Zagrożeniem są nie tylko heretycy, ale i giętcy katolicy. Księdza Starowolskiego koncepcja Rzeczypospolitej jako Rzymu Północy
Ks. Szymon Starowolski z Karolem Gustawem, obraz Jana Matejki na pocztówce wyd. w 1927 r. Fot. domena publiczna. Jednego tylko nienawidził w życiu – kłamstw o Polsce i Polakach. Ks. Szymon Starowolski (1588–1656) nie mógł się wprost nadziwić, dlaczego tak świetna i potężna Rzeczpospolita pozostaje tak nieznana, tak niedostatecznie przedstawiona i opisana przez polskich autorów, dlaczego tak bardzo jest w Europie szkalowana. Nie próżnował więc – pozostawił po sobie nie tylko dziesiątki dzieł opisujących poszczególne dziedziny życia szlacheckiego, ale też szerszą, pogłębioną analizę polskości.
Szymon Starowolski doczekał się niezłej sławy jak na syna bojarskiej rodziny, prawdopodobnie nawet bezherbowej, plebejskiej. Nie dość, że jego pisma drukowano z ekscytacją i zapałem przez następne 200 lat oraz czytano je w różnych trudnych narodowych chwilach, to on sam pojawił się na jednym z obrazów Jana Matejki. Na płótnie owym stary, brodaty Starowolski oprowadza jako kanonik krakowski po grobach królewskich na Wawelu króla szwedzkiego (!) Karola Gustawa, który właśnie wtedy, w 1655 r., rzucił do swych stóp całą Rzeczpospolitą. Gdy dumny zdobywca pysznił się swym zwycięstwem, jego katolicki przewodnik powiedział tylko: „Deus mirabilis, fortuna variabilis” – „Bóg miłościwy, a fortuna zmienna”. I tak też się stało, gdyż monarcha ze Sztokholmu wywołany przez siebie potop szwedzki ostatecznie przegrał.
Historię tę opisywał później Wespazjan Kochowski, powtarzali ją potomkowie, a uwiecznił nie tylko Matejko, ale i Henryk Sienkiewicz, który przytoczone słowa włożył w usta Onufremu Zagłobie. Przypomnijmy i my dzisiaj postać ks. Starowolskiego. Kim był ten plebejski syn, który swoją pracowitością i intelektem zrobił w szlacheckiej Rzeczypospolitej taką karierę, że towarzyszył magnackim potomkom w kilku podróżach europejskich, został płodnym pisarzem, czytanym w Niemczech i Francji, a ostatecznie nie bał się też rzucić retorycznego wyzwania samemu Karolowi Gustawowi?
Jego życiorys jest jak najbardziej godny uwagi, jednak tylko w drugiej kolejności, chodzi bowiem przede wszystkim o to, że Starowolski – syn zubożałych bojarów, potrafił jako pisarz i historyk stworzyć spójną i przenikliwą wizję Rzeczypospolitej. Ks. Szymon widział jej wielkie zalety, ale stanowczo wskazywał też słabości. Nie bał się łajać Andrzeja Frycza Modrzewskiego, gromić husarii, senatorów i magnatów. Ta doprawdy nietuzinkowa postać jest niestety za mało znana. Tym marginalizowaniem skrzywdzono nie tyle kanonika krakowskiego, co nas – jego potencjalnych czytelników.
Słynne postaci i ich zasługi
Ks. Szymon Starowolski zasłynął głównie z takich dzieł, w których zestawiał dziesiątki słynnych postaci Rzeczypospolitej w kontekście ich konkretnych zasług. W „Setniku pisarzów polskich”, w „Żywotach biskupów krakowskich” czy w „Wojownikach sarmackich” opisał chronologicznie, w kronikarskim porządku, polskich mężów stanu przez pryzmat ich konkretnych wybitności – pisarskich, duchowych czy militarnych. W dziele „O znakomitych mówcach Sarmacji” Starowolski przedstawił najlepszych retorów, posłów i senatorów, którzy potrafili porwać tłumy na sejmach, uzasadniając swoje racje zarówno przy pomocy rzeczowych argumentów, jak i pięknym językiem. W tych galeriach osobistości pobrzmiewa co prawda nuta pochlebstwa, aczkolwiek pisarz, sam będąc gorliwym katolikiem, potrafił zdobyć się na docenienie protestanckich czy prawosławnych mężów stanu. Przy opisie zwolennika reformacji Andrzeja Frycza Modrzewskiego pozwolił sobie jednak na jawną obelgę. Nie tyle wobec polskiego pisarza, ile wobec „owego sprośnego świniopasa, Lutra”. Czytamy tam też o „słynnej dyspucie w Wolborzu” w 1561 r., kiedy to Modrzewski publicznie debatował ze Stanisławem Orzechowskim, podobno sromotnie przegrywając z nim na argumenty teologiczne i filozoficzne. „Niemniej jednak Modrzewski napisał znakomity traktat ‘O obyczajach’, tak samo inne” – chwalił heretyka autor „Setnika pisarzów polskich”.
Twarda ortodoksja katolicka ks. Szymona Starowolskiego skierowana była też wobec takich osób wierzących, które z wielką lekkością szły na kompromisy ze współczesnością – z protestantami czy z zaniedbaniami Kościoła. Ostrzegał w „Setniku”, że wierze zagrażają „nie tylko heretycy, ale również giętcy katolicy, którzy wtedy uważają się za wielkich polityków, gdy oblegają Kościół Boży podkopami makiawelicznej zdrady. Oni łatwo pozwalają na to, że zduszona już herezja na skutek ich życzliwej postawy podnosi głowę i sama trucizna znów nabiera swej mocy”. Szymon Starowolski chwalił natomiast ks. Jakuba Wujka, który walczył z herezją w Wielkopolsce.
Gorliwość religijna Starowolskiego była ugruntowana, a jego wiara – szczera. Szymon już od młodego wieku podchodził do tego bardzo poważnie, a w swoim piśmiennictwie był gorącym orędownikiem kultu maryjnego i zawierzenia wielu spraw miłości Maryi, nazywając Ją „Patronką naszą, obronicielką / y orędowniczką u Syna iey najmilszego”. Coraz częstsze modlitwy zanoszone do Matki Bożej w XVII w. zaowocowały Jej koronacją na Królową Polski właśnie podczas potopu szwedzkiego.
Autor „Wojowników sarmackich” doceniał przez całe swoje życie, jak wielkie szanse daje Kościół katolicki swoim wiernym. Od dziecka chodził do szkoły parafialnej, która pozwoliła mu pasjonować się światem. Dopiero w wieku 24 lat, będąc na Akademii Krakowskiej, dostrzegał, jak wiele rozwój nauki zawdzięcza duchownym i ich hojności, a także sprawności administracyjnej biskupów. Choć Starowolski był wielkim admiratorem autorów starożytnych, zarówno greckich, jak i rzymskich, nie uszło jego uwadze, że rozwój intelektualny opiera się na wnioskach i filozofii wielkich uczonych katolickich.
Łącząc miłość do ojczyzny (słowo „ojczyzna” często pada w jego dziełach) z głęboką wiarą i wielkim znawstwem dorobku antycznych cywilizacji, dokonał ks. Szymon arcyciekawej syntezy filarów swoich czasów, tworząc własną wizję polskości – narodu Sarmatów.
W odpowiedzi oszczercom
Zarówno podczas podróży zagranicznych, jak i w trakcie lektury licznych zachodnich druków historycznych oraz politycznych uderzyło księdza Starowolskiego to, że o Rzeczypospolitej wszędzie wiedziano mało i na dodatek – bardzo źle o niej pisano. „Niewątpliwie więcej u nas dzielności w czynach niż umiejętności w ich rozgłaszaniu, przeto nic dziwnego, że mało o nas w świecie wiedzą” – przekonywał w jednym ze swoich dzieł. Będąc z jednym z magnatów w niderlandzkim Lowanium, został wraz z nim demonstracyjnie biednie przyjęty na kolacji przez jednego z gospodarzy, bo „głupi Sarmaci” nie zasługują na nic więcej.
(...)
Jakub Maciejewski
*
Jest to tylko fragment artykułu, którego całość przeczytać można w bieżącym numerze miesięcznika WPIS.

WPIS 10/2025 (e-wydanie)
Październikowy numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak zawsze autorzy i zespół „Wpisu” przygotowali dla Was całą serię felietonów na aktualne tematy polityczne i obyczajowe, a także artykuły powiązane z bieżącymi rocznicami historycznymi. Ponadto w najnowszym numerze królują wywiady; przygotowaliśmy aż trzy rozmowy z niezwykłymi osobami! Wybitny historyk prof.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po książki o ważnych postaciach naszej historii:

Wodzowie Polski. Szlakami chwały oręża polskiego
Niezmierzone jest bogactwo polskiej historii! Gdyby jednak oprzeć się tylko na przekazach medialnych, to nasze dzieje wyglądałyby mizernie i siermiężnie. Tak samo szkolne lekcje historii wieją nudą dzięki zubożonym do minimum zakresom nauczania oraz wyjątkowo prymitywnym podręcznikom. Historia w szkołach odarta została z narracji, z autorytetów, a przede wszystkim z bohaterstwa i patriotyzmu.

Żółkiewski. Pogromca Moskwy – biografia
Gdy w Moskwie słyszeli nazwisko hetmana Żółkiewskiego, to blady strach padał na jej mieszkańców. W świeżej pamięci mieli bowiem geniusz wojskowy i furię bitewną dzielnego wodza Rzeczypospolitej, który rozgromił Rosjan wielokrotnie, a pod Kłuszynem wprost zdemolował ich oraz wspomagających Moskali Szwedów.

Nieznane rozmowy Józefa Piłsudskiego
Sporo pisze się o Józefie Piłsudskim, ale rzadko oddaje się głos jemu samemu. W tej książce jest inaczej.
Tu Marszałek przemawia do nas wprost. Rozmów z nim spisano podczas jego życia nie za wiele, jeszcze rzadziej były publikowane w formie książkowej, trwałej – toteż nie są zbyt znane. A szkoda, gdyż Komendant bardzo dużo opowiadał w nich o sobie; o swoim życiu prywatnym, ale i swoich poglądach na Rzeczpospolitą oraz Europę.

Księga Norwidowa. Życie, poezja, rysunki. wyd. 2024
Ten rodem z mazowieckiego dworku szlacheckiego artysta mówił sam o sobie – jakże słusznie! – że jest sztuk-mistrzem, a więc twórcą korzystającym z wielu narzędzi: słowa, pędzla, piórka, rylca, a nawet dłuta. W istocie Cyprian Kamil Norwid był artystą tyleż wybitnym, co wszechstronnym.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.