Ostatni żołnierz „Parasola” odszedł na wieczną wartę. Żegnamy ppłk. Zbigniewa Ostoję-Rylskiego „Brzozę”

Nasi autorzy

Ostatni żołnierz „Parasola” odszedł na wieczną wartę. Żegnamy ppłk. Zbigniewa Ostoję-Rylskiego „Brzozę”

Ppłk Zbigniew Ostoja-Rylski „Brzoza”, ostatni żołnierz „Parasola”. Fot. Monika Makowska Ppłk Zbigniew Ostoja-Rylski „Brzoza”, ostatni żołnierz „Parasola”. Fot. Monika Makowska „Przez całe Powstanie byłem pod szczególną opieką Pana Boga – no i nadal jestem”, mówił ppłk Zbigniew Ostoja-Rylski „Brzoza”. Ostatni żołnierz „Parasola” 7 listopada 2025 r. odszedł na wieczną wartę. Cześć jego pamięci! 

Zbigniew Ostoja-Rylski, syn oficera piechoty Zygmunta Ignacego Rylskiego (1898-1945) i utalentowanej pianistki Janiny z Maliszewskich, „od zawsze mieszkał w koszarach”, dorastając przy kolejnych pułkach Wojska Polskiego, w których służył jego ojciec. Zbigniew przyszedł na świat 23 stycznia 1923 r. w Lidzie; miał troje rodzeństwa: Leszka, Krystynę i Jerzego. Wcześnie rozpoczął przygodę z harcerstwem; jako 7-letni zuch poznał osobiście Marszałka Józefa Piłsudskiego podczas uroczystości wręczania sztandaru 41. PP Strzelców Suwalskich.  Od 11. roku życia brał udział we wszystkich uroczystościach patriotycznych i w defiladach w jednostkach wojskowych, gdzie służył jego ojciec.

W marcu 1939 r. kpt. Zygmunt Ignacy Rylski otrzymał awans do stopnia majora i został przeniesiony do Dubna na stanowisko dowódcy I Batalionu 43. Pułku Strzelców Legionu Bajończyków, a 16-letni Zbyszek przeszedł do harcerskiej drużyny Garnizonu 43. PP w Dubnie. Jego ojciec, rzecz jasna, został zmobilizowany; 43. Pułk Strzelców Bajończyków wszedł w skład Armii „Prusy”, z którą mjr Zygmunt Rylski przeszedł cały szlak bojowy, kończąc go jako obrońca Warszawy; uciekł z niewoli, pozostał w okupowanej stolicy, od razu niemal wchodząc w struktury konspiracyjne Służby Zwycięstwu Polski. Tymczasem 17 września do Dubna wkroczyli Sowieci. 16-letni Zbyszek już wówczas wykazał się niebywałą odwagą, ratując życie polskim oficerom i podoficerom, wyprowadzając ich z sowieckiego więzienia (urządzonego w dawnych koszarach 43. Pułku Strzelców Legionu Bajończyków) tuż pod nosem enkawudzistów! Natomiast podczas dramatycznej ucieczki wraz z matką i rodzeństwem z Dubna ocalił sztandar i ryngraf 43. Pułku Strzelców Legionu Bajończyków, ukrywając je... pod szkolnym mundurkiem. Mjr Rylski był naprawdę dumny ze Zbyszka: „Synu, zdałeś egzamin!”, i w nagrodę powierzył mu funkcję swojego osobistego łącznika, był już bowiem komendantem I Rejonu ZWZ. Tak rozpoczęła się dla Zbyszka służba w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego.

W 1940 r. wstąpił do Szarych Szeregów; brał udział w licznych akcjach w ramach Małego Sabotażu na Pradze, a od marca 1942 r. do lutego 1944 r. pełnił też funkcję łącznika Komendy Obwodu do komendantów Rejonów i komendanta Okręgu. W 1943 r. ukończył tajną Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty w stopniu kaprala, a także... kurs samochodowy w szkole Prymińskiego (!). Rzecz jasna, kontynuował naukę na tajnych kompletach i podjął też pracę (konwojenta w Bacutilu i ulicznego sprzedawcy papierosów). Co ciekawe, kontynuował swoją wielką pasję sportową – grę w piłkę nożną jako zawodnik konspiracyjnej drużyny KS Marymont.

Rodzinie Ostoja-Rylskich przyszło zapłacić najwyższą cenę za konspiracyjną walkę o wolną Polskę. W 1943 r. funkcjonariusze Gestapo aresztowali matkę Zbyszka jako kolporterkę konspiracyjnej prasy; więziona na Pawiaku, została następnie przewieziona do obozu koncentracyjnego w Majdanku, gdzie zginęła zamordowana przez bestie w SS-mańskich mundurach. W lutym 1944 r. gestapowcy zabrali ojca – był już wówczas dowódcą VI Obwodu Armii Krajowej (Warszawa-Praga); po brutalnym śledztwie na Szucha (nikogo nie wydał) przewieźli go do KL Stutthof (dziś Sztutowo), po czym – tuż przed zakończeniem wojny – zastrzelili w marszu śmierci.

21-letni Zbyszek został dla bezpieczeństwa przeniesiony przez ppłk. „Bobera” (Antoni Żurowski, „Andrzej”) do III Obwodu AK (Wola) i „zadekowany” w LHD (Lufthilfsdienst), czyli w działającej legalnie pod nadzorem niemieckim Pomocniczej Służbie Przeciwlotniczej. „Wiadomość o godzinie ‘W’ i o tym, że mamy się 1 sierpnia stawić w punktach koncentracji, powitaliśmy z wielkim entuzjazmem. Wierzyliśmy, że powstańcza walka przyniesie nam upragnioną wolność”, mówił ppłk Zbigniew Ostoja-Rylski „Brzoza” w wywiadzie udzielonym dr Monice Makowskiej.

"Wybuch Powstania zastał mnie na Karolkowej; warszawski szlak bojowy rozpocząłem w grupie szturmowej jako żołnierz III Obwodu AK ‘Waligóra’ (Wola)”. Pierwszą powstańczą akcją „Brzozy” był udział w nieudanej próbie zdobycia szpitala na Czystem przy ul. Dworskiej. Po wycofaniu się „Brzoza” zdobył na Niemcach peem i z tą cenną bronią dołączył do batalionu „Parasol”, z którym przeszedł cały bojowy szlak powstańczy. Brał udział w legendarnych powstańczych walkach w rejonie Pałacyku Michla (Michlera) przy ul. Wolskiej pod dowództwem sierż. pchor. „Gryfa” (Janusz Brochwicz-Lewiński, późniejszy generał); tam poznał parasolowego poetę – Józefa Szczepańskiego „Ziutka”, autora „Pałacyku Michla”, upamiętniającego heroiczną walkę chłopców od Parasola przeciwko germańskim zbrodniarzom.

„Brzoza” brał też udział w brawurowych wypadach na niemieckie czołgi. Wolski szlak bojowy zakończył się dramatyczną obroną cmentarzy wolskich, na których „Brzoza” mimo otrzymanej rany w przedramię wyniósł z pola walki ciężko rannego „Gryfa”, ratując mu życie. Po przedarciu się na Stare Miasto i objęciu przez „Parasol” kwatery w Pałacu Krasińskich „Brzoza” walczył w ruinach getta, gdzie został trafiony kulą niemieckiego snajpera w nadgarstek. Uratowany przez parasolowego lekarza dr. „Maksa”, mimo ciężkiej rany uparł się i powrócił na linię: „ręka była w gipsie, ale palce miałem sprawne, mogłem pociągać za spust”, mówił. Brał udział w nieudanej próbie przebicia się do Śródmieścia, po czym po upadku Starego Miasta przeszedł ekstremalną trasę ewakuacyjną kanałami do Śródmieścia, wychodząc włazem na rogu Nowego Światu i Wareckiej. Kiedy koledzy wyciągnęli go na linach z kanału i stanął o własnych siłach na ulicy, rozłożył zabrany ze Starego Miasta znak batalionowy – parasolkę. „Parasol przyszedł!” krzyczeli entuzjastycznie powstańcy ze śródmiejskich oddziałów, podobnie jak mieszkańcy Śródmieścia. Ta scena przeszła do legendy Powstania Warszawskiego, opisana przez druha „Kamyka” – Aleksandra Kamińskiego: „na śmiertelnie wyczerpanej twarzy ‘Brzozy’ pojawił się uśmiech”.

To jednak nie był koniec powstańczego szlaku bojowego „Parasola”; wraz ze swoim batalionem „Brzoza” brał udział w obronie gmachu Konserwatorium przy ul. Okólnik, a następnie przeszedł przez plac Trzech Krzyży i przekopem ul. Książęcą (Niemcy strzelali do parasolarzy z gmachu szpitala wenerycznego) do budynku PKO na rogu ulic Ludnej i Okrąg na Czerniakowie. „Te ostatnie nasze walki na Czerniakowie były straszne”, wspominał. „Niemcy rzucili przeciwko nam wszystkie rodzaje ciężkiej broni, jakimi dysponowali; granatniki, moździerze, samobieżne działa szturmowe, goliaty, czołgi... wszystko to rzucili na nas. Atakowali nas też z powietrza ze sztukasów”. „Brzoza” walczył na stanowisku strzeleckim na balkonie PKO, brał też udział w ostatnim już akcie obrony Przyczółku Czerniakowskiego, jakim była obrona budynków „Społem” przy ul. Wilanowskiej: „Wtedy to już każdy dom, każdy pokój był bastionem walki. My byliśmy w jednym domu – Niemcy w drugim, my w jednym pokoju – Niemcy w drugim”. Powstańcy cierpieli niewyobrażalny głód. Nie było już nic do jedzenia, z wyjątkiem sucharów zrzucanych przez Sowietów; były one twarde jak kamień, tak że trzeba je było maczać w kałuży, żeby się dały zjeść...

Kiedy już dalsza obrona Czerniakowa stała się niemożliwa, „zaczęliśmy wycofywać powoli w kierunku Wisły. Część z naszych z ppłk. ‘Radosławem’ przedarła się kanałami na Mokotów, innych Niemcy wzięli do niewoli, wielu wymordowali od razu. Znalazłem się w tej grupie, której udało się przebić nad Wisłę”. Jako rannemu, „Brzozie” przysługiwało prawo do ewakuacji, jednak spanikowani cywile wywrócili łódź ewakuacyjną. Wówczas „Brzoza” mimo rany i gipsu na lewej ręce, pod niemieckimi kulami... przepłynął Wisłę wpław. Na środku rzeki opadł z sił: „w tym momencie powiedziałem ‘Panie Boże, ja już nie dam rady, koniec ze mną’ i tak machinalnie wyciągnąłem zdrową rękę... a tam piasek! Woda sięgała mi do pasa, a ja myślałem, że płynę w głębokiej toni! Tam była taka mała wysepka na środku Wisły!”. Ostatkiem sił „Brzoza” dopłynął do praskiego brzegu na wysokości Saskiej Kępy, stanął o własnych siłach i w tym momencie wybuchł pocisk z niemieckiego granatnika. Siła podmuchu rzuciła rannego powstańca na drugą stronę Saskiej Kępy, spadł z Wału Miedzeszyńskiego i stracił przytomność. Znaleźli go żołnierze 1. Armii WP i zabrali do szpitala w Otwocku, gdzie było sporo rannych powstańców. Ostrzeżeni przez ordynatora, chłopcy uciekli ze szpitala, gdyż groziło im wywiezienie na Sybir.

„Brzoza” za radą żołnierzy ojca wstąpił do WP (alternatywą było pójście do lasu) i przeszedł front aż do Nysy Łużyckiej; nie był pod Berlinem. Aresztowany jako AK-owiec w 1945 r., uciekł i ukrywał się w zrujnowanej Warszawie. W październiku tegoż roku został aresztowany po raz drugi i osadzony na Płockiej 11. W więzieniu pod egidą NKWD przeszedł brutalne śledztwo, był torturowany fizycznie i psychicznie. W styczniu 1946 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie skazał go na śmierć. Przetrzymywany przez 19 miesięcy w Warszawie, Wronkach i Sieradzu, „Brzoza” nie wiedział, kiedy wyrok zostanie wykonany. Wypuszczony został na mocy amnestii w 1947 r.; do końca uważał, że ta amnestia była jednym wielkim oszustwem. Pracował w przemyśle poligraficznym.

Organizował też kolonie dla młodzieży, zaszczepiając w niej wartości „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Zrehabilitowany dopiero w 1997 r. Odznaczony m.in. dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Krzyżem Armii Krajowej.

Był prawdziwym żołnierzem Rzeczpospolitej, całe jego życie było wypełnione służbą Bogu, Ojczyźnie i Wojsku Polskiemu. Jak mało kto rozumiał i cenił etos rycerskiego honoru. Ppłk Zbigniew Ostoja-Rylski „Brzoza”, konspirator, powstaniec warszawski, żołnierz legendarnego batalionu „Parasol”, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari, odszedł na wieczną wartę 7 listopada 2025 r. w wieku 102 lat. Do końca życia walczył o pamięć Powstania i batalionu „Parasol”. Był wielkim przyjacielem Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, z dumą kontynuującej tradycje „Parasola”. Dopóki wystarczało mu sił, uczestniczył w uroczystościach wojskowych i patriotycznych, mówiąc, że Wojsko Polskie jest dla niego „ukochane na świecie”, spotykał się też z dziećmi i młodzieżą, przekazując wspomniane hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” kolejnym pokoleniom Polaków. W rzeczywistości dzisiejszych czasów naznaczonych kryzysem wartości stał niezłomnie na straży wierności wierze katolickiej i patriotycznym obowiązkom wobec Polski. Odpoczywaj w niebie, Bohaterze!

dr Monika Makowska

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Wywiady z Powstańcami Warszawskimi regularnie ukazują się w miesięczniku "WPIS":

WPIS 10/2025 (e-wydanie)

WPIS 10/2025 (e-wydanie)

 

Październikowy numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak zawsze autorzy i zespół „Wpisu” przygotowali dla Was całą serię felietonów na aktualne tematy polityczne i obyczajowe, a także artykuły powiązane z bieżącymi rocznicami historycznymi. Ponadto w najnowszym numerze królują wywiady; przygotowaliśmy aż trzy rozmowy z niezwykłymi osobami! Wybitny historyk prof.

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2026 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)

Prenumerata elektroniczna WPiSu na cały 2026 rok (11 numerów, w tym jeden podwójny)

 

Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.

Pamięć Warszawy

Pamięć Warszawy

Adam Bujak, Wiktor Cygan, Witold Rawski

Warszawa – dumna stolica naszego narodu nie miała łatwej historii, zwłaszcza w XX w. Równocześnie jednak Warszawa stała się symbolem niezłomnej polskiej niepodległości. Tu w 1918 r. siedzibę znalazły najwyższe polskie władze. Stąd grzmiały w 1939 r. słowa, że polski honor jest bezcenny, a mieszkańcy naszej stolicy powstali w 1944 r. przeciw okupantom, nie mogąc dłużej znieść zniewolenia.

Obrońcy stolicy. Energetycy w Powstaniu Warszawskim

Obrońcy stolicy. Energetycy w Powstaniu Warszawskim

Michał Tomasz Wójciuk

Historia Powstania Warszawskiego to historia tysięcy różnych bohaterów. Bez wątpienia należą do nich także ci mężczyźni i kobiety, których Michał Tomasz Wójciuk przedstawia na kartach tej książki, czyli energetycy stołecznej Elektrowni. 1 sierpnia 1944 r. zorganizowali oni brawurowy szturm na zakłady, dzięki którym Warszawa czerpała prąd.

Stolica niezłomna. Warszawa historyczna, patriotyczna, nowoczesna

Stolica niezłomna. Warszawa historyczna, patriotyczna, nowoczesna

Adam Bujak, Władysław Bartoszewski

Piękno, tradycja, patriotyzm, historia, rozmach, wiara – tymi słowami można określić Warszawę, jaka wyłania się z albumu „Stolica niezłomna”. Tej niezłomnej Warszawy nie pokazują nam warszawiacy – to spojrzenie krakowiaków – fotografa Adama Bujaka oraz wydawcy i grafika Leszka Sosnowskiego. Może dlatego właśnie widzimy stolicę zupełnie inną. Są tu obiekty niespotykane w innych albumach, jak np.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.