„Trujące owoce” ideologii i kryzys Kościoła. Odważna rozmowa dr. Adama Sosnowskiego z o. prof. Dariuszem Kowalczykiem
Manifestacja "Obudź się Polsko!" w obronie Telewizji Trwam. Warszawa 29 września 2012. Fot. Adam Bujak Czy wszystko, co nazywa się dziś postępem, rzeczywiście nim jest? Autorzy najnowszej publikacji wydanej nakładem wydawnictwa Biały Kruk pt. „Bez Boga nie ma zbawienia” nie mają wątpliwości: odrzucenie Boga pociąga za sobą nie tylko kryzys wiary, ale także głębokie konsekwencje moralne, kulturowe i społeczne.
W jednym z najbardziej poruszających fragmentów książki rozmówcy sięgają do historii idei, pokazując, jak presja kulturowa i intelektualna wypiera wartości chrześcijańskie, uderzając w rodzinę, wychowanie i życie społeczne. O. prof. Dariusz Kowalczyk wskazuje wprost na „trujące owoce” nurtów myślowych, które pod pozorem wolności i postępu systematycznie wypierają Boga z przestrzeni publicznej. Poniższy fragment stanowi jedną z najbardziej wyrazistych diagnoz tego zjawiska.
Dr Adam Sosnowski: Ta nienawiść do Kościoła katolickiego jest widoczna od czasów Chrystusowych, ale wraz z Oświeceniem weszła na salony i do powszechnej myśli intelektualnej świata zachodniego. Voltaire mówił o Kościele, że „tę hańbę należy zmiażdżyć”, Kant nazywał go „zabobonnym fetyszem”, a rewolucja francuska jako głównego wroga obrała sobie właśnie Kościół. Dziś intelektualny mainstream jest w najlepszym przypadku areligijny, a w najgorszym – zaciekle antyklerykalny. Kościół jest zajęty sobą i rzadko kiedy potrafi zabrać jednoznaczny głos w debacie publicznej. Z trzech wymienionych przez Ojca instytucji zostaje rodzina, która mierzy się z furiackim atakiem, czego owoce niestety widać, zwłaszcza od czasu rewolucji seksualnej: rozbite małżeństwa, dzieci bez dwojga rodziców, rodziny typu patchwork czy wreszcie szatańskie podszepty wobec młodych o tzw. zmianie płci. Wygląda na to, że „marsz przez instytucje” był niesamowicie skuteczny.
O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ: Tak! Neomarksistowski marsz przez instytucje okazał się bardzo skuteczny. Ogłupił i zdeprawował miliony ludzi na całym świecie. W książce „Pamięć i tożsamość” Jan Paweł II pisał o dwóch ideologiach zła XX wieku: komunizmie i nazizmie, które zaowocowały ludobójstwem na niespotykaną dotąd skalę. Papież wskazuje jednak także na aborcjonizm, tak bardzo propagowany przez ideologie lewicowo-liberalne, oznaczający eksterminację milionów istnień ludzkich w imię postępu. Ponadto wspomina o naciskach, by związki homoseksualne były uznane za inną formę małżeństwa i rodziny z prawem do adopcji. Po czym konkluduje: „Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze ‘ideologia zła’, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie”.
Papież Polak, pisząc te słowa, nie był w stanie wyobrazić sobie, jak szybko i głęboko tego rodzaju ideologia rozpełznie się po całym globie, a szczególnie na Zachodzie. W latach 80. byliśmy w Polsce skoncentrowani na walce z dogorywającym PRL-em. Potem, w latach 90., mówiono, że wracamy do Europy, choć przecież nigdy z niej nie wyszliśmy. Polska weszła do Unii Europejskiej, do czego zachęcał nas sam Jan Paweł II, ale wówczas nasz wielki rodak nie spodziewał się, jak szybko Unia przepoczwarzy się w lewicowo-liberalny młot na społeczeństwa i narody europejskie, które w wielu kwestiach chciałyby iść swoją, suwerenną drogą, będąc jednocześnie członkami Unii, ale na zasadach partnerskiej współpracy. Okazało się nieprawdą, że Bruksela i Strasburg nie będą narzucać państwom członkowskim ideologii i światopoglądów. Wizja wolnej i dostatniej Polski się rozmywa, a w jej miejsce wchodzi perspektywa jakiegoś „kraju nad Wisłą”, całkowicie podporządkowanego europejskim i globalnym siłom wyznającym neomarksistowski lewicowy liberalizm.
Obok ideologiczno-propagandowego walca w „białych rękawiczkach”, wymierzonego m.in. w chrześcijańską, a szczególnie katolicką tożsamość, mamy brutalną przemoc fizyczną. Chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą społeczną na świecie, przede wszystkim w krajach Afryki oraz Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Dlatego miał rację Benedykt XVI, kiedy podczas spotkania z Kurią Rzymską 20 grudnia 2010 roku zwrócił się z apelem „do wszystkich osób sprawujących odpowiedzialne funkcje polityczne bądź religijne, by położyły kres chrystianofobii, by powstały w obronie uciekinierów i cierpiących”. O prześladowaniach
chrześcijan przypominał raz po raz papież Franciszek. Podczas audiencji generalnej 29 kwietnia 2020 roku stwierdził, że w dzisiejszych czasach męczenników za wiarę jest więcej niż męczenników w pierwszych wiekach.
Organizacja Open Doors publikuje co roku listę 50 państw, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani. W roku 2021 pierwszych 10 państw na tej niechlubnej liście
to: Korea Północna, Afganistan, Somalia, Libia, Pakistan, Erytrea, Jemen, Iran, Nigeria, Indie. Ostatnie raporty Open Doors i Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie potwierdzają, że skala prześladowań rośnie: w 2025 roku wzrosła liczba chrześcijan zabitych czy porwanych oraz ataków na domy i parafie. Oblicza się, że aż 380 milionów chrześcijan w 78 krajach świata doświadcza prześladowań za wiarę. Zapewne do tych krajów nie jest wliczana Polska, choć wiemy, że i u nas rośnie liczba aktów przemocy i wandalizmu wymierzonych w katolików i w katolickie kościoły. Wedle Open Doors prześladowcy chrześcijan inspirują się najczęściej islamem, komunizmem, hinduizmem i buddyzmem.
Do tych inspiracji dodałbym lewicowy liberalizm, który reprezentuje chrystofobię i katofobię w „białych rękawiczkach”, a także ideologię gender/LGBT.
Powyższy fragment pochodzi z książki „Bez Boga nie ma zbawienia”, wyd. Biały Kruk (BM).

Bez Boga nie ma zbawienia
Wielu będzie zaskoczonych, czytając tę książkę. Nie zawsze spotyka się bowiem opinie tak odważne – formułowane zwłaszcza przez osobę duchowną – a zarazem tak głęboko przemyślane. O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ wykazuje się wielką wiedzą na temat Kościoła, chrześcijaństwa, ale także aktualnych spraw społecznych i narodowych. W rozmowie z dr.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.