Morskie opowieści kpt. Józefa Gawłowicza: Grzech kontrabandy odurzał i łamał opór najtrwalszych zasad moralnych
Jedna z ulic Hawany lat 1960., na której dzień i noc kwitł przemyt. Do deficytowych towarów należały wówczas m.in. papierosy i gumy do żucia. Fot. Arthur Gurmankin/ Getty Images Hawana z bliska przypomina podupadłą kobietę, która kiedyś była bardzo piękna, ale teraz brak jej już środków na kosztowne szaty i niezbędny makijaż [akcja opowiadania toczy się w połowie lat 1960. – przyp. red.]. Jej ponętność nie była bowiem urodą wiejskiej dziewczyny, ale pięknością kobiety światowej i wytwornej, zwykłej używać najlepszych kosmetyków i nosić doskonałą biżuterię.
Wszędzie widoczne są w Hawanie ślady jej dawnej krasy. Oto ogromne gmachy wspaniałych hoteli, na fasadach których czas wyszczerbił neonom fragmenty liter. Ostrygi sprzedawane są w mieście wprost na ulicach, ale ze starych, odrapanych lodówek. Sztuki klasyków żyją swoim półżyciem jedynie na afiszach – z teatrów wypiera je bowiem operetka. Samochody, których w przeliczeniu na mieszkańca Kuba posiada trzykrotnie więcej niż Polska, suną ulicami Hawany coraz bardziej pozbawiane świateł. Początkowo każde auto używało czterech, później musiało świecić tylko po jednym z przodu i z tyłu, aż ostatnio używać można w ogóle tylko jednego światła. Kubańczycy, którzy uznają tylko pedał gazu i hamulca, szybko je niszczą. Z braku części zamiennych peryferie miasta coraz bardziej zagęszczają się wrakami zajeżdżonych maszyn. Pośród czterech programów telewizyjnych jeden do znudzenia powtarza zdarte taśmy z przygodami disneyowskich zwierzątek.
Hawańskie ulice i szczególne tętno ich życia są jednak przede wszystkim zwierciadłem przemian i klęsk tego miasta. Choć uliczne dziewczęta stanowią zjawisko właściwe wszystkim portom świata, to jednak Hawana uchodziła za najbardziej rozpustne miasto obu Ameryk. Teraz dostrzec można różnicę, gdyż trudno spotkać tu typowe dziewczyny uliczne; bardziej dostępne są obecnie zwykłe dziewczęta. Prawie nigdy nie pójdą z tobą za pieniądze, natomiast uczynią to za wspólnie spędzony wieczór na dansingu, za skromną pamiątkę czy nawet za zwyczajny uśmiech. Ponadto nie ma w tym mieście dziewcząt trudniących się wyłącznie prostytucją – pracują w biurach i fabrykach cygar, w sklepach i w straży przemysłowej.
Przybysza uderza łatwość nawiązywania z nimi nici porozumienia, i stąd być może taka opinia o Hawanie. Oczywiście, trudno oprzeć się ich specyficznej urodzie. Nawet Kubanki umundurowane, w drelichowych koszulach wpuszczonych w niesamowicie obcisłe spodnie, uzbrojone w różne typy broni, nieomal demobilowej, mają w sobie coś magnetycznego. Ogólnie rzecz biorąc, kobieta-żołnierka nie jest zjawiskiem aż tak dziwnym. W Jaffie też spotyka się ładne Żydówki służące w wojsku. Jednakże ich dobrze odprasowany mundur, bez żadnych improwizacji, i krótkie pistolety automatyczne nadają im wygląd prawie bojowy, gdy Kubanka w uniformie zawsze pozostaje kobietą. Znane jest opowiadanie o kubańskiej milicjantce, spotkanej przez dwu marynarzy, która po krótkiej rozmowie zgodziła się pójść z jednym z nich na godzinę do hotelu. W tym czasie drugi marynarz przypasał sobie jej colta i regulował ruch uliczny. Takie właśnie są Kubanki, których nie zmienią ani Hiszpanie, ani Amerykanie, ani żadna rewolucja.
Nie one więc stanowią o hawańskiej degradacji. W młodym, odciętym od sąsiadów państwie wytłumaczalne są także nawet opisane powyżej braki. Tylko pokątny handel na arteriach i rogatkach stolicy szpeci oblicze Hawany jak złośliwy rak skóry. Jego mackami są nieletni chłopcy zaczepiający przybyszów o gumę do żucia i flanelowe koszule, szatniarze i kelnerzy ekskluzywnych lokali kupujący u obcokrajowców zegarki oraz kobiecą bieliznę, taksówkarze zamieniający amerykańskie papierosy na kurs, a barmani - na drinka. Nielegalny handel i przemyt istnieją oczywiście także w innych portach, podobnie jak prostytucja, ale o ile wszędzie indziej załatwiane jest to w obrębie samego portu, na statku i łódkach gangów przemytniczych, o tyle w Hawanie całą hańbę tych operacji bierze na siebie miasto.
(...)
Kpt. Józef Gawłowicz
*
Jest to tylko fragment artykułu, który w całości ukazał się w miesięczniku WPIS nr 12/2025.

WPIS 12/2025 (e-wydanie)
Świąteczny, bożonarodzeniowy numer Waszego ulubionego miesięcznika już w sprzedaży! Jak każdego miesiąca, na łamach „Wpisu” prezentujemy dla Was całą serię felietonów na aktualne tematy, a także – cykl artykułów powiązanych z aktualnymi historycznymi rocznicami. Rzecz jasna, w grudniowym numerze dominuje tematyka świąteczna – prezentujemy m.in. artykuł prof.

Prenumerata miesięcznika WPiS na cały 2026 rok - wydanie drukowane + wydanie elektroniczne
Miesięcznik „Wpis” już od szesnastu lat pozostaje wierny swym założeniom i przedstawia Czytelnikom podstawowe wartości, a więc wiarę, patriotyzm i sztukę.
Publikują u nas tak znakomici autorzy, jak m.in.: Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, Leszek Długosz , prof. Ryszard Kantor, dr Marek Klecel, ks. prof. Janusz Królikowski, prof. Grzegorz Kucharczyk, dr Monika Makowska, prof. Aleksander Nalaskowski, prof. Andrzej Nowak, prof.
Zapraszamy do naszej Księgarni Internetowej po książki o podróżach i miejscach wartych odwiedzenia:

W 80 podróży dookoła świata
Czy 80 podróży wystarczy, by zwiedzić cały świat? Tego nie wiemy, ale z pewnością jest to wystarczająca ilość ekspedycji, by okrążyć naszą piękną Ziemię i bliżej jej się przyjrzeć. Właśnie o takich niezwykłych podróżach opowiada ta porywająca książka. Przypomina ona ponadto, że świat czeka, byśmy go odkryli – dla siebie.

Tajemnice Ziemi Świętej
Najnowsze, długo oczekiwane wydanie bestsellerowego albumu Adama Bujaka o Ziemi Świętej. Dwa tysiące lat temu po spalonej słońcem Samarii, Galilei, Judei wędrował Chrystus. Teraz te same szlaki przeszło dwóch artystów. Twórca słowa i twórca obrazu. Poeta i fotografik – Marek Skwarnicki i Adam Bujak.

Polska Wschodnia
Kiedyś były to terytoria środkowej i środkowo-zachodniej Rzeczypospolitej, dziś jest to Polska Wschodnia. Ziemia gospodarna, piękna, o urozmaiconym krajobrazie, przesiąknięta bogatą tradycją patriotyczną. Tereny te od czasów zaborów były jednak systematycznie degradowane przez okupantów, stąd przylgnęła do nich nazwa Polska B. Dziś to już na szczęście historia, gdyż ziemie te odradzają się zarówno jeśli chodzi o gospodarkę, jak i tradycje.





Komentarze (0)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.