„O. Andrzej Bobola w 1657 roku 16 maja zabity w Janowie – w najokrutniejszy sposób umęczony, wreszcie przeszyty, złożony przed wielkim ołtarzem”. Dziś czcimy wielkiego męczennika, patrona Polski

Nasi autorzy

„O. Andrzej Bobola w 1657 roku 16 maja zabity w Janowie – w najokrutniejszy sposób umęczony, wreszcie przeszyty, złożony przed wielkim ołtarzem”. Dziś czcimy wielkiego męczennika, patrona Polski

Św. Andrzej Bobola. Fot. domena publiczna via Wikimedia Św. Andrzej Bobola. Fot. domena publiczna via Wikimedia Przed Matką Bożą Łaskawą we Lwowie także o. Andrzej Bobola ponowił swoje własne zawierzenie Królowej, służenia zarówno Jej, jak i zbawieniu powierzonego sobie ludu – nawet za cenę własnej krwi. Może usłyszał w sercu obietnicę Maryi, że wkrótce nadejdzie dzień jego ofiary? W okolicach między Pińskiem a Janowem Poleskim, gdzie apostołowanie misyjne Andrzeja Boboli przynosiło największe owoce, najgwałtowniej w „obronie” prawosławnych występowały watahy Bohdana Chmielnickiego. Sytuacja katolickich kapłanów stała się podczas szwedzkiego potopu bardzo groźna. Zdradzona Rzeczpospolita nie potrafiła obronić swoich mieszkańców nie tylko przed szwedzkim grabieżcą, ale i przed bandami kozackimi, które rabowały dwory, mordowały szlachtę, księży, paliły i niszczyły „ogniem i mieczem” wszystko, co polskie. Prawie wszystkie świątynie katolickie i klasztory burzono. Ginęli jezuici, franciszkanie, dominikanie.

(...)

Ludność prawosławna stanęła więc po stronie Kozaków i pomagała im w mordowaniu katolików. Bobola ukrywał się w tym czasie w należącym do Przychockiego, dzierżawcy wsi Mohilna, dworze w Peredyle. Schizmatycy janowscy podpowiedzieli Kozakom Bobolę, nazywając go wielkim szkodnikiem, który spowodował liczne rezygnacje z prawosławia. Podburzony przez nich dowódca watahy wysłał oddział z rozkazem ujęcia o. Andrzeja i dostarczenia go do Janowa. Do Peredyla doszły już zapewne wieści o gwałtach w Janowie, dlatego Bobola postanowił schronić się gdzie indziej, ale nie zdążył. Kozacy dopadli go jadącego wozem. Woźnica Jan Domanowski rzucił lejce i zbiegł do lasu, o. Andrzej zaś, polecając się Bogu, oddał się w ich ręce.

Kozacy, widząc, że Bobola nie stawia oporu, namawiali go najpierw prośbą, potem groźbą, aby „wyrzekł się papieżanów i przeszedł na prawosławie”. Gdyby to zrobił, pozwolono by mu ujść z życiem. On odpowiadał jednak z odwagą: „Jestem Bobola – kapłan rzymskokatolicki”. „Było już po południu – pisze o. Jan Poplatek. – Kozacy powierzyli swe konie Jakubowi Czetwerynce i poczęli natychmiast ‘nawracać’ Andrzeja na wiarę prawosławną. Namowy i groźby nie odniosły skutku, wobec tego obnażyli go, przywiązali do płotu i skatowali nahajkami, po czym odwiązanego bili po twarzy, z tego powodu Andrzej postradał kilka zębów. Następnie związali mu ręce, umieścili go między dwiema końmi, do których go przytroczyli i ruszyli do Janowa. Kiedy w ciągu czterokilometrowego marszu Bobola opadał z sił, popędzali go nahajkami i lancami, po których pozostały dwie głębokie rany w lewym ramieniu od strony łopatki, prócz tego jedno cięcie, prawdopodobnie od szabli, na lewym ramieniu.

Odarty z odzienia, pokryty sińcami i krwawiącymi ranami, odbył Andrzej swój wjazd triumfalny do Janowa, gdzie eskorta oddała go niezwłocznie w ręce starszyzny. Tu przyjęto go podobno szyderstwami i okrzykami: ‘To ten Polak, ksiądz rzymskiej wiary, który od naszej wiary odciąga i na swoją polską nawraca!’. Jeden z kozaków dobył szabli i wymierzył cięcie w głowę Boboli, ten jednak wskutek naturalnego odruchu uchylił się i zasłonił ręką, tak że częściowo udaremnił śmiertelne cięcie, ale za to poniósł bolesną ranę w pierwsze trzy palce prawej ręki. Równocześnie sprowadzono unickiego proboszcza janowskiego Jana Zaleskiego i uwiązano go do płotu, by go później poddać torturom. Jakiś litościwy wieśniak, korzystając z tego, że kozacy zajęci byli męczeniem Boboli, przeciął więzy i ułatwił Zaleskiemu ucieczkę. Przygotowane przez kozaków krwawe widowisko ściągnęło liczny tłum ciekawego pospólstwa, wśród którego znajdowali się obok Czetwerynki, Joachim Jakusz, Chwedko, Jan Skubieda, Paweł Hurynowicz, Stanisław Wojtkiewicz, Dryk i Utnik. Tymczasem kozacy bezzwłocznie zajęli się Bobolą. Kolejności katuszy mu zadanych, wobec chaotycznych zeznań świadków w procesach apostolskich, ustalić niepodobna, zastosowanie ich oraz rodzaj nie ulega jednak żadnej wątpliwości.

Na rynku janowskim w pobliżu drogi wiodącej do Ohowa, stała szopa Grzegorza Hołowejczyka, służąca za rzeźnię i jatkę. Wprowadzono tam Bobolę, rzucono go na stół rzeźnicki i uwiwszy wieniec z młodych gałęzi dębowych, ściskano mu głowę. Następnie, wzywając go do porzucenia wiary katolickiej, przypiekali mu ciało ogniem. Stałość Andrzeja doprowadzała ich do coraz większego okrucieństwa. ‘Temi rękami Mszę odprawiasz, my cię lepiej urządzimy’, mieli wołać do niego i wbijali mu drzazgi za paznokcie. ‘Temi rękami przewracasz kartki ksiąg w kościele, my ci skórę odwrócimy, ubierasz się w ornat, my cię lepiej ozdobimy, masz za małą tonsurę na głowie, my ci wytniemy większą’, wołali podobno w dalszym ciągu, zdzierając nożami skórę z rąk, piersi i głowy, odcinając wskazujący palec lewej ręki, końce obydwu pierwszych palców i wycinając skórę z dłoni. Łaska, jakiej Bóg udziela swym wybranym męczennikom, krzepiła Bobolę i dodawała mu wprost nadludzkich sił fizycznych i moralnych, dzięki czemu, poddając się woli Boga, wśród jęków wzywał świętych imion Króla i Królowej Męczenników, Jezusa i Maryi, a w odpowiedzi na szyderstwa i bluźnierstwa swych katów, wzywał ich do opamiętania. Ci prowadzili swe ohydne dzieło w dalszym ciągu. Wykłuli mu prawe oko, przewrócili go na drugą stronę, zdzierali mu skórę z pleców i świeże rany posypywali plewami z orkiszu, odcięli mu nos i wargi, przez otwór wycięty w karku wydobyli język i odcięli u nasady, wreszcie powiesili go u sufitu za nogi, głową na dół i naśmiewali się z ciała, rzucającego się w konwulsjach i skurczach nerwowych: ‘Patrzcie, jak Lach tańczy!’ Dwugodzinne katusze dobiegały już końca, odcięty ze sznura, padł Bobola na ziemię i odziany w najcenniejszy ornat, bo utworzony z purpury krwi własnej, wznosił swe okaleczałe ręce ku niebu, składając u tronu Boga ofiarę z życia i krwi własnej. Tak kończył swą pielgrzymkę ziemską apostoł miłości i jedności, który prawie całe swe życie oddał na służbę Bogu i dobro dusz, i nie zawahał się nawet przed złożeniem ofiary z swego życia, tego dowodu najwyższego stopnia miłości Boga i bliźniego”12.

(...)

Na wieść o zbliżającym się regimencie Naruszewicza Kozacy odcięli sznur, Andrzej runął na ziemię. Jeszcze żył. Dowódca dobił go dwoma cięciami szabli, co niejako ukoronowało janowską tragedię, której ofiarą padł w wigilię Wniebowstąpienia Pańskiego Andrzej Bobola. Mordercy uciekli, pozostawiając na łasce losu jego umęczone ciało. Świadkowie zeznali, że po jego zgonie ukazało się na niebie jakieś tajemnicze światło. W aktach o męczeństwie czytamy, że wskutek terroru nikt przez 48 godzin nie zaopiekował się zmasakrowanym ciałem męczennika. Rozpoznał je dopiero ocalony proboszcz Zalewski. Janowianie pomogli przenieść je na plebanię, okryli prześcieradłem, potem zanieśli do kościoła. Powiadomieni jezuici pińscy przysłali po nie dwóch braci. Ubrane w jezuicką sutannę przewieźli nocą do Pińska. Klerykom i parafianom nie pozwolili oglądać okrutnie umęczonego ciała swego współbrata.

Pogrzeb w kolegium jezuitów w Pińsku był nadzwyczaj skromny. Ciało włożono do pomalowanej na czarno prostej, drewnianej trumny, a na jej wieku napisano: Pater Andreas Bobola Societas Jesu. W księdze zmarłych odnotowano: „O. Andrzej Bobola w 1657 roku 16 maja zabity w Janowie – w najokrutniejszy sposób umęczony, wreszcie przeszyty, złożony przed wielkim ołtarzem”14. Trumnę umieszczono, obok innych, w podziemiach kościoła i odmówiono przepisane modlitwy. W kronice Kolegium Pińskiego zapisano krótką notatkę o śmierci Boboli. Generałowi zakonu dano znać o nowych stratach, jakie poniosła prowincja, szerzej informując o śmierci księży Maffona i Boboli. W liście z 17 listopada 1657 r. generał Goswin Nickel polecił, aby zebrać dokładniejsze wiadomości o ich życiu i męczeństwie. Było oczywiste, że zadano im śmierć z nienawiści do wiary, a wobec tego napisał, że „raczej radować się niż boleć nad ich okrutną śmiercią wypada”.

Powstały na jego życzenie pierwszy życiorys Andrzeja Boboli ani jednym zdaniem nie wgłębia się jednak w charakter jego męczeństwa. Być może piszący go zakonnik stępiał wskutek wiedzy o tak wielu ofiarach, które katolicy złożyli na Kresach w początkach moskiewsko-szwedzkiego potopu, a być może nie był w stanie słowem pisanym powtórzyć opowieści o przerażającym okrucieństwie… Jeśli chodzi o jezuitów, o. Bobola był już ofiarą czterdziestą dziewiątą, a nie ostatnią. 6 lat po śmierci Boboli ktoś podpalił kolegium, a następnie 8 lat później – jeszcze przed dokończeniem odbudowy – część kolegium legła w gruzach. To rzutowało także na zachowanie pamięci. Wobec ogromu bieżących kłopotów zaczęto z wolna zapominać o bohaterskich męczennikach tego czasu.

Najdłużej przechowywał i podtrzymywał pamięć o o. Andrzeju Boboli ks. Jan Łukaszewicz, który jako uczeń kolegium pińskiego pamiętał Męczennika i uczestniczył w jego pogrzebie. Dzięki podanym przez tego kapłana szczegółom można odtworzyć wygląd zewnętrzny Boboli – był średniego wzrostu, o zwartej, muskularnej i silnej budowie ciała. Twarz miał okrągłą, pełną, policzki okraszone rumieńcem, a przez jasne, przyprószone siwizną włosy z lekka przeświecała łysina. Powagi dodawała jego twarzy siwiejąca, nisko strzyżona broda.

Andrzej Bobola poniósł męczeństwo niewiele ponad rok po lwowskich ślubach. Czy była to ofiara za ich wypełnienie? Historia Kościoła jest naznaczona krwią wielu męczenników. Męczeńskie doświadczenie jest bolesną i jednocześnie chwalebną drogą, którą Kościół musiał pokonać w swym powołaniu, chcąc naśladować Jezusa. Również Andrzej Bobola był prześladowany za swą wierność Jezusowi i za nią poniósł śmierć. To było jego świętością, upodobnieniem się do męczeństwa samego Chrystusa. Mimo tortur nie odstąpił od wiary. Im więcej cierpiał, tym bardziej wzrastały jego odwaga i wiara, mistyczne zjednoczenie z Jezusem. Męczennik, wskutek doznanych udręk naśladując swego Mistrza, razem z Nim cierpi. Odtwarza niejako w sobie samym Jego mękę i śmierć. O. Bobola, zanim wszedł na tę drogę, musiał oczyścić się z pychy, egoizmu, słabej miłości bliźniego. Gdy osiągnął taki stan duszy, gotowy był do oddania życia za Jezusa.

Sobór Watykański II w Konstytucji o Kościele naucza, że „męczeństwo, przez które uczeń upodobnia się do Mistrza przyjmującego z własnej woli śmierć dla zbawienia świata i naśladuje Go w przelaniu krwi, Kościół uważa za szczególny dar i najwyższą próbę miłości”. Jeszcze mocniej prawdę tę podkreśla św. Jan Paweł II w bulli Incarnationis Mysterium: „Świadectwem prawdy chrześcijańskiej miłości – zawsze czytelnym, dziś jednak szczególnie wymownym – jest pamięć o męczennikach. Niech ich świadectwo nie będzie zapomniane. Głosili oni Ewangelię, oddając życie dla miłości. Zwłaszcza w naszej epoce męczennik jest znakiem owej największej miłości, w której zawierają się wszystkie inne wartości. Jego życie jest odblaskiem wzniosłych słów Chrystusa, wypowiedzianych na Krzyżu: ‘Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34)’”.

O. Andrzej, gdy znalazł się w rękach oprawców, mógł ocalić swoje życie. Miał „jedynie” wyrzec się rzymskiego Kościoła. Nie zgodził się. Bez heroicznej miłości nie można mówić o autentycznym męczeństwie. Andrzej Bobola dał jej świadectwo, jak również absolutnego zaufania Bogu. W obliczu śmierci wiedział, że nie podąża ku nicości, a ku egzystencji przepełnionej szczęściem w Bogu.

Choć ludzie o Andrzeju Boboli zapomnieli, Bóg o nim nie zapomniał. A przecież jest tak, że o uznanie kogoś świętym zabiegają inni ludzie – zbierają świadectwa, propagują kult i modlą się o cuda za ich przyczyną. Tymczasem współbracia jezuici nie zajęli się zebraniem pozostałych po nim pamiątek czy rozwojem jego kultu; musieli wówczas zatroszczyć się przede wszystkim o własne przetrwanie. Może o Andrzeju Boboli świadomie też nie pamiętano, aby oddalić zarzuty Kościoła o prozelityzm, o nawracanie prawosławnych siłą na katolicyzm? Może było to też jedną z przyczyn, że nie spisano zaraz po śmierci historii jego męczeństwa. Zadziwiające, że Andrzej Bobola sam upomniał się o pamięć o sobie, ukazując się kilkakrotnie po śmierci.

Czego chciał Pan Bóg od ludzi, pozwalając na to Męczennikowi? Czego żąda Bóg od narodu, z którego wyszedł Andrzej, dając takie znaki?

Ukazywanie się Andrzeja Boboli po śmierci stanowi niezwykły fenomen. Przecież nie chodzi tylko o to, aby o nim pamiętano. Warto zwrócić baczniejszą uwagę na okoliczności jego zjawień, mocno wpisanych w dzieje Polski. Wyraźnie wskazują one bowiem na niepodważalną prawdę, że historię naszej Ojczyzny pisze Boża Opatrzność, a my musimy być bardzo czujni, by Jej słuchać i z Nią współpracować. 

Czesław Ryszka

*

Powyższe fragmenty pochodzą z książki Czesława Ryszki "Andrzej Bobola Orędownik Polski", wyd. Biały Kruk.

Andrzej Bobola Orędownik Polski. Życie, męczeństwo, świętość

Andrzej Bobola Orędownik Polski. Życie, męczeństwo, świętość

Czesław Ryszka

Andrzej Bobola herbu Leliwa, ksiądz, zakonnik, dziś patron Polski, żył w latach 1591–1657 w niebywale burzliwym czasie wielkich zagrożeń dla Ojczyzny i Kościoła katolickiego. Zginął w sposób szczególnie okrutny z rąk Kozaków, którzy chcieli mu nawet darować życie pod warunkiem wyrzeczenia się przezeń wiary katolickiej. Mimo wyjątkowo bestialskich tortur – odmówił. Umierał w strasznych męczarniach.

(AD)

Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po książki o wielkich polskich świętych i błogosławionych:

Największy z rodu Polaków

Największy z rodu Polaków

Adam Bujak, Jolanta Sosnowska

Największy z rodu Polaków – to określenie wobec Jana Pawła II pojawiło się już na początku jego pontyfikatu, a potem było powszechnie wypowiadane z dumą przy bardzo wielu okazjach, w tysiącach miejsc, przez ludzi Kościoła i przez zwykłych wiernych, ale też przez polityków i środki masowego przekazu, nie wyłączając tych, którzy dzisiaj tak zaciekle zwalczają Papieża Polaka.

Życie św. brata Alberta. Biografia ilustrowana

Życie św. brata Alberta. Biografia ilustrowana

Jolanta Sosnowska, Zygmunt Wierciak

Biograficzna, ilustrowana opowieść o polskim świętym - Bracie Albercie Chmielowskim.
Bohater, artysta, święty. Powstaniec styczniowy, utalentowany malarz, opiekun nędzarzy. Tak można najkrócej opisać niezwykłą i do dziś fascynującą postać Adama Chmielowskiego, którego imię zakonne Brat Albert stało się w Polsce powszechnie znane już pod koniec XIX wieku. Te trzy rodzaje działalności i te trzy postawy życiowe zostały pięknie ukazane w niezwykłej książce.

Święty Prorok. Karol Wojtyła – Jan Paweł II

Święty Prorok. Karol Wojtyła – Jan Paweł II

Jolanta Sosnowska

Św. Jan Paweł II bywał nazywany prorokiem naszych czasów, nikt jednak do tej pory nie spojrzał w tym kontekście na całe jego życie. Próby takiej dokonuje w tej książce Jolanta Sosnowska (autorka czterotomowej biografii Papieża Polaka „Hetman Chrystusa”), śledząc pod tym kątem życiorys Karola Wojtyły – Jana Pawła II.

AUDIOBOOK Dzienniczek św. Siostry Faustyny - czytany przez Halinę Łabonarską

AUDIOBOOK Dzienniczek św. Siostry Faustyny - czytany przez Halinę Łabonarską

Halina Łabonarska


„Dzienniczek” św. Siostry Faustyny to najczęściej tłumaczone polskie dzieło na świecie, ale przede wszystkim to perełka literatury mistycznej. Jest to lektura, która człowieka autentycznie zmienia i dotyka w samej duszy. Bóg każdemu z nas pokazuje drogę do świętości, ale z Siostrą Faustyną obcował bezpośrednio i bezpośrednio do niej przemawiał.

Odsiecz z nieba. Prymas Wyszyński wobec rewolucji

Odsiecz z nieba. Prymas Wyszyński wobec rewolucji

Grzegorz Kucharczyk

Rewolucja! Co naprawdę kryje się za tym pojęciem? Ta książka demaskuje fałszywe hasła, utopijne założenia i okrucieństwo wszystkich rewolucji; od protestanckiej i francuskiej poprzez bolszewicką, nazistowską i lat 1960. aż po wiek XXI, w którym prowadzona jest kolejna rewolucja światopoglądowa. Prof. Grzegorz Kucharczyk obnaża kulisy każdej rewolucji; ich brutalność, bezwzględność i bezbożność.

Wiara i ofiara. Wyd. II 2025

Wiara i ofiara. Wyd. II 2025

Czesław Ryszka

Któż nie słyszał o męczenniku niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, Ojcu Maksymilianie Marii Kolbem, który dobrowolnie oddał życie za współwięźnia? Jest to wiedza niemal powszechna, gorzej z głębszą znajomością obfitującego w niezwykłe zdarzenia życia tego świętego. Był to człowiek o nadzwyczajnej sile wewnętrznej i niezwykle przenikliwym umyśle.

Męczennik za wiarę i Solidarność. Biografia ilustrowana bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Męczennik za wiarę i Solidarność. Biografia ilustrowana bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Jolanta Sosnowska

Fascynująca książka Jolanty Sosnowskiej to poruszająca opowieść o życiu i heroicznej walce kapłana, który stał się symbolem oporu przeciwko komunistycznemu reżimowi w Polsce. Swoją niezłomną wiarą i nieugiętością inspirował miliony Polaków do walki o wolność i wiarę. Popiełuszko, z pozoru zwykły ksiądz, stał się światłem nadziei. Pozostaje aktualnym symbolem także dzisiaj, co w tej książce mocno wybrzmiewa.

Andrzej Bobola Orędownik Polski. Życie, męczeństwo, świętość

Andrzej Bobola Orędownik Polski. Życie, męczeństwo, świętość

Czesław Ryszka

Andrzej Bobola herbu Leliwa, ksiądz, zakonnik, dziś patron Polski, żył w latach 1591–1657 w niebywale burzliwym czasie wielkich zagrożeń dla Ojczyzny i Kościoła katolickiego. Zginął w sposób szczególnie okrutny z rąk Kozaków, którzy chcieli mu nawet darować życie pod warunkiem wyrzeczenia się przezeń wiary katolickiej. Mimo wyjątkowo bestialskich tortur – odmówił. Umierał w strasznych męczarniach.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.