Narodowa Strategia Bezpieczeństwa USA - National Security Strategy of the United States of America
Moi drodzy Amerykanie,
W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy wyprowadziliśmy nasz naród – i świat – z krawędzi katastrofy i nieszczęścia. Po czterech latach słabości, ekstremizmu i śmiertelnych porażek, moja administracja działała z pilnością i w historycznym tempie, aby przywrócić siłę Ameryki w kraju i za granicą oraz przynieść pokój i stabilność naszemu światu.
Żadna administracja w historii nie dokonała tak dramatycznego zwrotu w tak krótkim czasie.
Od pierwszego dnia mojego urzędowania przywróciliśmy suwerenne granice Stanów Zjednoczonych i wysłaliśmy wojsko USA, aby powstrzymać inwazję na nasz kraj. Usunęliśmy radykalną ideologię genderową i „woke” z naszych Sił Zbrojnych, a następnie zaczęliśmy wzmacniać nasze wojsko poprzez inwestycje o wartości 1 biliona dolarów. Odbudowaliśmy nasze sojusze i sprawiliśmy, że nasi sojusznicy zaczęli wnosić większy wkład w nasze wspólne bezpieczeństwo – w tym historyczne zobowiązanie krajów NATO do zwiększenia wydatków obronnych z 2 procent do 5 procent PKB. Uwolniliśmy amerykańską energetykę, aby odzyskać naszą niezależność, oraz nałożyliśmy historyczne taryfy, by sprowadzić kluczowe gałęzie przemysłu z powrotem do kraju.
W operacji „Midnight Hammer” zniszczyliśmy zdolności Iranu w zakresie wzbogacania uranu. Ogłosiłem, że kartele narkotykowe i brutalne zagraniczne gangi działające w naszym regionie to organizacje zagraniczne terrorystyczne. A w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy doprowadziliśmy do zakończenia ośmiu gwałtownych konfliktów – m.in. między Kambodżą a Tajlandią, Kosowem a Serbią, Demokratyczną Republiką Konga a Rwandą, Pakistanem a Indiami, Izraelem a Iranem, Egiptem a Etiopią, Armenią a Azerbejdżanem, oraz zakończenia wojny w Gazie, z powrotem wszystkich żywych zakładników do ich rodzin.
Ameryka znów jest silna i szanowana – a dzięki temu, przynosimy pokój na całym świecie.
We wszystkim, co robimy, stawiamy Amerykę na pierwszym miejscu.
To, co następuje, to Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, mająca opisać i rozwijać niezwykłe osiągnięcia, których dokonaliśmy. Ten dokument jest mapą drogową, aby zapewnić, że Ameryka pozostanie największym i najbardziej udanym narodem w historii ludzkości oraz ostoją wolności na ziemi. W nadchodzących latach będziemy dalej rozwijać każdy wymiar naszej siły narodowej – i uczynimy Amerykę bezpieczniejszą, bogatszą, bardziej wolną, większą i potężniejszą niż kiedykolwiek wcześniej.
PREZYDENT DONALD J. TRUMP, Listopad 2025
SPIS TREŚCI
I. Wprowadzenie – Czym jest amerykańska strategia?
- Jak amerykańska „strategia” zboczyła z kursu
- Konieczna i pożądana korekta prezydenta Trumpa
II. Czego powinny chcieć Stany Zjednoczone?
- Czego chcemy w ujęciu ogólnym?
- Czego chcemy w świecie i od świata?
III. Jakimi środkami dysponuje Ameryka, by osiągnąć to, czego chce?
IV. Strategia
- Zasady
- Priorytety
- Regiony
A. Zachodnia Półkula
B. Azja
C. Europa
D. Bliski Wschód
E. Afryka
I. Wprowadzenie – Czym jest amerykańska strategia?
1. Jak amerykańska „strategia” zboczyła z kursu
Aby zapewnić, że Ameryka pozostanie przez następne dekady najsilniejszym, najbogatszym, najpotężniejszym i najbardziej skutecznym państwem na świecie, nasz kraj potrzebuje spójnej, skoncentrowanej strategii tego, jak powinniśmy działać w świecie. A żeby to osiągnąć, wszyscy Amerykanie muszą wiedzieć, co dokładnie próbujemy zrobić – i dlaczego.
„Strategia” to konkretny, realistyczny plan, który wyjaśnia zasadniczy związek między celami a środkami: zaczyna się od trafnej oceny tego, czego pragniemy, oraz tego, jakie narzędzia są dostępne – lub mogą zostać realistycznie stworzone – aby te cele osiągnąć.
Strategia musi oceniać, porządkować i ustalać priorytety. Nie każde państwo, każdy region, każdy problem czy każda sprawa – choćby najbardziej słuszna – może stać się osią amerykańskiej strategii. Celem polityki zagranicznej jest ochrona podstawowych interesów narodowych; to jedyny punkt odniesienia tej strategii.
Amerykańskie strategie po zakończeniu zimnej wojny okazały się niewystarczające – były zbiorem życzeń i pożądanych stanów końcowych; nie definiowały jasno, czego chcemy, lecz formułowały mgliste frazesy; a często błędnie oceniały, czego tak naprawdę powinniśmy chcieć.
Po zakończeniu zimnej wojny elity polityki zagranicznej USA wmówiły sobie, że trwała amerykańska dominacja nad całym światem leży w najlepszym interesie naszego kraju. Tymczasem sprawy innych państw dotyczą nas tylko wtedy, gdy ich działania bezpośrednio zagrażają naszym interesom.
Elity te głęboko błędnie oceniły gotowość Ameryki do niesienia w nieskończoność globalnych ciężarów, które – w ocenie Amerykanów – nie miały żadnego związku z interesem narodowym. Przeceniły zdolność USA do jednoczesnego finansowania gigantycznego państwa opiekuńczo-regulacyjnego oraz ogromnego kompleksu militarno-dyplomatyczno-wywiadowczego i pomocowego. Postawiły na skrajnie błędne i niszczące zakłady dotyczące globalizmu i tak zwanego „wolnego handlu”, które wydrążyły tę samą klasę średnią i bazę przemysłową, na których opiera się amerykańska potęga ekonomiczna i militarna. Pozwoliły sojusznikom i partnerom przerzucić koszty własnej obrony na naród amerykański, a czasem wciągały nas w konflikty i spory kluczowe dla ich interesów, lecz poboczne lub całkowicie nieistotne dla naszych. Ponadto przywiązały amerykańską politykę do sieci instytucji międzynarodowych, z których część napędzana jest otwartym antyamerykanizmem, a wiele – transnacjonalizmem, który wprost dąży do rozpuszczenia suwerenności poszczególnych państw.
Krótko mówiąc, nasze elity dążyły do celu zasadniczo niepożądanego i niemożliwego, a przy tym podkopywały same środki niezbędne do jego osiągnięcia: charakter naszego narodu, na którym zbudowane zostały jego siła, bogactwo i prawość.
2. Konieczna i pożądana korekta prezydenta Trumpa
Żadne z powyższych nie było nieuniknione. Pierwsza administracja prezydenta Trumpa pokazała, że przy właściwym przywództwie podejmującym właściwe decyzje wszystko to mogło – i powinno – zostać uniknięte, a wiele więcej osiągnięte. Trump i jego zespół potrafili skupić wielkie atuty Ameryki, by odwrócić kurs i rozpocząć wprowadzanie nowej złotej ery dla naszego kraju. Kontynuowanie tej drogi jest nadrzędnym celem drugiej administracji prezydenta Trumpa oraz tego dokumentu.
Pytania, jakie stoją teraz przed nami, brzmią:
Czego Stany Zjednoczone powinny chcieć?
Jakimi dostępnymi środkami dysponujemy, by to osiągnąć?
Jak połączyć cele i środki w spójną, skuteczną Strategię Bezpieczeństwa Narodowego?
II. Czego powinny chcieć Stany Zjednoczone?
1. Czego chcemy w ujęciu ogólnym?
Przede wszystkim chcemy dalszego trwania i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych jako niezależnej, suwerennej republiki, której rząd chroni dane przez Boga naturalne prawa swoich obywateli oraz przedkłada ich dobro i interesy ponad wszystko inne.
Chcemy chronić ten kraj, jego obywateli, jego terytorium, gospodarkę i sposób życia przed atakiem militarnym oraz przed wrogimi wpływami zagranicznymi — niezależnie od tego, czy przybierają formę szpiegostwa, drapieżnych praktyk handlowych, handlu narkotykami i ludźmi, niszczącej propagandy i operacji wpływu, kulturowej dywersji, czy jakiegokolwiek innego zagrożenia dla naszego narodu.
Chcemy pełnej kontroli nad naszymi granicami, nad systemem imigracyjnym i nad sieciami transportowymi, którymi ludzie wjeżdżają do naszego kraju — legalnie i nielegalnie. Chcemy świata, w którym migracja jest nie tylko „uporządkowana”, ale takiego, w którym suwerenne państwa współpracują, by powstrzymywać, a nie ułatwiać destabilizujące przepływy ludności, i mają pełną władzę nad tym, kogo przyjmują, a kogo nie.
Chcemy odpornej infrastruktury narodowej, zdolnej przetrwać klęski naturalne, odeprzeć i udaremnić zagrożenia zewnętrzne oraz zapobiegać wydarzeniom mogącym zaszkodzić Amerykanom lub zakłócić amerykańską gospodarkę. Żaden przeciwnik ani żadne zagrożenie nie powinno móc postawić Ameryki w sytuacji ryzyka.
Chcemy rekrutować, szkolić, wyposażać i wystawiać najpotężniejsze, najbardziej zabójcze i najbardziej zaawansowane technologicznie siły zbrojne na świecie, które będą chronić nasze interesy, odstraszać wojny, a — jeśli będzie to konieczne — wygrywać je szybko i zdecydowanie, przy jak najmniejszych stratach własnych. I chcemy armii, w której każdy żołnierz jest dumny ze swojego kraju i pewny swojej misji.
Chcemy najsilniejszego, najbardziej wiarygodnego i najnowocześniejszego arsenału nuklearnego na świecie oraz obrony przeciwrakietowej nowej generacji — w tym „Złotej Kopuły” chroniącej terytorium USA — aby zabezpieczyć naród amerykański, amerykańskie aktywa za granicą oraz amerykańskich sojuszników.
Chcemy najsilniejszej, najbardziej dynamicznej, innowacyjnej i zaawansowanej gospodarki na świecie. Gospodarka USA jest fundamentem amerykańskiego sposobu życia — zapewnia powszechny dobrobyt, umożliwia mobilność społeczną i nagradza ciężką pracę. Jest również fundamentem naszej pozycji globalnej i niezbędną podstawą naszej siły militarnej.
Chcemy najbardziej solidnej bazy przemysłowej na świecie. Amerykańska potęga narodowa zależy od silnego sektora przemysłowego, zdolnego sprostać wymaganiom produkcji w czasie pokoju i wojny. Wymaga to nie tylko bezpośrednich zdolności produkcji obronnej, ale i całego zaplecza zdolnego wspierać obronność. Wzmacnianie amerykańskiego przemysłu musi stać się najwyższym priorytetem narodowej polityki gospodarczej.
Chcemy najbardziej stabilnego, wydajnego i innowacyjnego sektora energii — zdolnego nie tylko napędzać wzrost gospodarczy USA, lecz także być jedną z wiodących amerykańskich branż eksportowych.
Chcemy pozostać najbardziej zaawansowanym naukowo i technologicznie krajem na świecie oraz rozwijać te atuty. Chcemy też chronić naszą własność intelektualną przed zagraniczną kradzieżą. Amerykański duch pionierski jest kluczowym filarem naszego trwającego gospodarczego i militarnego przywództwa; musi zostać zachowany.
Chcemy utrzymać niezrównaną „miękką siłę” Stanów Zjednoczonych, dzięki której wywieramy pozytywny wpływ na świat i realizujemy nasze interesy. W tym wszystkim będziemy stanowczy w afirmowaniu chwały i prawości naszego kraju — przeszłej i obecnej — przy jednoczesnym szacunku dla odmiennych religii, kultur i systemów politycznych innych państw. „Miękka siła”, która służy amerykańskim interesom narodowym, może być skuteczna tylko wtedy, gdy wierzymy w inherentną wielkość i przyzwoitość naszego kraju.
Wreszcie, chcemy odnowy i wzmocnienia duchowego oraz kulturowego zdrowia Ameryki — bez niego długoterminowe bezpieczeństwo jest niemożliwe. Chcemy Ameryki, która ceni swoje dawne chwały i bohaterów, i która patrzy w przyszłość oczami nadziei na nową złotą erę. Chcemy narodu dumnego, szczęśliwego i optymistycznego co do tego, że pozostawi swoim dzieciom kraj lepszy, niż go zastał. Chcemy społeczeństwa w pełni zatrudnionego — bez ludzi stojących z boku — czerpiącego satysfakcję z pracy, która przyczynia się zarówno do dobrobytu naszego narodu, jak i do dobra rodzin oraz jednostek. Nie da się tego osiągnąć bez rosnącej liczby silnych, tradycyjnych rodzin wychowujących zdrowe dzieci.
2. Czego chcemy w świecie i od świata?
Realizacja tych celów wymaga użycia wszystkich zasobów naszej potęgi narodowej. Jednak ta strategia skupia się na polityce zagranicznej. Jakie są zasadnicze interesy USA w świecie? Czego chcemy w świecie i od świata?
• Chcemy, aby Zachodnia Półkula pozostawała wystarczająco stabilna i dobrze rządzona, by powstrzymywać masową migrację do Stanów Zjednoczonych; chcemy Półkuli, której rządy współpracują z nami przeciwko narkoterroryzmowi, kartelom i innym transnarodowym organizacjom przestępczym; chcemy Półkuli wolnej od wrogiej infiltracji i przejmowania kluczowych aktywów oraz wspierającej strategiczne łańcuchy dostaw; chcemy również zabezpieczyć stały dostęp do kluczowych lokalizacji. Innymi słowy: wdrożymy i będziemy egzekwować „Doktrynę Trumpa” jako współczesną korektę doktryny Monroe’a;
• Chcemy powstrzymać i odwrócić szkody wyrządzane gospodarce USA przez podmioty zagraniczne, jednocześnie utrzymując Indo-Pacyfik jako region wolny i otwarty, chroniąc wolność żeglugi na kluczowych szlakach morskich i zapewniając stabilne, niezawodne łańcuchy dostaw oraz dostęp do surowców strategicznych;
• Chcemy wspierać naszych sojuszników w ochronie wolności i bezpieczeństwa Europy, przy jednoczesnym odbudowaniu europejnej pewności cywilizacyjnej i zachodniej tożsamości;
• Chcemy zapobiec dominacji Bliskiego Wschodu przez jakiekolwiek wrogie mocarstwo — jego zasobów ropy i gazu oraz strategicznych cieśnin — a równocześnie unikać „wiecznych wojen”, które w tym regionie pochłaniały nas z ogromnym kosztem;
• Chcemy zapewnić, aby amerykańska technologia i amerykańskie standardy — zwłaszcza w dziedzinie AI, biotechnologii i komputerów kwantowych — napędzały rozwój świata.
To są zasadnicze, żywotne interesy narodowe Stanów Zjednoczonych. Choć posiadamy także inne interesy, to właśnie na tych musimy skoncentrować się przede wszystkim — a ich zaniedbanie lub ignorowanie byłoby dla nas śmiertelnym zagrożeniem.
III. Jakimi środkami dysponuje Ameryka, by osiągnąć to, czego chcemy?
Stany Zjednoczone wciąż zajmują najbardziej godną pozazdroszczenia pozycję na świecie, posiadając wiodące globalnie zasoby i przewagi, w tym:
• wciąż sprawny i elastyczny system polityczny, zdolny do szybkiej korekty kursu;
• największą i najbardziej innowacyjną gospodarkę świata, która generuje bogactwo pozwalające inwestować w strategiczne interesy i daje przewagę wobec państw zabiegających o dostęp do naszego rynku;
• wiodący globalnie system finansowy i rynki kapitałowe, w tym dolar jako waluta rezerwowa świata;
• najbardziej zaawansowany, innowacyjny i dochodowy sektor technologiczny, stanowiący fundament naszej gospodarki, zapewniający jakościową przewagę wojsku i wzmacniający nasz globalny wpływ;
• najpotężniejsze i najbardziej zdolne siły zbrojne na świecie;
• szeroką sieć sojuszy, obejmującą państwa traktatowe i partnerów w najważniejszych strategicznie regionach świata;
• wyjątkową geografię, obfitującą w zasoby naturalne, bez konkurencyjnych mocarstw dominujących fizycznie w naszej półkuli, z granicami niezagrożonymi inwazją militarną oraz odgrodzoną od innych potęg ogromnymi oceanami;
• niezrównaną „miękką siłę” i wpływ kulturowy; oraz
• odwagę, determinację i patriotyzm narodu amerykańskiego.
Ponadto, dzięki zdecydowanej agendzie krajowej prezydenta Trumpa Stany Zjednoczone:
• przywracają kulturę kompetencji, eliminując tzw. polityki „DEI” oraz inne dyskryminujące i antykonkurencyjne praktyki, które osłabiają nasze instytucje i spowalniają rozwój;
• uwalniają ogromny potencjał produkcji energii jako strategiczny priorytet wspierający wzrost, innowacje i odbudowę klasy średniej;
• reindustrializują gospodarkę, aby wzmocnić klasę średnią oraz odzyskać kontrolę nad łańcuchami dostaw i zdolnościami produkcyjnymi;
• przywracają obywatelom wolność gospodarczą poprzez historyczne cięcia podatkowe i działania deregulacyjne, czyniąc Stany Zjednoczone najlepszym miejscem na świecie do prowadzenia biznesu i lokowania kapitału; oraz
• inwestują w technologie przyszłości i badania podstawowe, aby zapewnić przyszłym pokoleniom dobrobyt, przewagę konkurencyjną i dominację militarną.
Celem tej strategii jest powiązanie wszystkich tych światowej klasy zasobów — i innych — w spójną całość, aby wzmocnić potęgę i prymat Ameryki oraz uczynić nasz kraj jeszcze większym, niż był kiedykolwiek.
IV. Strategia
1. Zasady
Polityka zagraniczna prezydenta Trumpa jest pragmatyczna, ale nie „pragmatystów”; realistyczna, ale nie „realistyczna” w sensie ideologicznym; oparta na zasadach, ale nie „idealizująca”; stanowcza, ale nie „jastrzębia”; powściągliwa, lecz nie „gołębia”. Nie wynika z tradycyjnych ideologii politycznych. Kieruje się przede wszystkim tym, co działa na korzyść Ameryki — innymi słowy: „America First”.
Prezydent Trump ugruntował swoją pozycję jako Prezydent Pokoju. Oprócz niezwykłych sukcesów jego pierwszej kadencji, zwieńczonych historycznymi Porozumieniami Abrahama, prezydent Trump wykorzystał swoje umiejętności negocjacyjne, aby w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy drugiej kadencji doprowadzić do bezprecedensowego pokoju w ośmiu konfliktach na świecie. Wynegocjował pokój między Kambodżą a Tajlandią, Kosowem a Serbią, Demokratyczną Republiką Konga a Rwandą, Pakistanem a Indiami, Izraelem a Iranem, Egiptem a Etiopią, Armenią a Azerbejdżanem, a także zakończył wojnę w Gazie, przywracając wszystkich żyjących zakładników ich rodzinom.
Zatrzymywanie konfliktów regionalnych, zanim przerodzą się w wojny światowe pochłaniające całe kontynenty, jest godne uwagi i stanowi priorytet tej administracji. Świat płonący wojnami, które docierają na nasze wybrzeża, jest zły dla interesów Ameryki. Prezydent Trump stosuje niekonwencjonalną dyplomację, potęgę militarną USA i nacisk ekonomiczny, by precyzyjnie wygaszać zarzewia konfliktów między państwami zdolnymi do posiadania broni nuklearnej oraz gwałtowne wojny napędzane wielowiekową wrogością.
Prezydent Trump dowiódł, że polityka zagraniczna, obronna i wywiadowcza USA musi opierać się na następujących podstawowych zasadach:
• Skoncentrowana definicja interesu narodowego
Od końca zimnej wojny kolejne administracje publikowały strategie bezpieczeństwa narodowego, które rozszerzały definicję „interesu narodowego” USA tak szeroko, że niemal żadne zagadnienie nie znajdowało się poza jej zakresem. A jednak koncentrować się na wszystkim oznacza nie koncentrować się na niczym. Rdzeniowe interesy bezpieczeństwa narodowego Ameryki będą naszym centrum uwagi.
• Pokój poprzez siłę
Siła jest najlepszym środkiem odstraszania. Podmioty wystarczająco zniechęcone do zagrażania interesom USA — nie zrobią tego. Ponadto siła może umożliwić osiągnięcie pokoju, ponieważ ci, którzy ją szanują, często szukają naszej pomocy i są otwarci na nasze działania mediacyjne. Dlatego Stany Zjednoczone muszą utrzymać najsilniejszą gospodarkę, rozwijać najnowocześniejsze technologie, wzmacniać zdrowie kulturowe społeczeństwa i wystawiać najbardziej zdolną armię na świecie.
• Skłonność do nieinterwencjonizmu
W Deklaracji Niepodległości ojcowie założyciele jasno wyrazili preferencję dla nieinterwencjonizmu w sprawach innych narodów — z prostego powodu: podobnie jak wszyscy ludzie mają dane przez Boga naturalne prawa, tak i wszystkie narody mają, zgodnie z „prawami natury i Boga natury”, prawo do „oddzielnej i równej pozycji”. W kraju o tak licznych i zróżnicowanych interesach jak USA sztywne trzymanie się nieinterwencjonizmu jest niemożliwe. Jednak ta zasada wyznacza wysoki próg uzasadniający interwencję.
• Elastyczny realizm
Polityka USA będzie realistyczna względem tego, co możliwe i pożądane w relacjach z innymi państwami. Dążymy do dobrych stosunków i pokojowych relacji handlowych ze światem bez narzucania innym demokratycznych lub społecznych zmian sprzecznych z ich tradycjami i historią. Nie ma sprzeczności ani hipokryzji w działaniu zgodnie z realistyczną oceną ani w utrzymywaniu dobrych stosunków z państwami inaczej rządzonymi — o ile jednocześnie motywujemy naszych podobnie myślących partnerów do podtrzymywania wspólnych norm w sposób zgodny z naszym interesem.
• Prymat narodów
Podstawową jednostką polityczną świata jest — i pozostanie — państwo narodowe. Naturalne i słuszne jest, że narody stawiają swoje interesy na pierwszym miejscu i chronią swoją suwerenność. Świat działa najlepiej, gdy państwa kierują się własnym interesem. Stany Zjednoczone będą stawiać swoje interesy na pierwszym miejscu i zachęcać inne państwa, aby robiły to samo. Opowiadamy się za suwerennymi prawami narodów, przeciwko naruszaniu suwerenności przez ponadnarodowe instytucje i za reformą tych instytucji, aby wspierały — a nie osłabiały — suwerenność państw oraz amerykańskie interesy.
• Suwerenność i szacunek
Stany Zjednoczone będą bez wahania chronić własną suwerenność. Obejmuje to przeciwdziałanie erozji suwerenności przez organizacje międzynarodowe, próby zagranicznych aktorów tłumienia naszej debaty publicznej, ograniczania wolności słowa naszych obywateli, działania lobbingowe i operacje wpływu próbujące sterować naszą polityką lub wciągać nas w cudze konflikty, a także manipulowanie systemem imigracyjnym w celu budowania wewnętrznych grup wyborczych lojalnych wobec interesów obcych państw. Stany Zjednoczone będą samodzielnie wytyczać swój kurs i określać własne przeznaczenie — wolne od zewnętrznych nacisków.
• Równowaga sił
Stany Zjednoczone nie mogą dopuścić, aby jakiekolwiek państwo stało się tak dominujące, by mogło zagrozić naszym interesom. Będziemy współpracować z sojusznikami i partnerami, aby utrzymywać globalne i regionalne równowagi sił, zapobiegając powstawaniu dominujących przeciwników. Odrzucając samą ideę globalnej dominacji przez USA, musimy też powstrzymywać dążenia innych państw do dominacji — globalnej lub regionalnej. Nie oznacza to marnowania krwi i pieniędzy na ograniczanie wpływu wszystkich potęg. Większy wpływ większych i bogatszych państw jest odwieczną cechą stosunków międzynarodowych. Czasem oznacza to współpracę z partnerami w celu udaremnienia ambicji zagrażających naszym wspólnym interesom.
• Pro-amerykański pracownik
Polityka USA będzie pronarodowa i propracownicza, nie wyłącznie pro-wzrostowa. Musimy odbudować gospodarkę, w której dobrobyt jest szeroko dostępny i szeroko dzielony, a nie skoncentrowany na szczycie lub w kilku gałęziach gospodarki czy regionach kraju.
• Sprawiedliwość
Od sojuszy militarnych po relacje handlowe — Stany Zjednoczone będą domagać się sprawiedliwego traktowania ze strony innych państw. Nie będziemy już tolerować — i nie stać nas już na — jazdy „na gapę”, nierównowagi handlowej, drapieżnych praktyk ekonomicznych oraz nadużyć wykorzystywanych przez lata kosztem naszej dobrej woli. Chcemy, aby nasi sojusznicy byli bogaci i silni, ale tak samo muszą oni uznać, że leży w ich interesie, aby Stany Zjednoczonerównież pozostały bogate i silne. W szczególności oczekujemy, że nasi sojusznicy będą wydawać znacznie większy odsetek swojego PKB na własną obronę, aby zacząć wyrównywać ogromne dysproporcje narosłe przez dekady znacznie większych nakładów USA.
• Kompetencja i zasługi
Dobrobyt i bezpieczeństwo Ameryki zależą od rozwoju i promowania kompetencji. Kompetencja i system oparty na zasługach to jedne z naszych największych przewag cywilizacyjnych: tam, gdzie najlepsi Amerykanie są zatrudniani, awansowani i honorowani, tam pojawia się innowacja i dobrobyt. Jeśli kompetencja zostanie zniszczona lub systematycznie wyparta, złożone systemy, które dziś uważamy za oczywiste — od infrastruktury po bezpieczeństwo narodowe, edukację i badania — przestaną działać. Jeśli zasada zasług zostanie wyparta, historyczne amerykańskie przewagi w nauce, technice, przemyśle, obronności i innowacji znikną. Sukces radykalnych ideologii, które chcą zastąpić kompetencje i zasługi „uprzywilejowaniem grupowym”, uczyniłby Amerykę nie do poznania i niezdolną do obrony. Jednocześnie nie możemy pozwolić, by idea „meritokracji” była używana jako pretekst do otwierania amerykańskiego rynku pracy dla całego świata w poszukiwaniu „globalnych talentów”, które osłabiają pozycję amerykańskich pracowników. W każdej zasadzie i każdym działaniu — Ameryka i Amerykanie muszą być na pierwszym miejscu.
2. Priorytety
• Koniec epoki masowej migracji
To, kogo kraj wpuszcza w swoje granice — w jakiej liczbie i skąd — nieuchronnie definiuje przyszłość tego narodu. Każde państwo, które uważa się za suwerenne, ma prawo i obowiązek określać swoją przyszłość. W ciągu historii suwerenne kraje zabraniały niekontrolowanej migracji i bardzo rzadko przyznawały obywatelstwo cudzoziemcom, którzy musieli spełniać surowe kryteria. Doświadczenia Zachodu z ostatnich dekad potwierdzają ponadczasową mądrość takiego podejścia. W wielu państwach masowa migracja przeciążyła zasoby wewnętrzne, zwiększyła przemoc i inne przestępstwa, osłabiła spójność społeczną, zaburzyła rynki pracy i podkopała bezpieczeństwo narodowe. Epoka masowej migracji musi się zakończyć.
Bezpieczeństwo granic to podstawowy element bezpieczeństwa narodowego. Musimy chronić nasz kraj przed inwazją — nie tylko przed niekontrolowaną migracją, ale przed zagrożeniami transgranicznymi, takimi jak terroryzm, narkotyki, szpiegostwo i handel ludźmi. Granica kontrolowana wolą amerykańskiego narodu, realizowaną przez jego rząd, jest fundamentem przetrwania Stanów Zjednoczonych jako suwerennej republiki.
• Ochrona podstawowych praw i wolności
Celem rządu USA jest zabezpieczenie danych przez Boga naturalnych praw obywateli amerykańskich. W tym celu departamenty i agencje rządu Stanów Zjednoczonych otrzymały ogromne uprawnienia. Nigdy nie wolno ich nadużywać — czy to pod pretekstem „deradykalizacji”, „ochrony naszej demokracji”, czy jakiegokolwiek innego uzasadnienia. Gdziekolwiek takie nadużycia mają miejsce, winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
W szczególności prawa do wolności słowa, wolności religii i sumienia oraz prawo narodu do wyboru i sterowania swoim rządem należą do podstawowych wolności, których nie wolno naruszać. W odniesieniu do krajów, które podzielają — lub deklarują, że podzielają — te zasady, Stany Zjednoczone będą zdecydowanie nalegać, aby były przestrzegane w duchu i literze. Będziemy sprzeciwiać się odgórnym, antydemokratycznym ograniczeniom podstawowych wolności w Europie, krajach anglosfery i w całym demokratycznym świecie, szczególnie wśród naszych sojuszników.
• Dzielenie i przenoszenie ciężarów
Czasy, w których Stany Zjednoczone niczym Atlas dźwigały na swoich barkach cały światowy porządek, dobiegły końca. Wśród naszych licznych sojuszników i partnerów znajduje się wiele bogatych, rozwiniętych państw, które muszą przejąć główną odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich regionów i znacznie więcej wnosić do wspólnej obrony.
Prezydent Trump ustanowił nowy globalny standard poprzez Zobowiązanie Haskie, zobowiązujące kraje NATO do przeznaczania 5% PKB na obronę — zobowiązanie to zostało zaakceptowane przez naszych sojuszników i musi zostać spełnione.
Kontynuując podejście prezydenta Trumpa, zgodnie z którym sojusznicy biorą większą odpowiedzialność za swoje regiony, Stany Zjednoczone zorganizują sieć podziału obciążeń, w której nasz rząd będzie koordynatorem i wsparciem. Taki model zapewni sprawiedliwe rozłożenie ciężarów i większą legitymację działań. Oparty będzie na ukierunkowanych partnerstwach wykorzystujących narzędzia ekonomiczne do wyrównywania bodźców, dzielenia ciężarów między podobnie myślących sojuszników oraz wprowadzania reform wzmacniających długoterminową stabilność. Jasność strategiczna pozwoli USA skutecznie przeciwdziałać wrogim i wywrotowym wpływom, unikając równocześnie nadmiernego rozproszenia sił, które osłabiało wcześniejsze działania.
Stany Zjednoczone będą gotowe pomagać — m.in. poprzez korzystniejsze traktowanie handlowe, współdzielenie technologii czy zamówienia obronne — tym krajom, które chętnie przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo w swoim regionie i dostosują swoje kontrole eksportowe do naszych.
• Przeorientowanie poprzez pokój
Dążenie do porozumień pokojowych z inicjatywy Prezydenta — nawet w regionach mniej istotnych dla naszych najbliższych interesów — jest skutecznym sposobem zwiększania stabilności, wzmacniania globalnego wpływu Ameryki, realignacji państw i regionów wokół naszych interesów oraz otwierania nowych rynków. Wymaga to przede wszystkim dyplomacji prezydenckiej — czego nasz wielki naród może dokonać jedynie pod kompetentnym przywództwem. Owoce takich działań — zakończenie długoletnich konfliktów, uratowane życia, nowi sojusznicy — mogą zdecydowanie przewyższyć skromne koszty czasu i uwagi.
• Bezpieczeństwo gospodarcze
Ponieważ bezpieczeństwo gospodarcze jest fundamentem bezpieczeństwa narodowego, będziemy dalej wzmacniać gospodarkę USA, koncentrując się na:
o Zrównoważonym handlu
Stany Zjednoczone będą dążyć do przywrócenia równowagi w relacjach handlowych, redukcji deficytów handlowych, zwalczaniu barier dla naszych eksportów oraz zakończeniu dumpingu i antykonkurencyjnych praktyk szkodzących amerykańskim pracownikom i przemysłowi. Dążymy do uczciwych, wzajemnych porozumień handlowych opartych na obopólnych korzyściach i szacunku. Ale naszym priorytetem muszą być — i będą — amerykańscy pracownicy, amerykański przemysł i amerykańskie bezpieczeństwo narodowe.
o Zabezpieczeniu dostępu do kluczowych łańcuchów dostaw i surowców
Jak argumentował Alexander Hamilton u początków naszej republiki, Stany Zjednoczone nigdy nie mogą być zależne od obcych potęg w zakresie kluczowych komponentów — od surowców po gotowe produkty — które są niezbędne dla obrony i gospodarki. Musimy odzyskać niezależny i niezawodny dostęp do dóbr niezbędnych do obrony i zachowania naszego sposobu życia. Będzie to wymagało poszerzenia dostępu USA do kluczowych minerałów i materiałów oraz przeciwstawienia się drapieżnym praktykom gospodarczym.
Ponadto wspólnota wywiadowcza będzie monitorować kluczowe łańcuchy dostaw i globalne postępy technologiczne, aby rozumieć oraz ograniczać podatności i zagrożenia dla amerykańskiego bezpieczeństwa i dobrobytu.
o Reindustrializacji
Przyszłość należy do tych, którzy produkują. Stany Zjednoczone zreindustrializują swoją gospodarkę, sprowadzą produkcję przemysłową z powrotem do kraju i będą zachęcać do inwestowania w naszą gospodarkę i siłę roboczą, szczególnie w kluczowych i nowych sektorach technologicznych kształtujących przyszłość.
Zrobimy to poprzez strategiczne wykorzystanie taryf oraz nowych technologii, które sprzyjają masowej produkcji przemysłowej w każdym zakątku naszego kraju, podnoszą poziom życia amerykańskich pracowników i zapewniają, że USA nigdy więcej nie będą zależne od żadnego obecnego lub potencjalnego przeciwnika w kwestii kluczowych produktów czy komponentów.
o Odbudowie bazy przemysłu obronnego
Silne, zdolne wojsko nie może istnieć bez silnej, zdolnej bazy przemysłu obronnego. Ogromna różnica — ujawniona w ostatnich konfliktach — między niskokosztowymi dronami i rakietami a drogimi systemami potrzebnymi do obrony przed nimi pokazuje, jak pilnie musimy się dostosować.
Ameryka potrzebuje narodowej mobilizacji, by tworzyć potężne środki obrony niskim kosztem, produkować najnowocześniejsze systemy i amunicję na dużą skalę oraz sprowadzać łańcuchy dostaw obronnych z powrotem do kraju. Musimy zapewnić naszym żołnierzom pełne spektrum zdolności — od taniej broni wystarczającej do pokonania większości przeciwników po najbardziej zaawansowane systemy niezbędne w starciu z wymagającym wrogiem. Aby urzeczywistnić wizję prezydenta Trumpa „pokoju poprzez siłę”, musimy to zrobić szybko.
Zachęcimy również do odbudowy baz przemysłowych wszystkich naszych sojuszników i partnerów, aby wzmocnić wspólną obronę.
o Dominacji energetycznej
Odbudowa amerykańskiej dominacji energetycznej — w ropie, gazie, węglu i energii jądrowej — oraz sprowadzenie kluczowych komponentów energetycznych z powrotem do kraju to najwyższy priorytet strategiczny. Tania i obfita energia stworzy dobrze płatne miejsca pracy, obniży koszty dla obywateli i firm, wesprze reindustrializację i utrzyma naszą przewagę w technologiach takich jak sztuczna inteligencja.
Zwiększenie amerykańskiego eksportu netto energii zacieśni współpracę z sojusznikami, ograniczy wpływy przeciwników, wzmocni zdolność USA do obrony własnych granic i — gdy trzeba — pozwoli nam projektować siłę. Odrzucamy destrukcyjne ideologie „zmian klimatycznych” i „Net Zero”, które wyrządziły ogromne szkody Europie, zagrażają USA i subsydiują naszych przeciwników.
o Zachowaniu i rozwijaniu globalnej dominacji USA w sektorze finansowym
Stany Zjednoczone posiadają wiodący na świecie system finansowy i rynki kapitałowe — filary amerykańskiego wpływu, które dają decydentom ogromne narzędzia do realizacji priorytetów bezpieczeństwa narodowego. Nie możemy jednak zakładać, że przewaga ta będzie trwała wiecznie.
Jej utrzymanie wymaga wykorzystania naszego dynamicznego, wolnorynkowego systemu oraz przywództwa USA w obszarze finansów cyfrowych i innowacji, aby nasze rynki pozostały najbardziej dynamiczne, płynne i bezpieczne na świecie — i by nadal budziły zazdrość reszty globu.
- 3. Regiony
W tego typu dokumentach stało się zwyczajem wspominać o każdym zakątku świata i każdym problemie, przy założeniu, że każde pominięcie oznacza ślepy punkt albo afront. W efekcie takie dokumenty puchną i tracą ostrość – stają się przeciwieństwem strategii.
Skupienie i priorytetyzacja oznaczają dokonywanie wyboru – uznanie, że nie wszystko ma jednakowe znaczenie dla wszystkich. Nie oznacza to twierdzenia, że jakieś ludy, regiony czy państwa są z natury mniej ważne. Stany Zjednoczone są pod każdym względem najbardziej hojnym narodem w historii – ale nie możemy pozwolić sobie na jednakową uwagę wobec każdego regionu i każdego problemu na świecie.
Celem polityki bezpieczeństwa narodowego jest ochrona podstawowych interesów narodowych – niektóre priorytety wykraczają poza ramy regionalne. Na przykład działalność terrorystyczna w obszarze, który w innych warunkach byłby dla nas mniej istotny, może wymagać pilnej uwagi. Błędem jest jednak przechodzenie od takiej konieczności do trwałego koncentrowania się na peryferiach.
A. Zachodnia Półkula: Doktryna Trumpa jako korekta doktryny Monroe’a
Po latach zaniedbań Stany Zjednoczone ponownie potwierdzą i będą egzekwować doktrynę Monroe’a, aby przywrócić amerykańską przewagę w Zachodniej Półkuli oraz chronić nasze terytorium i dostęp do kluczowych obszarów geograficznych w całym regionie. Będziemy uniemożliwiać mocarstwom spoza Półkuli lokowanie sił lub innych groźnych zdolności, a także nabywanie lub kontrolę strategicznie istotnych aktywów w naszym regionie. Ta „Doktryna Trumpa” jako korekta doktryny Monroe’a jest zdroworozsądkowym i skutecznym przywróceniem amerykańskiej potęgi i priorytetów, zgodnym z interesami bezpieczeństwa USA.
Nasze cele wobec Zachodniej Półkuli można streścić jako „Zjednać i Rozszerzać”. Będziemy zjednywać sobie dotychczasowych przyjaciół w regionie, aby powstrzymywać migrację, zatrzymać przepływ narkotyków i wzmacniać stabilność oraz bezpieczeństwo na lądzie i morzu. Będziemy rozszerzać nasz wpływ, nawiązując i pogłębiając współpracę z nowymi partnerami, a jednocześnie umacniając atrakcyjność Stanów Zjednoczonych jako preferowanego partnera gospodarczego i bezpieczeństwa w całej Półkuli.
Enlist – zjednać
Polityka USA powinna koncentrować się na zjednywaniu regionalnych „mocarstw środka”, które mogą przyczyniać się do stworzenia znośnej stabilności w regionie, także poza swoimi granicami. Takie państwa pomagałyby nam zatrzymywać nielegalną i destabilizującą migrację, neutralizować kartele, lokować produkcję bliżej USA oraz rozwijać lokalne gospodarki prywatne, między innymi w tych obszarach. Będziemy nagradzać i wspierać rządy, partie polityczne i ruchy w regionie, które w szerokim sensie są zgodne z naszymi zasadami i strategią. Nie możemy jednak pomijać tych rządów, które mają inne spojrzenie, ale z którymi mimo to dzielimy pewne interesy i które chcą z nami współpracować.
Stany Zjednoczone muszą na nowo przemyśleć swoją obecność militarną w Zachodniej Półkuli. Oznacza to cztery oczywiste kroki:
• dostosowanie naszego globalnego rozmieszczenia sił zbrojnych tak, by lepiej reagować na pilne zagrożenia w naszej Półkuli, zwłaszcza na zadania wskazane w tej strategii, oraz ograniczenie obecności w teatrach, których znaczenie dla bezpieczeństwa USA w ostatnich latach lub dekadach zmalało;
• odpowiednio dostosowaną obecność Straży Wybrzeża i Marynarki Wojennej, aby kontrolować szlaki morskie, powstrzymywać nielegalną i inną niepożądaną migrację, ograniczać handel ludźmi i narkotykami oraz kontrolować kluczowe trasy tranzytowe w sytuacji kryzysu;
• ukierunkowane rozmieszczenie sił w celu zabezpieczenia granicy i pokonania karteli, w tym – tam, gdzie będzie to konieczne – użycie siły śmiercionośnej jako alternatywy dla nieskutecznej strategii opartej wyłącznie na ściganiu przestępczości, stosowanej w ostatnich dekadach;
• ustanowienie lub rozszerzenie dostępu do strategicznie ważnych lokalizacji.
Stany Zjednoczone będą przywiązywać szczególną wagę do dyplomacji gospodarczej, aby wzmacniać naszą własną gospodarkę i przemysł, używając ceł i wzajemnych porozumień handlowych jako potężnych narzędzi. Celem jest, aby państwa partnerskie budowały własne gospodarki, a coraz silniejsza i bardziej zaawansowana gospodarczo Zachodnia Półkula stawała się coraz atrakcyjniejszym rynkiem dla amerykańskiego handlu i inwestycji.
Wzmocnienie kluczowych łańcuchów dostaw w naszym regionie zmniejszy zależności i zwiększy odporność amerykańskiej gospodarki. Powiązania tworzone między USA a naszymi partnerami będą korzystne dla obu stron, a zarazem utrudnią aktorom spoza Półkuli poszerzanie wpływów w regionie. Jednocześnie, obok dyplomacji gospodarczej, będziemy rozwijać partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa – od sprzedaży uzbrojenia po współpracę wywiadowczą i wspólne ćwiczenia.
Expand – rozszerzać
Pogłębiając współpracę z państwami, z którymi łączy nas już silna więź, musimy dążyć do rozszerzenia naszej sieci w regionie. Chcemy, aby inne państwa postrzegały nas jako partnera pierwszego wyboru – i będziemy (różnymi środkami) zniechęcać je do zacieśniania współpracy z innymi.
Zachodnia Półkula jest bogata w zasoby strategiczne, które Ameryka powinna rozwijać wspólnie z regionalnymi sojusznikami, aby zwiększać dobrobyt zarówno sąsiadów, jak i własny. Rada Bezpieczeństwa Narodowego niezwłocznie rozpocznie intensywny proces międzyagencyjny, zlecając agencjom – przy wsparciu analitycznym wspólnoty wywiadowczej – identyfikację strategicznych punktów i zasobów w Zachodniej Półkuli z myślą o ich ochronie i wspólnym rozwoju z partnerami regionalnymi.
Podmioty spoza Półkuli osiągnęły znaczące wpływy w naszym regionie, zarówno po to, by obecnie osłabiać nas gospodarczo, jak i w sposób, który może zagrozić nam strategicznie w przyszłości. Tolerowanie tych ingerencji bez poważnej reakcji stanowi kolejną wielką porażkę strategiczną USA ostatnich dekad.
Stany Zjednoczone muszą utrzymać pozycję głównej potęgi w Zachodniej Półkuli jako warunek naszego bezpieczeństwa i dobrobytu – jako warunek tego, byśmy mogli pewnie działać tam, gdzie i kiedy wymaga tego sytuacja w regionie. Warunki naszych sojuszy oraz zasady udzielania jakiejkolwiek pomocy muszą być uzależnione od ograniczania wrogich wpływów zewnętrznych – od kontroli nad instalacjami wojskowymi, portami i kluczową infrastrukturą, po nabywanie szeroko rozumianych strategicznych aktywów.
Część wpływów zagranicznych będzie trudna do odwrócenia, biorąc pod uwagę polityczne powiązania niektórych rządów Ameryki Łacińskiej z określonymi aktorami zewnętrznymi. Jednak wiele rządów nie jest ideologicznie związanych z obcymi potęgami – zamiast tego przyciąga je współpraca z nimi z innych powodów, na przykład niższych kosztów i mniejszej liczby wymogów regulacyjnych. Stany Zjednoczone z powodzeniem ograniczały taki wpływ, pokazując w sposób konkretny, jak wiele ukrytych kosztów – w dziedzinie szpiegostwa, cyberbezpieczeństwa, pułapek zadłużeniowych i innych obszarów – kryje się za rzekomo „tanią” pomocą z zewnątrz. Powinniśmy przyspieszyć te działania, wykorzystując m.in. amerykańską dźwignię w finansach i technologiach, by skłonić państwa do odrzucenia takiej „pomocy”.
W Zachodniej Półkuli – i wszędzie na świecie – Stany Zjednoczone powinny jasno pokazywać, że amerykańskie towary, usługi i technologie są w dłuższej perspektywie znacznie lepszym wyborem: mają wyższą jakość i nie wiążą się z obciążeniami, jakie niosą rozwiązania proponowane przez innych. Jednocześnie zreformujemy własny system, aby przyspieszyć procesy zatwierdzania i licencjonowania – znów po to, by uczynić z nas partnera pierwszego wyboru. Wybór, przed którym powinny stanąć wszystkie państwa, brzmi: czy chcą żyć w świecie kierowanym przez Amerykę – świecie suwerennych państw i wolnych gospodarek – czy w równoległym porządku kształtowanym przez państwa z drugiego końca globu.
Każdy przedstawiciel USA pracujący w regionie lub zajmujący się nim z kraju musi mieć pełny obraz szkodliwych wpływów zewnętrznych, a równocześnie wywierać presję i oferować zachęty partnerom, by chronili naszą Półkulę.
Skuteczna ochrona naszego regionu wymaga również ściślejszej współpracy między rządem USA a amerykańskim sektorem prywatnym. Wszystkie nasze ambasady muszą być świadome głównych możliwości biznesowych w danym państwie, zwłaszcza dużych kontraktów rządowych. Każdy urzędnik USA w relacjach z tymi krajami musi rozumieć, że częścią jego obowiązków jest pomaganie amerykańskim firmom w konkurowaniu i odnoszeniu sukcesów.
Rząd USA będzie identyfikować strategiczne możliwości przejęć i inwestycji dla amerykańskich firm w regionie i przedstawiać je do oceny wszystkim programom finansowym rządu USA – w tym, ale nie wyłącznie, jednostkom w Departamentach Stanu, Wojny i Energii; Small Business Administration; International Development Finance Corporation; Export-Import Bank; oraz Millennium Challenge Corporation. Powinniśmy także współpracować z rządami i przedsiębiorstwami w regionie przy budowie skalowalnej i odpornej infrastruktury energetycznej, inwestować w dostęp do kluczowych minerałów i wzmacniać istniejące oraz przyszłe sieci komunikacji cyfrowej, w pełni wykorzystujące potencjał amerykańskiego szyfrowania i bezpieczeństwa. Wspomniane instytucje rządu USA powinny być wykorzystywane do finansowania części kosztów zakupu dóbr amerykańskich za granicą.
Stany Zjednoczone muszą również sprzeciwiać się i odwracać działania takie jak celowe opodatkowanie, niesprawiedliwe regulacje czy wywłaszczenia, które stawiają amerykańskie przedsiębiorstwa w gorszej pozycji. Warunki naszych porozumień – zwłaszcza z tymi krajami, które najbardziej od nas zależą, a więc wobec których mamy największą dźwignię – powinny przewidywać kontrakty wyłączne (sole source) dla naszych firm. Jednocześnie powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by usuwać z regionu przedsiębiorstwa zagraniczne budujące tam infrastrukturę.
B. Azja: wygrać przyszłość gospodarczą, zapobiec konfrontacji militarnej
Prowadzenie z pozycji siły
Prezydent Trump w pojedynkę odwrócił ponad trzy dekady błędnych amerykańskich założeń dotyczących Chin – przede wszystkim przekonanie, że otwierając nasze rynki na Chiny, zachęcając amerykański biznes do inwestowania w Chinach i wyprowadzając tam produkcję, ułatwimy Chinom wejście do tzw. „opartego na zasadach porządku międzynarodowego”. Tak się nie stało. Chiny stały się bogate i potężne i wykorzystały swoje bogactwo oraz siłę z wielką korzyścią dla siebie. Amerykańskie elity – przez cztery kolejne administracje obu partii – były albo świadomymi współtwórcami chińskiej strategii, albo wypierały rzeczywistość.
Indo-Pacyfik odpowiada już dziś za prawie połowę światowego PKB liczonego parytetem siły nabywczej (PPP) oraz za jedną trzecią PKB nominalnego. Udział ten z pewnością będzie rósł w XXI wieku. Oznacza to, że Indo-Pacyfik już teraz jest – i pozostanie – jednym z kluczowych pól rywalizacji gospodarczej i geopolitycznej nadchodzącego stulecia. Aby dobrze się rozwijać w kraju, musimy skutecznie konkurować tam – i to robimy. Prezydent Trump podpisał w czasie swojej październikowej podróży 2025 roku ważne porozumienia, które dalej pogłębiają nasze silne więzi handlowe, kulturowe, technologiczne i obronne oraz potwierdzają nasze zobowiązanie na rzecz wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku.
Ameryka wciąż dysponuje ogromnymi atutami – najsilniejszą gospodarką i armią świata, przewagą innowacyjną, niezrównaną „miękką siłą” oraz historycznym dorobkiem przynoszenia korzyści sojusznikom i partnerom – które pozwalają nam wygrywać. Prezydent Trump buduje sojusze i wzmacnia partnerstwa w Indo-Pacyfiku, które będą fundamentem bezpieczeństwa i dobrobytu na długie lata.
Gospodarka: stawka ostateczna
Od ponownego otwarcia chińskiej gospodarki na świat w 1979 roku relacje handlowe między naszymi krajami były – i pozostają – zasadniczo niezrównoważone. To, co zaczynało się jako relacja dojrzałej, zamożnej gospodarki z jednym z najbiedniejszych państw świata, przekształciło się w relację niemal równorzędnych partnerów – podczas gdy, aż do niedawna, polityka USA nadal opierała się na dawnych założeniach.
Chiny dostosowały się do zmian w polityce celnej USA wprowadzonych od 2017 roku m.in. poprzez wzmocnienie kontroli nad łańcuchami dostaw, szczególnie w krajach o niskich i średnich dochodach (tj. o PKB per capita 13 800 dolarów lub mniej) – które będą jednym z głównych pól rozgrywki gospodarczej nadchodzących dekad. Chiński eksport do krajów niskodochodowych podwoił się w latach 2020–2024. Stany Zjednoczone importują chińskie towary pośrednio, przez pośredników i chińskie fabryki działające w szeregu państw, w tym w Meksyku. Eksport Chin do państw niskodochodowych jest dziś prawie czterokrotnie większy niż ich eksport do USA. Gdy prezydent Trump obejmował urząd w 2017 roku, eksport Chin do USA stanowił 4% ich PKB – dziś spadł do nieco ponad 2% PKB. Chiny nadal jednak eksportują do Stanów Zjednoczonych przez inne kraje pośredniczące.
W dalszej perspektywie zrównoważymy gospodarcze relacje Ameryki z Chinami, kładąc nacisk na wzajemność i sprawiedliwość, aby przywrócić amerykańską niezależność ekonomiczną. Handel z Chinami powinien być zbilansowany i koncentrować się na obszarach nie wrażliwych. Jeśli USA pozostaną na ścieżce wzrostu – i zdołają ją utrzymać, utrzymując jednocześnie autentycznie wzajemnie korzystne relacje ekonomiczne z Pekinem – powinniśmy zmierzać od obecnej gospodarki o wartości 30 bilionów dolarów (2025) do 40 bilionów w latach 30., co postawi nasz kraj w znakomitej pozycji do utrzymania statusu wiodącej gospodarki świata. Ostatecznym celem jest stworzenie fundamentów długotrwałej żywotności gospodarczej.
Kluczowe jest, aby działaniom tym towarzyszyło zdecydowane, trwałe nastawienie na odstraszanie, zapobiegające wojnie w Indo-Pacyfiku. Takie połączone podejście może stać się swoistym dobrym „kręgiem cnoty”: silne amerykańskie odstraszanie daje przestrzeń dla bardziej zdyscyplinowanych działań gospodarczych, a bardziej zdyscyplinowana polityka gospodarcza zwiększa zasoby niezbędne do długotrwałego utrzymania odstraszania.
Aby to osiągnąć, koniecznych jest kilka rzeczy.
Po pierwsze, Stany Zjednoczone muszą chronić swoją gospodarkę i obywateli przed szkodami, niezależnie od kraju czy źródła. Oznacza to koniec m.in.:
• drapieżnych, sterowanych przez państwo subsydiów i strategii przemysłowych;
• nieuczciwych praktyk handlowych;
• niszczenia miejsc pracy i deindustrializacji;
• zakrojonej na ogromną skalę kradzieży własności intelektualnej i szpiegostwa przemysłowego;
• zagrożeń dla łańcuchów dostaw, które narażają USA na utratę dostępu do kluczowych zasobów, w tym minerałów i metali ziem rzadkich;
• eksportu prekursorów fentanylu, który napędza amerykańską epidemię opioidową;
• propagandy, operacji wpływu i innych form kulturowej dywersji.
Po drugie, Stany Zjednoczone muszą współpracować z sojusznikami traktatowymi i partnerami – którzy łącznie dysponują dodatkową siłą gospodarczą rzędu 35 bilionów dolarów, obok 30 bilionów naszej gospodarki (razem ponad połowa światowego PKB) – aby przeciwdziałać drapieżnym praktykom gospodarczym oraz wykorzystać wspólny potencjał ekonomiczny do utrzymania naszej wiodącej pozycji w światowej gospodarce i zapobieżenia podporządkowaniu gospodarek sojuszników jakiejkolwiek potędze rywalizującej. Musimy dalej poprawiać relacje gospodarcze (i inne) z Indiami, aby zachęcić New Delhi do wnoszenia wkładu w bezpieczeństwo Indo-Pacyfiku, m.in. poprzez dalszą współpracę w ramach czworokąta Australia–Japonia–Indie–USA („Quad”). Będziemy też dążyć do tego, by działania naszych sojuszników i partnerów były spójne z naszym wspólnym interesem w zapobieganiu dominacji jakiegokolwiek jednego państwa.
Stany Zjednoczone muszą równocześnie inwestować w badania, by utrzymać i poszerzyć przewagę w dziedzinie najnowocześniejszych technologii militarnych i podwójnego zastosowania, ze szczególnym naciskiem na obszary, w których nasza przewaga jest najsilniejsza. Należą do nich domeny podwodne, kosmiczne i nuklearne oraz inne, które zadecydują o przyszłej równowadze sił, jak sztuczna inteligencja, komputery kwantowe, systemy autonomiczne oraz energia niezbędna do zasilania tych zdolności.
Ponadto kluczowe relacje rządu USA z amerykańskim sektorem prywatnym pomagają monitorować trwałe zagrożenia dla sieci USA, w tym dla infrastruktury krytycznej. Dzięki temu rząd USA jest zdolny do bieżącego wykrywania, przypisywania i reagowania (tj. obrony sieci i ofensywnych operacji cybernetycznych), przy jednoczesnej ochronie konkurencyjności amerykańskiej gospodarki oraz wzmacnianiu odporności sektora technologicznego.
Poprawa tych zdolności będzie wymagała także istotnej deregulacji, aby zwiększyć naszą konkurencyjność, pobudzić innowacje i ułatwić dostęp do zasobów naturalnych USA. Celem jest przywrócenie korzystnej dla Stanów Zjednoczonych i naszych sojuszników równowagi militarnej w regionie.
Oprócz utrzymania przewagi gospodarczej i konsolidacji systemu sojuszy w formę wspólnego bloku gospodarczego, USA muszą prowadzić zdecydowaną dyplomację oraz angażować się gospodarczo – z udziałem sektora prywatnego – w tych krajach, w których w nadchodzących dekadach będzie powstawać większość globalnego wzrostu.
Dyplomacja w duchu „America First” dąży do zrównoważenia globalnych relacji handlowych. Jasno daliśmy do zrozumienia naszym sojusznikom, że obecny deficyt na rachunku bieżącym USA jest nie do utrzymania. Musimy zachęcać Europę, Japonię, Koreę, Australię, Kanadę, Meksyk i inne kluczowe państwa do przyjmowania polityk handlowych sprzyjających przestawieniu chińskiej gospodarki na wyższy udział konsumpcji wewnętrznej, ponieważ same tylko Azja Południowo-Wschodnia, Ameryka Łacińska i Bliski Wschód nie są w stanie wchłonąć ogromnych nadwyżek chińskich mocy produkcyjnych. Państwa eksportowe Europy i Azji mogą też kierować część eksportu do krajów o średnich dochodach, które stanowią ograniczony, ale rosnący rynek.
Chińskie przedsiębiorstwa państwowe oraz wspierane przez państwo są znakomite w budowie infrastruktury fizycznej i cyfrowej; Chiny zainwestowały ok. 1,3 biliona dolarów swoich nadwyżek handlowych w pożyczki dla partnerów handlowych. Ameryka i jej sojusznicy nie stworzyli dotąd – tym bardziej nie wdrożyli – wspólnego planu dla tzw. „Globalnego Południa”, choć dysponują razem ogromnymi zasobami. Europa, Japonia, Korea Południowa i inni posiadają aktywa netto za granicą o wartości 7 bilionów dolarów. Międzynarodowe instytucje finansowe, w tym wielostronne banki rozwoju, mają łącznie aktywa rzędu 1,5 biliona dolarów. Chociaż „rozmycie misji” ograniczyło skuteczność części z tych instytucji, obecna administracja jest zdeterminowana, by wykorzystać swoją pozycję przywódczą do przeprowadzenia reform zapewniających, że będą służyć interesom Ameryki.
Tym, co wyróżnia USA na tle reszty świata – nasza otwartość, przejrzystość, wiarygodność, przywiązanie do wolności i innowacji oraz wolnorynkowego kapitalizmu – pozostaje źródłem naszej atrakcyjności jako partnera pierwszego wyboru. Ameryka nadal utrzymuje dominującą pozycję w kluczowych technologiach, których potrzebuje świat. Powinniśmy oferować partnerom cały zestaw zachęt – m.in. współpracę w zaawansowanych technologiach, zakupy uzbrojenia i dostęp do naszych rynków kapitałowych – które przechylą szalę decyzji na naszą korzyść.
Majowe wizyty państwowe prezydenta Trumpa w krajach Zatoki Perskiej w 2025 roku pokazały siłę i atrakcyjność amerykańskich technologii. Tam prezydent uzyskał poparcie państw Zatoki dla amerykańskiej przewagi w technologiach AI, pogłębiając nasze partnerstwa. Podobnie powinniśmy angażować naszych europejskich i azjatyckich sojuszników i partnerów – w tym Indie – aby umacniać i poprawiać naszą wspólną pozycję w Zachodniej Półkuli oraz, w odniesieniu do minerałów krytycznych, w Afryce. Powinniśmy tworzyć koalicje, które wykorzystują nasze przewagi w finansach i technologiach, by budować rynki eksportowe we współpracujących krajach. Partnerzy gospodarczy Ameryki nie powinni już oczekiwać, że będą zarabiać na USA poprzez nadmierne moce produkcyjne i strukturalne nierównowagi; powinni raczej szukać wzrostu poprzez zarządzaną współpracę, powiązaną z dostosowaniem strategicznym, oraz poprzez długoterminowe inwestycje USA.
Dysponując najgłębszymi i najbardziej efektywnymi rynkami kapitałowymi, Ameryka może pomóc krajom niskodochodowym rozwijać ich własne rynki kapitałowe i ściślej wiązać ich waluty z dolarem, zapewniając jego przyszłość jako światowej waluty rezerwowej.
Naszymi największymi atutami pozostają ustrój polityczny i dynamiczna gospodarka wolnorynkowa. Nie możemy jednak zakładać, że ich przewagi zwyciężą „same z siebie”. Dlatego strategia bezpieczeństwa narodowego jest niezbędna.
Odstraszanie zagrożeń militarnych
W dłuższej perspektywie utrzymanie gospodarczej i technologicznej przewagi USA jest najpewniejszym sposobem odstraszania i zapobiegania wielkiej wojnie.
Korzystna dla nas równowaga sił w wymiarze konwencjonalnym pozostaje istotnym elementem rywalizacji strategicznej. Słusznie wiele uwagi przyciąga kwestia Tajwanu – po części z powodu dominacji Tajwanu w produkcji półprzewodników, ale przede wszystkim dlatego, że Tajwan zapewnia bezpośredni dostęp do Drugiego Łańcucha Wysp i dzieli Azję Północno-Wschodnią oraz Południowo-Wschodnią na dwa odrębne teatry. Skoro przez Morze Południowochińskie przepływa rocznie jedna trzecia globalnego handlu morskiego, ma to ogromne znaczenie dla gospodarki USA. Dlatego odstraszanie konfliktu o Tajwan – najlepiej poprzez zachowanie przewagi militarnej – jest priorytetem. Utrzymamy też naszą dotychczasową deklarowaną politykę wobec Tajwanu, co oznacza, że Stany Zjednoczone nie popierają żadnej jednostronnej zmiany status quo w Cieśninie Tajwańskiej.
Zbudujemy siły zbrojne zdolne do powstrzymania agresji w dowolnym miejscu w obrębie Pierwszego Łańcucha Wysp. Amerykańska armia nie może jednak – i nie powinna – robić tego sama. Nasi sojusznicy muszą podjąć wysiłek i znacznie więcej wydawać – a, co ważniejsze, działać – na rzecz wspólnej obrony. Dyplomacja USA powinna koncentrować się na wywieraniu presji na sojuszników i partnerów w Pierwszym Łańcuchu Wysp, aby umożliwili większą obecność wojsk USA w swoich portach i bazach, zwiększyli wydatki na obronę i, co najważniejsze, inwestowali w zdolności odstraszające agresję. Pozwoli to spiąć kwestie bezpieczeństwa morskiego wzdłuż Pierwszego Łańcucha Wysp, wzmacniając zdolność USA i sojuszników do uniemożliwienia próby zajęcia Tajwanu lub osiągnięcia przez przeciwnika takiej przewagi, która uczyniłaby obronę wyspy niemożliwą.
Z tym łączy się ryzyko, że jakiś konkurent zdominuje Morze Południowochińskie. Mogłoby to pozwolić potencjalnie wrogiej potędze wprowadzić system „myta” na jednym z najważniejszych szlaków handlu morskiego świata albo – co gorsza – zamykać i otwierać go wedle własnego uznania. Każdy z tych wariantów byłby szkodliwy dla gospodarki USA i naszych szerszych interesów. Konieczne są zdecydowane środki, wzmocnione odstraszaniem, by utrzymać te szlaki otwarte, wolne od „opłat” i niewrażliwe na arbitralne zamknięcie przez jedno państwo. Wymaga to nie tylko dalszych inwestycji w nasze siły zbrojne – zwłaszcza w marynarkę – lecz także ścisłej współpracy ze wszystkimi państwami, które poniosłyby szkody, jeśli problem nie zostanie rozwiązany – od Indii po Japonię i dalej.
Z uwagi na nacisk prezydenta Trumpa na większy udział Japonii i Korei Południowej w kosztach bezpieczeństwa, musimy wzywać te kraje do zwiększenia wydatków obronnych, ze szczególnym uwzględnieniem zdolności – w tym nowych – niezbędnych do odstraszania przeciwników i ochrony Pierwszego Łańcucha Wysp. Wzmocnimy również i utwardzimy naszą obecność militarną w zachodnim Pacyfiku, a w relacjach z Tajwanem i Australią utrzymamy stanowczą linię retoryczną na rzecz zwiększania nakładów na obronę.
Zapobieganie konfliktowi wymaga czujnej postawy w Indo-Pacyfiku, odnowionej bazy przemysłu obronnego, większych inwestycji wojskowych z naszej strony i ze strony sojuszników oraz partnerów, a także zwycięstwa w długoterminowej rywalizacji gospodarczej i technologicznej.
C. Wspieranie europejskiej wielkości
Amerykańscy urzędnicy przyzwyczaili się myśleć o problemach Europy w kategoriach zbyt niskich wydatków na obronność i stagnacji gospodarczej. Jest w tym sporo prawdy, ale rzeczywiste problemy Europy sięgają jeszcze głębiej.
Kontynentalna Europa traci udział w globalnym PKB — z 25 procent w 1990 roku do 14 procent dziś — częściowo z powodu krajowych i ponadnarodowych regulacji, które podkopują kreatywność i pracowitość.
Jednak ten gospodarczy spadek blednie w obliczu poważniejszego i bardziej dramatycznego zagrożenia: cywilizacyjnego zaniku. Najpoważniejsze problemy Europy obejmują działania Unii Europejskiej i innych podmiotów ponadnarodowych podważających wolność polityczną i suwerenność; polityki migracyjne przekształcające kontynent i rodzące konflikty; cenzurowanie wolności słowa i tłumienie opozycji politycznej; dramatyczny spadek liczby urodzeń; oraz utratę tożsamości narodowych i pewności siebie.
Jeśli obecne tendencje będą się utrzymywać, kontynent stanie się nie do poznania w ciągu 20 lat lub mniej. Nie jest więc wcale oczywiste, czy niektóre kraje europejskie będą posiadały gospodarki i armie wystarczająco silne, aby pozostać wiarygodnymi sojusznikami. Wiele z tych państw podwaja dziś swoje obecne podejście. Chcemy, aby Europa pozostała europejska, by odzyskała cywilizacyjną pewność siebie i porzuciła zgubne skupienie na regulacyjnym dławieniu gospodarki.
Brak pewności siebie w Europie najbardziej widoczny jest w jej relacjach z Rosją. Europejscy sojusznicy mają znaczną przewagę materialną nad Rosją w niemal każdym aspekcie — poza bronią nuklearną. W wyniku wojny Rosji przeciwko Ukrainie europejskie relacje z Rosją uległy silnemu osłabieniu i wielu Europejczyków postrzega Rosję jako zagrożenie egzystencjalne. Zarządzanie relacjami Europy z Rosją będzie wymagało dużego zaangażowania dyplomatycznego USA — zarówno w celu przywrócenia stabilności strategicznej na obszarze eurazjatyckim, jak i w celu ograniczenia ryzyka konfliktu między Rosją a państwami europejskimi.
Kluczowym interesem Stanów Zjednoczonych jest wynegocjowanie szybkiego zakończenia działań wojennych w Ukrainie, aby ustabilizować gospodarki europejskie, zapobiec niezamierzonej eskalacji lub rozszerzeniu konfliktu oraz przywrócić stabilność strategiczną w relacjach z Rosją — a także umożliwić powojenną odbudowę Ukrainy, aby mogła przetrwać jako realne państwo.
Wojna na Ukrainie miała paradoksalny skutek zwiększenia zewnętrznych zależności Europy, zwłaszcza Niemiec. Niemieckie koncerny chemiczne budują dziś jedne z największych na świecie zakładów przetwórczych w Chinach, korzystając z rosyjskiego gazu, którego nie mogą już pozyskać u siebie. Administracja Trumpa znajduje się w konflikcie z europejskimi urzędnikami, którzy mają nierealistyczne oczekiwania wobec wojny i funkcjonują w niestabilnych rządach mniejszościowych, często depczących podstawowe zasady demokracji w celu tłumienia opozycji. Zdecydowana większość Europejczyków pragnie pokoju, lecz nie znajduje to przełożenia na politykę — w dużej mierze z powodu podważania procesów demokratycznych przez te rządy. Ma to ogromne znaczenie strategiczne dla USA, ponieważ państwa europejskie nie są w stanie się zreformować, jeśli ugrzęzną w ciągłym kryzysie politycznym.
A jednak Europa pozostaje strategicznie i kulturowo kluczowa dla Stanów Zjednoczonych. Handel transatlantycki pozostaje jednym z filarów globalnej gospodarki i amerykańskiego dobrobytu. Europejskie sektory — od przemysłu, przez technologie, po energetykę — wciąż należą do najważniejszych na świecie. Europa jest domem dla wiodących instytucji naukowych i kulturalnych. Nie tylko nie możemy sobie pozwolić na „skreślenie” Europy — zrobienie tego byłoby sprzeczne z celami tej strategii.
Amerykańska dyplomacja powinna nadal bronić autentycznej demokracji, wolności słowa oraz bezwstydnego celebrowania indywidualnego charakteru i historii państw europejskich. Ameryka zachęca swoich politycznych sojuszników w Europie do promowania tego odrodzenia ducha, a rosnący wpływ patriotycznych partii europejskich daje powody do dużego optymizmu.
Naszym celem powinno być pomoc Europie w naprawieniu jej obecnej trajektorii. Będziemy potrzebować silnej Europy, aby skutecznie konkurować i współdziałać w zapobieganiu dominacji kontynentu przez jakiegokolwiek przeciwnika.
Ameryka jest w sposób naturalny emocjonalnie związana z Europą — a także, rzecz jasna, z Wielką Brytanią i Irlandią. Charakter tych państw jest strategicznie ważny, ponieważ polegamy na kreatywnych, zdolnych, pewnych siebie, demokratycznych sojusznikach, aby ustanowić warunki stabilności i bezpieczeństwa. Chcemy współpracować z krajami, które pragną odzyskać swoją dawną wielkość.
W dłuższej perspektywie jest całkowicie realne, że w ciągu kilku dekad — najpóźniej — niektóre państwa NATO staną się w większości nieeuropejskie etnicznie. Jest więc kwestią otwartą, czy będą one postrzegały swoje miejsce w świecie — lub swoje przymierze z USA — tak, jak postrzegali to sygnatariusze Traktatu Waszyngtońskiego.
Nasza ogólna polityka wobec Europy powinna priorytetowo traktować:
• Przywrócenie stabilności w samej Europie oraz stabilności strategicznej w relacjach z Rosją;
• Umożliwienie Europie stania na własnych nogach jako grupa suwerennych, współpracujących państw, które same biorą odpowiedzialność za swoją obronę, bez podlegania dominacji jakiejkolwiek wrogiej potęgi;
• Wzmacnianie wewnętrznego oporu wobec obecnej trajektorii Europy;
• Otwarcie europejskich rynków na amerykańskie towary i usługi oraz zapewnienie uczciwego traktowania amerykańskich pracowników i przedsiębiorstw;
• Wzmacnianie zdrowych państw Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej poprzez więzi handlowe, sprzedaż broni, współpracę polityczną oraz wymianę kulturalną i edukacyjną;
• Zakończenie postrzegania — i zapobieganie realnemu przekształceniu — NATO w sojusz nieustannie, bez końca rozszerzający swój zasięg;
• Zachęcanie Europy do przeciwdziałania merkantylistycznym nadwyżkom mocy produkcyjnych, kradzieży technologii, cyber-szpiegostwu i innym wrogim praktykom gospodarczym.
D. Bliski Wschód: przenoszenie obciążeń, budowanie pokoju
Przez co najmniej pół wieku polityka zagraniczna USA stawiała Bliski Wschód ponad wszystkimi innymi regionami. Powody były oczywiste: Bliski Wschód był przez dekady najważniejszym dostawcą energii na świecie, był główną areną rywalizacji supermocarstw i był regionem targanym konfliktami, które groziły rozlaniem się na resztę globu, a nawet na nasze własne terytorium.
Dziś przynajmniej dwie z tych dynamik już nie obowiązują. Źródła energii uległy znacznemu zróżnicowaniu, a Stany Zjednoczone ponownie są eksporterem netto energii. Rywalizację supermocarstw zastąpiła konkurencja wielkich potęg, w której USA zachowują najbardziej uprzywilejowaną pozycję — wzmocnioną sukcesem prezydenta Trumpa w odbudowie naszych sojuszy w Zatoce, z innymi partnerami arabskimi oraz z Izraelem.
Konflikty pozostają najbardziej uciążliwym aspektem Bliskiego Wschodu, ale obecnie ten problem jest mniejszy, niż sugerują nagłówki. Iran — główna siła destabilizująca region — został znacznie osłabiony przez działania Izraela po 7 października 2023 r. oraz przez operację Midnight Hammer z czerwca 2025 r., przeprowadzoną przez prezydenta Trumpa, która znacząco uszkodziła irański program nuklearny. Konflikt izraelsko-palestyński pozostaje trudny, lecz dzięki zawieszeniu broni i uwolnieniu zakładników, które prezydent Trump wynegocjował, poczyniono postępy w kierunku bardziej trwałego pokoju. Główni sponsorzy Hamasu zostali osłabieni albo się wycofali. Syria pozostaje potencjalnym problemem, ale przy wsparciu USA, państw arabskich, Izraela i Turcji może się ustabilizować i odzyskać należne miejsce jako integralny, pozytywny aktor w regionie.
Wraz z odchodzeniem tej administracji od restrykcyjnych polityk energetycznych i wzrostem amerykańskiej produkcji energii, historyczne uzasadnienie priorytetowego traktowania Bliskiego Wschodu będzie słabło. Region coraz bardziej stanie się źródłem i miejscem docelowym inwestycji międzynarodowych — w branżach znacznie wykraczających poza sektor ropy i gazu, w tym energetykę jądrową, sztuczną inteligencję i technologie obronne. Możemy także współpracować z partnerami na Bliskim Wschodzie, aby realizować inne cele gospodarcze — od zabezpieczenia łańcuchów dostaw po rozwijanie przyjaznych i otwartych rynków w innych częściach świata, takich jak Afryka.
Partnerzy bliskowschodni wykazują determinację w walce z radykalizmem — trend ten amerykańska polityka powinna nadal wspierać. Jednak wymaga to porzucenia błędnego amerykańskiego eksperymentu polegającego na pouczaniu tych państw — szczególnie monarchii Zatoki — aby porzuciły swoje tradycje i historyczne formy rządów. Powinniśmy zachęcać i doceniać reformy, gdy pojawiają się one organicznie, ale nie próbować ich narzucać z zewnątrz. Kluczem do udanych relacji z Bliskim Wschodem jest akceptacja regionu, jego przywódców i narodów takimi, jakimi są, i współpraca tam, gdzie istnieją wspólne interesy.
Stany Zjednoczone zawsze będą miały podstawowe interesy w zapewnieniu, aby zasoby energetyczne Zatoki nie dostały się w ręce jawnego wroga, aby Cieśnina Ormuz pozostała otwarta, aby Morze Czerwone było żeglowne, aby region nie był inkubatorem ani eksporterem terroryzmu wymierzonego w interesy USA lub ich terytorium, oraz aby Izrael pozostawał bezpieczny. Musimy rozwiązywać te zagrożenia ideologicznie i militarnie — ale bez dziesięcioleci bezowocnych wojen „budowania państw”.
Mamy również jasny interes w rozszerzaniu Porozumień Abrahamowych na kolejne państwa regionu oraz na inne kraje muzułmańskie.
Ale czasy, w których Bliski Wschód dominował w polityce zagranicznej USA — zarówno w długofalowym planowaniu, jak i codziennym działaniu — na szczęście dobiegły końca. Nie dlatego, że region przestał mieć znaczenie, ale dlatego, że nie jest już tym nieustannym źródłem napięć i potencjalnej katastrofy, jakim był kiedyś. Staje się natomiast miejscem partnerstwa, przyjaźni i inwestycji — trendem, który należy wspierać i wzmacniać.
W istocie to zdolność prezydenta Trumpa do zjednoczenia świata arabskiego w Szarm el-Szejk w dążeniu do pokoju i normalizacji umożliwi Stanom Zjednoczonym wreszcie priorytetyzowanie własnych interesów.
E. Afryka
Przez zdecydowanie zbyt długi czas polityka USA wobec Afryki koncentrowała się najpierw na dostarczaniu, a później na szerzeniu liberalnej ideologii. Zamiast tego Stany Zjednoczone powinny dążyć do partnerstwa z wybranymi krajami, aby łagodzić konflikty, rozwijać obustronnie korzystne relacje handlowe oraz przejść od modelu opartego na pomocy zagranicznej do modelu opartego na inwestycjach i wzroście — zdolnego wykorzystać ogromne zasoby naturalne Afryki i jej ukryty potencjał gospodarczy.
Potencjalne obszary współpracy obejmują negocjowanie rozwiązań trwających konfliktów (np. DRC–Rwanda, Sudan) oraz zapobieganie nowym (np. Etiopia–Erytrea–Somalia), a także działania zmierzające do zmiany naszego podejścia do pomocy i inwestycji (np. Africa Growth and Opportunity Act). Musimy również zachować czujność wobec odradzającej się działalności islamistycznych organizacji terrorystycznych w niektórych regionach Afryki, jednocześnie unikając długoterminowej militarnej obecności lub zobowiązań USA.
Stany Zjednoczone powinny przejść od relacji opartej na pomocy do relacji opartej na handlu i inwestycjach, preferując partnerstwa z państwami zdolnymi, wiarygodnymi i gotowymi otwierać swoje rynki na amerykańskie towary i usługi. Priorytetowym obszarem inwestycji USA w Afryce, z wysokim potencjałem zwrotu, są sektor energetyczny oraz rozwój minerałów krytycznych.
Rozwój amerykańskich technologii w zakresie energetyki jądrowej, gazu LPG i LNG może przynieść zyski amerykańskim przedsiębiorstwom oraz wesprzeć nas w rywalizacji o minerały krytyczne i inne zasoby.

Charlie Kirk. Biografia, dzieło, misja
To nie tylko biografia jednej z najciekawszych postaci współczesnego świata. To także duchowy i kulturowy portret czasów, w których wiara w Jezusa, prawda i odwaga znów muszą stanąć do walki o duszę człowieka. Charlie Kirk głosił z wielkim sukcesem wartości chrześcijańskie, nazywane konserwatywnymi, a tak naprawdę ponadczasowe.
W pierwszej części książki Adam Sosnowski prowadzi czytelnika przez życie Charliego Kirka.




Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.