie do utrzymania. Oskar Halecki dokonał słusznej oceny: „W przeciwieństwie do aliantów zachodnich Pius XII nigdy nie miał żadnych złudzeń co do któregokolwiek z obu systemów totalitarnych. Nie uważał wojny, jaką Hitler wydał Stalinowi, za ‘krucjatę’ przeciwko komunizmowi, ale nie widział też w tym ostatnim sojusznika w walce z narodowym socjalizmem” (Tysiąclecie Polski katolickiej, Rzym 1966, s. 523).

            Wywołana polemika, będąca owocem sowieckiej, a ogólniej mówiąc komunistycznej, propagandy, podjęta także przez przedstawicieli rosyjskiego Kościoła prawosławnego, szybko, bo już w 1944 r., przyczyniła się do podniesienia oskarżeń pod adresem Piusa XII i Watykanu. Wychodziły one wprawdzie z innej perspektywy, ale właściwie sytuowały się na linii oskarżeń sformułowanych wcześniej przez Mouniera. Problem uległ pewnemu poszerzeniu za sprawą oskarżeń podniesionych przez dyplomatów akredytowanych przy Stolicy Świętej, które zostały rozciągnięte na eksterminację Żydów ze strony nazistów niemieckich. W ramach stopniowego oddalania się oraz coraz bardziej wrogiego nastawienia do siebie zwycięskich bloków, co doprowadziło w latach powojennych do hegemonii sowieckiej w Europie Środkowo-Wschodniej i do zimnej wojny, zarzucano Piusowi XII wspieranie nazizmu i faszyzmu w Niemczech, przebaczenie im dokonanych zbrodni, ukrywanie z premedytacją niemieckich przestępców wojennych, brak potępienia barbarzyństwa hitlerowskiego. Najogólniej więc mówiąc, zarzucono mu milczenie w czasie wojny. Z tego okresu pochodzą fotomontaże przedstawiające Piusa XII w geście błogosławienia niemieckich żołnierzy udających się na front. 13 czerwca 1943 r. Ojciec Święty odpowiedział na oskarżenia, „że papież chciał wojny, że ją wspiera i dostarcza pieniędzy, aby ją kontynuować, że papież nic nie robi dla sprawy pokoju. Być może nigdy nie rzucono bardziej potwornej i absurdalnej potwarzy niż ta”. Już po wojnie, 24 grudnia 1946 r., Pius XII nawiązał wprost do propagandy przeciw Stolicy Świętej, wyznając z bólem: „My dobrze wiemy, że wszystkie nasze słowa, nasze intencje są narażone na złośliwe i pokrętne interpretacje ze względu na cele polityczne”. 

3

            Pytanie postawione przez Mouniera odnośnie do włoskiej agresji w Albanii powróciło po niemal 12 latach, w 1951 r., w wypowiedzi innego intelektualisty francuskiego, François Mauriaca (1885-1970), który rok później otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Sformułował on poważne napomnienie pod adresem Piusa XII, że nie potępił prześladowania i eksterminacji Żydów. We wstępie do Bréviaire de la haine. Le IIIe Reich et les Juifs Léona Poliakova (Paris 1951), po podkreśleniu, że książka została skierowana do Niemców, Mauriac konstatował: „Ten brewiarz został napisany także dla nas, Francuzów, których tradycyjny antysemityzm przeżył w tych bezmiarach horroru, w których Vichy miało swoją wstydliwą i podłą część. Dla nas, katolików francuskich, przede wszystkim, którzy – jeśli zachowaliśmy honor – to jesteśmy w tym dłużnikami heroizmu i miłości wielu biskupów, kapłanów i zakonników w stosunku do tropionych Żydów, ale którzy nie mieliśmy pociechy usłyszenia następcy Galilejczyka, Szymona Piotra, potępiającego wyraźnym i jasnym słowem, a nie dyplomatycznymi aluzjami krzyżowanie tych niezliczonych ‘braci w Panu’. W czasie okupacji zapytałem pewnego dnia czcigodnego kardynała Suharda, który z drugiej strony uczynił tak wiele, po cichu, na rzecz prześladowanych: ‘Eminencjo, poleć nam modlić się za Żydów…’, a on za całą odpowiedź podniósł ręce do nieba; oczywiście, okupacyjna siła miała środki nacisku, którym nie można się było oprzeć, a milczenie papieża i hierarchii nie było niczym innym niż obrzydliwym obowiązkiem – chodziło o uniknięcie gorszych nieszczęść. Nie zmienia to faktu, że przestępstwo o takim zasięgu spada w nieobojętnej części na wszystkich świadków, którzy milczeli, bez względu na racje ich milczenia” (s. 9-10).

            Mniej surowe, a o wiele bardziej wnikliwe były oceny Żyda Poliakova odnośnie do antyżydowskiej tradycji i postawy Piusa XII: „Nie należy do pisarza żydowskiego wypowiadać się na temat wiekowych dogmatów innej religii, ale wobec nieogarnionych konsekwencji nie można nie być dogłębnie zaniepokojonym. Oby sens naszego niepokoju nie został źle zrozumiany. My nie dopuszczamy, aby był choćby ślad antysemityzmu w myśli Papieża. Jeśli, przeciwnie do tak wielu biskupów francuskich, nie pozwolił on usłyszeć swego głosu, to niewątpliwie wynikało to z faktu, że jego jurysdykcja rozciągała się na całą Europę i musiał on uwzględniać nie tylko ciężkie groźby zawisłe nad Kościołem, ale także kondycję duchową swoich wiernych we wszystkich krajach” (s. 398).

Chodzi o to, że ci wierni byli pod wpływem tradycji antyżydowskiej, w związku z czym ich reakcje musiały być wewnętrznie uwarunkowane.

4

            W tym oto kontekście sytuuje się zwrot dotyczący milczenia Piusa XII, jaki nastąpił ponad cztery lata po jego śmierci (zmarł 9 października 1958 r.). Został zapoczątkowany przez dramat teatralny Der Stellvertreter. Ein christliches Trauerspiel (Namiestnik. Tragedia chrześcijańska) Rolfa Hochhutha (1931-2020). Został on wystawiony po raz pierwszy w Berlinie 20 lutego 1963 r. Zawierał tezy skrajnie wrogie w stosunku do Piusa XII. Z powodu zaś szybkiego wzbudzenia silnych i szerokich polemik wywarł wówczas olbrzymi wpływ na formowanie „nowego” obrazu tego papieża i Stolicy Świętej w opinii publicznej, a także w samej debacie historiograficznej. Znaczącym momentem stała się obrona Piusa XII podjęta przez jego najbliższego współpracownika Giovanniego Battistę Montiniego, który w 1954 r. został mianowany arcybiskupem Mediolanu, a w 1958 r. ogłoszony kardynałem przez Jana XXIII. Okazją do interwencji Montiniego stał się występujący w obronie Piusa XII artykuł Pius XII and the Jews, opublikowany na łamach angielskiego pisma katolickiego „The Tablet” w numerze 6416 z 11 maja 1963 r. (s. 4-5). Autor podkreślił m.in. daleko idącą zbieżność sztuki teatralnej Hochhutha z „publikacją sowiecką” na temat Watykanu i II wojny światowej. Kard. Montini w liście, który doszedł do redakcji 21 czerwca 1963 r., a więc w dniu jego wyboru na papieża Pawła VI, bronił postawy Piusa XII wobec prześladowania i eksterminacji Żydów przez nazistów niemieckich. Hochhuth twierdził, że papież miałby być współodpowiedzialny za te przestępstwa, ponieważ ich nie potępił. „Postawa potępienia i protestu, którą ten zarzuca papieżowi, że jej nie zastosował, byłaby – oprócz tego, że nieużyteczna – szkodliwa” – pisał dawny współpracownik Piusa XII. Zakończył swoją wypowiedź słowami: „Nie gra się tymi argumentami i postaciami historycznymi, które znamy, twórczą fantazją artystów teatralnych, nie obdarzonych wystarczająco rozeznaniem historycznym i – dałby Bóg – ludzką uczciwością. Ponieważ przeciwnie, w obecnym przypadku, prawdziwy dramat byłby inny: byłby to dramat tego, kto usiłuje zrzucić na Papieża, skrajnie świadomego swego obowiązku i rzeczywistości historycznej, a także Przyjaciela, owszem, bezstronnego, ale bardzo wiernego, narodu niemieckiego, straszne zbrodnie nazizmu niemieckiego. Pius XII miał również zasługę być ‘Wikariuszem’ Chrystusa, który starał się odważnie i całościowo, jak mógł, pełnić swoją misję. Czy jednak będzie można zaliczyć do kultury i sztuki taką niesprawiedliwość teatralną?”. List kard. Montiniego został opublikowany po angielsku („The Tablet” t. 217, nr 6423, s. 714-715) i po włosku („L’Osservatore Romano” z 29 czerwca 1963 r., s. 7).

            Te same akcenty i uwagi krytyczne przeciw propagandowej tezie niemieckiego dramaturga można znaleźć prawie dwa lata później w artykule Giovanniego Spadoliniego (1925-1994) La verità sul «Vicario». Ukazał się na łamach „Il Resto di Carlino” (18 lutego 1965 r.) po pierwszych przedstawieniach dramatu Hochhutha w Rzymie, które szybko zostały zawieszone i wywołały ostre polemiki. Tekst tego wybitnego intelektualisty i polityka włoskiego rozpoczynał się od bezpośredniego ataku na stanowisko zajmowane przez partie lewicowe, przede wszystkim przez komunistów: „Partia, która głosowała za artykułem 7, partia, która popiera ‘dialog’ z katolikami, ogłosiła coś w rodzaju ‘krucjaty’ o wolność myśli na postawie tego ‘pamfletu’, będącego potwarzą antyklerykalną i samoobroną nacjonalistyczną” [Chodzi o artykuł 7 konstytucji włoskiej, która aprobuje Traktaty Laterańskie z 1929 r. i o linię polityczną komunistów].

Przypominając obronę Piusa XII ze strony Pawła VI – zarówno w 1963 r., jak i potem, w czasie historycznej podróży papieża do Ziemi Świętej w styczniu 1964 r. – Spadolini kładł nacisk na liczne elementy propagandy politycznej obecne w wystawionym w Rzymie dramacie. Podkreślał, że w ten sposób ówczesny kardynał Mediolanu „wystąpił, z lojalnością współpracownika i ucznia, który nie zapomina, przeciw absurdalnym i podłym mowom oskarżycielskim propagandy politycznej przybierającej pozór moralizmu”. Zwrócił także uwagę, że podczas gdy „Paweł VI postawił nogę na ziemi izraelskiej, co było najbardziej znaczącym i ‘rewolucyjnym’ etapem jego misji palestyńskiej, wszyscy zdali sobie sprawę, że papież zamierzał odpowiedzieć, z samego serca narodowego ogniska żydowskiego, na systemowe ataki świata komunistycznego, w których można było rozpoznać pewien udział lub pewne ustępstwo także w sercach katolików, lub przynajmniej u pewnych katolików nie nieznanych także we Włoszech”.

            W artykule Spadoliniego zawarte jest jasne odniesienie do początków oskarżeń kierowanych pod adresem Piusa XII ze strony dwóch francuskich intelektualistów katolickich, Mouniera i Mauriaca, a potem obecnych przede wszystkim w propagandzie sowieckiej w okresie powojennym i tzw. zimnej wojny.

            Trzeba wspomnieć, że do dramatu Hochhutha z pewnym upodobaniem odwoływała się także propaganda komunistyczna w PRL-u, stawiająca sobie ewidentne cele antyreligijne i antyrzymskie. Premiera Namiestnika w reżyserii Kazimierza Dejmka (1924-2002) odbyła się w kwietniu 1966 r. w Teatrze Narodowym w Warszawie. Wprawdzie spektakl nie spotykał się w Polsce z oczekiwanym przez środowiska partyjne uznaniem, ale pewien wpływ na pewno wywierał. Był wielokrotnie wystawiany, przyczyniając się tym samym do utrwalania czarnej legendy Piusa XII także w naszym kraju. Możemy spotkać tego wiele śladów, także w proponowanych dzisiaj podręcznikach szkolnych omawiających historię XX wieku. Słusznie zatem wystawianie tego dramatu nazwano „ciemną kartą historii teatru w PRL” (K. Braun, „Namiestnik”. Ciemna karta historii teatru w PRL, „Glaukopis. Pismo społeczno-historyczne, 2012, s. 24-41).

Jest to jedynie fragment artykułu ks. prof. Janusza Królikowskiego, który ukazał się w miesięczniku „Wpis”. Całość znajdziecie Państwo w numerze 129-130 (lipiec-sierpień) z 2021 r.  

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2026. Wydanie drukowane

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2026. Wydanie drukowane

 

Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.