Niedoceniana wiktoria wiedeńska. O niewdzięczności, która trwa do dzisiaj

Nasi autorzy

Niedoceniana wiktoria wiedeńska. O niewdzięczności, która trwa do dzisiaj

„Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały”; król Jan III Sobieski, pogromca Turków, odbywa triumfalny wjazd do Wiednia. Akwarela Juliusza Kossaka. Fot. MNW „Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały”; król Jan III Sobieski, pogromca Turków, odbywa triumfalny wjazd do Wiednia. Akwarela Juliusza Kossaka. Fot. MNW (...) Na czele stutysięcznej armii koalicyjnej (w tym 22–25 tysięcy żołnierzy polskich), która ruszyła, aby uratować Wiedeń przed Turkami, stanął 3 września 1683 r. król Polski Jan III Sobieski, były hetman wielki koronny. To on, przy współpracy z księciem Karolem Lotaryńskim, stworzył plan uderzenia na Turków. Jak wiadomo, o triumfie zadecydowała 12 września 1683 r. wspaniała szarża polskiej husarii ze stoków wzgórza Kahlenberg.

Austriacy od początku umniejszali wkład Polski i polskiego króla w zwycięstwo pod Wiedniem. Jan III Sobieski objął dowództwo nad całą armią sprzymierzonych, jako jedyny obecny na miejscu suwerenny władca, zgodnie z zapisami układu sojuszniczego. Domagał się tego stanowczo, mając za sobą także wielowiekowy obyczaj, choć Austriacy stawiali początkowo opór. Pikanterii sytuacji dodawał fakt, że cesarz Leopold I, którego poseł błagał króla polskiego o pomoc, sam przebywał w tym czasie w Passawie (Passau) na granicy z Bawarią, w odległości ok. 350 km od Wiednia. Jak więc widzimy, jego cesarska mość nie wykazywał się szczególną odwagą. Wielu historyków austriackich podkreśla już jednak od lat, że król polski rzekomo niepotrzebnie uparł się, aby być wodzem naczelnym, a na rokowaniach na ten temat stracono wiele czasu. Te bzdurne opinie powtarza nawet słynny austriacki historyk sztuki Ernst Gombrich (większość życia spędził w Wielkiej Brytanii), autor niezwykle popularnej historii świata dla dzieci „Godziny wieków”, tłumaczonej na wiele języków (w tym na polski – pierwsze wydanie w 1938 r.).

13 września 1683 r., a więc nazajutrz po zwycięskiej bitwie, próbowano nie wpuścić króla Polski i zwycięskiego wodza do uratowanego miasta, aby jako pierwszy uczynił to cesarz Leopold (przypomnijmy: odległy o ok. 350 km). Na szczęście Jan III Sobieski, niewiele sobie robiąc z prób powstrzymania go, triumfalnie wkroczył do stolicy państwa Habsburgów, witany zresztą entuzjastycznie przez prostych i ubogich mieszkańców. Niestety – austriaccy urzędnicy i wojsko wykazywali wobec Polaków jawną niechęć.

Gdy cesarz dotarł w końcu pod Wiedeń, dał pokaz niesłychanego chamstwa. Król Jan Sobieski tak opisywał spotkanie z Leopoldem I, do którego doszło 17 września 1683 r.: „W obozie pod wsią Szenauna gościńcu preszowskim nad Dunajem, mil trzy od Wiednia: Przyjechał cesarz z samym tylko elektorem bawarskim, bo już saskiego nie było; kilkadziesiąt z nim kawalerów dworskich, urzędników i ministrów, drabanci za nim, trębacze przed nim, et des valets de pied [i pieszych] sześć albo ośm. Son portrait [jego wizerunku] nie opisuję, bo jest znajomy. Siedział na koniu gniadym, snadź hiszpańskim. Justaucorps [kaftan] na nim bogato broderowany, kapelusz francuski z zaponą i piórami białawymi i ceglastymi, zapona – szafiry z diamentami, szpada takaż. Przywitaliśmy się tedy dosyć ludzko: uczyniłem mu komplement kilką słów po łacinie; on tymże odpowiedział językiem, dosyć dobrymi słowami. Stanąwszy tedy przeciwko sobie, prezentowałem mu syna swego, który się mu zbliżywszy ukłonił. Nie posiągnął cesarz nawet ręką do kapelusza; na co ja patrząc, ledwom nie zdrętwiał. Toż uczynił i wszystkim senatorom i hetmanom, i swemu allie [sojusznikowi], księciu p. wojewodzie bełskiemu. Nie godziło się jednak inaczej (aby się świat nie skandalizował, nie cieszył albo nie śmiał), jeno jeszcze kilka słów mówić do niego; po których obróciłem się na koniu, pokłoniwszy się wspólnie, i w swą pojechałem drogę. Jego zaś p. wojewoda ruski poprowadził do wojska, bo sobie tego życzył; i widział wojsko nasze, które okrutnie było żałosne i głośno narzekało, że im przynajmniej kapeluszem tak wielkiej ich pracy i straty nie nagrodzono”.

W następnych dniach wojska polskie ruszyły w pościg za Turkami. Oddziały austriackie i niemieckie trzymały się od Polaków na dystans, wręcz unikając starcia z wrogiem. Wbrew umowom nie dostarczano naszym wojskom żywności, a koniom paszy. Rannych Polaków nie przyjmowano do austriackich szpitali i umierali bez opieki. Nie pozwalano nawet grzebać zmarłych i poległych polskich żołnierzy na austriackich cmentarzach. W mijanych miastach nie można było dostać ani żywności, ani noclegów.

Austriacy nie czuli żadnej wdzięczności w odniesieniu do Polaków, którzy przelewali krew za ich ojczyznę, ani wobec Rzeczypospolitej, która przyszła im z pomocą. Podkreślmy, że odsiecz wiedeńska kosztowała Polskę tyle, ile wynosił roczny budżet państwa. W rewanżu w XVIII w. Austria była jednym z inicjatorów pierwszego rozbioru Polski. Dała zresztą sygnał do zajmowania ziem Rzeczypospolitej już wcześniej, w latach 1769–1770, wkraczając na Spisz i do polskich starostw nowotarskiego, sądeckiego i czorsztyńskiego. Opowieść, że cesarzowa Maria Teresa płakała, podpisując traktat pierwszego rozbioru Polski, to ckliwa bajeczka dla naiwnych, w celu tuszowania zbrodni popełnionych przez Austriaków. W 1795 r. Austria wzięła też udział w III rozbiorze Polski, pozbawiającym nasz kraj bytu państwowego. Monarchii habsburskiej przypadł wtedy królewski Kraków.

Ranga zaś dokonanej przez Polaków odsieczy wiedeńskiej jest nad Dunajem do dziś skrajnie minimalizowana.

Działacz polonijny w Karyntii Jerzy Konarzewski tak opisywał austriacką wdzięczność: „W XIX wieku historycy i literaci w Austrii i Niemczech świadomie fałszowali historię, umniejszając rolę Polaków, ewentualnie pomijając udział polskiej armii w jednej z najważniejszych, jeśli nie najważniejszej bitwie w historii Europy. Przykładem może być muzeum wojskowe w Berlinie, gdzie całkowicie pominięto udział Polski w obronie Wiednia! Znamiennym faktem jest brak pomnika Jana III Sobieskiego w Wiedniu.

Mimo wielokrotnych prób nie udało się uświetnić wyjątkowego dla Austrii i Europy aktu poświęcenia i bohaterstwa, motywując to brakiem środków finansowych lub innymi, fałszywymi argumentami.

Z niewielu istniejących miejsc pamięci należy wymienić ustawiony na czterech kulach armatnich, zwieńczony krzyżem obelisk w miejscu spotkania cesarza z polskim królem – jakby to miało jakikolwiek wpływ na wynik bitwy.

Istnieje też tablica na ścianie frontowej kościoła św. Augustyna upamiętniająca udział zwycięskiego wodza w Mszy świętej w dniu 13 września.

Najważniejszym miejscem pamięci historycznego zwycięstwa jest wzgórze Kahlenberg, skąd król dowodził działaniami bojowymi. W kościele św. Józefa, w którym corocznie odbywają się we wrześniu uroczystości jubileuszowe, znajduje się kaplica Jana III Sobieskiego, a w niej duża ilość pamiątek związanych z obroną Wiednia. Nad wejściem głównym do kościoła umieszczono tablicę pamiątkową, którą w dwusetną rocznicę bitwy rada miejska Wiednia zadedykowała ‘wodzowi armii’ – oczywiście cesarzowi Leopoldowi I, małym drukiem wymieniono również polskiego króla i innych przywódców, oraz sojusznicze narody – niemiecki i polski. Nieco niżej, po prawej stronie papież Jan Paweł II odsłonił w roku 1983 tablicę upamiętniającą odsiecz Wiednia i króla Jana III Sobieskiego. Wydawać by się mogło, że historia Austrii nauczana w szkole powinna choćby podstawowe fakty przedstawiać w sposób obiektywny. Czytam fragment rozdziału dotyczącego obrony Wiednia w podręczniku trzeciej klasy gimnazjum – wprawdzie jest tam napisane, że sojuszniczą armią dowodził król Polski, ale była to jedyna wzmianka o udziale Polaków, natomiast tuż obok bardzo krótkiego opisu mieszczącego się zaledwie na połowie strony A4, widnieje wyjęty z kontekstu i dość dowolnie przetłumaczony urywek listu króla do żony Marysieńki opisujący przebieg walk: ‘nasza armia zdobyła wspaniałe, złotem ozdobione szable tureckie, a z przynajmniej 100 tysięcy namiotów każdy mógł zabrać co chciał’ – poniżej umieszczono pytanie do uczniów: ‘co było w tym liście najważniejsze dla Sobieskieo?’. W ten sposób młodzież austriacka wzrasta w przekonaniu, że jedynym powodem udziału polskiej armii w obronie Austrii i europejskiego chrześcijaństwa była chęć grabieży pozostawionych przez Turków dóbr materialnych.

Taki sposób przedstawiania historii jest kontynuacją ‘przyjaznego stosunku’ i objawów wdzięczności wyrażanych przez cesarza Leopolda I, który nazwał króla Polski ‘barbarzyńcą z krucyfiksem’” (Jerzy Konarzewski, „Smutna opowieść o królu Sobieskim – nadesłane z Karyntii” na stronie internetowej Forum Polonii. Wspólnoty polskich organizacji w Austrii, http://forumpolonii.at/historia/smutnaopowiesc-o-krolu-sobieskim-nadeslanez-karyntii/ (dostęp: 20 IX 2023 r.).

Około dziesięciu lat temu podjęto kolejną – trzynastą! – próbę budowy pomnika Jana III Sobieskiego w Wiedniu. W Krakowie powstał z tej okazji specjalny komitet. W 2013 r. wmurowano na Kahlenbergu, a więc nie w samym Wiedniu, kamień węgielny pod przyszły pomnik. Konkurs na monument wygrał prof. Czesław Dźwigaj. Przeprowadzono zbiórkę pieniędzy (1,2 mln zł). Wspaniały, a tak- że znakomity pod względem artystycznym pomnik został odlany i przygotowany do transportu do Wiednia. I wtedy nastąpił impas.

(...)

prof. Wojciech Polak

*

Jest to tylko część artykułu prof. Wojciecha Polaka na ten temat. Całość znaleźć można w 156 numerze miesięcznika "WPIS. Wiara, patriotyzm i sztuka". 

WPIS 10/2023 (e-wydanie)

WPIS 10/2023 (e-wydanie)

 

Pojawił się już najnowszy, październikowy numer „Wpisu”. Jak każdego miesiąca przygotowaliśmy dla Państwa wyselekcjonowany zbiór felietonów na aktualne tematy, frapujące reportaże i wywiady, a także – serię artykułów poświęconych zagadnieniom historycznym powiązanym z bieżącymi rocznicami.

 O losach pomnika, który miał stanąć na Kahlenbergu, informowaliśmy TUTAJ.

   


Wiadomości o premierach nowych książek Białego Kruka i spotkaniach autorskich prosto na Twoją skrzynkę mailową, a do tego jeszcze prezent - bon 50 zł na zakupy w naszej księgarni internetowej! Dołącz już dziś do grona Czytelników Biuletynu Białego Kruka! Aby to zrobić, kliknij TUTAJ.

Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po miesięcznik WPIS - egzemplarze pojedyncze lub prenumerata - tradycyjnie albo elektronicznie:

Prenumerata elektroniczna WPiSu na drugie półrocze 2025 roku (5 numerów, w tym jeden podwójny)

Prenumerata elektroniczna WPiSu na drugie półrocze 2025 roku (5 numerów, w tym jeden podwójny)

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane

Prenumerata miesięcznika WPIS na rok 2025. Wydanie drukowane

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2025 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2025 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne

 

Miesięcznik „Wpis” już od piętnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz, prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof.

WPIS 07-08/2025

WPIS 07-08/2025

 

Nowy, podwójny, wakacyjny numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca prezentujemy dla Was na łamach „Wpisu” całą serię felietonów na aktualne tematy, rozmowy z wybitnymi specjalistami z rozmaitych dziedzin, a także artykuły powiązane z aktualnymi rocznicami historycznymi i frapujące reportaże. Znany z ciętego pióra i ostrych sądów Leszek Sosnowski i tym razem nie pozostawia złudzeń co do trudnych spraw polskiej polityki.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.