Polityka i skandaliczny przypadek demoralizacji wśród uczniów. Rozmowa z zawieszonym dyrektorem Mariuszem Graniczką.

Nasi autorzy

Polityka i skandaliczny przypadek demoralizacji wśród uczniów. Rozmowa z zawieszonym dyrektorem Mariuszem Graniczką.

Mariusz Graniczka ujawnia skandaliczny przypadek przemocy seksualnej wobec nastoletniej uczennicy w krakowskim 44 LO. Fot. Biały Kruk Mariusz Graniczka ujawnia skandaliczny przypadek przemocy seksualnej wobec nastoletniej uczennicy w krakowskim 44 LO. Fot. Biały Kruk

Miesięcznik Wpis: Proces usuwania ze stanowiska patriotycznie nastawionego dyrektora 44 liceum w Krakowie Mariusza Graniczki przez obóz obecnej władzy okazuje się z jednej strony krzywdą i udręką dla cenionego pedagoga. Z drugiej jest obrazem niezwykle biurokratycznego i upolitycznionego funkcjonowania polskiej oświaty, w efekcie czego sam efekt nauczania liczy się najmniej. Problem zaczął się od tego, że dyr. Graniczka nie chciał milczeć o tym, co się wyprawia w krakowskiej oświacie. I dalej nie chce! Ostatnio wyszła na jaw kolejna bulwersująca sprawa. 

Mariusz Graniczka: Tak, nie mogę milczeć, bo ta sprawa jest naprawdę bulwersująca; uprzednio nie miałem jeszcze na jej temat tak szczegółowych informacji. Nauczycieli, dyrektora szkoły i nas zwykłych obywateli obowiązuje w chwili, kiedy dowiadujemy się o popełnieniu czynu zabronionego prawem nie milczenie, ale poinformowanie stosownych władz; policji, prokuratury, sądu rodzinnego, władz samorządowych – w zależności od rodzaju przekroczenia prawa. Według mojej wiedzy taki przypadek przekroczenia prawa dotknął jedną z uczennic na terenie 44 Liceum; chodzi o podłoże seksualne. W tym Liceum, którego jestem zawieszonym dyrektorem, już po moim zawieszeniu (przypominam, że nastąpiło to na skutek wniosku prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego) doszło do aktów przemocy seksualnej wobec jednej z uczennic. Nie mogę ze względu na dobro pokrzywdzonej dziewczynki wchodzić w szczegóły zdarzenia, ale zapewniam Państwa, że sprawa jest wyjątkowo, użyję określenia, obrzydliwa i ciężko krzywdząca, mogąca mieć tragiczne skutki dla psychiki pokrzywdzonej nastolatki. Przypadek jest tyleż bulwersujący, co dotąd prawie nieznany, choć obowiązek zawiadomienia różnych organów o przejawach demoralizacji wynika z kilku aktów prawnych, między innymi z Ustawy o wspieraniu i resocjalizacji osób nieletnich. Nie będę tu wchodził w język prawniczy. Do zdarzenia doszło w grudniu poprzedniego roku, a sprawa wychodzi powoli na jaw, od kilku tygodni.

W jakich okolicznościach i kiedy dowiedział się Pan o tych bulwersujących wydarzeniach?

Około dwóch, trzech tygodni temu zaczęły do mnie docierać niepokojące informacje. Rodzic poszkodowanej uczennicy stwierdził brak interwencji w jej sprawie ze strony osoby pełniącej teraz obowiązki dyrektora. Zwrócił się zatem do innych rodziców i do Rady Rodziców Liceum z prośbą o pomoc. Mogę powiedzieć, że rodzice dzieci zareagowali oburzeniem po wysłuchaniu historii poszkodowanej, co miało miejsce dwa tygodnie temu. Jak się dowiedziałem, dyrekcja i psycholog szkolny zostali poinformowani przez koleżanki poszkodowanej dziewczynki o przestępstwie, bo tak to trzeba nazwać. Koleżanki po konsultacji z rodzicami już w grudniu udały się do psychologa szkolnego i przekazały nie tylko informacje, ale przede wszystkim materiał dowodowy w postaci zdjęć, nagrań i wiadomości o podtekście erotycznym kierowanych przez jednego z uczniów naszego Liceum. Liceum, do którego – przypomnę – od listopada nie mam prawa wstępu. Rodzice, z którymi rozmawiałem byli przekonani, że szkoła podjęła wszelkie czynności wynikające z obowiązujących przepisów; po pewnym czasie wszyscy nabierali jednak przekonania o bezczynności w tej sprawie. A przecież delegacja z Rady Rodziców w liczbie czterech osób w dniu 14 stycznia tego roku była na spotkaniu u prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Ze strony Miasta w spotkaniu uczestniczyła także wiceprezydent miasta Maria Klaman odpowiadająca za edukację oraz dyrektor Wydziału Edukacji i Projektów Edukacyjnych Magda Mazur. Na spotkaniu rodzice przekazali swoje stanowisko nie aprobujące faktu mojego zawieszenia, ale jednocześnie przekazali informację o pogarszającej się dyscyplinie, o złych zachowaniach wśród uczniów w szkole od momentu, kiedy mi do niej zakazano wchodzić.

Rozumiem, że przekazano też informacje o ekscesach seksualnych niektórych uczniów?

Otóż to. Rodzice przekazali właśnie tę informację.

Jaka była reakcja władz miasta?

Od pani Klaman usłyszeli, że tego typu sytuacjom winien jest… prezydent Polski Karol Nawrocki, który nie podpisał właściwej ustawy, zaś dyrektor Mazur stwierdziła, że jest w stałym kontakcie z pełniącą obowiązki dyrektora Liceum Iwoną Rzepecką i zajmą się tą sprawą, a dodatkowo obejmą klasę zwiększoną opieką psychologiczną. Rodzice ufni szkole i władzom miasta uznali, że wszystko będzie się toczyć zgodnie z procedurami i obowiązującym w tym zakresie prawem. Tymczasem minęły kolejne tygodnie i – cisza. 

Czy rodzicie zareagowali odpowiednio?

Tak. Rada Rodziców zareagowała właściwie. Od razu na drugi dzień po otrzymaniu informacji od Mamy poszkodowanej dziewczynki zwróciła się z pisemnym wnioskiem do dyrekcji Szkoły z prośbą o wyjaśnienie, jakie czynności zostały podjęte w tej sprawie. Dyrekcja Szkoły jednak odmówiła udzielenia informacji przewodniczącemu Rady zasłaniając się RODO. Zdziwienie moje nie budzi fakt nieujawnienia szczegółów, w tym danych osobowych etc. To oczywiście podlega pod taką ochronę, ale w informacji przekazanej pisemnie od dyrekcji szkoły nie było żadnej wzmianki na temat działań związanych z seksualnym wybrykiem grupy uczniów – tak to nazwijmy. Nie wiadomo, czy została poinformowana policja, prokuratura, Sąd Rodzinny, Kuratorium Oświaty, prezydent miasta Krakowa Miszalski. Tymczasem w sprawie mojego zawieszenia, dotyczącego dostosowania fryzury ucznia do Regulaminu Szkoły, uruchomiono w trybie natychmiastowym wszystkie te instytucje. Poza policją i prokuraturą, bo oczywiście moja sprawa nie miała wymiaru popełnienia przestępstwa, jak w tym przypadku. Zostałem natychmiastowo zawieszony w czynnościach jako dyrektor szkoły.

I z tego co wiemy, z zakazem kontaktowania się z uczniami?

Tak właśnie było. Wobec takiego stanowiska Szkoły poszkodowana Mama zwróciła się na piśmie do nowej dyrekcji szkoły o wyjaśnienia. Z tego co wiem to do dzisiaj żadnej odpowiedzi nie uzyskała, a w Jej przypadku, jako strony, nie można zasłaniać się RODO, więc odpowiedź musiałaby zawierać konkrety. Muszę równocześnie dodać, że nie wierzę, znając od lat nauczycieli, w tym pełniącą teraz obowiązki dyrektora panią Iwonę Rzepecką, znając ich zaangażowanie w proces wychowawczy, znajomość przepisów, a przede wszystkim kręgosłup moralny i dbałość o bezpieczeństwo uczniów, to nie wierzę, że nie podjęli w trybie natychmiastowym działań. Wierzę w to głęboko, że w pierwszej kolejności zabezpieczyli interesy poszkodowanej dziewczynki i jej matki oraz bezpieczeństwo innych uczniów. Bo zwróćmy uwagę na to, że brak działań w tej sprawie mógłby narażać wszystkie dzieci uczęszczające do 44 Liceum na podobne działania ze strony tych małoletnich sprawców.

Takie przekonanie nie rozwiewa jednak wątpliwości, bo same działania wewnątrz szkoły to za mało, skoro mamy do czynienia z przestępstwem o podłożu seksualnym.

Mogę tylko domyślać się, bo dostępu do szkoły nie mam na skutek mojego zawieszenia. Kontaktów z rodzicami jednak nie zerwałem. Mogę pytać. Więc pytam: czy faktycznie dyrekcja szkoły powiadomiła niezwłocznie właściwe instytucje: policję lub prokuraturę, Kuratorium Oświaty i prezydenta miasta Krakowa, pana Miszalskiego, o zaistniałej w szkole patologii? Jeśli tak, to rodzi się następne pytanie, czy powiadomione instytucje podjęły działania wynikające z obowiązków zakreślonych w ustawach? Zarówno kurator Olszowska jak i prezydent Miszalski milczą w tej sprawie, zatem pytam dalej: dlaczego?

A co będzie dalej ze stanowiskiem dyrektora w 44 Liceum w Krakowie?

Nie mam dostępu do dokumentacji szkoły i składanych przez pełniącą obowiązki dyrektor Iwonę Rzepecką pism i działań w tej sprawie. Oczywistym jednak jest, że upublicznienie faktu przemocy seksualnej w jej placówce musiałoby ją dyskredytować w oczach komisji oceniającej kandydatów na dyrektorów. Muszę z całą mocą powiedzieć, że mnie przede wszystkim zależy na tym poszkodowanym dziecku. Jako wieloletni dyrektor szkoły wyobrażam sobie jaką traumę pozostawiło to zdarzenie u tej uczennicy. Dodam, że o ile mi wiadomo, sprawca tych działań nie został odizolowany od ofiary, co powinno, według mojej oceny, być pierwszą czynnością podjętą w tej sprawie dla dobra poszkodowanej i całej szkolnej społeczności. Osobiście muszę zaznaczyć, że moim zdaniem brak zdecydowanych działań, wywołujący poczucie pewnej bezkarności, może prowadzić w grupie rówieśniczej do eskalacji zachowań patologicznych, mogących przy braku zdecydowanego postawienia granic, skutkować tragedią. Mam nadzieję, że tak się w tej klasie i naszej szkole nie stanie.

A cała sprawa rozgrywa się w tle ogromnych zawirowań politycznych w Krakowie, gdzie już prawie 140 tys. mieszkańców opowiedziało się na piśmie za referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta.

Mogę tu dodać, że kilka dni temu do prezydenta Miszalskiego, Kuratorium Oświaty, wojewody, prokuratury zostały skierowane pisma przez Radę Rodziców, ale i Rodziców nie wchodzących w skład tej Rady. Postawili oni 5 konkretnych pytań w tej sprawy i wezwanie do wyjaśnień.

Wśród zwykłych (przepraszam za to określenie) rodziców oburzonych bezczynnością organów w tej sprawie, wezwanie podpisali rodzice zawodowo będący czynnymi prawnikami, wykładowcami akademickimi czy nauczycielami. Ta sprawa nie może się tak zakończyć, jak to wyobraża sobie grupa zdemoralizowanych uczniów i protegujący ich politycy. Weszliśmy właśnie w tych dniach w posiadania kolejnych dowodów świadczących o tej demoralizacji. Wrócę do tej kwestii niebawem. 

 

Prenumerata próbna miesięcznika WPIS (e-wydanie)

Prenumerata próbna miesięcznika WPIS (e-wydanie)

 

.

  

Charlie Kirk. Biografia, dzieło, misja

Charlie Kirk. Biografia, dzieło, misja

Adam Sosnowski, ks. Robert Skrzypczak

To nie tylko biografia jednej z najciekawszych postaci współczesnego świata. To także duchowy i kulturowy portret czasów, w których wiara w Jezusa, prawda i odwaga znów muszą stanąć do walki o duszę człowieka. Charlie Kirk głosił z wielkim sukcesem wartości chrześcijańskie, nazywane konserwatywnymi, a tak naprawdę ponadczasowe.
W pierwszej części książki Adam Sosnowski prowadzi czytelnika przez życie Charliego Kirka.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.