Nawrócenie Johna Bruchalskiego... Wywiad z dr Agnieszką Kowalczyk, tłumaczką książki

Nasi autorzy

Nawrócenie Johna Bruchalskiego... Wywiad z dr Agnieszką Kowalczyk, tłumaczką książki

Dr John Bruchnalski. Fot. Archiwum BK Dr John Bruchnalski. Fot. Archiwum BK Na portalu „Historykon” ukazał się wywiad z naszą redakcyjną koleżanką, dr Agnieszką Kowalczyk, tłumaczką wspomnień dr Johna Bruchalskiego pt. „Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie” przeprowadzony przez red. Konrada Ruzika. Tłumaczka w poruszający sposób opowiada o swoich przeżyciach związanych z pracą nad przekładem na język polski dzieła niezwykle trudnego i obciążającego psychikę tłumacza...

Konrad Ruzik: Kiedy zainteresowała się Pani wspomnieniami dr. Johna Bruchalskiego i zdecydowała się je przełożyć na nasz język?

Agnieszka Kowalczyk: Można śmiało powiedzieć, że książka „Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie” jest odkryciem krakowskiego Wydawnictwa Biały Kruk. To w tym środowisku zrodził się pomysł, by wspomnienia doktora Johna Bruchalskiego, które ukazały się po raz pierwszy w 2022 roku w Stanach Zjednoczonych i od razu stały się amerykańskim bestsellerem, przetłumaczyć i oddać w ręce polskich czytelników. Jest to bowiem niezwykle poruszające świadectwo amerykańskiego lekarza-aborcjonisty, który oddalił się od Boga i nie dopuszczał Go na salę operacyjną, by po wielu dramatycznych przeżyciach odkryć Chrystusa na nowo w swoim życiu i to życie zrewolucjonizować w duchu chrześcijańskim. Z człowieka, który wielokrotnie uśmiercał nienarodzone dzieci, stał się w USA jednym z największych obrońców tych najbardziej bezbronnych istot ludzkich.

Przeżywszy wewnętrzną przemianę, stał się zdecydowanym przeciwnikiem aborcji i zapłodnienia in vitro, lekarzem, który w swojej praktyce stara się opiekować dwoma pacjentami jednocześnie – matką oraz dzieckiem, które nosi w sobie. W latach 90. stworzył oparte na zasadach katolickich centrum ginekologiczno-położnicze Tepeyac oraz fundację pro-life Divine Mercy Care (Opieka Bożego Miłosierdzia), która zbiera środki na pokrycie kosztów opieki zdrowotnej dla pacjentek Tepeyac znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Sam ma żonę Carolyn, z zawodu pielęgniarkę, jest też szczęśliwym ojcem dwóch synów. Zadanie przekazania historii doktora Bruchalskiego polskim czytelnikom potraktowałam jako misję i od razu zaangażowałam się w ten projekt, mając poczucie, że ta książka ma wielką moc oddziaływania i jest świadectwem, które działa silnie na serca i umysły.

Co najbardziej poruszyło Panią we wspomnieniach dr. Bruchalskiego?

Takich poruszających momentów w autobiografii Johna Bruchalskiego jest wiele, ale jedna ze scen szczególnie zapadła mi w pamięć. Oto pamiętnej nocy 1989 r. jako młody rezydent pełnił on dyżur na oddziale położniczym szpitala Norfolk w stanie Wirginia. Wówczas jego pacjentką została kobieta w 22. tygodniu ciąży. Rozpoczęła się akcja porodowa, ale gdyby w tym dniu dziecko przyszło na świat, nie miałoby rozwiniętych płuc i nie przeżyłoby poza organizmem matki, a dla niej najważniejsze było jego dobro, pragnęła, aby urodziło się zdrowe. Zgodnie z jej wolą doktor Bruchalski zatrzymał akcję porodową, podając lek spowalniający skurcze. Dziecko było bezpieczne, nadal mogło rozwijać się w łonie matki.

W sąsiedniej sali czekała na niego inna pacjentka, także w 22. tygodniu ciąży. Ta jednak nie chciała swojego dziecka. Mówiła, że boi się samotnego macierzyństwa, że nie może pozwolić sobie na przerwanie pracy i zbyt długi pobyt w szpitalu. Miała już za sobą dwie aborcje i gotowa była na to po raz trzeci. W tym momencie dla doktora Bruchalskiego najważniejsze było, jak sam to tłumaczył, dobro pacjentki rozumiane jako spełnienie jej woli. Dlatego też nie przeprowadził już dokładniejszego wywiadu medycznego i nie przedstawił jej szczegółowo innych alternatyw postępowania medycznego nastawionych na uratowanie dziecka. Postąpił zgodnie z wolą swej pacjentki i wywołał poród, sądząc, że zakończy się on śmiercią dziecka, które w 22. tygodniu ciąży nie miałoby szans przeżycia poza organizmem matki.

I oto w wyniku wywołania skurczów przez podanie oksytocyny, na świat przychodzi dziecko. Wbrew przewidywaniom doktora Bruchalskiego noworodek żyje i oddycha, co oznacza, że jego pacjentka była w bardziej zaawansowanej ciąży niż mówiła. Co więcej, okazuje się, że dziecko waży powyżej 500 gramów, a w takiej sytuacji ma ponad 20 procent szans na przeżycie poza łonem matki. Doktor wzywa więc lekarzy z oddziału intensywnej terapii noworodków. Natychmiast zjawiła się doktor Deborah Plumb ze swoją ekipą. Jest ona jednym z najlepszych i najzdolniejszych neonatologów w zespole. Od razu podejmuje akcję ratunkową. Dziecko zaintubowano, dostarczając tlen do jego nierozwiniętych dostatecznie płuc.

Od doktor Plumb John Bruchalski usłyszał wtedy słowa, które głęboko nim wstrząsnęły: „John, przestań traktować te dzieci, jakby były guzami. Stać Cię na więcej!”. Początkowo nie zrozumiał, ale potem dotarło do niego, że przecież traktował te niechciane dzieci jak nowotworowe guzy, które trzeba usunąć z ciała pacjentki. Słowa doktor Plumb okazały się  dlań jak grom z jasnego nieba – porażające dla jego sumienia.

Był to jeden z tych momentów przełomowych duchowej biografii doktora Bruchalskiego. Sytuacja, w jakiej się znalazł, okazała się bezprecedensowa – w jednej sali, zatrzymując akcję porodową, uratował dziecko przed śmiercią, a zaraz potem, w sali obok, podjął działania, które miały doprowadzić do śmierci innego dziecka, tego niechcianego. Ono jednak się urodziło, żyło, oddychało… A doktor Plumb uświadomiła mu, że lekarz ma pod swoją opieką nie jednego, lecz dwoje pacjentów. Tak też brzmiał pierwotny tytuł tej autobiografii w języku angielskim: „Dwo Patients” –„Dwoje pacjentów”. Rozmowa z doktor Plumb była punktem zwrotnym w jego przemianie. Jej słowa przewartościowały wszystko, w co do tej pory wierzył. Zaczął docierać do prawdy, że kobieta w stanie błogosławionym nosi w sobie nie tyle jakiś biologiczny twór, ile małego człowieka, i że to maleństwo, tak jak i jego mama, ma ciało i nieśmiertelną duszę, ma prawo do życia, którym obdarzył je Bóg, że jest ono istotą ludzką powstałą na obraz i podobieństwo Stwórcy. (...)

Jest to tylko fragment opisywanego wywiadu. Do lektury całości zapraszamy na stronie:

https://historykon.pl/moje-nawrocenie-z-aborcji-na-medycyne-chroniaca-zycie-wywiad-z-agnieszka-kowalczyk-tlumaczka-ksiazki/

Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie

Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie

Dr John Bruchalski

To jedna z tych książek, przy czytaniu których trudno nie uronić łzy. Wspomnienia dr. Johna Bruchalskiego wywołują bowiem głębokie wzruszenie. To zarazem jedna z tych książek, które niosą wielką nadzieję w obecny, jakże niespokojny czas.
Autor pochodzi z polskiej, katolickiej rodziny o głęboko zakorzenionej pobożności. Jednak studia medyczne oraz utytułowani profesorowie, na uznaniu których mu zależało, dość szybko zmienili jego światopogląd.

 

Wspaniałość chrześcijaństwa

Wspaniałość chrześcijaństwa

ks. Robert Skrzypczak

Jak żyć bez wiary w Boga? Niektórzy próbują, ale zwłaszcza w naszych czasach niespotykanego zamętu pojęć oznacza to tylko pogłębienie wewnętrznego chaosu człowieka. Autor pisze wprost: „żyjemy w cywilizacji skupionych na sobie konsumentów, którzy za pomocą zgiełku i rozrywki usiłują zagłuszyć w sobie dojmujący brak sensu życia”. Ks. prof.

 

Bez Boga nie ma zbawienia

Bez Boga nie ma zbawienia

Adam Sosnowski, O. prof. dr Dariusz Kowalczyk

Wielu będzie zaskoczonych, czytając tę książkę. Nie zawsze spotyka się bowiem opinie tak odważne – formułowane zwłaszcza przez osobę duchowną – a zarazem tak głęboko przemyślane. O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ wykazuje się wielką wiedzą na temat Kościoła, chrześcijaństwa, ale także aktualnych spraw społecznych i narodowych. W rozmowie z dr.

 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.